Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

2 godziny temu, N_asia napisał:

Hej, niestety chyba nie ma na to rady😐 u mnie obecnie 22 tc i swiruje gorzej niż na początku. Mam wrażenie, że wykończę psychicznie siebie i męża. My staraczki chyba już tak mamy, że ciągle się o coś martwimy. Ja sobie sama szukam problemów, wychodzę od lekarza przez kilka godzin jest ok i za chwilę znowu zaczynam analizować cały przebieg wizyty, objawy, czytam w internecie i wyszukuje. U mnie teraz aktualny problem to ruchy malutkiej, która jest strasznie leniwa. Są dni a raczej godziny, że kopie jak szalona a później przychodzą takie dni, że czuję bardzo słabo dlatego ciągle panikuje i zapisałam się do innego lekarza bo wizyta u prowadzącego dopiero 19.03🤦‍♀️ a jeżeli chodzi o zanik mdłości to też tak miałam między 8 a 9 tc. Zniknęły na 3 dni i oczywiście panika. Po wizycie u lekarza wróciły ze zdwojoną siłą i trzymały do końca 14 tygodnia😜 życzę dużo sił i choć trochę spokoju😘

Eh u mnie dokładnie tak samo. Co prawda mialam ciąże zagrożona i musiałam leżeć już od 13 ale z każdym tygodniem moja panika że wszystko się skończy była większa. Jak dotrwalam do magicznego 24 tygodnia to modlilam się już o każdy kolejny dzień. Groził mi poród przedwczesny. Później był 26 tydzień i 28....a lek ogromny bo dziecko nadal małe ale w razie porodu z kazdym dniem jego szanse większe. Obiecałam sobie ze po 30 tygodniu odpuszczę. W 32 zaczęłam dopiero robić wyprawkę. Tak bardzo bałam się zapeszyc... Punktem kiedy zaczęłam normalnie cieszyć się był 36 tydzień. Mimo wszystkich problemów w 38+5 szyjka miala 3,5 cm twarda i zamknięta. W 40 tc planowe cięcie i dopiero wtedy poczułam co to znaczy prawdziwy lęk o dziecko. 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Kokolina25 napisał:

Mam nadzieję, że już ze mną zostanie 🙂 betę mam zrobić miedzy 10 a 12 dniem od transferu także wypada w poniedziałek. A betę można robić o dowolnej porze dnia czy tylko rano?? 

O dowolnej jeżeli nie robisz progesteronu, bo progesteronu najlepiej w godz porannych 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To ja zamawiam ten Q10 i zacznę się suplementować. Nie zaszkodzi a może uda się ogarnąć te marne komórki. Wierze w to, że ten wynik to dlatego że to była stymulacja zapoznawcza. Pojutrze transfer więc zobaczymy co to będzie. Ale ja jestem z tych co nie lubia nie mieć kontroli więc chociaż łykając suple będę myśleć że działam 🙂 Dzięki Dziewczyny za wszystkie rady! jesteście nieocenioną skarbnicą wiedzy 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Haaniaa01 napisał:

Jezu mam ogromna nadzieje bo będzie to raczej ostatnie podejscie. Czy ciężko się dostać do tego Potoczka czy raczej nie ma problemu z terminami ? Czy u ciebie zalecił heparynę tylko na podstawie PAI-1?

Haaniaa01 do potoczka w miarę spoko z dostaniem się ja dostosowałam się do niego i nie wymyślałam z terminami. Ale dzwon czym prędzej żeby jakiegoś zaskoczenia nie było. A heparynę miałam bo u mnie wyszła trombofilia wrodzona. A reszta wyników była ok 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Sylwi@ napisał:

Eh u mnie dokładnie tak samo. Co prawda mialam ciąże zagrożona i musiałam leżeć już od 13 ale z każdym tygodniem moja panika że wszystko się skończy była większa. Jak dotrwalam do magicznego 24 tygodnia to modlilam się już o każdy kolejny dzień. Groził mi poród przedwczesny. Później był 26 tydzień i 28....a lek ogromny bo dziecko nadal małe ale w razie porodu z kazdym dniem jego szanse większe. Obiecałam sobie ze po 30 tygodniu odpuszczę. W 32 zaczęłam dopiero robić wyprawkę. Tak bardzo bałam się zapeszyc... Punktem kiedy zaczęłam normalnie cieszyć się był 36 tydzień. Mimo wszystkich problemów w 38+5 szyjka miala 3,5 cm twarda i zamknięta. W 40 tc planowe cięcie i dopiero wtedy poczułam co to znaczy prawdziwy lęk o dziecko. 

