Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

HarryPotem

"Koledzy"?

Polecane posty

Witam. Mam problem iż spotykam się z obecną dziewczyną jakieś 3-4 miesiące. Ona 18 ja 21 lat. Wszystko fajnie pięknie, gdyby nie to, że jakiś raz/dwa na tydzień spotyka się z kolegami po szkole. Dobrych koleżanek ma 1-dną max 2. Męskich przyjaciół też jakoś 2-3. Troszkę mnie to irytuję, gdyż nie wyznaję przyjaźni damsko-męskich. Jest naprawdę fajną dziewczyną i poważnie o nas myślę. Widzimy się jakieś 2-6 razy na tydzień, ze spotkaniami nie ma problemu, sama proponuję a po 1-3 dniach rozłąki wręcz prosi o spotkanie. Pytanie brzmi czy mam się czym martwić, czy raczej nie mam co zawracać sobie tym głowy. Może wypowie się ktoś, kto tkwi w takiej przyjaźni damsko-męskiej, bo jak widać ja sobie takiej wyobrazić nie potrafię. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powiem Ci tak. 

Ryzyko jest. 

Najlepiej to obserwuj swoją dziewczynę. Jeśli będzie między wami dobrze, będziecie często się widywać to nie masz co się martwić. 

Jeśli zauważysz że zaczyna się oddalać, unika cię, dziwnie się zachowywać w stosunku do Ciebie, wtedy zareaguj bo coś będzie na rzeczy. 

Nie sprawdzaj jej. To się da wyczuć po samym zachowaniu. 

A tak wogóle to uważam i z własnego doświadczenia, obserwacji wiem że źle się to kończy jak druga połówka ma,, koleżaneczki, kolegów,, poza partnerem. 

Mój kolega, który jest w świetnym związku jak miał się ze mną spotkać to przyszedł z dziewczyną. 

Moi znajomi którzy mają udaną relację żyją partnerem cały czas, telefon, wychodzenie, nie ma innych. 

Zresztą mój były miał,, koleżaneczki,,. Tylko podobno. Teraz już moim facetem nie jest. 

Oczywiście nie zawsze tak jest. Każdy ma prawo mieć inne towarzystwo. Ale warto być czujnym. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W czasach studenckich miałem bardzo atrakcyjną koleżankę. Ona miała chłopaka, który studiował w odległym mieście- 300 km. Mieliśmy paczkę damsko męską. Ona była jedną z nas. Często imprezowaliśmy- prywatki i wypady do knajpy,dyskoteki. Nigdy nie zdarzyło się tak żeby do tej koleżanki wystartował któryś z naszych kumpli, próbując ją odbić chłopakowi. Ona nie była z tych, która cały tydzień siedzi w domu i czeka na chłopaka, który przyjeżdżał co drugi weekend. Nie wyobrażała sobie życia bez naszego towarzystwa. Gdyby partner zabronił jej wychodzenia z nami, zapewne zerwała by z nim gdyż nie uznawała przesadnej zazdrości. Zagrożenie przychodziło natomiast z innej strony. Otóż była ona dość często podrywana przez obcych facetów gdy bawiliśmy się na dyskotece czy w knajpie. Dawała sobie jednak z nimi radę odrzucając propozycję spotkań. Zawsze załatwiała sprawę jednym zdaniem- nie jestem zainteresowana, mam chłopaka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×