Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

adusia198

Rozstanie po 3.5 roku razem. Czy powrót jest możliwy? Co zrobić...

Polecane posty

Witajcie, chciałabym się podzielić z Wami czymś, co mnie strasznie boli i nie umiem sobie z tym poradzić. Nie umiem normalnie funkcjonować... 
Ja i M. jesteśmy młodzi. Mam 22 lata, a on jest rok straszy ode mnie. Poznaliśmy się w szkole średniej w 2016 roku. Powoli i do przodu brnęliśmy do tego, by być parą. Początki były piękne, M. bardzo się o mnie starał, zabiegał. Kupował kwiaty, zapraszał do kina i na kolacje. Jego mama twierdziła, że świata poza mną nie widzi. A potem było coś nie tak... jakbym to ja przejęła inicjatywę i zaczęła się starać o niego bardziej, niż o mnie. Oboje skończyliśmy szkołę i padła decyzja, że idziemy na studia, a w efekcie zamieszkamy razem, żeby było lepiej. Końcem września w 2018 r. zamieszkaliśmy razem w dużym mieście. On studiował dziennie, a ja zaocznie, w tygodniu pracowałam. Jednak moje studia okazały się nie być interesujące i z nich zrezygnowałam, dalej mieszkając z M. Było dobrze między nami, układało się, chociaż życie razem, a widywanie się w weekendy to coś całkiem innego. Nadszedł drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, przyjechał do mnie i zaczęliśmy rozmawiać o nas. Zaczął słowami "Ja widzę jak Ty się ze mną męczysz".. to była nieprawda choć myśląc, że zamieszkamy razem - będzie tego czasu dla nas więcej, a było go mniej. Usłyszałam wtedy "nie da się kogoś zmusić do miłości". Myślałam, że to jakiś kryzys... zapytałam się czy mnie nie kocha, powiedział, że kocha... więc doszliśmy do wniosku, że będziemy o siebie walczyć z całych sił. Sylwestra spędziliśmy razem. Potem oboje wróciliśmy do wynajmowanego mieszkania. Mieszkaliśmy kolejne pół roku razem, bo zdecydowałam się pójść na studia blisko mojego rodzinnego miasta. I zostawiłam go sama w tym mieszkaniu. Widywaliśmy się w weekendy, każdą wolną chwilę poświęcał mi. Studiowałam daleko od niego, ale pracowałam ta, gdzie on studiował, więc mieliśmy dla siebie dużo czasu. Nic nie wskazywało na to, że kolejny raz to zrobi. 
Sylwestra w 2019/20 mieliśmy spędzić w mieszkaniu z powodu mojej pracy. 30-tego grudnia przyjechał do mnie, ale bez żadnych swoich rzeczy. To było do niego niepodobne. No i się zaczęło... że nie możemy być razem, że do siebie nie pasujemy, że ja chcę mieć założyć z nim rodzinę, mieć dzieci, a on tego nie czuje, że chyba nie potrafi mnie traktować jak wcześniej, jak swoją kobietę. Mimo tego, że do tej pory nadal czasem kupował mi kwiaty, kochał się ze mną, poświęcał wolny czas itd... Dużo wtedy rozmawialiśmy i płakaliśmy oboje. Postanowił, że już pójdzie i, że wraca do domu. Nie wiedziałam, co robić. Nie chciałam zostać sama w tym mieszkaniu, więc spakowałam kilka najpotrzebniejszych rzeczy i wyszłam razem z nim. Płakałam w taksówce, w pociągu. Wszędzie. Zaproponował mi, żebym została u niego na noc. Było zbyt późno, żebym wracała do domu. Zgodziłam się. Rano powiedziałam o wszystkim jego mamie, z którą byłam blisko. Kazała nam iść na spacer i dojść do jakiegoś porozumienia. Na spacerze płakał, ja też. Mówił, że chyba jest pewien swojej decyzji, stąd ten płacz. Potem zapytał, czy spędzę z nim sylwestra. Zaprosił mnie na łyżwy, których nienawidzi. Również się zgodziłam, bo nie chciałam w takim momencie być sama. I nastał wieczór, miałam mega dołek. Strasznie płakałam. Powiedziałam mu o listach, które do niego pisałam. I... on pękł? Powiedział, że dopiero teraz zrozumiał, że mnie kocha i jak wiele ja mu daję, że mnie nigdy nie zostawi i takie tam... o północy składał mi życzenia, całował, kochał się ze mną. Rano zapytałam się, czy mogę być pewna jego słów. Mówił, że tak, ale, że teraz sam sobie by nie wierzył. Z każdym "kocham Cię" z jego strony bardzo się bałam, że znowu to zrobi, a kiedy w końcu uwierzyłam i odrobinę mu zaufałam... 
Parę dni temu przyjechał z tymi samymi słowami na ustach i zakończył to od tak. Nawet wcześniej nie podjął próby rozmowy ze mną na ten temat... co ciekawe, od naszego rozstania minęło parę dni, ale on codziennie do mnie pisze, czasami nawet nazywa mnie Miś, Kochanie itd... mówi, że jestem dla niego tak strasznie ważna i, że tęskni za mną bardzo, ale jest mu mnie tak strasznie szkoda... 
Drodzy Czytelnicy, wiem, że nie da się nikogo zmusić do miłości i kierować czyimiś uczuciami, ale ja nadal mam nadzieję, że zrozumie, że mnie kocha. Żałuję tylko tego, że kiedy w grudniu 2019 r. prosił mnie o czas, ja nie uszanowałam jego prośby. Cały czas byłam przy nim. Teraz znowu codziennie jestem, mamy ze sobą kontakt, ale już nie jesteśmy razem. Usunął nasze zdjęcia z fb, wszystko, co nas łączyło... Myślicie, że jeśli powiem mu, że nie chcę mieć z nim kontaktu i jak on zobaczy, jak wygląda życie beze mnie to czy coś się zmieni? Bardzo go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez M... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Możliwe ze poznał inna i teraz sie miota, nie wie która z was wybrac. Sam by sobie nie wierzył? Achaa...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

