Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Cella

Kwarantanna blok

Polecane posty

Tak,do pracy. Tyle,że ja nie jestem na kwarantannie,ponieważ nie mam objawów zarażenia koronawirusem,ale stres jest. Praca,czasami sklep i dom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jakbym była na kwarantannie, to na pewno bym nie wychodziła nigdzie. Teraz wychodzę na spacer. Po pracy z dziećmi. dookoła osiedla, sama wieczorem też parę razy się przejdę dookoła osiedla. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem na kwarantannie, chodze do pracy, kiedy akurat nie moja kolej na opieke nad dziecmi, do sklepu i w sumie tyle. Zaczyna mnie to uwierac ale stosuje sie do zasad.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Też mieszkam w bloku ale nie wychodzę w ogóle bo jestem w 9 miesiącu ciąży i mam jeszcze większego stresa 🙁 Słyszałam że kobieta w ciąży była zarażona wirusem dziecko na szczęście urodziło się zdrowe ale ona nawet nie może przytulić dziecka coś okropnego ☹️ Mega smutne 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No to kwarantanna czy te zalecenia/obostrzenia? To istotna różnica. 

Gdybym była na kwarantannie, nie wychodziłabym. Natomiast te zalecenia rządu (bo przecież nie ekspertów) ignoruję. Oczywiście zakupy robię w miarę rzadko ale o tyle ile się da: jestem sama z córką, ja w ciąży, nosić za dużo nie mogę, kupuję więc co drugi dzień mniej więcej. Natomiast jak najwięcej korzystam ze spacerów na świeżym powietrzu, w tym absolutnie ignoruję te pomysły władzy na niewychodzenie na tereny zielone czy plaże. Jest zimno więc podziębiona córa siedzi w domu ale za parę dni, gdy będzie pogoda, dokądś się wybierzemy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

No to kwarantanna czy te zalecenia/obostrzenia? To istotna różnica. 

Gdybym była na kwarantannie, nie wychodziłabym. Natomiast te zalecenia rządu (bo przecież nie ekspertów) ignoruję. Oczywiście zakupy robię w miarę rzadko ale o tyle ile się da: jestem sama z córką, ja w ciąży, nosić za dużo nie mogę, kupuję więc co drugi dzień mniej więcej. Natomiast jak najwięcej korzystam ze spacerów na świeżym powietrzu, w tym absolutnie ignoruję te pomysły władzy na niewychodzenie na tereny zielone czy plaże. Jest zimno więc podziębiona córa siedzi w domu ale za parę dni, gdy będzie pogoda, dokądś się wybierzemy.

Mam identyczne podejście. Gdybym miała kwarantannę to siedziałabym w domu ale zalecenia mam w nosie z jednego, prostego powodu. Nie mają umocowań prawnych, bo ograniczenie swobód obywatelskich bez wprowadzenie stanu klęski żywiołowej jest po prostu bezprawne. Wychodzę z domu, chodzę na zakupy, na spacery z dziećmi. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak wyląsujecie w szpitalu z koroną to zobaczycie czy było warto ignorować zalecenia.

Ewentualnie jak Wam dowalą 5000zł mandatu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Jak wyląsujecie w szpitalu z koroną to zobaczycie czy było warto ignorować zalecenia.

Ewentualnie jak Wam dowalą 5000zł mandatu.

Jak mi wypiszą 5000 zł mandatu to go nie przyjmę i jedyne co zrobię to się zaśmieję, bo zalecenia to nie nakaz więc mogą mnie cmoknąć w tyłek. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem na kwarantannie, wychodzimy codziennie na spacer z córką, rzadziej chodzimy do sklepu. Nie pchamy się w miejsca gdzie jest dużo ludzi. 

Ale tutaj jedna aktywność fizyczna dziennie jest oficjalnie dozwolona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Optymistka

Jeżeli ktoś nazywa swoją partię Prawo i Sprawiedliwość, to powinien się stosować do prawa. To, co robią jest niezgodne w prawem, ale nie chodzę po mieście w trosce o własne zdrowie i po to, żeby to się jak najszybciej skończyło. Niestety wątpię, by w tym kraju zwykle zalecenia zostały posłuchanie, dlatego sądzę że po wyborach szybciutko wprowadzi się legalny stan wyjątkowy, a po nim godzinę policyjną. Właśnie dzięki osobom, które mówią, że dopóki coś nie jest legalne to olewka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pari
 

Jak wyląsujecie w szpitalu z koroną to zobaczycie czy było warto ignorować zalecenia.