Zgadzam się z wami dziewczyny. Boże jak ja bałam się cieszyć że jestem w ciąży...ciągle o matko bola cycki o nie już nie bolą...to zły znak...za chwilę a nie jednak bola...a to zgaga a to rzyganko...a już nie rzygam to źle chyba...a dajcie spokój jak ja się martwiłam...ale tak jak napisała Sylwia teraz gdy już na świecie jest moja wymodlona córeczka to jest lęk i strach o nią...więc laski szykujcie się że ten lek co wam teraz towarzyszy w ciąży dostanie z wami nie na 9 miesiecy a całe życie. Ale jest to najpiękniejszy lęk jaki w życiu można mieć 🥰😘🥰😘🥰😘

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
38 minut temu, Izulka87 napisał:

Haaniaa01 do potoczka w miarę spoko z dostaniem się ja dostosowałam się do niego i nie wymyślałam z terminami. Ale dzwon czym prędzej żeby jakiegoś zaskoczenia nie było. A heparynę miałam bo u mnie wyszła trombofilia wrodzona. A reszta wyników była ok 

Dzięki za informacje. A możesz mi przypomnieć co u ciebie wyszło zle oprócz PAI ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Haaniaa01 napisał:

Dzięki za informacje. A możesz mi przypomnieć co u ciebie wyszło zle oprócz PAI ?

Reszta wyników książkowa...owulacja książkowa.. jedynie do plemników męża można było się doczepić że troszeczkę powolne ale lekarz mówił że mimo wszystko nie powinny stanowić problemu...czyli ogólnie nie wiedzą dlaczego nam się nie udawało no i w sumie nie udaje w dalszym ciągu...bo zero zabezpieczeń a ciąży brak...więc ch...j wie o co z nami chodzi...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Izulka87 napisał:

Reszta wyników książkowa...owulacja książkowa.. jedynie do plemników męża można było się doczepić że troszeczkę powolne ale lekarz mówił że mimo wszystko nie powinny stanowić problemu...czyli ogólnie nie wiedzą dlaczego nam się nie udawało no i w sumie nie udaje w dalszym ciągu...bo zero zabezpieczeń a ciąży brak...więc ch...j wie o co z nami chodzi...

A robiłaś jakieś inne badania apropo trombofilii typu V Leiden, mthfr? Doktor Ż. zlecił mi je jako dodatkowe przed wizyta u Potoczka ale jak sprawdziłam ceny to się załamałam całość ok 1 tys .. zastanawiam się czy warto je robić skoro już na podstawie samego PAI-1 włącza się heparynę .. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Haaniaa01 napisał:

A robiłaś jakieś inne badania apropo trombofilii typu V Leiden, mthfr? Doktor Ż. zlecił mi je jako dodatkowe przed wizyta u Potoczka ale jak sprawdziłam ceny to się załamałam całość ok 1 tys .. zastanawiam się czy warto je robić skoro już na podstawie samego PAI-1 włącza się heparynę .. 

Zrob te badania ze strony testydna to koszt ok. 350/400zł i badaja wszystkie te mutacje 🙂 szkoda placic w diagnostyce 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Haaniaa01 napisał:

A robiłaś jakieś inne badania apropo trombofilii typu V Leiden, mthfr? Doktor Ż. zlecił mi je jako dodatkowe przed wizyta u Potoczka ale jak sprawdziłam ceny to się załamałam całość ok 1 tys .. zastanawiam się czy warto je robić skoro już na podstawie samego PAI-1 włącza się heparynę .. 

Jutro jak wrócę z pracy to zerkne co robiłam. Pamiętam że te co ż. Mi zlecił to zrobiłam ale te co Potoczek już nie bo nie mogłam namierzyć laboratorium które wykonywało tamte badania a że dodatkowo transfer okazał się skuteczny to już nie zdążyłam tematu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Witam, czytając Wasze rozmowy i widząc ogrom wsparcia jakie sobie okazujecie postanowiłam do Was dołączyć. Zamierzamy podejść do procedury po raz pierwszy, naszym problemem jest moje pcos oraz złe  wyniki nasienia. Jesteśmy już po wizycie kwalifikacyjnej i lakarz zlecił badanie Detekcji delecji w rejonie AZF (chromosom Y) oraz genu mukowiscydozy. Strasznie się martwię ponieważ poinformował nas, że w sytuacji kiedy wynik chromosomu wyjdzie źle to zostaje nam nasienie dawcy. Wczoraj mój partner zrobił to badanie i przed nami 2 tygodnie oczekiwania na wyniki. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia w tej kwestii?

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Linka021 napisał:

Witam, czytając Wasze rozmowy i widząc ogrom wsparcia jakie sobie okazujecie postanowiłam do Was dołączyć. Zamierzamy podejść do procedury po raz pierwszy, naszym problemem jest moje pcos oraz złe  wyniki nasienia. Jesteśmy już po wizycie kwalifikacyjnej i lakarz zlecił badanie Detekcji delecji w rejonie AZF (chromosom Y) oraz genu mukowiscydozy. Strasznie się martwię ponieważ poinformował nas, że w sytuacji kiedy wynik chromosomu wyjdzie źle to zostaje nam nasienie dawcy. Wczoraj mój partner zrobił  badanie i przed nami 2 tygodnie oczekiwania na wyniki. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia w tej kwestii?

