Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Bennie1

Pierwszy grudnia.

Polecane posty

Zaraz koniec roku, czujecie ten schyłek? Macie wrażenie zmarnowanego czasu? Ja trochę tak, jakby 2020sty wcale się nie odbył. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak, dziwny byl ten rok. Niby sie nie odbyl, ale jednak bedziemy go pamietac.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Co robiliscie rok temu? Ja planowalam swoje 40 urodziny polaczone z impreza sylwestrowa. Mialam tez zarezerwowany wyjazd do Portugalii ze znajomymi na kwiecien, ktory nigdy sie nie odbyl 😞

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Kulfon napisał:

Co robiliscie rok temu? Ja planowalam swoje 40 urodziny polaczone z impreza sylwestrowa. Mialam tez zarezerwowany wyjazd do Portugalii ze znajomymi na kwiecien, ktory nigdy sie nie odbyl 😞

Miałem wykupioną wycieczkę żeby grzać du’psko w Tunezji, w lutym tego roku udało mi się skoczyć do Londynu. Tunezja poszła w las przez covid. W sumie najbardziej zmęczyło mnie półroczne siedzenie w domu rodzinnym, izolacja. Bardzo długo nie byłem w kinie, na wernisażu, koncercie... Przez obostrzenia i lockdown covidowy czuje się wypruty wewnętrznie i nic nie możemy z tym zrobić. Uleciał rok uciech towarzyskich i kulturalnych. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Kulfon napisał:

 Mialam tez zarezerwowany wyjazd do Portugalii ze znajomymi na kwiecien, ktory nigdy sie nie odbyl 😞

Niestety, od marca zaczęło się  "nowe" życie ehhh

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak, dziwne to bylo. W lutym i na poczatku marca chodzilam jeszcze do pracy. Na poczatku marca w biurze juz zaczeli wprowadzac obostrzenia, ludzie pracujacy przy jedzeniu byli ubrani w maski i rekawiczki, zaczeto nam mowic jak mamy myc rece. W marcu mialam tez jechac do Polski, ale akurat w Polsce zaczal sie lockdown i nie polecialam. W tym samym czasie, 17 marca, kazali nam pracowac z domu. Od tej pory nie chodze do biura. W kwietniu za oknem zaczely jezdzic karetki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Kulfon napisał:

Tak, dziwne to bylo. W lutym i na poczatku marca chodzilam jeszcze do pracy. Na poczatku marca w biurze juz zaczeli wprowadzac obostrzenia, ludzie pracujacy przy jedzeniu byli ubrani w maski i rekawiczki, zaczeto nam mowic jak mamy myc rece. W marcu mialam tez jechac do Polski, ale akurat w Polsce zaczal sie lockdown i nie polecialam. W tym samym czasie, 17 marca, kazali nam pracowac z domu. Od tej pory nie chodze do biura. W kwietniu za oknem zaczely jezdzic karetki.

A czujesz, że się do nowego ‚porządku’ przyzwyczaiłaś czy raczej nie? Ja myślałem, że jakoś to będzie i z utęsknieniem czekałem na koniec. Im dłużej ten stan się ciągnie tym gorzej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, Kulfon napisał:

Co robiliscie rok temu?

Rok temu? 🙆‍♀️😅 Miałam małe stężenie krwi w alkoholu😂

Rok minął jak z bicza strzelił. Dobry rok. Najważniejsze, że pierwszy raz jak żyje myślę o nowym bardzo pozytywnie. Zawsze sylwester oznaczał dla mnie "kolejny rok w dupie, oby następny nie był tylko gorszy" 😅

Edytowano przez Electra
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Bennie1 napisał:

A czujesz, że się do nowego ‚porządku’ przyzwyczaiłaś czy raczej nie? Ja myślałem, że jakoś to będzie i z utęsknieniem czekałem na koniec. Im dłużej ten stan się ciągnie tym gorzej.

Ciagle traktuje to jako sytuacje przejsciowa. Na poczatku to w ogole bylam wdzieczna, ze mam prace i moge pracowac z domu. I ze nikt z bliskich nie umarl ani nie zachorowal. Pracowanie z domu mi nie przeszkadzalo. Teraz, po tylu miesiacach, brakuje mi kontaktow towarzyskich, wyjscia na miasto, do pubu, restauracji, wyjazdow za granice itd. Ale jakos daje rade. Sa tez plusy calej sytuacji, bede mogla teraz juz na stale pracowac z domu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kulfon napisał:

Ciagle traktuje to jako sytuacje przejsciowa. Na poczatku to w ogole bylam wdzieczna, ze mam prace i moge pracowac z domu. I ze nikt z bliskich nie umarl ani nie zachorowal. Pracowanie z domu mi nie przeszkadzalo. Teraz, po tylu miesiacach, brakuje mi kontaktow towarzyskich, wyjscia na miasto, do pubu, restauracji, wyjazdow za granice itd. Ale jakos daje rade. Sa tez plusy calej sytuacji, bede mogla teraz juz na stale pracowac z domu.

