Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Ranamori

25 lat i wciąż samotna...

Polecane posty

Witajcie! Chciałabym się Wam troszkę wygadać. Być może z Waszej perspektywy dostrzeżecie coś, czego ja sama nie widzę. Mianowicie mam 25 lat i nigdy nie byłam w związku. Ba! Nawet na randce nie byłam! Nie wiem, gdzie leży główny problem. Zacznę może od początku...
Zawsze byłam nieśmiałą dziewczyną- zwłaszcza w stosunku do płci przeciwnej. Klasy w szkole ze znaczną przewagą dziewcząt nie pomagały w przełamaniu tej bariery. Większość czasu poświęcałam na nauce i chyba byłam postrzegana za kujonkę. Rzadko wychodziłam gdzieś ze znajomymi, moi rodzice byli zawsze pod tym względem zbyt zaborczy. Wtedy też się porządnie zakochałam. Ta cicha miłość, jak ja ją nazywałam, nigdy nie wyszła na jaw. On nigdy się nie dowiedział, a mnie do dziś boli, że związał się z moją najbliższą przyjaciółką. Musiałam patrzeć na ich radość przez 4 lata. Potem wyjechałam na studia. Teraz je właśnie skończyłam- zdobyłam bardzo dobre wykształcenie, zacznę za niedługo pracę. To praca odpowiedzialna i stresująca, co tym bardziej stwarza kontrast pomiędzy tym, czym się zajmuję, a tym, jaka jestem naprawdę. Zawsze chciałam być niezależna, ale nie samotna. Przez okres studiów dużo się uczyłam, niewiele wychodziłam. Jestem introwertyczką, ale lubię spotykać się ze znajomymi. Niestety w ich towarzystwie zaczynam milczeć. Nie wiem o czym mówić, wydaje mi się, że jestem postrzegana jako osoba nudna. Uwielbiam się śmiać, ale sama zabawna nie jestem. Mam wrażenie, że w towarzystwie zakładam jakąś maskę, skorupę, przez którą nikt nie może się przebić. Nie jestem sobą w dużym i obcym towarzystwie. Może jestem nudna, ale mam też swoje zainteresowania- kocham wyprawy górskie, lubię sport, muzykę, taniec. Wydaje mi się, że jestem straszną romantyczką... Myśląc o związku, wyobrażam sobie, że chłopak przynosi mi stos balonów, które ja wypuszczam w powietrze, chciałabym przeleżeć całą noc w górskiej dolinie, patrzeć w gwiazdy i słuchać wiatru, marzę otrzymać list napisany odręcznie na starej kartce papieru. Wiem, jestem dziecinna. Wygląd też nie pomaga- jestem filigranowa, o nieco dziecięcej urodzie. Tydzień temu proszono mnie o dowód, bo kupowałam piwo... Wydaje mi się, że chłopaki w moim wieku (o ile wgl są wolni) to nie zwracają na mnie uwagi. Prędzej tacy koło dwudziestki. Zauważyłam też, że jeśli już ktoś zacznie na mnie choćby troszkę zwracać uwagę to od razu się peszę, nie jestem nawet w stanie spojrzeć komuś w oczy. Do tego dochodzi jedna moja wada- niestety, ale szybko zrażam się do ludzi i zwracam uwagę na wygląd. Nie jestem w stanie zauroczyć się osobą, która od razu nie wpadnie mi w oko. Strasznie denerwuje mnie ta cecha, ale nic na nią nie poradzę. A sama pięknością nie jestem, ale brzydka też raczej nie. Do tego nie ubieram się jak seksbomba- nie lubię szpilek, wolę raczej luźny styl, sportowy, co jednak nie oznacza, że jestem zaniedbana- zawsze robię delikatny makijaż, mam ponoć ładne włosy. Myślałam, że może oprócz tej nieśmiałości, problem tkwi w tym, że po prostu mało nowych osób poznaję. Znajomych czy przyjaciół też nie mam zbytnio. Nie wiem, może czymś odpycham od siebie ludzi, ale nie wiem czym... Z jednej strony chciałabym w końcu poznać chłopaka, z którym mogę konie kraść, z drugiej paraliżuje mnie wizja pierwszych randek, wspólnego mieszkania... Nie ciągnie mnie do ślubu, bardziej do takiej powoli rozwijającej się miłościo-przyjaźni. Wydaje mi się, że w tym wieku już nikogo fajnego nie poznam, że te "najlepsze partie" są już zajęte. Mało tego- jak już pisałam- jestem dziecinna. I też nie wyobrażam sobie faceta koło 30, nawet Ci w moim wieku wydają mi się zbyt "starzy" i poważni. Może to dlatego, że się nie wyszalałam w młodszym wieku, że nie mam żadnych doświadczeń z facetami... Czy jest jeszcze dla mnie nadzieja? Czy w tym wieku mogę jeszcze znaleźć fajnego chłopaka czy jednak, skoro do teraz nikt się nie znalazł to raczej jestem już spisana na straty? Może coś Was zirytowało w mojej wypowiedzi, może odkryliście, dlaczego nie mam powodzenia...
Pozdrawiam i z góry dziękuję za przeczytanie tego przydługawego wywodu ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja bym sie napila zebym byla latwiejsza ehhhh ciesz sie ze singielka jestes o i randkowac spoko 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Absolutnie, jestes mlodziutka 🙂

