Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
X.Y.Z.

Za późno na popełnianie błędów?

Polecane posty

Mówi się, że młodość to czas na próbowanie, popełnianie błędów i naukę na tych błędach.

A co jeśli ktoś tego nie robił i dobił do 40 lat? Często można usłyszeć, że to już nie czas na naukę na błędach. Ale łatwo mówić komuś z zewnątrz.

A co w takim razie wg was powinna robić osoba 40 letnia, która nie nauczyla sie wielu rzeczy na wlasnych bledach, bo mało w życiu próbowała?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, BoniBluBąbel napisał:

Wtedy to juz kupa kamieni.

A moze, skoro i tak juz nie ma nic do stracenia, to w takim razie, mozna robic wszystko co sie tylko chce?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, X.Y.Z. napisał:

co w takim razie wg was powinna robić osoba 40 letnia, która nie nauczyla sie wielu rzeczy na wlasnych bledach

Zacząć błądzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, X.Y.Z. napisał:

Mówi się, że młodość to czas na próbowanie, popełnianie błędów i naukę na tych błędach.

A co jeśli ktoś tego nie robił i dobił do 40 lat? Często można usłyszeć, że to już nie czas na naukę na błędach. Ale łatwo mówić komuś z zewnątrz.

A co w takim razie wg was powinna robić osoba 40 letnia, która nie nauczyla sie wielu rzeczy na wlasnych bledach, bo mało w życiu próbowała?

Niech zdobędzie się na odwagę. Życie ''zachowawcze'' nie wniesie niczego nowego. Dziś mogę to śmiało napisać. Bo sama tak żyłam kilka lat.

Po diagnozie podpisałam ''kontrakt na życie'' z DCO we Wrocławiu, nie wiedziałam z czym się to wiąże. Zdyscyplinowali mnie tam. Przyjazd na każde wezwanie. Poddanie się decyzjom konsyliów, zgody na wszystkie propozycje leczenia, i ponoszenie konsekwencji tych ''terapii''. Trochę oddaliło mnie to od życia. Wszystko musiało zostać podporządkowane leczeniu. 

Dziś wyrywam chwile by poczuć że moje życie nie jest zdominowane walką o nie.

Więc żyj, popełniaj błędy, płacz, śmiej się, upadaj i podnoś. Zanim będzie za późno.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, jamuonmi napisał:

Niech zdobędzie się na odwagę. Życie ''zachowawcze'' nie wniesie niczego nowego. Dziś mogę to śmiało napisać. Bo sama tak żyłam kilka lat.

Po diagnozie podpisałam ''kontrakt na życie'' z DCO we Wrocławiu, nie wiedziałam z czym się to wiąże. Zdyscyplinowali mnie tam. Przyjazd na każde wezwanie. Poddanie się decyzjom konsyliów, zgody na wszystkie propozycje leczenia, i ponoszenie konsekwencji tych ''terapii''. Trochę oddaliło mnie to od życia. Wszystko musiało zostać podporządkowane leczeniu. 

Dziś wyrywam chwile by poczuć że moje życie nie jest zdominowane walką o nie.

Więc żyj, popełniaj błędy, płacz, śmiej się, upadaj i podnoś. Zanim będzie za późno.

No wlasnie, takiej diagnozy boje sie najbardziej.

Bo nie wiem czy mialbym sile walczyc o takie życie, czy wolalbym jak najszybciej zasnąć...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, X.Y.Z. napisał:

No wlasnie, takiej diagnozy boje sie najbardziej.

Bo nie wiem czy mialbym sile walczyc o takie życie, czy wolalbym jak najszybciej zasnąć...

Życzę Ci żebyś nigdy się nie dowiedział. Kocham życie i szanują. Boli mnie bardzo gdy ktoś ''oświadcza'' że mu się nie chce żyć. Upadki są nieuniknione. Po latch dopiero przychodzi zrozumienie. Im człowiek starszy tym trudniej wspiąć się na szczyt. Ale to gdy kolejny raz się podniesiesz daje największą satysfakcję. I mimo iż każdy kolejny szczyt zdobywasz coraz wolniej, zdobywasz;), Tylko to się liczy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
8 minut temu, jamuonmi napisał:

Życzę Ci żebyś nigdy się nie dowiedział. Kocham życie i szanują. Boli mnie bardzo gdy ktoś ''oświadcza'' że mu się nie chce żyć. Upadki są nieuniknione. Po latch dopiero przychodzi zrozumienie. Im człowiek starszy tym trudniej wspiąć się na szczyt. Ale to gdy kolejny raz się podniesiesz daje największą satysfakcję. I mimo iż każdy kolejny szczyt zdobywasz coraz wolniej, zdobywasz;), Tylko to się liczy.

Hmm, ja wlasnie, zapadajac sie chyba w depresje, doszedlem do stanu, kiedy, moze nie tyle zyc, ale zeby cokolwiek robic, nie mialem sily, z braku nadziei na cokolwiek.