Na mnie chyba, a może i na pewno lepiej działało przemieszczanie się i kontakty z ludźmi twarzą w twarz. Miałem o wiele więcej motywacji. Praca zdalna w wielu firmach zostanie aczkolwiek z ludzkiego punktu widzenia zauważam wiele minusów w takim systemie. Codzienna dawka socjalizacji w postaci uśmieszków z fajną ekipą nie zaszkodzi. (Na ekranie to nie to samo) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Poetka napisał:

To był dla mnie dobry rok. 

Czy mógłbym się zapytać co takiego się wydarzyło? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Bennie1 napisał:

Na mnie chyba, a może i na pewno lepiej działało przemieszczanie się i kontakty z ludźmi twarzą w twarz. Miałem o wiele więcej motywacji. Praca zdalna w wielu firmach zostanie aczkolwiek z ludzkiego punktu widzenia zauważam wiele minusów w takim systemie. Codzienna dawka socjalizacji w postaci uśmieszków z fajną ekipą nie zaszkodzi. (Na ekranie to nie to samo) 

Tak, sa plusy chodzenia do biura, ale w Londynie malo kto mieszka blisko miejsca pracy i prawie kazdy traci kupe czasu na dojazdy. Ja niby mieszkam blisko, a trace godzine w jedna strone przez korki. A kupa ludzi dojezdza z dalszych miejsc, to zaoszczedzi ludziom duzo czasu i pieniedzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A zreszta ja juz planuje przeprowadzke, przynajmniej w myslach 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Kulfon napisał:

Tak, sa plusy chodzenia do biura, ale w Londynie malo kto mieszka blisko miejsca pracy i prawie kazdy traci kupe czasu na dojazdy. Ja niby mieszkam blisko, a trace godzine w jedna strone przez korki. A kupa ludzi dojezdza z dalszych miejsc, to zaoszczedzi ludziom duzo czasu i pieniedzy.

Z tego punktu widzenia zaoszczędza się czas i pieniądze aczkolwiek podróż do pracy jest zawsze jakimś urozmaiceniem. Mój przyjaciel, który mieszka i pracuje w Londynie tez lekko oszalał z tego powodu. Do roboty ma godzinę z przesiadką ale oni już normalnie funkcjonują. Całe szczęście. W sumie innej opcji nie ma. 😆 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Kulfon napisał:

A zreszta ja juz planuje przeprowadzke, przynajmniej w myslach 😄

Uuu to fajnie, jestem ciekaw jaki zakamarek wybierasz ale nie będę taki wścibski. 😏

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Bennie1 napisał:

Z tego punktu widzenia zaoszczędza się czas i pieniądze aczkolwiek podróż do pracy jest zawsze jakimś urozmaiceniem. Mój przyjaciel, który mieszka i pracuje w Londynie tez lekko oszalał z tego powodu. Do roboty ma godzinę z przesiadką ale oni już normalnie funkcjonują. Całe szczęście. W sumie innej opcji nie ma. 😆 

Ja kiedys dojezdzalam z poludnia Anglii codziennie do Londynu, 2-2.5 godziny w jedna strone, masakra. Duzo osob od lat tak dojezdza, zwlaszcza jesli maja rodziny, Londyn jest po prostu bardzo drogi i zatloczony, poza Londynem mozna za te sama cene kupic o wiele wiekszy dom.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Bennie1 napisał:

Uuu to fajnie, jestem ciekaw jaki zakamarek wybierasz ale nie będę taki wścibski. 😏

Jeszcze sama sie w 100% nie zdecydowalam. Na pewno gdzies, skad mozna doleciec w miare szybko samolotem do Londynu, czyli na pewno gdzies w Europie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Kulfon napisał:

Ja kiedys dojezdzalam z poludnia Anglii codziennie do Londynu, 2-2.5 godziny w jedna strone, masakra. Duzo osob od lat tak dojezdza, zwlaszcza jesli maja rodziny, Londyn jest po prostu bardzo drogi i zatloczony, poza Londynem mozna za te sama cene kupic o wiele wiekszy dom.

Wiem o tym, ziomek mi opowiadał jak jeszcze mieszkał na takim zadupiu o dojazdach i ciężkich powrotach. Teraz mieszka bliżej ale wiadomo, wynajmuje pokój i nie liczy nawet na mieszkanie. Nie mieszka aż tak daleko od centum jak się dobrze wbije w komunikacje. Z tego co pamietam wychodziliśmy 40 min wcześniej przed umówionym spotkaniem ze znajomymi. 

