Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
B-side

Czekając na Godota

Polecane posty

 

A jeśli te dwie godziny to prawdziwe życie a reszta tylko Ci się śni, hmm;)

A jaka to różnica?  Właściwie wszystko jest iluzją, nie liczy się nic, prócz naszych własnych odczuć. Kompletnie nic. Dlatego nie ma najmniejszego znaczenia, czy te emocje generuje sen, jawa, internetowa miłość, czy gra w Mario.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie jestem specjalnie sentymentalna. Ja się szybko spalam. Kocham mocno, namiętnie, szaleńczo, ale krótko. Rzadko wracam myślami do przeszłości, a nawet do ludzi z przeszłości. Tak już mam.

"Bo wazne sa tylko te dni , ktorych jeszcze nie znamy" ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

A jaka to różnica?  Właściwie wszystko jest iluzją, nie liczy się nic, prócz naszych własnych odczuć. Kompletnie nic. Dlatego nie ma najmniejszego znaczenia, czy te emocje generuje sen, jawa, internetowa miłość, czy gra w Mario.

Podczas snu nie odbieram żadnych bodźców które wywoływałyby jakieś emocje.Nic mi się nie śni od wielu lat.;)

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Podczas snu nie odbieram żadnych bodźców które wywoływałyby jakieś emocje.Nic mi się nie śni od wielu lat.;)

 

 

To nie jest raczej możliwe, nawet jeśli nie pamiętasz, że coś Ci się śniło, ale mniejsza o to. Miałam na myśli tylko to, że droga aplikowania sobie emocji jest w ogólnym rozrachunku mało istotną sprawą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

To nie jest raczej możliwe, nawet jeśli nie pamiętasz, że coś Ci się śniło, ale mniejsza o to. Miałam na myśli tylko to, że droga aplikowania sobie emocji jest w ogólnym rozrachunku mało istotną sprawą. 

Przeciwnie, to bardzo istotna kwestia, ale to tylko moje zdanie.

Dobranoc.:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Przeciwnie, to bardzo istotna kwestia, ale to tylko moje zdanie.

Dobranoc.:)

Chętnie o tym posłucham kiedyś. 

Dobranoc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie jestem specjalnie sentymentalna. Ja się szybko spalam. Kocham mocno, namiętnie, szaleńczo, ale krótko. Rzadko wracam myślami do przeszłości, a nawet do ludzi z przeszłości. Tak już mam.

Ty to jednak potrafisz się reklamować!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A propos czasu. W taksówce jedzie biały człowiek. Widać, że jest bardzo zniecierpliwiony. Najwyraźniej spieszy mu się. W pewnej chwili kierowca murzyn odzywa się do niego:

-Panie powiedz pan jak to jest. Wy macie zegarki a my mamy czas.

Miłego dnia. Proszę pamiętać o czasie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wracając na chwilę do tytułu tematu. Taki sobie cytat z tej właśnie książki. Wydaje mi się, że jest jak najbardziej na czasie:

"Pewne jest, że w tych warunkach czas się dłuży i zmusza nas, byśmy zapełniali go sobie zajęciami, które... jak by to powiedzieć... które z początku wydają się sensowne, póki nie stają się nawykiem. Powiesz mi, że chroni to nasz rozum przed obłędem. Z pewnością. Ale zastanawiam się czasem, czy i tak nie błądzi on już w przepastnych głębinach, gdzie nieprzerwanie trwa noc."

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Pewne jest, że w tych warunkach czas się dłuży i zmusza nas, byśmy zapełniali go sobie zajęciami, które... jak by to powiedzieć... które z początku wydają się sensowne, póki nie stają się nawykiem. Powiesz mi, że chroni to nasz rozum przed obłędem. Z pewnością. Ale zastanawiam się czasem, czy i tak nie błądzi on już w przepastnych głębinach, gdzie nieprzerwanie trwa noc."

W pewnym sensie to jest przecież książka o czasie. Właściwie o trwonieniu czasu w oczekiwaniu na to, co nigdy ma nie nastąpić. Na kafe to się nazywa "przegrałem życie". 

