Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Figa

Uzależniłam się od niego i seksu z nim

Polecane posty

Hej. Nie zrugajcie mnie za to co napiszę, ale muszę się tym podzielić bo zwariuję!

Spotykam się z pewnym chłopakiem (on 30 lat, ja 25). Zaznaczam jeszcze raz: SPOTYKAM! Nie tworzymy związku. Mieliśmy jakiś czas temu pewne plany odnośnie przyszłości, ale chyba zaczęło mnie to przerastać. Jest mi dobrze jak jest, czyli jak jestem wolna. Mogę robić co chcę. A jednak jest on - trochę na nudy, zajmuje mój czas kiedy mam na to ochotę. Jak chce mieć spokój, czas dla samej siebie, to się wkurza. Zauważył że ostatnio się od niego oddaliłam, bo próbuję się od tego uwolnić. No ale właśnie... Nie potrafię. Brakuje mi go jak nie mamy kontaktu, setki smsów dziennie, częste rozmowy przez telefon, nawet jak wychodzę do głupiego sklepu. A kiedy się spotykamy jest cudownie. Seks z nim najlepszy! Z nikim nigdy nie czułam czegoś takiego, co z nim. Uczucie jest wieeeelkie do niego, ale nie chcę z nim być. Przynajmniej nie teraz. I nie chodzi o to, że chcę się wybawić, ale przeraża mnie myśl że mnie tak bardzo próbuje osaczać. Jest go czasem tak dużo że mam tego dość. No ale jak juz się z tego powodu pokłócimy i daje mi spokoj, to nagle odczuwam jego brak. To jest mega dziwne. Nie ma go, to jest źle. Jest, to jest go za dużo. WTF!? Ma on pewne wady w charakterze, których nie potrafię zaakceptować, ale nie przeszkadzają mi one jakoś BAARDZO z miejsca w którym się znajdujemy. Związek jak dla mnie...nie ma takiej opcji. On sie nie nadaje na związek. Gdyby choć trochę był inny, to może by coś z tego wyszło. A tak? męczy mnie to. On też się ode mnie moim zdaniem uzależnił, za dużo czasu spędzaliśmy razem i dlatego wyszło jak wyszło. Wystarczy że minute-dwie nie odpisuje i już pojawiają się pytania co robię, czemu nie odpisuje, zazdrość straszna. Nie umiem sobie go odpuścić, mimo że nasza relacja jest strasznie toksyczna. Jakby mógł to zamknąłby mnie w piwnicy. Chyba boi się że mnie straci i zaczyna wpadać w panikę. Męczy mnie on, a zarazem ciągnie mnie do niego. Nie wiem jak sobie poradzić.. Zastanawiam się czy nie odczuwam tego braku jego osoby właśnie dlatego, że zawsze był ten kontakt, a teraz czuję się samotna, jest pustka, cisza. Brakuje mi tego. Zrywaliśmy kontakt już wieeeelee razy bo miałam dość, albo on miał dość mojej olewki, kiedy przeginał. 😉 ale koniec końców jakoś tak wychodziło, że znów zaczynaliśmy gadać, spotykać się, a kiedy kończyło się seksem, to już w ogóle wracaliśmy do początku. Co jest ze mną nie tak?! Mam problem z emocjami czy jaki *uj ? Samej siebie nie rozumiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Aaaa, i nasza relacja trwa 4 miesiące. 😉 niby tylko 4 miechy ale jakież burzliwe! 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Osacza cię a ty się z tego cieszysz?to chore

czemu uważasz że się z tego ciesze? przeszkadza mi to..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Hej. Nie zrugajcie mnie za to co napiszę, ale muszę się tym podzielić bo zwariuję!