Edytowano przez Bennie1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Bennie1 napisał:

Z tego punktu widzenia zaoszczędza się czas i pieniądze aczkolwiek podróż do pracy jest zawsze jakimś urozmaiceniem. Mój przyjaciel, który mieszka i pracuje w Londynie tez lekko oszalał z tego powodu. Do roboty ma godzinę z przesiadką ale oni już normalnie funkcjonują. Całe szczęście. W sumie innej opcji nie ma. 😆 

U mnie polowa teamu i tak jest w Szkocji, wiec teraz nawet ich czesciej teraz widze na kamerce 😄 Ale fakt, lubilam isc do pracy i pogadac z ludzmi. No i w pracy przynajmniej zdrowo sie odzywialam, bo mielismy restauracje, coffee shopy i kantyne, a w domu jem byle co.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Kulfon napisał:

Jeszcze sama sie w 100% nie zdecydowalam. Na pewno gdzies, skad mozna doleciec w miare szybko samolotem do Londynu, czyli na pewno gdzies w Europie.

Trzymam kciuki żeby się udało! Skończę studia i tez wyjadę w piz’du. Motywują mnie takie przedsięwzięcia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Bennie1 napisał:

Wiem o tym, ziomek mi opowiadał jak jeszcze mieszkał na takim zadupiu o dojazdach i ciężkich powrotach. Teraz mieszka bliżej ale wiadomo, wynajmuje pokój i nie liczy nawet na mieszkanie. Nie mieszka aż tak daleko od centum jak się dobrze wbije w komunikacje. Z tego co pamietam wychodziliśmy 40 min wcześniej przed umówionym spotkaniem ze znajomymi. 

A pamietasz dzielnice? Ja mieszkam w dzielnicy Richmond, to juz jest wiocha poza Londynem, ale nie pracuje w centrum, a biuro mam niedaleko stad. Do London Waterloo z najblizszej stacji kolejowej jedzie sie 38 minut. Gdy chce odwiedzic kolezanke w polnocno wschodnim Londynie to dojazd mi zajmuje prawie 2 godziny 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Kulfon napisał:

U mnie polowa teamu i tak jest w Szkocji, wiec teraz nawet ich czesciej teraz widze na kamerce 😄 Ale fakt, lubilam isc do pracy i pogadac z ludzmi. No i w pracy przynajmniej zdrowo sie odzywialam, bo mielismy restauracje, coffee shopy i kantyne, a w domu jem byle co.

Ważne, że mają się dobrze. 🙂 Fajnie tak wstać, ogarnąć się, wyjść, zły humor obrócić w dobry. Niektórym potrzebna jest rutyna i interakcje na tej zasadzie. Mi jak ktoś sznura na szyi nie zawiąże to się będę opierdzielał, szczególnie w domu. 😆

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Kulfon napisał:

A pamietasz dzielnice? Ja mieszkam w dzielnicy Richmond, to juz jest wiocha poza Londynem, ale nie pracuje w centrum, a biuro mam niedaleko stad. Do London Waterloo z najblizszej stacji kolejowej jedzie sie 38 minut. Gdy chce odwiedzic kolezanke w polnocno wschodnim Londynie to dojazd mi zajmuje prawie 2 godziny 😄

Hackney, z przemieszczaniem nie było problemu. W sumie nocne powroty wydawały mi się bardzo szybkie 😆 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Bennie1 napisał:

Trzymam kciuki żeby się udało! Skończę studia i tez wyjadę w piz’du. Motywują mnie takie przedsięwzięcia.

Btw. dla Ciebie bylby korzystny koniec studiow w kraju docelowym, albo chociaz praktyka.

Londyn ma jednak fantastyczna siec komunikacyjna.

 

Moj rok byl przelomowy, zobaczymy, jak wszystko ulozy sie w przyszlym roku.

1. grudnia to zawsze imieniny w rodzinie, tez milo:).

 

 

Edytowano przez AZS56

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, AZS56 napisał:

Btw. dla Ciebie bylby korzystny koniec studiow w kraju docelowym, albo chociaz praktyka.

Byłby ale mogę liczyć tylko na erasmus. (Z tego co wiem i tak trzeba nieźle bulić) Inaczej nie wyrobie finansowo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Bennie1 napisał:

Hackney, z przemieszczaniem nie było problemu. W sumie nocne powroty wydawały mi się bardzo szybkie 😆 

Hackney to super dzielnica blisko the City. Bardzo lubie hackney, jest calkiem inne od Richmond. Kiedys to tez byla wiocha z biednymi imigrantami, ale teraz Hackney robi sie trendy i niestety drogie. Lubie polnocny Londyn, jest calkiem innym obliczem miasta, bardziej kreatywnym. W Hackney tez sa fajne miejsca zeby wyjsc i pogadac z ludzmi.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Bennie1 napisał:

Byłby ale mogę liczyć tylko na erasmus. (Z tego co wiem i tak trzeba nieźle bulić) Inaczej nie wyrobie finansowo. 

Dlatego warto studiowac w Szkocji.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×