Ewentualnie jak Wam dowalą 5000zł mandatu.

Do zaleceń w sumie trzeba w miarę możliwości się stosować . Tak czy siak to 90 procent społeczeństwa przejdzie to zachorowanie ( takie są prognozy). Część ludzi pożegna się z tym światem. Jesteśmy na dole piramidy i nie bardzo mamy możliwość z czymkolwiek się nie zgodzić, co tam na górze wymyślą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Optymistka
 

nie bardzo mamy możliwość z czymkolwiek się nie zgodzić, co tam na górze wymyślą.

Myślę, że Lech Wałęsa by się nie zgodził. Mamy środki i możliwości sprzeciwu wobec działań rządu, ale większość woli udostępniać artykuły, memy i filmiki na fejsie, zamiast "wyjść na ulicę" i doprowadzić do odwołania rządu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pari
 

Myślę, że Lech Wałęsa by się nie zgodził. Mamy środki i możliwości sprzeciwu wobec działań rządu, ale większość woli udostępniać artykuły, memy i filmiki na fejsie, zamiast "wyjść na ulicę" i doprowadzić do odwołania rządu. 

Inne czasy. Ciebie, to chyba wtedy na świecie nie było:classic_rolleyes:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Optymistka
 

Inne czasy. Ciebie, to chyba wtedy na świecie nie było:classic_rolleyes:

Nie było, ale nie było mnie na świecie, kiedy Kościuszko porwał tłumy w powstaniu albo kiedy odzyskaliśmy wolność w 1918. Nie było mnie przy ogniskach wczesnych Słowian, co nie przeszkadza mi mówić po polsku. Argument z czapy. 

Inne czasy? Chyba tak. Kiedyś ludziom naprawdę zależało na Polsce, była wśród nich jedność i chęć walki o ideały. Dzisiaj to fajnie wygląda na banerach przed wyborami. Polska się liczy, Wszyscy jesteśmy Polakami, Prezydent dla Polaków. A teraz, gdyby przed tłumy wyszedł jakiś elektryk czy ktokolwiek zresztą, to by go zeżarli i tyle. A skąd się wziął, a ile zarabia, a nie jest czasem pedałem, a czemu tak się afiszuje w necie, a gdzie mieszka, skąd ma mieszkanie? Tak by się to skończyło. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Optymistka
 

Inne czasy. Ciebie, to chyba wtedy na świecie nie było:classic_rolleyes:

Nie było, ale nie było mnie na świecie, kiedy Kościuszko porwał tłumy w pows.taniu albo kiedy odzyskaliśmy wolność w 1918. Nie było mnie przy ogniskach wczesnych Słowian, co nie przeszkadza mi mówić po pols.ku. Argument z czapy. 

Inne czasy? Chyba tak. Kiedyś ludziom naprawdę zależało na Po.lsce, była wśród nich jedność i chęć wa.lki o ideały. Dzisiaj to fajnie wygląda na banerach przed wybo.rami. Po.lska się liczy, Wszyscy jesteśmy Pola.kami, Prez.ydent dla Polaków. A teraz, gdyby przed tłumy wyszedł jakiś elektryk czy ktokolwiek zresztą, to by go zeżarli i tyle. A skąd się wziął, a ile zarabia, a nie jest czasem pe.dałem, a czemu tak się afiszuje w necie, a gdzie mieszka, skąd ma mieszkanie? Tak by się to skończyło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

No to kwarantanna czy te zalecenia/obostrzenia? To istotna różnica. 

Gdybym była na kwarantannie, nie wychodziłabym. Natomiast te zalecenia rządu (bo przecież nie ekspertów) ignoruję. Oczywiście zakupy robię w miarę rzadko ale o tyle ile się da: jestem sama z córką, ja w ciąży, nosić za dużo nie mogę, kupuję więc co drugi dzień mniej więcej. Natomiast jak najwięcej korzystam ze spacerów na świeżym powietrzu, w tym absolutnie ignoruję te pomysły władzy na niewychodzenie na tereny zielone czy plaże. Jest zimno więc podziębiona córa siedzi w domu ale za parę dni, gdy będzie pogoda, dokądś się wybierzemy.