Spotykam się z pewnym chłopakiem (on 30 lat, ja 25). Zaznaczam jeszcze raz: SPOTYKAM! Nie tworzymy związku. Mieliśmy jakiś czas temu pewne plany odnośnie przyszłości, ale chyba zaczęło mnie to przerastać. Jest mi dobrze jak jest, czyli jak jestem wolna. Mogę robić co chcę. A jednak jest on - trochę na nudy, zajmuje mój czas kiedy mam na to ochotę. Jak chce mieć spokój, czas dla samej siebie, to się wkurza. Zauważył że ostatnio się od niego oddaliłam, bo próbuję się od tego uwolnić. No ale właśnie... Nie potrafię. Brakuje mi go jak nie mamy kontaktu, setki smsów dziennie, częste rozmowy przez telefon, nawet jak wychodzę do głupiego sklepu. A kiedy się spotykamy jest cudownie. Seks z nim najlepszy! Z nikim nigdy nie czułam czegoś takiego, co z nim. Uczucie jest wieeeelkie do niego, ale nie chcę z nim być. Przynajmniej nie teraz. I nie chodzi o to, że chcę się wybawić, ale przeraża mnie myśl że mnie tak bardzo próbuje osaczać. Jest go czasem tak dużo że mam tego dość. No ale jak juz się z tego powodu pokłócimy i daje mi spokoj, to nagle odczuwam jego brak. To jest mega dziwne. Nie ma go, to jest źle. Jest, to jest go za dużo. WTF!? Ma on pewne wady w charakterze, których nie potrafię zaakceptować, ale nie przeszkadzają mi one jakoś BAARDZO z miejsca w którym się znajdujemy. Związek jak dla mnie...nie ma takiej opcji. On sie nie nadaje na związek. Gdyby choć trochę był inny, to może by coś z tego wyszło. A tak? męczy mnie to. On też się ode mnie moim zdaniem uzależnił, za dużo czasu spędzaliśmy razem i dlatego wyszło jak wyszło. Wystarczy że minute-dwie nie odpisuje i już pojawiają się pytania co robię, czemu nie odpisuje, zazdrość straszna. Nie umiem sobie go odpuścić, mimo że nasza relacja jest strasznie toksyczna. Jakby mógł to zamknąłby mnie w piwnicy. Chyba boi się że mnie straci i zaczyna wpadać w panikę. Męczy mnie on, a zarazem ciągnie mnie do niego. Nie wiem jak sobie poradzić.. Zastanawiam się czy nie odczuwam tego braku jego osoby właśnie dlatego, że zawsze był ten kontakt, a teraz czuję się samotna, jest pustka, cisza. Brakuje mi tego. Zrywaliśmy kontakt już wieeeelee razy bo miałam dość, albo on miał dość mojej olewki, kiedy przeginał. 😉 ale koniec końców jakoś tak wychodziło, że znów zaczynaliśmy gadać, spotykać się, a kiedy kończyło się seksem, to już w ogóle wracaliśmy do początku. Co jest ze mną nie tak?! Mam problem z emocjami czy jaki *uj ? Samej siebie nie rozumiem.

Nie można było krócej? To samo napisałaś na cztery sposoby😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak dla mnie to Twój partner się do Ciebie przyzwyczaił i chce jakieś stabilizacji. Niestety większość z Nas po 30 tak dąży świadomie lub nie. Nie możesz przyjmować ze związek to brak wolności. Powiem Ci na swoim przykładzie ze mojego męża poznałam w wieku 22 lat on wtedy 25. Nie traktowałam na serio bo też zależało mi na tej wolności a jego nazywałam czasoumilaczem. Jednak prawda jest taka że spędzając z kimś miło czas, dogadując się w łóżku zaczyna Ci trochę zależeć na tej osobie. Z moim mężem znam się 9 lat, 2 lata po ślubie czy coś się zmieniło co do mojej czy jego wolności - nie. Bo on mi bez problemów pozwala pojechać z koleżankami na weekend, pójść na imprezę, mieć kolegów i tak samo działa w drugą stronę on sobie może iść na piwo z kolegami, zachlać pale i zasnąć w kolejce gdzie powróci o 5 rano. Nasze wieczory czasem są takie że on gra na konsoli ja czytam książkę, czasem wspólnie coś robimy. Potraktowałam go jako czasoumilacz a teraz jest moim przyjacielem, gdzie żadne z Nas nie ogranicza wolnosci a mówimy sobie wprost co nie gra, focham się, on się wkurza ale takie jest życie, a w byciu razem to jest wielka sztuka dawać wolność. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No kurde, każdy szuka kogoś komu się będzie jego osoba podobała. Ile można dostawać z "liścia", że nie podoba ci się jego zachowanie i nadal wracać do tego samego. Po którymś razie mu się zbudziło wracanie do Ciebie tylko na chwile. Nie akceptujesz tego w pełni, więc nie wymagaj, że on będzie posłusznie do Ciebie jak boomerang wracał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Hej. Nie zrugajcie mnie za to co napiszę, ale muszę się tym podzielić bo zwariuję!