Nie jestem dziś w filozoficznym nastroju.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wyobraź sobie, że ten wirus, wpędził mnie w spore kłopoty natury formalnej. Otóż rozchorowałam się lekko, dostałam L4 na kilka dni. Lekarz zasugerował test. Nie chodziło o mnie, bo objawy miałam skąpe, ale o moich współpracowników, to ważne, żeby oni byli zdrowi w tych ciężkich czasach. Zrobiłam test, wynik był negatywny, ale na karcie inf. ze szpitala w zaleceniach wpisane mam "izolacja w warunkach domowych 14 dni". Pani, z którą rozmawiałam o wynikach testu, powiedziałam mi, że wyznaczony okres izolacji nadal jest obowiązujący. Powiedzieli mi też, że sanepid może się ze mną kontaktować, ale nie musi. Mój pracodawca mówi, że dla niego karta informacyjna nie jest wiążącym dokumentem, ale na wszelki wypadek powinnam zostać w domu przez 14 dni. Jestem już zdrowa, więc podstaw do wystawienia kolejnego L4 nie ma. Sanepid się ze mną nie kontaktował i nie wystawił żadnego dokumentu. W sumie mogę wrócić do pracy, ale czy to będzie zgodne z prawem? Nikt nie umie odpowiedzieć mi na to pytanie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Wyobraź sobie, że ten wirus, wpędził mnie w spore kłopoty natury formalnej. Otóż rozchorowałam się lekko, dostałam L4 na kilka dni. Lekarz zasugerował test. Nie chodziło o mnie, bo objawy miałam skąpe, ale o moich współpracowników, to ważne, żeby oni byli zdrowi w tych ciężkich czasach. Zrobiłam test, wynik był negatywny, ale na karcie inf. ze szpitala w zaleceniach wpisane mam "izolacja w warunkach domowych 14 dni". Pani, z którą rozmawiałam o wynikach testu, powiedziałam mi, że wyznaczony okres izolacji nadal jest obowiązujący. Powiedzieli mi też, że sanepid może się ze mną kontaktować, ale nie musi. Mój pracodawca mówi, że dla niego karta informacyjna nie jest wiążącym dokumentem, ale na wszelki wypadek powinnam zostać w domu przez 14 dni. Jestem już zdrowa, więc podstaw do wystawienia kolejnego L4 nie ma. Sanepid się ze mną nie kontaktował i nie wystawił żadnego dokumentu. W sumie mogę wrócić do pracy, ale czy to będzie zgodne z prawem? Nikt nie umie odpowiedzieć mi na to pytanie. 

Masz "ciekawą" sytuację prawną a to faktycznie nie zachęca do  filozofowania. Pozostaje Ci tylko zakochać się, wszak wiosnę mamy. Czas buzowania hormonów.

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Masz "ciekawą" sytuację prawną a to faktycznie nie zachęca do  filozofowania. Pozostaje Ci tylko zakochać się, wszak wiosnę mamy. Czas buzowania hormonów.

Maestro  w sytuacji jakiej się znaleźliśmy wszyscy  buzowanie hormonów trzeba będzie zadusić własna ręką:)P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Masz "ciekawą" sytuację prawną a to faktycznie nie zachęca do  filozofowania. Pozostaje Ci tylko zakochać się, wszak wiosnę mamy. Czas buzowania hormonów.

Jest pewne rozwiązanie - urlop. Ale jakoś niespecjalnie mi się ono podoba.

Odwiedza mnie tylko listonosz, więc nie wiem, czy się zdecyduję na miłość tej wiosny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

W sumie mogę wrócić do pracy, ale czy to będzie zgodne z prawem? Nikt nie umie odpowiedzieć mi na to pytanie. 

Zgłoś się telefonicznie do lekarza rodzinnego. Wystawi bez problemu zwolnienie lekarskie na czas kwarantanny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Chyba zbyt brutalnie. Może inaczej? "Zmarnowałem tutaj trochę czasu".

Tak też można powiedzieć, ale czy to prawda? Takie siedzenie w internetach jest piętnowane społecznie, a obiegowa opinia jest taka, że ten szuka tu przygód, kto nie radzi sobie z relacjami społecznymi w realu. To jest oczywiście wielka bujda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Odwiedza mnie tylko listonosz....

Przecież to ja!!!! Przebrany dla niepoznaki. Kumasz, sąsiedzi, kwarantanna i takie tam inne bzdety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

To jest oczywiście wielka bujda.

To nie jest bujda. Czasami relacje bywają ograniczone z różnych powodów a uzależnienie z czasem zrobi swoje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Zgłoś się telefonicznie do lekarza rodzinnego. Wystawi bez problemu zwolnienie lekarskie na czas kwarantanny.