No i dlatego, że jesteś matką i to w ciąży to się dziwię, że jesteś taką ignorantką. Nie powinnaś mieć gdzieś, bo jesteś odpowiedzialna nie tylko za siebie. Właśnie przez takie jak ty osoby wirus się dalej rozprzestrzenia. Więcej dojrzałości i odpowiedzialności, bo narażasz własne dzieci, siebie i innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pari

Optymistko! Powiem ci tak: kiedyś to ludzie mieli jeszcze jakieś złudzenia, byli bardziej zorganizowani, tworzyli jakąś siłę, z którą trzeba było się liczyć. To były inne czasy i one raczej się nie powtórzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Optymistka
 

Optymistko! Powiem ci tak: kiedyś to ludzie mieli jeszcze jakieś złudzenia, byli bardziej zorganizowani, tworzyli jakąś siłę, z którą trzeba było się liczyć. To były inne czasy i one raczej się nie powtórzą.

A szkoda. Zrobiliśmy się gnuśni i wygodniccy. Przecież to było tylko czterdzieści lat temu 😞 Może to sprawka łatwości wypowiedzi. Dzisiaj każdy może się wypowiedzieć na dowolny temat, choćby siedząc w toalecie. Kiedyś trzeba było sobie zadać ten trud, przemyśleć swoje postulaty i wyjść z domu, żeby zrobić manifest, zmienić coś, ogłosić. Teraz podpisujemy jakieś internetowe petycje i nawet nie wiadomo czy ktoś je w ogóle odbiera i czyta 😞

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Optymistka
 

No i dlatego, że jesteś matką i to w ciąży to się dziwię, że jesteś taką ignorantką. Nie powinnaś mieć gdzieś, bo jesteś odpowiedzialna nie tylko za siebie. Właśnie przez takie jak ty osoby wirus się dalej rozprzestrzenia. Więcej dojrzałości i odpowiedzialności, bo narażasz własne dzieci, siebie i innych.

Przepraszam bardzo, nie wszystkie matki i ciężarne mają takie podejście. W moim otoczeniu jest kilka matek, jedna jest w ciąży i siedzimy w domach z dziećmi, chociaż za sobą tęsknimy. Właśnie dlatego - nie jestem odpowiedzialna tylko za siebie. Zgadzam się, że przez takie osoby wirus szaleje i za chwilę zrobią nam godzinę policyjną.

Rozumiem tę generalizację co prawda, bo już przed wirusem było widać, że ciężarne robią z siebie osoby pierwszej troski, a matki obchodzą tylko ich "bombelki". Najlepsze jest to, że na frustrację, żal i lęk ciężarnych wobec sytuacji na porodówkach i mam na neonatologii reagują złośliwością, ale jak mają siedzieć w domu i zająć dzieci zabawą, to jest to zbyt trudne i budzi bunt. Nie pojmiesz tego... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pari
 

A szkoda. Zrobiliśmy się gnuśni i wygodniccy. Przecież to było tylko czterdzieści lat temu 😞 Może to sprawka łatwości wypowiedzi. Dzisiaj każdy może się wypowiedzieć na dowolny temat, choćby siedząc w toalecie. Kiedyś trzeba było sobie zadać ten trud, przemyśleć swoje postulaty i wyjść z domu, żeby zrobić manifest, zmienić coś, ogłosić. Teraz podpisujemy jakieś internetowe petycje i nawet nie wiadomo czy ktoś je w ogóle odbiera i czyta 😞

Nie da się to zorganizować po staremu. Nawet, jeśli dałoby to zrobić w inny sposób, to nie obyłoby się bez ofiar. Władza jaka by nie była, to tak łatwo nie zrezygnuje ze swojego komfortu. Kto chce jeszcze ginąć za wolność, skoro jest tak *ujowo, ale stabilnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Optymistka
 

Nie da się to zorganizować po staremu. Nawet, jeśli dałoby to zrobić w inny sposób, to nie obyłoby się bez ofiar. Władza jaka by nie była, to tak łatwo nie zrezygnuje ze swojego komfortu. Kto chce jeszcze ginąć za wolność, skoro jest tak *ujowo, ale stabilnie.