Spotykam się z pewnym chłopakiem (on 30 lat, ja 25). Zaznaczam jeszcze raz: SPOTYKAM! Nie tworzymy związku. Mieliśmy jakiś czas temu pewne plany odnośnie przyszłości, ale chyba zaczęło mnie to przerastać. Jest mi dobrze jak jest, czyli jak jestem wolna. Mogę robić co chcę. A jednak jest on - trochę na nudy, zajmuje mój czas kiedy mam na to ochotę. Jak chce mieć spokój, czas dla samej siebie, to się wkurza. Zauważył że ostatnio się od niego oddaliłam, bo próbuję się od tego uwolnić. No ale właśnie... Nie potrafię. Brakuje mi go jak nie mamy kontaktu, setki smsów dziennie, częste rozmowy przez telefon, nawet jak wychodzę do głupiego sklepu. A kiedy się spotykamy jest cudownie. Seks z nim najlepszy! Z nikim nigdy nie czułam czegoś takiego, co z nim. Uczucie jest wieeeelkie do niego, ale nie chcę z nim być. Przynajmniej nie teraz. I nie chodzi o to, że chcę się wybawić, ale przeraża mnie myśl że mnie tak bardzo próbuje osaczać. Jest go czasem tak dużo że mam tego dość. No ale jak juz się z tego powodu pokłócimy i daje mi spokoj, to nagle odczuwam jego brak. To jest mega dziwne. Nie ma go, to jest źle. Jest, to jest go za dużo. WTF!? Ma on pewne wady w charakterze, których nie potrafię zaakceptować, ale nie przeszkadzają mi one jakoś BAARDZO z miejsca w którym się znajdujemy. Związek jak dla mnie...nie ma takiej opcji. On sie nie nadaje na związek. Gdyby choć trochę był inny, to może by coś z tego wyszło. A tak? męczy mnie to. On też się ode mnie moim zdaniem uzależnił, za dużo czasu spędzaliśmy razem i dlatego wyszło jak wyszło. Wystarczy że minute-dwie nie odpisuje i już pojawiają się pytania co robię, czemu nie odpisuje, zazdrość straszna. Nie umiem sobie go odpuścić, mimo że nasza relacja jest strasznie toksyczna. Jakby mógł to zamknąłby mnie w piwnicy. Chyba boi się że mnie straci i zaczyna wpadać w panikę. Męczy mnie on, a zarazem ciągnie mnie do niego. Nie wiem jak sobie poradzić.. Zastanawiam się czy nie odczuwam tego braku jego osoby właśnie dlatego, że zawsze był ten kontakt, a teraz czuję się samotna, jest pustka, cisza. Brakuje mi tego. Zrywaliśmy kontakt już wieeeelee razy bo miałam dość, albo on miał dość mojej olewki, kiedy przeginał. 😉 ale koniec końców jakoś tak wychodziło, że znów zaczynaliśmy gadać, spotykać się, a kiedy kończyło się seksem, to już w ogóle wracaliśmy do początku. Co jest ze mną nie tak?! Mam problem z emocjami czy jaki *uj ? Samej siebie nie rozumiem.

Typowa baba z ciebie, ani tak źle ani tak dobrze. Nic z tobą nie jest źle. Twoje hormony szaleją i tyle, taki wiek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Jak dla mnie to Twój partner się do Ciebie przyzwyczaił i chce jakieś stabilizacji. Niestety większość z Nas po 30 tak dąży świadomie lub nie. Nie możesz przyjmować ze związek to brak wolności. Powiem Ci na swoim przykładzie ze mojego męża poznałam w wieku 22 lat on wtedy 25. Nie traktowałam na serio bo też zależało mi na tej wolności a jego nazywałam czasoumilaczem. Jednak prawda jest taka że spędzając z kimś miło czas, dogadując się w łóżku zaczyna Ci trochę zależeć na tej osobie. Z moim mężem znam się 9 lat, 2 lata po ślubie czy coś się zmieniło co do mojej czy jego wolności - nie. Bo on mi bez problemów pozwala pojechać z koleżankami na weekend, pójść na imprezę, mieć kolegów i tak samo działa w drugą stronę on sobie może iść na piwo z kolegami, zachlać pale i zasnąć w kolejce gdzie powróci o 5 rano. Nasze wieczory czasem są takie że on gra na konsoli ja czytam książkę, czasem wspólnie coś robimy. Potraktowałam go jako czasoumilacz a teraz jest moim przyjacielem, gdzie żadne z Nas nie ogranicza wolnosci a mówimy sobie wprost co nie gra, focham się, on się wkurza ale takie jest życie, a w byciu razem to jest wielka sztuka dawać wolność. 