Tak zrobię, ale to i tak jest formalnie zawikłane. Finalnie może okazać się, że mam dwa zwolnienia. Dobra, zostawmy to...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Przecież to ja!!!! Przebrany dla niepoznaki. Kumasz, sąsiedzi, kwarantanna i takie tam inne bzdety.

Wyobraź sobie, że mój listonosz jest całkiem przystojny i sympatyczny i raczej w moim wieku, niż w Twoim.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

To nie jest bujda. Czasami relacje bywają ograniczone z różnych powodów a uzależnienie z czasem zrobi swoje.

Dla mnie internet jest raczej wstępem do czegoś ciekawego, niż celem podróży. Chociaż dziś już podchodzę z większym dystansem, a nawet zaangażowaniem do poznawanych tu mężczyzn. 

Idę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
 

Wyobraź sobie, że mój listonosz jest całkiem przystojny i sympatyczny i raczej w moim wieku, niż w Twoim.

I o tym pomyślałem. Za późno już było na edycję postu.

Edytowano przez MaestroSyntetyczny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dla mnie internet jest raczej wstępem do czegoś ciekawego, niż celem podróży. Chociaż dziś już podchodzę z większym dystansem, a nawet zaangażowaniem do poznawanych tu mężczyzn. 

Idę.

Kusza, znasz mnie. Daleki byłem od zaspakajania akurat Twoich  preferencji. Nie należę do tego gatunku facetów. W utworze "The Boxer" Paul Simon śpiewał: "Mimo wielu zmian wciąż jesteśmy prawie tacy sami. Mimo zmian wcąż jesteśmy prawie tacy sami".

Pogrywasz ze mną na nowych nickach. Tylko po co? Nie zauważyłaś, że zbyt tępy jestem? Nie zauważyłaś, że nic do Ciebie nie mam? Nie zauważyłaś, że i ja mam coś do powiedzenia?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Chętnie o tym posłucham kiedyś. 

Dobranoc.

Tego nie da sie opowiedzieć, to trzeba zobaczyć. Dlatego teorie traktuje powierzchownie, jak dajmy na to ścieżkę na mapie. Jest linią na kartce papieru. Poznasz ją gdy na nią wejdziesz.

Miłego wieczoru:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
 

Kusza, znasz mnie. Daleki byłem od zaspakajania akurat Twoich  preferencji. Nie należę do tego gatunku facetów. W utworze "The Boxer" Paul Simon śpiewał: "Mimo wielu zmian wciąż jesteśmy prawie tacy sami. Mimo zmian wcąż jesteśmy prawie tacy sami".

Pogrywasz ze mną na nowych nickach. Tylko po co? Nie zauważyłaś, że zbyt tępy jestem? Nie zauważyłaś, że nic do Ciebie nie mam? Nie zauważyłaś, że i ja mam coś do powiedzenia?

Nie zaczynaj, dobrze? Świat nie kręci się wokół Ciebie, przynajmniej mój. To, że tu jestem, a nawet to, że wymyślę sobie nowy nick, nie ma absolutnie nic wspólnego z Tobą. Ja się nie wypieram swoich wcieleń, przeciwnie, jeśli kogoś znam, to staram się go naprowadzić, żeby wiedział, że ja to ja. Daruj sobie, Endrju. Proszę.

Edytowano przez B-side

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Tego nie da sie opowiedzieć, to trzeba zobaczyć. Dlatego teorie traktuje powierzchownie, jak dajmy na to ścieżkę na mapie. Jest linią na kartce papieru. Poznasz ją gdy na nią wejdziesz.

Miłego wieczoru:)

Podobno wszystko da się opowiedzieć, nawet niewidomemu kolory, ale rozumiem, że i na ten temat, zdania bywają podzielone.

Wzajemnie. 🙂 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie zaczynaj, dobrze? Świat nie kręci się wokół Ciebie, przynajmniej mój. To, że tu jestem, a nawet to, że wymyślę sobie nowy nick, nie ma absolutnie nic wspólnego z Tobą. Ja się nie wypieram swoich wcieleń, przeciwnie, jeśli kogoś znam, to staram się go naprowadzić, żeby wiedział, że ja to ja. Daruj sobie, Endrju. Proszę.

Nie do końca tak jest Kusza. Są dziewczyny, które mnie rajcują, są i takie, które zostaną mi obojętne. Biologia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Podobno wszystko da się opowiedzieć, nawet niewidomemu kolory, ale rozumiem, że i na ten temat, zdania bywają podzielone.

Wzajemnie. 🙂 

Jestem mistrzem opowiadania. Uwierz mi. Nie ma lepszego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×