Ale sam doprowadzilem sie do tego stanu przez to, ze balem sie zycia i nie chcialem nic robic.

Teraz nadal sie boje, ale mam wrazenie, ze wiele zycia, moze wiekszosc mi juz ucieklo, wiec chcialbym cos zrobic teraz, skoro kiedys nie robilem, nie bylem gotowy, balem sie.

Boje sie wlasnie, zeby nie stracic wszystko, nawet szansy na zrobienie czegos. Tez mam juz jakies choroby, ktore mnie ograniczaja, ale jeszcze nie wykluczaja wszystkiego.

Jak sie traci, to ewidentnie zaczyna sie wiecej dostrzegac i doceniac

Edytowano przez X.Y.Z.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, X.Y.Z. napisał:

Hmm, ja wlasnie, zapadajac sie chyba w depresje, doszedlem do stanu, kiedy, moze nie tyle zyc, ale zeby cokolwiek robic, nie mialem sily, z braku nadziei na cokolwiek.

Ale sam doprowadzilem sie do tego stanu przez to, ze balem sie zycia i nie chcialem nic robic.

Teraz nadal sie boje, ale mam wrazenie, ze wiele zycia, moze wiekszosc mi juz ucieklo, wiec chcialbym cos zrobic teraz, skoro kiedys nie robilem, nie bylem gotowy, balem sie.

Boje sie wlasnie, zeby nie stracic wszystko, nawet szansy na zrobienie czegos. Tez mam juz jakies choroby, ktore mnie ograniczaja, ale jeszcze nie wykluczaja wszystkiego.

Jak sie traci, to ewidentnie zaczyna sie wiecej dostrzegac i doceniac

Myśl o tym co możesz, a nie o tym czego nie zrobiłeś. Czasu nie cofnie i dobrze, bo nie wiesz czy sam byś się nie ''cofnął''. Z tym doświadczeniem które masz twórz lepsze dziś, by jutro nie było gorsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
20 minut temu, jamuonmi napisał:

Myśl o tym co możesz, a nie o tym czego nie zrobiłeś. Czasu nie cofnie i dobrze, bo nie wiesz czy sam byś się nie ''cofnął''. Z tym doświadczeniem które masz twórz lepsze dziś, by jutro nie było gorsze.

Hmm albo, zeby jutro nie bylo pod kazdym wzgledem gorsze, bo pod wzgledem starzenia sie na pewno bedzie juz tylko gorsze.

Ale pod wzgledem cieszenia sie tym co sie ma moze byc lepsze, jesli wczesniej w ogole sie nie cieszylo czym sie mialo

Edytowano przez X.Y.Z.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

no to ja mam podobne problemy, i przemyślenia, zamknąłem się w układzie w którym nie jestem szczęśliwy ... ale przez szacunek do tej osoby w nim pozostaję, i widzie jak z każdym dniem, uciekają mi kolejne godziny życia, a ja z tym nic nie robię, boje się że się zaraz okaże, że na wszystko jest już za późno, a ja zostanę zgryźliwym mężczyzną, bez marzeń i poczuciem przegranego życia ... a z drugiej strony, boje się, że jak coś zmienię w swoim życiu to posypie się ono jeszcze bardziej, i tak trwam w tym zawieszeniu w sumie już od dobrych dwóch lat ... 

 

jak masz możliwość, szukaj pomocy, samemu się z tego nie wyrwiesz ... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, jamuonmi napisał:

Niech zdobędzie się na odwagę. Życie ''zachowawcze'' nie wniesie niczego nowego. Dziś mogę to śmiało napisać. Bo sama tak żyłam kilka lat.

Po diagnozie podpisałam ''kontrakt na życie'' z DCO we Wrocławiu, nie wiedziałam z czym się to wiąże. Zdyscyplinowali mnie tam. Przyjazd na każde wezwanie. Poddanie się decyzjom konsyliów, zgody na wszystkie propozycje leczenia, i ponoszenie konsekwencji tych ''terapii''. Trochę oddaliło mnie to od życia. Wszystko musiało zostać podporządkowane leczeniu. 

Dziś wyrywam chwile by poczuć że moje życie nie jest zdominowane walką o nie.

Więc żyj, popełniaj błędy, płacz, śmiej się, upadaj i podnoś. Zanim będzie za późno.

Ja tak zylem nie kilka lat, ale cale zycie.

A byl okres, kiedy nie zylas zachowawczo?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A o jakie bledy Ci chodzi? Raczej swiadomie nikt nie chce popelniac bledow.

Czy moze piszesz o podejmowaniu ryzyka w zyciu? To sie czasami konczy popelnieniem bledu, ale jak to mowia, kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Nigdy nie jest na to za pozno, zwlaszcza jesli masz niewiele do stracenia i jestes odpowiedzialny/a tylko za siebie.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Młodszy nie będziesz. Żyj najpiękniej jak potrafisz. Nawet porażka uczy nas czegoś pozytywnego. Na szaleństwa nigdy nie jest za późno🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×