Jest to dołujące, ale prawdziwe. Dlatego myślę, że następne wybory parlamentarne też wygra PiS. Długo się z tego nie wyrwiemy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Optymistko jestes idealistka. To dobrze bo takich ludzi jest z kazdym rokiem mniej, jednak sily sprawczej tacy ludzie nie maja wcale. Spoleczenstwo jest gnusne- to prawda, jest tez jednak zmeczone. Wreszcie zapanowala normalnosc, jako taka, ale normalnosc, wreszcie mozna skupic sie na rodzinie i sobie, pracowac, zarabiac i wydawac pieniadze na wlasne potrzeby. Mozna zyc dniem dzisiejszym i z niewielkim optymizmem patrzec w przyszlosc. Ludzie dosyc juz maja ciaglej walki, ciaglego poswiecania sie, niedostatku. Chca zyc. Spokojnie, zajmujac sie swoimi sprawami. Dlatego nie sa gotowi wyjsc na ulice i robic porzadkow w starym stylu. Niech im tylko ktos ten spokoj jednak zabierze a znowu sie zbuntuja. Sama wierze, ze spory polityczne rozstrzyga sie przy urnach wyborczych a nie palac opony pod sejmem choc niekiedy to jedyny sposob by uzyskac cos od wladzy. Bardzo, bardzo nie podoba mi sie to co dotychczas dzialo sie w naszym kraju. Jestem zaprzysieglym przeciwnikiem partii rzadzacej, ale wcale bym nie chciala by ludzie z kamieniami w dloniach wyszli na ulice. Chce by ludziom otworzyly sie oczy i zaczeli dokonywac madrych wyborow. Zgodnych z prawem. W przeznaczonym do tego czasie i miejscu. Chce by Polska byla krajem praworzadnym bo jej obywatele przestrzegaja praworzadnosci. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Przepraszam bardzo, nie wszystkie matki i ciężarne mają takie podejście. W moim otoczeniu jest kilka matek, jedna jest w ciąży i siedzimy w domach z dziećmi, chociaż za sobą tęsknimy. Właśnie dlatego - nie jestem odpowiedzialna tylko za siebie. Zgadzam się, że przez takie osoby wirus szaleje i za chwilę zrobią nam godzinę policyjną.

Rozumiem tę generalizację co prawda, bo już przed wirusem było widać, że ciężarne robią z siebie osoby pierwszej troski, a matki obchodzą tylko ich "bombelki". Najlepsze jest to, że na frustrację, żal i lęk ciężarnych wobec sytuacji na porodówkach i mam na neonatologii reagują złośliwością, ale jak mają siedzieć w domu i zająć dzieci zabawą, to jest to zbyt trudne i budzi bunt. Nie pojmiesz tego... 

Ależ ja nie napisałam że wszystkie mamy. Sama mam małe dzieci i staram się ich nie narażać, dlatego jeśli  nie trzeba to nie wychodzę z domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pari
 

Optymistko jestes idealistka. To dobrze bo takich ludzi jest z kazdym rokiem mniej, jednak sily sprawczej tacy ludzie nie maja wcale. Spoleczenstwo jest gnusne- to prawda, jest tez jednak zmeczone. Wreszcie zapanowala normalnosc, jako taka, ale normalnosc, wreszcie mozna skupic sie na rodzinie i sobie, pracowac, zarabiac i wydawac pieniadze na wlasne potrzeby. Mozna zyc dniem dzisiejszym i z niewielkim optymizmem patrzec w przyszlosc. Ludzie dosyc juz maja ciaglej walki, ciaglego poswiecania sie, niedostatku. Chca zyc. Spokojnie, zajmujac sie swoimi sprawami. Dlatego nie sa gotowi wyjsc na ulice i robic porzadkow w starym stylu. Niech im tylko ktos ten spokoj jednak zabierze a znowu sie zbuntuja. Sama wierze, ze spory polityczne rozstrzyga sie przy urnach wyborczych a nie palac opony pod sejmem choc niekiedy to jedyny sposob by uzyskac cos od wladzy. Bardzo, bardzo nie podoba mi sie to co dotychczas dzialo sie w naszym kraju. Jestem zaprzysieglym przeciwnikiem partii rzadzacej, ale wcale bym nie chciala by ludzie z kamieniami w dloniach wyszli na ulice. Chce by ludziom otworzyly sie oczy i zaczeli dokonywac madrych wyborow. Zgodnych z prawem. W przeznaczonym do tego czasie i miejscu. Chce by Polska byla krajem praworzadnym bo jej obywatele przestrzegaja praworzadnosci. 

