Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Mig

Zaproszenie na rodzinny obiad po 4 randkach...

Polecane posty

Cześć wszystkim

Miesiąc temu poznałam faceta (na portalu). Spotkania w niedziele, bo dzieli nas odległość prawie 100 kilometrów. Szczerze nie tylko odległość nas dzieli, ale przyzwyczajenia życiowe co do spędzania czasu itd Jemu zależy, aby kontynuować znajomość. Po 4 spotkaniach, owszem były długie kilkugodzinne, ale jednak ledwo 4, zaproponował, że przyjedzie po mnie jutro i zawiezie na rodzinny obiad do swojego domu. Wiem, że nie ma złych zamiarów, ale dla mnie to dziwne jechać tak szybko do czyjejś rodziny. Nie podjęłam nawet decyzji, czy będziemy parą...Nie wiem, jak mu wytłumaczyć, że na razie nic nie czuję szczególnego. Oboje jesteśmy w wieku 30+. On już planuje kolejne spotkania, nawet wspólny wyjazd w góry... Czy to normalne, aby tak zaangażować się przez kilka randek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Facet szybko się nakręcił i zrobił sobie nadzieję . Zapewne bardzo zależy mu na tym aby mieć partnerkę. Być może długo jest singlem. Wszystko wskazuje na to, że dostanie kosza. Mam nadzieję, że przyjmie ten fakt z godnością. 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Też mi się wydaje że facetowi zależy na tym żeby tylko była "jakaś" partnerka.

Pewnie mu się podobasz. Moim zdaniem jednak z tym spotkaniem rodzinnym to przesadził. Stawia Ciebie za szybko pod taką presją. Nawet jeszcze nie jesteście w związku. No i byłby to związek na odległość bo 100 km to dużo.

Edytowano przez Hellies

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Hellies napisał:

Też mi się wydaje że facetowi zależy na tym żeby tylko była "jakaś" partnerka.

Pewnie mu się podobasz. Moim zdaniem jednak z tym spotkaniem rodzinnym to przesadził. Stawia Ciebie za szybko pod taką presją. Nawet jeszcze nie jesteście w związku. No i byłby to związek na odległość bo 100 km to dużo.

Moim zdaniem nie chodzi mu o tylko jakąś, pierwszą lepszą partnerką aby tylko była z braku laku.On zapewne ma nadzieję, że znalazł kandydatkę na swoją drugą połówkę. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Gdzie jest problem? Jadę i poznaję. Nie wypali? Trudno. 

Chłopak zaprosił mnie na rodzinny obiad po 3tygodniach. Rodziców poznałam, więc zrobiło mi się miło, że chcą mnie bliżej poznać. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że rodzinny obiad to ponad 20 osób😅

Edytowano przez Electra
  • Confused 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Może on chce doradzić się mamusi, czy jestem odpowiednią kandydatką. On ma 37 lat, więc pewnie go naciskają w domu, jest gospodarstwo do przejęcia na przyszłość. Ja mu sugerowałam, że nigdy nie przeprowadziłabym się tam. Jestem po studiach, pracuję. On też pracuje zawodowo, ale opowiada o polu jako swoim hobby, cieszą go maszyny kupione za dotacje unijne. Ja wychowałam się na wsi, ale taka tematyka to już nie moja bajka...

Zaprosił mnie na wesele brata we wrześniu. Obiecałam, to pojadę. Jednak nie wiem, jak mu uświadomić, że różnimy się na ten moment za bardzo, żebym deklarowała chęć tworzenia z nim związku. Macie pomysł, jak to prosto ubrać w słowa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Mig napisał:

Może on chce doradzić się mamusi, czy jestem odpowiednią kandydatką. On ma 37 lat, więc pewnie go naciskają w domu, jest gospodarstwo do przejęcia na przyszłość. Ja mu sugerowałam, że nigdy nie przeprowadziłabym się tam. Jestem po studiach, pracuję. On też pracuje zawodowo, ale opowiada o polu jako swoim hobby, cieszą go maszyny kupione za dotacje unijne. Ja wychowałam się na wsi, ale taka tematyka to już nie moja bajka...