On nie ma nikogo, wiem o tym. Nie zrobiłby mi tego. Tutaj akurat mu wierzę. Myślisz, że jak minie trochę czasu to coś się zmieni?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

On nie ma nikogo, wiem o tym. Nie zrobiłby mi tego. Tutaj akurat mu wierzę. Myślisz, że jak minie trochę czasu to coś się zmieni?

Hehee no ta naiwna jesteś, facet ZAWSZE może zdradzić, cos odwalic, myślisz ze ci sie przyzna ze jest inna z która pisze, kręci a może zaczął sie juz spotykać? Jeszcze facetów nie znasz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że facet może zdradzić. Kobieta również. Ale nie napisałam tego wątku tutaj, by słuchać o czymś, o czym nie było mowy. Nie było żadnej zdrady, żadnej nowej dziewczyny. Nic. Więc zrozum to i uszanuj. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość drugaszansa

myślę, że pozostali forumowicze mogą mieć  racje. to wygląda jakby poznał kogoś albo przynajmniej miał kogos na oku... z Tobą był długo i czuje do Ciebie sentyment. jeśli Ci zależy na tym związku to odsun sie od niego, zdystansuj, niech on trochę zatęskni,. to on teraz musi o was zawalczyć. polecam zacząć Nowennę Pompejańską w tej intencji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Powiedział, że dopiero teraz zrozumiał, że mnie kocha i jak wiele ja mu daję, że mnie nigdy nie zostawi i takie tam... o północy składał mi życzenia, całował, kochał się ze mną. Rano zapytałam się, czy mogę być pewna jego słów. Mówił, że tak, ale, że teraz sam sobie by nie wierzył."

Tu masz odpowiedź na swój problem. On sam sobie nawet nie wierzy. Nie znam Cię, nie będę doradzać, ale ja osobiście nie dałabym rady żyć na takim rollercoasterze i bym się odcięła. Kulturalnie pożegnała i powiedziała, że chcę zakończyć kontakt. Bo mnie by wyniszczały takie rozstania i powroty. A co ma być to będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Oczywiście, że facet może zdradzić. Kobieta również. Ale nie napisałam tego wątku tutaj, by słuchać o czymś, o czym nie było mowy. Nie było żadnej zdrady, żadnej nowej dziewczyny. Nic. Więc zrozum to i uszanuj. 