Witamy i trzymamy kciuki 🙂

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Linka021 napisał:

Witam, czytając Wasze rozmowy i widząc ogrom wsparcia jakie sobie okazujecie postanowiłam do Was dołączyć. Zamierzamy podejść do procedury po raz pierwszy, naszym problemem jest moje pcos oraz złe  wyniki nasienia. Jesteśmy już po wizycie kwalifikacyjnej i lakarz zlecił badanie Detekcji delecji w rejonie AZF (chromosom Y) oraz genu mukowiscydozy. Strasznie się martwię ponieważ poinformował nas, że w sytuacji kiedy wynik chromosomu wyjdzie źle to zostaje nam nasienie dawcy. Wczoraj mój partner zrobił to badanie i przed nami 2 tygodnie oczekiwania na wyniki. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia w tej kwestii?

Nie martw się na zapas, azf i cftr to podstawowe badania genetyczne przy procedurze in vitro. Jak byliśmy na tym etapie doktor nam mowil ze niezwykle rzadko wychodza one nieprawidłowe przy czym obydwoje rodziców musieliby mieć nieprawidłowości w tych genach aby dziecko mogło te wadę przejąć tj. Nawet jeśli maż będzie miał nieprawidłowy wynik a Ty prawidłowy nie spowoduje to choroby - tak nam to tłumaczył nasz doktor. Glowa do gory bedzie dobrze 🙂 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

cześć Dziewczyny 

wracam do Was i do walki .

po 1 nieudanej procedurze w lipcu i we wrzesniu ( 2 próby blastka 5 i 6 dniowa) lekarz zlecił nam więcej badań czemu zarodek się nie zagnieździł . 

przypomnę Wam naszą sytuację , pierwsze fatalne wyniki nasienia mojego męża - myśleliśmy że to jest głównym powodem ale w ciągu pół roku  z 3-4 mln plemników mój mąż podciągnął nasienie suplementami do 37 mln do procedury 

a na ten moment do 57 mln plemników + morfologia również lepsza. 

przeszłam przez histeroskopie i laparoskopie w grudniu. 

endometrioza I stopnia. 

kariotyp OK u nas

wczoraj dostaliśmy wyniki KIR i u mnie haplotyp AA... geny kir głównie hamujące. 

lekarz zlecił teraz genotypowanie hla-c ( wyniki za 3 tygodnie) , od poniedziałku w międzyczasie zaczynam brać antykoncepcję przed drugą procedurą. 

ale powiem Wam ze pierwszy raz czułam że lekarz jest z nami bardzo szczery... i że chciał nam przekazać że kiepsko to widzi i kolejne in vitro może sie równiez  nie udać 😞

czy któraś z Was była w podobnej sytuacji i może mi coś doradzic ? 😞 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, JusynaKP napisał:

cześć Dziewczyny 

wracam do Was i do walki .

po 1 nieudanej procedurze w lipcu i we wrzesniu ( 2 próby blastka 5 i 6 dniowa) lekarz zlecił nam więcej badań czemu zarodek się nie zagnieździł . 

przypomnę Wam naszą sytuację , pierwsze fatalne wyniki nasienia mojego męża - myśleliśmy że to jest głównym powodem ale w ciągu pół roku  z 3-4 mln plemników mój mąż podciągnął nasienie suplementami do 37 mln do procedury 

a na ten moment do 57 mln plemników + morfologia również lepsza. 

przeszłam przez histeroskopie i laparoskopie w grudniu. 

endometrioza I stopnia. 

kariotyp OK u nas

wczoraj dostaliśmy wyniki KIR i u mnie haplotyp AA... geny kir głównie hamujące. 

lekarz zlecił teraz genotypowanie hla-c ( wyniki za 3 tygodnie) , od poniedziałku w międzyczasie zaczynam brać antykoncepcję przed drugą procedurą. 

ale powiem Wam ze pierwszy raz czułam że lekarz jest z nami bardzo szczery... i że chciał nam przekazać że kiepsko to widzi i kolejne in vitro może sie równiez  nie udać 😞

czy któraś z Was była w podobnej sytuacji i może mi coś doradzic ? 😞 

Hej kochana, bardzo mi przykro ze się nie udało, ale dobrze ze walczysz dalej. 
ja robiłam komplet badań immunologicznych przed rozpoczęciem procedury i wyszły tez Kiry AA, a dodatkowo allo mlr 1% co oznacza, ze organizm traktuje zarodek jak intruza. Może i u Ciebie warto zrobić to badanie 🙂 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, N_asia napisał:

Hej, niestety chyba nie ma na to rady😐 u mnie obecnie 22 tc i swiruje gorzej niż na początku. Mam wrażenie, że wykończę psychicznie siebie i męża. My staraczki chyba już tak mamy, że ciągle się o coś martwimy. Ja sobie sama szukam problemów, wychodzę od lekarza przez kilka godzin jest ok i za chwilę znowu zaczynam analizować cały przebieg wizyty, objawy, czytam w internecie i wyszukuje. U mnie teraz aktualny problem to ruchy malutkiej, która jest strasznie leniwa. Są dni a raczej godziny, że kopie jak szalona a później przychodzą takie dni, że czuję bardzo słabo dlatego ciągle panikuje i zapisałam się do innego lekarza bo wizyta u prowadzącego dopiero 19.03🤦‍♀️ a jeżeli chodzi o zanik mdłości to też tak miałam między 8 a 9 tc. Zniknęły na 3 dni i oczywiście panika. Po wizycie u lekarza wróciły ze zdwojoną siłą i trzymały do końca 14 tygodnia😜 życzę dużo sił i choć trochę spokoju😘

Jakbym siebie czytała 😅 ja tez obecnie zaczynam 22tc, ostatnio gwałtownie czułam ruchy młodej a teraz spokojniej, ale lekarz zabronił mi czytać internet i to od początku ciazy wiec staram się się świrować 😅 jak chcesz ja pobudzić to zjedz czekoladę i wypij szklankę mleka to da Ci popalic😂 ja zostałam tak skopana, ze nie mogłam chodzić przez trzy dni z bólami w podbrzuszu, im większe tym bardziej te ruchy będą skoordynowane, u mnie teraz bardziej się  jakby przelewa a nie kopie, czuje jak rękę położę  nawet, maja swój rytm i godziny, maja tez może gorsze dni bo czemu nie, ja sobie tak tłumacze i zauważyłam, ze jak coś mnie zdenerwuje to wtedy tez jest bardzo aktywna 😄 będzie dobrze musi być dobrze 💪💪 damy radę a stress z Nami pozostanie już na zawsze o malenstwo😅

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Linka021 napisał:

Witam, czytając Wasze rozmowy i widząc ogrom wsparcia jakie sobie okazujecie postanowiłam do Was dołączyć. Zamierzamy podejść do procedury po raz pierwszy, naszym problemem jest moje pcos oraz złe  wyniki nasienia. Jesteśmy już po wizycie kwalifikacyjnej i lakarz zlecił badanie Detekcji delecji w rejonie AZF (chromosom Y) oraz genu mukowiscydozy. Strasznie się martwię ponieważ poinformował nas, że w sytuacji kiedy wynik chromosomu wyjdzie źle to zostaje nam nasienie dawcy. Wczoraj mój partner zrobił to badanie i przed nami 2 tygodnie oczekiwania na wyniki. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia w tej kwestii?

Kochana nie denerwuj się na zapas i nie stresuj się, bo napewno to ci w niczym nie pomoże. Trzymamy za Ciebie mocno kciuki i wierzymy, że wszystko będzie dobrze 🙂

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Katya22 napisał:

Jakbym siebie czytała 😅 ja tez obecnie zaczynam 22tc, ostatnio gwałtownie czułam ruchy młodej a teraz spokojniej, ale lekarz zabronił mi czytać internet i to od początku ciazy wiec staram się się świrować 😅 jak chcesz ja pobudzić to zjedz czekoladę i wypij szklankę mleka to da Ci popalic😂 ja zostałam tak skopana, ze nie mogłam chodzić przez trzy dni z bólami w podbrzuszu, im większe tym bardziej te ruchy będą skoordynowane, u mnie teraz bardziej się  jakby przelewa a nie kopie, czuje jak rękę położę  nawet, maja swój rytm i godziny, maja tez może gorsze dni bo czemu nie, ja sobie tak tłumacze i zauważyłam, ze jak coś mnie zdenerwuje to wtedy tez jest bardzo aktywna 😄 będzie dobrze musi być dobrze 💪💪 damy radę a stress z Nami pozostanie już na zawsze o malenstwo😅

Dzięki za rady nie wiem jak zacytować kilka wypowiedzi😜 na moją uparciuche nic nie działa ani pukanie do brzucha, ani czekolada, rusza się wtedy kiedy jej się podoba. Moj mąż mówi, że uparta jak mama i ma jakiś radar, bo jak tylko on przylozy reke do brzucha to się unieruchamia🤦‍♀️ dwa razy dał radę poczuć. W większości czuje raczej takie właśnie przelewanie, łaskotanie albo pulsowanie w dole brzucha. W najmniej oczekiwanym momencie są kopniaczki, ale tak żeby mnie po tym brzuch bolał jeszcze nigdy nie było, więc ci zazdroszczę😁 czasami przez kilka godzin nie czuć jej wcale i wtedy jest panika😬 z tym, że ja te ruchy zaczęłam czuć dość późno, bo pod koniec 19 początkiem 20tc. Chyba nie będę swirowac i wytrzymam do tej wizyty 19 zwłaszcza, że na połówkowych ostatnio wszystko było dobrze. Damy radę, nie mamy wyjscia😁

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, JusynaKP napisał:

cześć Dziewczyny 

wracam do Was i do walki .