Nie zbuntują, ale wyjadą, jeśli będą mogli sobie na to pozwolić. Słuchaj to nie tak, że wtedy ludzie z kamieniami na ulicę wyszli. Kamieniami to zaczęli rzucać dopiero wtedy jak zaczęto ich pałować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

U mnie w rodzinie kazdy ma inne zadania. Maz pracuje i codziennie sie naraza. Poza praca nie wychodzi nigdzie ,jedynie dla zdrowia psychicznego wieczorem na spacer z psem po pustych polach. Dzieciaki siedza w domu, ich rekreacja to ogrod i spacery z psem ,pojedynczo. Ja wychodze raz w tygodniu na zakupy , zabezpieczona jak sie da. W weekendy jezdzimy cala rodzina do pobliskiego lasu,omijamy z daleka napotkane osoby.

Nie spotykamy sie z nikim, nie chodzimy po sklepach, z sasiadka rozmawiam  przez plot w odpowiedniej  odleglosci 😉 

Najbardziej doskwiera mi ruina wszelkich planow zawodowych i wakacyjnych, rekreacyjnych itp. Mielismy poplanowane wyjazdy do konca roku,pokupywane bilety, zabukowane miejsca.. Wszystko odwolane i co najwyzej pojedziemy 200km od domu na biwak, jesli bedzie mozna oczywiscie. 

Omine kilka urodzin i innych imprez w rodzinie, nie zobacze rodzicow, ani corki nie wiadomo jak dlugo..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie zbuntują, ale wyjadą, jeśli będą mogli sobie na to pozwolić. Słuchaj to nie tak, że wtedy ludzie z kamieniami na ulicę wyszli. Kamieniami to zaczęli rzucać dopiero wtedy jak zaczęto ich pałować.

Wiesz, ja pamietam co sie dzialo przed przemianami w 89. Bylam wtedy dzieckiem ale doskonale pamietam latajace kamienie i koktajle molotowa rzucane w strone policji. To sie dzialo pod domem w ktorym mieszkalam. Nie chce by moje dzieci mialy ogladac takie rzeczy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Optymistka

Jestem idealistką, nieraz to słyszałam, chociaż już mi coraz bardziej przechodzi... To też pewnie z mojego zamiłowania do historii wynika takie podejście, że jak rząd nie działa na naszą korzyść, to jazda z nim. I chyba też z tradycjonalizmu, jakkolwiek dziwnie mi to przyznać. 

Ale macie rację, głosować trzeba i tylko tak wypędzić złodziejstwo z Wiejskiej. Mimo wszystko, choć te obostrzenia są niezgodne z prawem i wołają o pomstę do nieba, to uważam, że dla własnego zdrowia, z rozsądku i chęci szybkiego powrotu do normy powinniśmy się do nich stosować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Wiesz, ja pamietam co sie dzialo przed przemianami w 89. Bylam wtedy dzieckiem ale doskonale pamietam latajace kamienie i koktajle molotowa rzucane w strone policji. To sie dzialo pod domem w ktorym mieszkalam. Nie chce by moje dzieci mialy ogladac takie rzeczy. 

czemu? nie uczysz ich potrzeby buntu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Optymistka
 

czemu? nie uczysz ich potrzeby buntu?

Ja właśnie nie wiem, jak wychować swoje dziecko. To nie jest taka prosta sprawa z tym buntem. Zresztą to nawet nie musi być wielki bunt, wystarczy mieć swoje zdanie, a jeśli jest niepopularne, to już człowiek odstaje. Stale walczyć o swoje poglądy, o tożsamość, o zasady i buntować się jeśli ktoś je narusza, to życie w ciągłym stresie. Z drugiej strony jak potem patrzeć w lustro, jeśli godzisz się na wszystko, można zdeptać Cię bez problemu i na niczym Ci nie zależy? Nie wiem. 

Gdyby to jeszcze było tak, że ludzie mają obecnie odwagę cywilną i staną za Tobą jeśli wyjdziesz przed szereg. Ale nikt nie stanie, nikt nie udzieli pomocy i wsparcia. To co, walczyć samemu? Nie wiem... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×