A skąd Ty wiesz ze nie bylo?? Bo on Ci nie powiedział ze może być ktoś inny? Myślisz ze facet sie przyzna? ,😂😂😂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

A skąd Ty wiesz ze nie bylo?? Bo on Ci nie powiedział ze może być ktoś inny? Myślisz ze facet sie przyzna? 😂 To serio naiwna jesteś... Nigdy nie da sie tego wykluczyć, jak cos jest nie tak, cos sie sypie to zawsze możesz chodzić o inna kobiete ale Ty wypierasz tą możliwość z podświadomości. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Wypaliło się. Facet już nie czuje do Ciebie tego co kiedyś. Teraz po prostu jest z Tobą zżyty. Znajdzie albo ma inną i pójdziesz w odstawę na dobre. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Z dnia na dzień - facet gdy kocha , nie zrywa kontaktu.  Zgadzam się z powyższymi wiadomościami.  Albo "ktoś na oku " albo stwierdził że chce odczuć życie singla.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Z dnia na dzień - facet gdy kocha , nie zrywa kontaktu.  Zgadzam się z powyższymi wiadomościami.  Albo "ktoś na oku " albo stwierdził że chce odczuć życie singla.  

Nie zerwał ze mną kontaktu z dnia na dzień, minęło trochę od naszego rozstania, ale nadal mamy ze sobą kontakt. Pisze do mnie codziennie pierwszy. Ja nie narzucam mu się, zachowuję spokój... 
Nie ma nikogo na oku, z nikim nie kręci. M. nie jest typem podrywacza. Nie wiem dlaczego tak wyszło 😞 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

"Powiedział, że dopiero teraz zrozumiał, że mnie kocha i jak wiele ja mu daję, że mnie nigdy nie zostawi i takie tam... o północy składał mi życzenia, całował, kochał się ze mną. Rano zapytałam się, czy mogę być pewna jego słów. Mówił, że tak, ale, że teraz sam sobie by nie wierzył."

Tu masz odpowiedź na swój problem. On sam sobie nawet nie wierzy. Nie znam Cię, nie będę doradzać, ale ja osobiście nie dałabym rady żyć na takim rollercoasterze i bym się odcięła. Kulturalnie pożegnała i powiedziała, że chcę zakończyć kontakt. Bo mnie by wyniszczały takie rozstania i powroty. A co ma być to będzie.

Mnie też boli taki kontakt z nim, jednak nie wiem dlaczego... jakoś jestem spokojniejsza. Wiem, że co ma być to będzie, ale dalej mam nadzieję... myślę, czy jak pozwolę mu za sobą zatęsknić i ograniczyć kontakt do zera, czy sam zdecyduje, by powalczyć o nas. Mimo, iż powiedziałam mu, że kolejny powrót nie byłby łatwy jak poprzednie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Po co wracać do staroci? Jesteś młoda wiec poznasz niejednego. 

Dlatego, że jestem strasznie uczuciową osobą i nie skaczę z kwiatka na kwiatek. Mam chyba duszę niepoprawnej romantyczki, bo wierzę w szczęśliwy happy end tej historii...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

myślę, że pozostali forumowicze mogą mieć  racje. to wygląda jakby poznał kogoś albo przynajmniej miał kogos na oku... z Tobą był długo i czuje do Ciebie sentyment. jeśli Ci zależy na tym związku to odsun sie od niego, zdystansuj, niech on trochę zatęskni,. to on teraz musi o was zawalczyć. polecam zacząć Nowennę Pompejańską w tej intencji.

Nikogo nie poznał i nie ma na oku... wiem to i jestem w 100% co do tego przekonana... 
Czy modlitwa nam coś pomoże, jeśli sami sobie nie radzimy? On pochodzi z głęboko wierzącej rodziny choć sam wierzy mniej, ja natomiast też jestem osobą w jakimś stopniu wierzącą, ale nie wiem czy modlitwa pomoże... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dlatego, że jestem strasznie uczuciową osobą i nie skaczę z kwiatka na kwiatek. Mam chyba duszę niepoprawnej romantyczki, bo wierzę w szczęśliwy happy end tej historii...