Zaprosił mnie na wesele brata we wrześniu. Obiecałam, to pojadę. Jednak nie wiem, jak mu uświadomić, że różnimy się na ten moment za bardzo, żebym deklarowała chęć tworzenia z nim związku. Macie pomysł, jak to prosto ubrać w słowa?

Czyli rolnik szuka żony. Wszystko jasne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Esox napisał:

Czyli rolnik szuka żony. Wszystko jasne. 

Ale no i co? Jak rolnik to już mu nie wolno szukać żony? Miłość tylko miastowa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Electra napisał:

Ale no i co? Jak rolnik to już mu nie wolno szukać żony? Miłość tylko miastowa?

Absolutnie nie miałem tego na myśli. Szkoda mi tego chłopa. Narobił sobie nadziei, a najprawdopodobniej dostanie kosza. Prawdopodobnie już nie jeden raz został odrzucony tylko dlatego, że jest rolnikiem. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 A co do tematu... Cieszę się, że w moim rodzinnym domu drzwi były otwarte. Wszyscy znajomi uwielbiali do nas przychodzić, bo czuli się jak u siebie w domu. Dla mnie przedstawienie chłopaka było tak naturalne, że nie dopisywałam do tego żadnej ideologii. 

17 minut temu, Mig napisał:

różnimy się

Jeśli na wstępie przeszkadza Ci, że jest rolnikiem to odpuść i nie zawracaj mu głowy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Esox napisał:

Absolutnie nie miałem tego na myśli. Szkoda mi tego chłopa. Narobił sobie nadziei, a najprawdopodobniej dostanie kosza. Prawdopodobnie już nie jeden raz został odrzucony tylko dlatego, że jest rolnikiem. 

Nie rozumiem pojęcia "robić sobie nadzieję". Nigdy idąc na randkę nie zakładałam co będzie i jak będzie, nie wybiegałam wprzód, było 'tu i teraz', czas daje odpowiedzi, nie ma co zakładać scenariuszy. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Facet ma 37 lat więc wie czego chce i prawdopodobnie oczekuje, że dorosła partnerka też wie. To jest obiad. W normalnym świecie ludzie się zapraszają na obiad i nie jest to powód do obaw czy jakieś zobowiązanie.

Niemniej uważam, że jeśli wiesz, że chlebka z tej mąki nie będzie  - to nie zawracaj chłopu gitary.

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, juztowiemy napisał:

parobka nie zrobił

Musi znaleźć kobietę, która z nim chętnie będzie wiodła takie życie. Co Cię gryzie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja bym zerwala ta znajomosc, jak sama widzisz juz jest zgrzyt, zupelnie inne spojrzenie na zycie.

To tradycyjna rodzina, wiec jesli pojdziesz na obiad i zerwiesz potem to bedzie dopiero afera.

Ja bym juz teraz zerwala i wesele odwolala, im dluzej bedziesz z nim chociaz juz wiesz ze to nie wypiali tym to rozstanie bedzie bardziej bolesne dla niego i dla ciebie bo pewnie bedzie Ci przygadywal ze to to i tamto, ze poszlas na wesele na obiad.

On ma konserwatywne podjescie do zycia Ty ni i nic nie wskorasz, daj spokoj, jeszcze da rade sie wycofac i z wesela i z obiadu 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, laska.maska.laska.maska napisał:

On ma konserwatywne podjescie do zycia Ty ni i nic nie wskorasz, daj spokoj, jeszcze da rade sie wycofac i z wesela i z obiadu 😉

Ja też mam konserwatywne poglądy, chcę mieć w życiu męża, dziecko, ale nie pójdę do gospodarstwa... Ja mu to mówiłam, a on na to odpowiedział: "Tylko Ci się wydaje, że to ciężka praca. Teraz jest wszystko zmechanizowane". Po tych słowach uznałam, że on chce tam zostać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Mig napisał:

Ja też mam konserwatywne poglądy, chcę mieć w życiu męża, dziecko, ale nie pójdę do gospodarstwa... Ja mu to mówiłam, a on na to odpowiedział: "Tylko Ci się wydaje, że to ciężka praca. Teraz jest wszystko zmechanizowane". Po tych słowach uznałam, że on chce tam zostać