Uwierz mi ze sa osoby w Twoim wieku czy starsze o podobnych doswiadczeniach, tez sa tacy ktorzy chca szalec i sie bawic, sa tacy ktorzy nie mieli jeszcze doswiadczenia, jesli trafisz np na 30 lataka o podobnym doswiadczeniu i podejsciu do zycia tak Ty to gdzie problem? Moze on bedzie tak myslal jak Ty i bedzie mial taki poglad na milosc, moj facet jest mniej wiecej taki i tez jestem jego 1 dziewczyna, on jest sporo starszy odemnie, ale jest super przebojowy zabawny i jednoczesnie introwertyczny, bylismy pod namiotami, lezymy na lace, on zrywa mi kwiaty i przynosi, robi glupie rzeczy, jest bardzo fajny, tyle ze on slubu nie chca ja bym chciala, wiec - wszystko mozliwe wszystko przed Toba 25 lat to naprawde bardzo mlody wiek. Glowa w gore! Ciesz sie ze masz studia i dobra prace bo to naprawde podstawa a faceci to drugorzedna sprawa  w zyciu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hej, jestem w bardzo zbliżonym wieku i momentami jakbym o sobie czytała 🙂 . Według mnie jesteś normalną, wartościową dziewczyną i nie ma sensu się zamartwiać. Lepiej dłużej poczekać a spotkać kogoś godnego uwagi niż z nieodpowiednim i później przeżywać rozstanie, rozczarowanie i się zawieść na kimś. To normalne, że nie myślisz o małżeństwie, dzieciach o wspólnym mieszkaniu itd bo nie jesteś w związku - póki co chcesz się z kimś spotykać, spędzać czas i myślę, że z czasem to wszystko samo przyjdzie (ta śmiałość) jak się kogoś dobrze pozna, nabierze zaufania. Ja też jestem sama w tym wieku, nie przeraża mnie to jakoś strasznie bo zawsze mam w głowie, że lepiej samemu niż z nieodpowiednim, przez którego bym płakała i była w przygnębiającym nastroju. Bardziej przeżywałam, że nie mam chłopaka jak byłam młodsza. Koleżanki już dawno w związkach a ja sama, teraz jestem starsza i mniej przeżywam (może się przyzwyczaiłam 🤔). Mało wychodzisz to może przez to nie możesz nikogo poznać. Zaczniesz pracować, poznasz wiele osób i może ktoś się pojawi 😉  Na pewno to nie wiek by ręce załamywać, że już Nas nic nie czeka, mamy jeszcze czas 😉😉 znam jeszcze starsze osoby, które nie są w związkach. Jesteś ambitna - zdobywasz wykształcenie, starasz się być samodzielna, pracować WIĘC PORADZISZ SOBIE W ŻYCIU, nie musisz bym zależna od faceta👍 . Głowa do góry, ciesz się tym co Cię otacza, tym co masz i z czasem będzie tak jak chcesz 😘