A czy on może mieć koleżanki a ty kolegów?  Co jakby go koleżanka na weekend chciała wyciągnąć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

A czy on może mieć koleżanki a ty kolegów?  Co jakby go koleżanka na weekend chciała wyciągnąć?

Ja kolegów mieć nie mogę 😄 a on hmmm... No jeśli chodzi o to to też jestem zazdrosna i wolałabym by skupił się na mnie. Nie chcę związku TERAZ. Kiedyś może się zmieni, dojrzeje, nie wiem. No krótko mówiąc przeszkadzałoby mi gdyby była jakaś inna. 

 

 

Po prostu żal ci tracić dobrego bolca.

To nie chodzi tylko o seks. Naprawdę mi na nim zalezy, nie chce nic zmieniać bo jest dobrze jak jest. Jest ten flirt i to mi się podoba. Tłumacze że mi go bardzo brakuje nawet na co dzień jak się do siebie nie odzywamy. Nie myślę wtedy o seksie, a samej jego osobie. 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To wszystko wygląda podejrzane, nie chcesz związku to co ty chcesz? Zostaje tylko seks przecież.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cóż, łączy was po prostu wielka chemia. Wiesz, że nie nada się na trwały związek ale cię kręci i pociąga właśnie dlatego że się nie nada. 

Ty natomiast go kręcisz, bo widzi to że nie ma Cię na wyłączność. 

I tak się podniecacie emocjonalnie wzajemnie. 

To się na stałe nie uda. 

Pokaż że go kochasz, przyklej się do niego, bądź misiem tulisiem kochanym i dobrym, zobaczysz minie mu zapał i gonienie króliczka i cię kopnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Byłem w podobnej sytuacji. Od samego początku dziewczyna zachowywała się właśnie tak jak Ty (tylko byliśmy kilka lat starsi). Wiele razy powinienem ją po prostu olać i dać sobie spokój jednak nie potrafiłem. Zależało mi na niej i żyłem złudzeniem, że po jakimś czasie się zmieni (dziś wiem, że to głupie). Po jakimś czasie zrobił się z tego związek, choć raczej nazwałbym to patologią Na całe szczęście 2 miesiące przed ślubem jej psychika zwyczajnie nie wytrzymała i odjechała totalnie robiąc głupote za głupotą, aż w końcu mnie zostawiła. Wyprowadziłem się, zacząłem układać sobie życie, a ona po pół roku obudziła się z ręką w nocniku. Zaczęła wypisywać wydzwaniać itp. Jednak kolejny raz tego błędu nie popełniłem i dziś jestem szczęśliwy, a ona? Nie mam pojęcia i choć życzę jej jak najlepiej, to domyślam się że całe życie spędzi w szambie, w którym tkwi bo ma zoraną psychikę. 

Ty powinnaś iść do lekarza i zacząć nad sobą pracować, bo skończysz jak ona. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dodam coś jeszcze. Masz 25 lat nie 15. Zacznij może trochę poważniej myśleć o życiu, bo skończysz sama. Nie mówię, że kobiety w wieku 30, czy 40 lat nie mogą sobie kogoś znaleźć. Mogą, tylko jest to o wiele trudniejsze, a dla niektórych niewykonalne (tak samo faceci oczywiście). Z takim podejściem zachowujesz się jak rozwydrzona gimnazjalistką, którą jednak już nie jesteś. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dodam coś jeszcze. Masz 25 lat nie 15. Zacznij może trochę poważniej myśleć o życiu, bo skończysz sama. Nie mówię, że kobiety w wieku 30, czy 40 lat nie mogą sobie kogoś znaleźć. Mogą, tylko jest to o wiele trudniejsze, a dla niektórych niewykonalne (tak samo faceci oczywiście). Z takim podejściem zachowujesz się jak rozwydrzona gimnazjalistką, którą jednak już nie jesteś. 

Poważniejsze przemyślenia zaczynają się w wieku ok 27 lat :D
PS. Autorko: Bądź mądrzejsza niż średnia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jakby powiedziała sama do siebie "jestem uzależniona od heroiny" to wywołałoby to w niej przerażenie. Ale seks ludzie traktują jako coś niegroźnego, bo przecież jest przyjemnie. Problem w tym że uzależnienie jest zawsze złe, nie ważne czy od alkoholu, hazardu czy seksu, zawsze negatywnie wpływa na człowieka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×