Dobrze, tyle ze jego konserwatyzm objawia sie w kontekscie pracy, kontynuowania tradycji, stosunku do kobiet - bedziesz tam zapier...lac od rana do nocy po slubie i dostawac po glowie ze za malo robisz. On tam zostanie i zmarnuje Ci zycie, ile dokladnie masz lat? Na pewno nie ma innego faceta na horyzoncie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

a fajna ma hacjende? moze jak w telenoweli ze swoim kochankiem przejmijcie majatek i bedziecie mieli dla siebie i zatrudnijcie niewolnikow

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
3 minuty temu, juztowiemy napisał:

nie, będą mieszkali z teściami i nie dogadają się a jak gościu ma rodzeństwo to przyjdą po darme bo brat dostał ciężki kawałek chleba ale kawałek dostał

jakby sprzedac taki majatek to hajs by sie mialo ale trzeba by najpierw meza, tesci ow i rodzenstwo wyye bac ciezkie zadanie ok 

Edytowano przez oinqx

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Mig napisał:

Cześć wszystkim

Miesiąc temu poznałam faceta (na portalu). Spotkania w niedziele, bo dzieli nas odległość prawie 100 kilometrów. Szczerze nie tylko odległość nas dzieli, ale przyzwyczajenia życiowe co do spędzania czasu itd Jemu zależy, aby kontynuować znajomość. Po 4 spotkaniach, owszem były długie kilkugodzinne, ale jednak ledwo 4, zaproponował, że przyjedzie po mnie jutro i zawiezie na rodzinny obiad do swojego domu. Wiem, że nie ma złych zamiarów, ale dla mnie to dziwne jechać tak szybko do czyjejś rodziny. Nie podjęłam nawet decyzji, czy będziemy parą...Nie wiem, jak mu wytłumaczyć, że na razie nic nie czuję szczególnego. Oboje jesteśmy w wieku 30+. On już planuje kolejne spotkania, nawet wspólny wyjazd w góry... Czy to normalne, aby tak zaangażować się przez kilka randek?

wy głupie najpierw narzekacie że nie ma facetów, a jak jakiś wam pokaże zainteresowanie i chce temat do przodu ruszać to macie blokady i inne podejrzenia. Pasuje ci po tych 4 randkach czy nie? jak nie, to mu powiedz że nic z tego i nie trać ani swojego ani jego czasu, a jak pasuje to jaki problem jechać na rodzinny obiad? Ty chyba masz jakieś obawy przed straceniem wolnosci i kontroli jako singielka, w takim razie daj mu spokój i niech normalną sobie poszuka. Eh tak to z babami.

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Mig napisał:

Może on chce doradzić się mamusi, czy jestem odpowiednią kandydatką. On ma 37 lat, więc pewnie go naciskają w domu, jest gospodarstwo do przejęcia na przyszłość. Ja mu sugerowałam, że nigdy nie przeprowadziłabym się tam. Jestem po studiach, pracuję. On też pracuje zawodowo, ale opowiada o polu jako swoim hobby, cieszą go maszyny kupione za dotacje unijne. Ja wychowałam się na wsi, ale taka tematyka to już nie moja bajka...

Zaprosił mnie na wesele brata we wrześniu. Obiecałam, to pojadę. Jednak nie wiem, jak mu uświadomić, że różnimy się na ten moment za bardzo, żebym deklarowała chęć tworzenia z nim związku. Macie pomysł, jak to prosto ubrać w słowa?

już wszystko jasne, daruj sobie, nie pasujecie do siebiew podstawach, zrywaj znajomość i nie marnuj czasu sobie ani jemu, niech ma szanse poznać bardziej pasującą i ty też kogoś takiego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Mig napisał:

Ja też mam konserwatywne poglądy, chcę mieć w życiu męża, dziecko, ale nie pójdę do gospodarstwa... Ja mu to mówiłam, a on na to odpowiedział: "Tylko Ci się wydaje, że to ciężka praca. Teraz jest wszystko zmechanizowane". Po tych słowach uznałam, że on chce tam zostać

a to nie twoje tematy, zamykaj to. Jak mu powiedzieć? Prosto z mostu. Nie pasujemy do siebie, powodzenia życze. Koniec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Mig napisał:

Cześć wszystkim

Miesiąc temu poznałam faceta (na portalu). Spotkania w niedziele, bo dzieli nas odległość prawie 100 kilometrów. Szczerze nie tylko odległość nas dzieli, ale przyzwyczajenia życiowe co do spędzania czasu itd Jemu zależy, aby kontynuować znajomość. Po 4 spotkaniach, owszem były długie kilkugodzinne, ale jednak ledwo 4, zaproponował, że przyjedzie po mnie jutro i zawiezie na rodzinny obiad do swojego domu. Wiem, że nie ma złych zamiarów, ale dla mnie to dziwne jechać tak szybko do czyjejś rodziny. Nie podjęłam nawet decyzji, czy będziemy parą...Nie wiem, jak mu wytłumaczyć, że na razie nic nie czuję szczególnego. Oboje jesteśmy w wieku 30+. On już planuje kolejne spotkania, nawet wspólny wyjazd w góry... Czy to normalne, aby tak zaangażować się przez kilka randek?

Ja kiedyś fajnych facetów odrzuciłam,którzy starali się i potem żałowałam. Sama  teraz zastanawiam  się czy lepszy związek gdzie na początku jest wielkie wow czy jednak dopasować się z czasem.  Może daj mu szansę jeszcze jakiś czas. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
3 godziny temu, kaspej napisał:

wy głupie najpierw narzekacie że nie ma facetów, a jak jakiś wam pokaże zainteresowanie i chce temat do przodu ruszać to macie blokady i inne podejrzenia. Pasuje ci po tych 4 randkach czy nie? jak nie, to mu powiedz że nic z tego i nie trać ani swojego ani jego czasu, a jak pasuje to jaki problem jechać na rodzinny obiad? Ty chyba masz jakieś obawy przed straceniem wolnosci i kontroli jako singielka, w takim razie daj mu spokój i niech normalną sobie poszuka. Eh tak to z babami.

Trochę trzeba Ci przyznać rację 🤣 szukamy dziury w całym 

Edytowano przez kardulaki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Electra napisał:

Ale no i co? Jak rolnik to już mu nie wolno szukać żony? Miłość tylko miastowa?

Jedne uciekają od rolników a inne biją się o nich przed kamerami i to niezłe laski.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, Electra napisał:

Gdzie jest problem? Jadę i poznaję. Nie wypali? Trudno. 

Chłopak zaprosił mnie na rodzinny obiad po 3tygodniach. Rodziców poznałam, więc zrobiło mi się miło, że chcą mnie bliżej poznać. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że rodzinny obiad to ponad 20 osób😅

I jesteście razem?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
6 godzin temu, kardulaki napisał:

I jesteście razem?

Nie, ale to nie zmiana faktu, że nie trudno było mi poznać rodzinę. Idąc tym tokiem myślenia do ślubu trzeba spotykać się potajemnie, bo w każdym momencie może prdolnąć. 

Swoją drogą pan tata uważał jeszcze długo po, że byłam  najlepszą dziewczyną, która przekroczyła ich próg 😜

Edytowano przez Electra
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Electra napisał:

Nie, ale to nie zmiana faktu, że nie trudno było mi poznać rodzinę. Idąc tym tokiem myślenia do ślubu trzeba spotykać się potajemnie, bo w każdym momencie może prdolnąć. 

Nie potajemnie ale przed zapraszaniem do rodziny dobrze byłoby ustalić czy są w związku (czyli razem) czy nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
1 godzinę temu, Hellies napisał:

Nie potajemnie ale przed zapraszaniem do rodziny dobrze byłoby ustalić czy są w związku (czyli razem) czy nie.

Nie wiem jak można mieć wątpliwości nawet bez słownej deklaracji. Za moich czasów nie było kilkunastu opcji, nie trzeba było deklarować się z fanfarami.

Edytowano przez Electra
Moje czasy to nie było pisanie online z dwudziestoma naraz. Nie miało się wątpliwości. Poza tym odpowiednio przedstawił, więc... 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×