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, puderek78 napisał:

Hej, jestem w bardzo zbliżonym wieku i momentami jakbym o sobie czytała 🙂 . Według mnie jesteś normalną, wartościową dziewczyną i nie ma sensu się zamartwiać. Lepiej dłużej poczekać a spotkać kogoś godnego uwagi niż z nieodpowiednim i później przeżywać rozstanie, rozczarowanie i się zawieść na kimś. To normalne, że nie myślisz o małżeństwie, dzieciach o wspólnym mieszkaniu itd bo nie jesteś w związku - póki co chcesz się z kimś spotykać, spędzać czas i myślę, że z czasem to wszystko samo przyjdzie (ta śmiałość) jak się kogoś dobrze pozna, nabierze zaufania. Ja też jestem sama w tym wieku, nie przeraża mnie to jakoś strasznie bo zawsze mam w głowie, że lepiej samemu niż z nieodpowiednim, przez którego bym płakała i była w przygnębiającym nastroju. Bardziej przeżywałam, że nie mam chłopaka jak byłam młodsza. Koleżanki już dawno w związkach a ja sama, teraz jestem starsza i mniej przeżywam (może się przyzwyczaiłam 🤔). Mało wychodzisz to może przez to nie możesz nikogo poznać. Zaczniesz pracować, poznasz wiele osób i może ktoś się pojawi 😉  Na pewno to nie wiek by ręce załamywać, że już Nas nic nie czeka, mamy jeszcze czas 😉😉 znam jeszcze starsze osoby, które nie są w związkach. Jesteś ambitna - zdobywasz wykształcenie, starasz się być samodzielna, pracować WIĘC PORADZISZ SOBIE W ŻYCIU, nie musisz bym zależna od faceta👍 . Głowa do góry, ciesz się tym co Cię otacza, tym co masz i z czasem będzie tak jak chcesz 😘

Dokladnie, o wiele latwiej trafic na zlego faceta ktory pozostawi po sobie traume i niesmak co do mezczyzn i obowe przed kolejnym zranieniem, niz byc samotna.

Im czlowiek starszy tym madrzejszy i bedzie selekcjonowal bo wie ze jak jest samemu to latwiej utrzymac ten stan niz wejsc w relacje z kims  nieodpowiednim, nawet toksycznym

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Ranamori napisał:

kocham wyprawy górskie, lubię sport, muzykę, taniec. 

Jeździj na wyprawy w góry. Są organizowane specjalnie dla singli. Zapisz się na taniec. Sprawdź grupy sportowe na FB. Wyjdź z ludźmi na wspólne bieganie, rower itp.

Właściwy facet sam się znajdzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyno nie istnieje w zyciu zadna granica wiekowa, ktora wyznacza koniec mozliwosci zakochania sie czy poznania kogos fajnego. Ludzie w roznym wieku poznaja sie, zako...a, ukladaja sobie zycie i uwierz mi, ze wiek 25 lat nie jest wiekiem, ktory oznacza ze Twoje zycie sie skonczylo i nie spotka Cie juz w zyciu nic fajnego i nie masz szans na milosc czy fajne relacje kolezenskie. Ludzie uczuciowi i romantyczni maja troche ciezej w obecnych czasach w relacjach towarzyskich ale nie przekresla to w zaden sposob ich szans na spelnienie sie w przyszlosci jako zona, maz czy spelnienia sie jako tata czy mama. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

autorka jest sztywna, ma sztywne wymogi, będzie ciężo, z roku na rok coraz gorzej, dobije zaraz 30 i zero doświadczeń, to praktycznie pozamiatane przez taką blokade. Zbierać hajs na kota, koty będą w cenie za pare lat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, laska.maska.laska.maska napisał:

Absolutnie, jestes mlodziutka 🙂

Uwierz mi ze sa osoby w Twoim wieku czy starsze o podobnych doswiadczeniach, tez sa tacy ktorzy chca szalec i sie bawic, sa tacy ktorzy nie mieli jeszcze doswiadczenia, jesli trafisz np na 30 lataka o podobnym doswiadczeniu i podejsciu do zycia tak Ty to gdzie problem? Moze on bedzie tak myslal jak Ty i bedzie mial taki poglad na milosc, moj facet jest mniej wiecej taki i tez jestem jego 1 dziewczyna, on jest sporo starszy odemnie, ale jest super przebojowy zabawny i jednoczesnie introwertyczny, bylismy pod namiotami, lezymy na lace, on zrywa mi kwiaty i przynosi, robi glupie rzeczy, jest bardzo fajny, tyle ze on slubu nie chca ja bym chciala, wiec - wszystko mozliwe wszystko przed Toba 25 lat to naprawde bardzo mlody wiek. Glowa w gore! Ciesz sie ze masz studia i dobra prace bo to naprawde podstawa a faceci to drugorzedna sprawa  w zyciu

na faceta koło 30stki to może liczyc ale typ Przemka, no chyba że taki jej pasuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

myśle że autorka będzie miała raczej przes/rane z biegiem czasu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autorko, jestem w podobnym wieku i podobnie miałem i z dziewczynami, i z miłością, też mnie 4 lata trzymało zanim przeszło. Też jestem nieśmiały, ale niestety też brzydki. Interesuję się historią,literaturą, muzyką, polityką. Niestety nie jestem typem zaradnego, pewnego siebie i przystojnego chłopaka. Skąd jesteście, RanamoriPuderek 78? Ja spod Poznania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Autorka niepotrzebnie panikuje. Ma 25 lat, a nie 35+. Ma jeszcze spore szanse poznać kogoś sensownego. Wiadomo, że gdy się ma 20 lat, łatwiej się sparować i z czasem jest coraz trudniej, ale jej sytuacja nie jest beznadziejna. Jest małomówna,ale na szczęście z wyglądu jest niebrzydka. Zawsze to jakiś atut. Moja tż też była małomówna i początkowo rozmowy z nią były drętwe. Była jednak ładna. Intrygowała mnie. Bylem w niej zauroczony i nie chciałem zrywać z nią kontaktów tylko dlatego, że była małomówna. Z czasem zaczęła się rozkręcać. Warto było przeczekać drętwe chwile. Na szczęście nie byłem tak małomówny i nieśmiały jak ona. W przeciwnym wypadku mógłbym się szybko poddać. Autorka twierdzi, że nie byłaby w stanie zakochać się w kimś kto nie podoba się jej z wyglądu. W tym przypadku ja ją rozumiem gdyż miałem to samo. Nie będę jej krytykował. To jej prawo do tego jakimi kryteriami kieruje się ,dokonując swoich wyborów. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Esox napisał:

Autorka niepotrzebnie panikuje. Ma 25 lat, a nie 35+. Ma jeszcze spore szanse poznać kogoś sensownego. Wiadomo, że gdy się ma 20 lat, łatwiej się sparować i z czasem jest coraz trudniej, ale jej sytuacja nie jest beznadziejna. Jest małomówna,ale na szczęście z wyglądu jest niebrzydka. Zawsze to jakiś atut. Moja tż też była małomówna i początkowo rozmowy z nią były drętwe. Była jednak ładna. Intrygowała mnie. Bylem w niej zauroczony i nie chciałem zrywać z nią kontaktów tylko dlatego, że była małomówna. Z czasem zaczęła się rozkręcać. Warto było przeczekać drętwe chwile. Na szczęście nie byłem tak małomówny i nieśmiały jak ona. W przeciwnym wypadku mógłbym się szybko poddać. Autorka twierdzi, że nie byłaby w stanie zakochać się w kimś kto nie podoba się jej z wyglądu. W tym przypadku ja ją rozumiem gdyż miałem to samo. Nie będę jej krytykował. To jej prawo do tego jakimi kryteriami kieruje się ,dokonując swoich wyborów. 