po 1 nieudanej procedurze w lipcu i we wrzesniu ( 2 próby blastka 5 i 6 dniowa) lekarz zlecił nam więcej badań czemu zarodek się nie zagnieździł . 

przypomnę Wam naszą sytuację , pierwsze fatalne wyniki nasienia mojego męża - myśleliśmy że to jest głównym powodem ale w ciągu pół roku  z 3-4 mln plemników mój mąż podciągnął nasienie suplementami do 37 mln do procedury 

a na ten moment do 57 mln plemników + morfologia również lepsza. 

przeszłam przez histeroskopie i laparoskopie w grudniu. 

endometrioza I stopnia. 

kariotyp OK u nas

wczoraj dostaliśmy wyniki KIR i u mnie haplotyp AA... geny kir głównie hamujące. 

lekarz zlecił teraz genotypowanie hla-c ( wyniki za 3 tygodnie) , od poniedziałku w międzyczasie zaczynam brać antykoncepcję przed drugą procedurą. 

ale powiem Wam ze pierwszy raz czułam że lekarz jest z nami bardzo szczery... i że chciał nam przekazać że kiepsko to widzi i kolejne in vitro może sie równiez  nie udać 😞

czy któraś z Was była w podobnej sytuacji i może mi coś doradzic ? 😞 

Jeśli chodzi o kiry AA to chce Ci powiedzieć, że nie jest to wyrok 🙂 ja co prawda teraz staram się już kilka lat, ale w pierwszą ciążę zaszłam od razu i donosilam bez żadnego problemu mając kiry AA. 

Edytowano przez Natalia1990

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziewczyny czy któraś z was miała pobierany płyn z przetrwałego pęcherzyka?i może wie w jakim celu się go pobiera?bo mnie pobrali i powiedzieli że za 10 dni wynik i wtedy się okaże czy dojdzie do końca stymulacji i z tego stresu zapomniałam dopytać w jakim celu to badanie,pozdrawiam😘😘😘😘

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Hej Kochane. Wiem zecto forum o in vitro, ale chce się z wali podzielić tym, co dalej w związku z tymi lękami o dziecko. 

Ja cala ciążę bałam się o maleństwo. Czułam się jak w niesamowitym snie w który trudno uwierzyć i w każdej chwili można się obudzić. Cieszyłam się z każdego dnia ciąży. Ale też bałam o każdy następny. Wyprawkę zaczęłam kompletować w 3 trymestrze dopiero. Walizkę do szpitala spakowałam dopiero w 37 tc. 

Nie czytałam nic o tym co przy porodzie i po narodzinach, żeby nie zapeszyć. Na tamten moment tego potrzebowałam. Jednak na ten moment brakuje mi tyle  informacji. Tyle wiedzy. 

Po narodzinach lęk nie zmalał. Wręcz przeciwnie. Spotęgował. Czy oddycha. Czy prawidlowo podnoszę. Czy nie robie krzywdy. Jak się bawić żeby stymulować ale żeby nieprzestymulowac? Co robić? Dlaczego cały czas płacze. Dlaczego nie chce spać w łóżeczku. Czy wszystkie mamy nie mogą odłożyć dziecka nawet na chwile i 24h/dobę  są nim zaabsorbowane? Kiedy czas dla siebie żeby się umyć lub zjesc? O wyspaniu nic nie powiem. . . Jak w ten sposób prowadzić dom? Jak utrzymać intymnosc w związku.... Wogole jak sobie poradzić, żeby dziecku niczego nie brakowało? 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Aja napisał:

Hej Kochane. Wiem zecto forum o in vitro, ale chce się z wali podzielić tym, co dalej w związku z tymi lękami o dziecko. 

Ja cala ciążę bałam się o maleństwo. Czułam się jak w niesamowitym snie w który trudno uwierzyć i w każdej chwili można się obudzić. Cieszyłam się z każdego dnia ciąży. Ale też bałam o każdy następny. Wyprawkę zaczęłam kompletować w 3 trymestrze dopiero. Walizkę do szpitala spakowałam dopiero w 37 tc. 

Nie czytałam nic o tym co przy porodzie i po narodzinach, żeby nie zapeszyć. Na tamten moment tego potrzebowałam. Jednak na ten moment brakuje mi tyle  informacji. Tyle wiedzy. 

Po narodzinach lęk nie zmalał. Wręcz przeciwnie. Spotęgował. Czy oddycha. Czy prawidlowo podnoszę. Czy nie robie krzywdy. Jak się bawić żeby stymulować ale żeby nieprzestymulowac? Co robić? Dlaczego cały czas płacze. Dlaczego nie chce spać w łóżeczku. Czy wszystkie mamy nie mogą odłożyć dziecka nawet na chwile i 24h/dobę  są nim zaabsorbowane? Kiedy czas dla siebie żeby się umyć lub zjesc? O wyspaniu nic nie powiem. . . Jak w ten sposób prowadzić dom? Jak utrzymać intymnosc w związku.... Wogole jak sobie poradzić, żeby dziecku niczego nie brakowało? 