Życie to nie pierdy. Jeśli komuś nie wyszło to i po 4 latach nie wyjdzie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Dlatego, że jestem strasznie uczuciową osobą i nie skaczę z kwiatka na kwiatek. Mam chyba duszę niepoprawnej romantyczki, bo wierzę w szczęśliwy happy end tej historii...

Po co chcesz byc z kims, kto nie jest pewny swojego uczucia? Nie macie po 15 lat, zeby sie tak motac w te i we wte. Ja bym to kulturalnie skonczyla, po co tkwic w zwiazku bez przyszlosci. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mój niedoszły teść zatęsknił po 7 latach od zostawienia rodziny, przyjęli go. Po kolejnych około  3 latach znów mu się znudzili. Jesteśmy głupi zakochani ( niektórzy bardziej od innych), Ty nie jemu daj czas by zatęsknił, ale sobie na dystans i mądrą decyzję, czyli zerwij kontakt, ochłoń, naucz się funkcjonować bez niego, tylko wtedy podejmiesz mądrą decyzję, o ile on rzeczywiście zatęskni i trzeba będzie tę decyzję podejmować. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie zerwał ze mną kontaktu z dnia na dzień, minęło trochę od naszego rozstania, ale nadal mamy ze sobą kontakt. Pisze do mnie codziennie pierwszy. Ja nie narzucam mu się, zachowuję spokój... 
Nie ma nikogo na oku, z nikim nie kręci. M. nie jest typem podrywacza. Nie wiem dlaczego tak wyszło 😞 

Ojaaa nawet jak nie jest typem podrywacza to zawsze jest taka możliwość ze zainteresował sie inną, ze z jakąś pisze czy sie spotkal i ma dylemat co dalej... Siedzisz mu w głowie, znasz jego mysli, ze od razu to wykluczasz? Moze śledzisz go 24h/dobe? Nie? To nie mozesz miec zadnej pewnosci! Hehe naiwne myślenie zyczeniowe...obudź sie, to tylko facet. Każdy może zdradzić czy to fizycznie czy mentalnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Nie zerwał ze mną kontaktu z dnia na dzień, minęło trochę od naszego rozstania, ale nadal mamy ze sobą kontakt. Pisze do mnie codziennie pierwszy. Ja nie narzucam mu się, zachowuję spokój... 
Nie ma nikogo na oku, z nikim nie kręci. M. nie jest typem podrywacza. Nie wiem dlaczego tak wyszło 😞 

Rozumiem Cię.  Czyli ma do Ciebie sentyment i uczucia na pewno ulokowane.  Tylko może się wypalił chwilowo 🤔 nie trzeba od razu ( związek -> ślub , dzieci = monotonia ) jak On sobie może to wyobraża.  Może warto Go w tym uświadomić . Zachowuje się bardzo nie w porządku w stosunku do Ciebie - to jest pewne.  Dużo jest innych opcji niż od razu zdrada i ktoś na oku.  Musicie rozmawiać , rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nie możesz być balsamem - kiedy mu smutno lub mu się nudzi.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Rozumiem Cię.  Czyli ma do Ciebie sentyment i uczucia na pewno ulokowane.  Tylko może się wypalił chwilowo 🤔 nie trzeba od razu ( związek -> ślub , dzieci = monotonia ) jak On sobie może to wyobraża.  Może warto Go w tym uświadomić . Zachowuje się bardzo nie w porządku w stosunku do Ciebie - to jest pewne.  Dużo jest innych opcji niż od razu zdrada i ktoś na oku.  Musicie rozmawiać , rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Nie możesz być balsamem - kiedy mu smutno lub mu się nudzi.  

Czy co mam zrobić? Zerwać z nim kontakt całkowicie? Czy odciąć się na chwilę? Czy rozmawiać tak, jak od tych paru dni? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Czy co mam zrobić? Zerwać z nim kontakt całkowicie? Czy odciąć się na chwilę? Czy rozmawiać tak, jak od tych paru dni? 