Ty to zawsze masz jakąś przypowieść z 1976.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, SantaBabcia napisał:

Ty to zawsze masz jakąś przypowieść z 1976.

Powoli kończą mi się te przypowieści. Gdy się skończą, skończy się mój czas na kafeterii. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Esox napisał:

Powoli kończą mi się te przypowieści. Gdy się skończą, skończy się mój czas na kafeterii. 

Czuję, że masz rękawy pełne asów.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Qwrty82 napisał:

W wieku 20 lat nie jest latwo sie sparowac, po pierwsze jeszcze nie ma sie pewnosci siebie ktora przychodzi z wiekiem i doświadczeniami,  po drugie to czas zabawy a nie powaznych decyzji, po trzecie faceci-rowiesnicy to najczesniej niedojrzali gow/niarze, nie w glowie im zwiazki tylko melanze kumple i chlanie. 20 lat to czas na eksperymentowanie a nie parowanie, imho

Ok, masz rację. Prawie cała treść komentarza pasuje do mojej sytuacji z czasów gdy miałem 20 lat. Konkretnie chodzi o brak doświadczenia i brak pewności siebie.

Jednak spora grupa moich znajomych rówieśnikow - tych odważnych i pewnych siebie- była już sparowana mając 19-21 lat. Oni wybierali najfajniejsze dziewczyny, a ja w tym czasie byłem wyłączony z gry z uwagi na brak zdolności do działania. Większość z tych związków zakończyło się ślubami. Byłem w tych sprawach opóźniony względem nich o kilka lat. Gdy się ocknąłem, najfajniejsze dziewczyny w większości  już dawno były zajęte. Na szczęście jednak nie wszystkie.

Autorka jest w podobnej sytuacji w jakiej ja byłem wtedy. Od tamtej pory minęło wiele lat, ale uważam, że problemy związane z zapoznawaniem się i tworzeniem związków były i są takie same bez względu na to czy miały miejsce w latach 80/90tych czy w czasach obecnych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Leżi2.0 napisał:

Wcale nie teraz ma idealny wiek 27 z 35 milionerem, idealna para. 27 to szczyt seksowności kobiety.

No tak. Teraz ma 27 lat. Przecież to temat sprzed 1,5 roku. Zapewne już kogoś poznala. Może to rzeczywiście jakiś milioner? Kto wie? Wszystko jest możliwe. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Leżi2.0 napisał:

Pisze po sobie bo też ns 35 bede milionerem

Wszystko jest możliwe 😉 Gratuluję optymizmu👍

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Qwrty82 napisał:

i co są dalej ze sobą? Bo to na pewno nie jest wiek na podejmowanie życiowych decyzji. Ale 30 lat temu tak właśnie było, miałam koleżankę których rodzice widzieli się na żywo 3 razy przed ślubem z powodu odległości. I to jest autentyczna historia

Co było dalej? Było różnie, jak to w życiu. Jedni żyją z sobą szczęśliwie nadal. Inne małżeństwa się rozpadły. Przyczyny rozwodów były różne. Najczęściej alkoholizm albo zdrada. W obu przypadkach dotyczy to mężczyzn. Co do tych, którzy zdradzili żony to w kilku przypadkach ich żony były pierwszymi ich partnerkami seksualnymi. Oni chcieli spróbować jak to jest z innymi kobietami  i gdy już  spróbowali to rzucali żonę i zwiazywali się z nową partnerką. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×