pocieszylas 😂😂😂

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Cześć dziewczyny, jestem po kolejnym monitoringu. Pęcherzyk nie pękł jeszcze. Zrobilam ovitrelle. W pn transfer 🍀🥑💖💗🌼🌠❄️

  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, LuLa napisał:

Cześć dziewczyny, jestem po kolejnym monitoringu. Pęcherzyk nie pękł jeszcze. Zrobilam ovitrelle. W pn transfer 🍀🥑💖💗🌼🌠❄️

Ooooo!!!!!!! Nie mogę się doczekać i mocno trzymam kciuki! 🍀

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, LuLa napisał:

Cześć dziewczyny, jestem po kolejnym monitoringu. Pęcherzyk nie pękł jeszcze. Zrobilam ovitrelle. W pn transfer 🍀🥑💖💗🌼🌠❄️

Ja też ściskam kciuki z całych sił! ✊🍀🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Aja napisał:

Hej Kochane. Wiem zecto forum o in vitro, ale chce się z wali podzielić tym, co dalej w związku z tymi lękami o dziecko. 

Ja cala ciążę bałam się o maleństwo. Czułam się jak w niesamowitym snie w który trudno uwierzyć i w każdej chwili można się obudzić. Cieszyłam się z każdego dnia ciąży. Ale też bałam o każdy następny. Wyprawkę zaczęłam kompletować w 3 trymestrze dopiero. Walizkę do szpitala spakowałam dopiero w 37 tc. 

Nie czytałam nic o tym co przy porodzie i po narodzinach, żeby nie zapeszyć. Na tamten moment tego potrzebowałam. Jednak na ten moment brakuje mi tyle  informacji. Tyle wiedzy. 

Po narodzinach lęk nie zmalał. Wręcz przeciwnie. Spotęgował. Czy oddycha. Czy prawidlowo podnoszę. Czy nie robie krzywdy. Jak się bawić żeby stymulować ale żeby nieprzestymulowac? Co robić? Dlaczego cały czas płacze. Dlaczego nie chce spać w łóżeczku. Czy wszystkie mamy nie mogą odłożyć dziecka nawet na chwile i 24h/dobę  są nim zaabsorbowane? Kiedy czas dla siebie żeby się umyć lub zjesc? O wyspaniu nic nie powiem. . . Jak w ten sposób prowadzić dom? Jak utrzymać intymnosc w związku.... Wogole jak sobie poradzić, żeby dziecku niczego nie brakowało? 

Hehehe powiem tak że z jednej strony nie jest to pocieszające ale z drugiej tak😉. Ja np myślałam że to ja jestem walnięta i tylko ja tak panikuje. Wiedząc że inne dziewczyny też to przynajmniej wiem że to jest normalne. To że się boimy i martwimy o dzieci to chyba już taka nasza matczyna natura i zostaje na całe życie.czesto proste rady jak "weź uspokój się i idź na spacer" od kogoś kto też przez to przechodzi/przechodził potrafią zdziałać cuda. Trzymajcie się tam dziewczyny i oby wszystkie nasze troski kończyły się w matczynych głowach a nie realizowały w życiu. 😘😘😘😘

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
54 minuty temu, Aja napisał:

Hej Kochane. Wiem zecto forum o in vitro, ale chce się z wali podzielić tym, co dalej w związku z tymi lękami o dziecko. 

Ja cala ciążę bałam się o maleństwo. Czułam się jak w niesamowitym snie w który trudno uwierzyć i w każdej chwili można się obudzić. Cieszyłam się z każdego dnia ciąży. Ale też bałam o każdy następny. Wyprawkę zaczęłam kompletować w 3 trymestrze dopiero. Walizkę do szpitala spakowałam dopiero w 37 tc. 

Nie czytałam nic o tym co przy porodzie i po narodzinach, żeby nie zapeszyć. Na tamten moment tego potrzebowałam. Jednak na ten moment brakuje mi tyle  informacji. Tyle wiedzy. 

Po narodzinach lęk nie zmalał. Wręcz przeciwnie. Spotęgował. Czy oddycha. Czy prawidlowo podnoszę. Czy nie robie krzywdy. Jak się bawić żeby stymulować ale żeby nieprzestymulowac? Co robić? Dlaczego cały czas płacze. Dlaczego nie chce spać w łóżeczku. Czy wszystkie mamy nie mogą odłożyć dziecka nawet na chwile i 24h/dobę  są nim zaabsorbowane? Kiedy czas dla siebie żeby się umyć lub zjesc? O wyspaniu nic nie powiem. . . Jak w ten sposób prowadzić dom? Jak utrzymać intymnosc w związku.... Wogole jak sobie poradzić, żeby dziecku niczego nie brakowało? 