Sądzę że może nie zrywać kontakt całkowicie.  Ale wymyśl sobie zajęcie które tak Cię pochłonie że sam zacznie się głowic - że nie jesteś w jego garści i w tedy da mu to do myślenia i przemyśli.  Może zrozumie co stracił jeśli wciąż Cię kocha.  Nie można kogoś traktować jak zabawkę.  A On Cię tak traktuje.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Sądzę że może nie zrywać kontakt całkowicie.  Ale wymyśl sobie zajęcie które tak Cię pochłonie że sam zacznie się głowic - że nie jesteś w jego garści i w tedy da mu to do myślenia i przemyśli.  Może zrozumie co stracił jeśli wciąż Cię kocha.  Nie można kogoś traktować jak zabawkę.  A On Cię tak traktuje.  

A czy po słowach "czuję, że to nie to" można jeszcze liczyć na powrót?... Nie powiedział mi wprost "Nie kocham Cię", ale o czym te słowa znaczą... 

Bardzo się boję, że stracę go na zawsze. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

A czy po słowach "czuję, że to nie to" można jeszcze liczyć na powrót?... Nie powiedział mi wprost "Nie kocham Cię", ale o czym te słowa znaczą... 

Bardzo się boję, że stracę go na zawsze. 

A to po takich słowach to bym w ogóle nie wróciła.  Jeśli tak czuję , czyli tak sądzi. Koniec ewidentny.  Bo nie jestem tym co by chciał . A jeśli nie jestem to nigdy szczęśliwy nie będzie.  Jak szczęśliwy nie będzie to nie da mi tego szczescia i w końcu zacznie szukać szczęścia.  Odejdz.  Nie warto.  Rozumiem że to nie proste po 3/4/5 latach.  Ale czasem najrozsadniejsza z opcji.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

A to po takich słowach to bym w ogóle nie wróciła.  Jeśli tak czuję , czyli tak sądzi. Koniec ewidentny.  Bo nie jestem tym co by chciał . A jeśli nie jestem to nigdy szczęśliwy nie będzie.  Jak szczęśliwy nie będzie to nie da mi tego szczescia i w końcu zacznie szukać szczęścia.  Odejdz.  Nie warto.  Rozumiem że to nie proste po 3/4/5 latach.  Ale czasem najrozsadniejsza z opcji.  

Gdy go zapytałam, czego oczekuje od swojej partnerki, powiedział mi, że tego wszystkiego, co ja mu dawałam. 

To już w ogóle nie wiem, co myśleć po takich słowach... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

Gdy go zapytałam, czego oczekuje od swojej partnerki, powiedział mi, że tego wszystkiego, co ja mu dawałam. 

To już w ogóle nie wiem, co myśleć po takich słowach... 

To niech się zdecyduje 😠 3 lata mu wszystko pasowało a teraz nie ? 😶😮

Ale by mnie wnerwil 😠 szok ! Nie bądź za miła , czasem w szczególności w takiej sytuacji trzeba warknac.  Znacie się jak łyse konie.  Zaraz by mu się rozjaśniło w głowie.  Olśnilo - inaczej.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

To niech się zdecyduje 😠 3 lata mu wszystko pasowało a teraz nie ? 😶😮

Ale by mnie wnerwil 😠 szok ! Nie bądź za miła , czasem w szczególności w takiej sytuacji trzeba warknac.  Znacie się jak łyse konie.  Zaraz by mu się rozjaśniło w głowie.  Olśnilo - inaczej.  

No najwyraźniej. Nawet obca osoba się na niego wkurza 🙈 ja właśnie zawsze byłam miła, ułożona i do rany przyłóż. Może czas to zmienić 😥

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
 

No najwyraźniej. Nawet obca osoba się na niego wkurza 🙈 ja właśnie zawsze byłam miła, ułożona i do rany przyłóż. Może czas to zmienić 😥

Ja też jestem mila , uprzejma.  Ale w takich sytuacjach no nie można.  On jest i był Twój.  W takich sytuacjach czasem jak nie pomaga płacz i prośba to trza pokazać rożki i warknac.  By ktoś skumał że ' tu ,halo ,tu jestem . Nie jestem zabawka , mam uczucia ' . Nie wolno tak robić.  😠 Tak zrób ! Mówię Ci.  Dziwię Ci się że się jeszcze nie wścikłaśś . 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I też nie możesz pozwolić by jakaś cicia - mu prała mózg.  Gdyby w przyszłosci była taka sytuacja.  Jak się układa to z pewnością bym nie pozwoliła żadnej cizi zajść moje miejsce 😮 o to , to nie 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×