Aja twoje obawy i rozterki są normalne. Dziwne by było gdybys takich nie miała. Na początku wszystko jest nowe i trudne🤪. Każdy dłuższy  płacz powoduje niepokój, martwimy się absolutnie o wszystko🤯! Ja też wariowalam, ciągle myślałam że coś robię nie tak i dlatego otarlam się o depresję poporodowa😨. Wszyscy mi mówili żebym wyluzowala, że jestem najlepsza matka dla Małego. Myślałam, że to tylko takie głodne teksty...ale taka jest prawda💪. Jesteśmy najlepszymi Mamami dla swoich upragnionych dzieci💞

Czasem też miałam dzień brudasa bo mój mąż pracuje na nocne zmiany od 19 więc jak mały ryl to nie było ani mycia ani jedzenia😳🤪.

Z perspektywy czasu po 4 i pół miesiąca od porodu powiem Ci, że to nowe cudowne życie się normuje. Da się coś posprzątać czy zrobić obiad. Co prawda trwa to pół dnia ale da się. I rzeczywiście to co wszyscy mówili że 4 trymestr czyli pierwsze 3 miesiące życia maleństwa trzeba przetrwać, jest prawdą. Później dziecko jest już bardziej komunikatywne, płacze mniej, śpi więcej. Ja dopiero teraz powoli znajduję przestrzeń tylko dla siebie, np pół godziny biegania 🏃‍♀️🏃‍♀️🏃‍♀️(bardziej marsz niż bieg ale od czegos trzeba zacząć). Jeszcze dwa miesiące temu wydawało mi się to nie możliwe ale teraz ta krótka chwila dla siebie daje moc na dwa dni 💪

Już niedługo i Wy się dotrzecie. Mała będzie coraz starsza i każdy dzien przyniesie jakieś nowe umiejętności✊

Trzymajcie się ciepło 😘

 

  • Like 3

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Sylwi@ napisał:

Aja twoje obawy i rozterki są normalne. Dziwne by było gdybys takich nie miała. Na początku wszystko jest nowe i trudne🤪. Każdy dłuższy  płacz powoduje niepokój, martwimy się absolutnie o wszystko🤯! Ja też wariowalam, ciągle myślałam że coś robię nie tak i dlatego otarlam się o depresję poporodowa😨. Wszyscy mi mówili żebym wyluzowala, że jestem najlepsza matka dla Małego. Myślałam, że to tylko takie głodne teksty...ale taka jest prawda💪. Jesteśmy najlepszymi Mamami dla swoich upragnionych dzieci💞

Czasem też miałam dzień brudasa bo mój mąż pracuje na nocne zmiany od 19 więc jak mały ryl to nie było ani mycia ani jedzenia😳🤪.

Z perspektywy czasu po 4 i pół miesiąca od porodu powiem Ci, że to nowe cudowne życie się normuje. Da się coś posprzątać czy zrobić obiad. Co prawda trwa to pół dnia ale da się. I rzeczywiście to co wszyscy mówili że 4 trymestr czyli pierwsze 3 miesiące życia maleństwa trzeba przetrwać, jest prawdą. Później dziecko jest już bardziej komunikatywne, płacze mniej, śpi więcej. Ja dopiero teraz powoli znajduję przestrzeń tylko dla siebie, np pół godziny biegania 🏃‍♀️🏃‍♀️🏃‍♀️(bardziej marsz niż bieg ale od czegos trzeba zacząć). Jeszcze dwa miesiące temu wydawało mi się to nie możliwe ale teraz ta krótka chwila dla siebie daje moc na dwa dni 💪

Już niedługo i Wy się dotrzecie. Mała będzie coraz starsza i każdy dzien przyniesie jakieś nowe umiejętności✊

Trzymajcie się ciepło 😘

 

Dziękuję. 

Moj tez pracuje na noce, a czasem nawet  doby. I tak. Wtedy jest bez mycia i bez jedzenia. Mała spi, pod warunkiem że leży na mnie. Albo wyje. A raczej krzyczy. Musze byc cały czas obok. A łóżeczko sluzy za ozdobę pokoju. 

Tak swoją drogą, tak sobie pomyślałam że może powinnysmy zalixyc drugi wątekk naszego forum. Mamy po in vitro. Czy tam po niepolodn9sci czy po długich staraniach. Bo my chyba jesteśmy trochę inne. 

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Aja napisał:

Dziękuję. 

Moj tez pracuje na noce, a czasem nawet  doby. I tak. Wtedy jest bez mycia i bez jedzenia. Mała spi, pod warunkiem że leży na mnie. Albo wyje. A raczej krzyczy. Musze byc cały czas obok. A łóżeczko sluzy za ozdobę pokoju. 

Tak swoją drogą, tak sobie pomyślałam że może powinnysmy zalixyc drugi wątekk naszego forum. Mamy po in vitro. Czy tam po niepolodn9sci czy po długich staraniach. Bo my chyba jesteśmy trochę inne. 

Napiszę swoje przemyślenia. Jak pierwszy raz zaszłam w ciążę to uważałam, że ciąża to nie choroba, że można wszystko robić tak jak do tej pory, że istnieje coś takiego jak selekcja naturalna i jak poronię tzn. że tak miało być i nie należy się tym przejmować, że wychowanie dziecka - jakoś to przecież będzie itp. Jak lekarz mówił mi, że jest coś nie tak to pukałam się w głowę i myślałam wariat, przecież za 9 miesięcy urodzę to dziecko.... oczywiście nie muszę dodawać, że miał rację... Teraz po 4 stratach, 4 nieudanych transferach i kilku dobrych latach walki o dziecko, kilku latach dostosowanych do starań (tu nie pojadę, tego nie zrobię, teraz sex itp.) byłabym najbardziej nienormalną mamą na świecie 😜 pewnie tak jak Wy martwiłabym się o Maleństwo od pozytywnej bety (o ile nie wcześniej) i tak samo jak Wy nie spałabym po nocach i miała różne inne stany lękowe. Niestety jak życie doświadcza w jakiejś sprawie to tę bliznę nosimy do końca życia! Ale trzeba myśleć, że właśnie w tym jest nasza siła i starać się nie zwariować. Mieć np. przyjaciółkę (nie po przejściach) która w razie czego nas naprostuje 😄 i mimo wszystko trzeba się cieszyć z tego co się ma i doceniać to! 😘 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Aja napisał:

Hej Kochane. Wiem zecto forum o in vitro, ale chce się z wali podzielić tym, co dalej w związku z tymi lękami o dziecko. 

Ja cala ciążę bałam się o maleństwo. Czułam się jak w niesamowitym snie w który trudno uwierzyć i w każdej chwili można się obudzić. Cieszyłam się z każdego dnia ciąży. Ale też bałam o każdy następny. Wyprawkę zaczęłam kompletować w 3 trymestrze dopiero. Walizkę do szpitala spakowałam dopiero w 37 tc. 

Nie czytałam nic o tym co przy porodzie i po narodzinach, żeby nie zapeszyć. Na tamten moment tego potrzebowałam. Jednak na ten moment brakuje mi tyle  informacji. Tyle wiedzy. 

Po narodzinach lęk nie zmalał. Wręcz przeciwnie. Spotęgował. Czy oddycha. Czy prawidlowo podnoszę. Czy nie robie krzywdy. Jak się bawić żeby stymulować ale żeby nieprzestymulowac? Co robić? Dlaczego cały czas płacze. Dlaczego nie chce spać w łóżeczku. Czy wszystkie mamy nie mogą odłożyć dziecka nawet na chwile i 24h/dobę  są nim zaabsorbowane? Kiedy czas dla siebie żeby się umyć lub zjesc? O wyspaniu nic nie powiem. . . Jak w ten sposób prowadzić dom? Jak utrzymać intymnosc w związku.... Wogole jak sobie poradzić, żeby dziecku niczego nie brakowało? 

Czytam to o czym piszecie i zastanawiam się co powiedzieć.

Rozumiem ten irracjonalny lęk, ponieważ również dotknął mnie w pierwszym trymestrze tej ciąży (w poprzednich, naturalnych ciążach nie miałam go wcale) Wiem, że wywołany jest on wieloma czynnikami, wieloletnim często staraniem mocno obarczonym niepowodzeniami oraz traumą. U mnie po dwunastym tygodniu ciąży strach ustąpił zupełnie. Oczywiście są momenty, ze coś mnie wytrąci z równowagi, np ostatnio obudziłam się w środku nocy z telefonem męża pod brzuchem. Oczywiście wpadłam w panikę, do rana szukałam informacji co może sie stać w takiej sytuacji. Nie znalazłam nic niepokojącego, w dodatku moje maleństwo kopie, skacze i przelewa sie niemal non stop, wiec uspokoiłam sie dość szybko, a w ciągu dnia przekonałam samą siebie, że taki jednorazowy incydent nie może mieć wpływu na nic. 

Tak samo po porodach, oczywiście czasami przychodzą zmartwienia, wtedy gdy dziecko choruje, lub wyrywa Ci się z ręki i biegnie na ulicę, ale to są incydenty ale ten strach nie paraliżuje przez cały czas. Zastanawiam się czy to o czym piszecie nie jest jakimś rodzajem depresji i czy nie powinno się wtedy szukać pomocy. Wiem jak to brzmi i wiem również że na tym forum ten lek odczuwają wszyscy, ale nie zmienia to faktu, że nie jest to lęk naturalny. Depresja ciążowa i depresja poporodowa są bardzo częste i można z nimi walczyć. Tak jak bierzemy apap gdy boli nas głowa tak samo powinnyśmy dbać o swój dobrostan psychiczny. 

I jeszcze jedno to czy kupicie wyprawkę w 6, 13, 24 czy 38 tc nie ma żadnego wpływu na to czy ciąże uda się donosić i czy dziecko będzie zdrowe. Dla mnie już samo słowo "zapeszanie" brzmi trochę jak ze średniowiecza i pachnie zabobonami. Oczywiście kupowanie zbyt szybkie w okresie do 12 tc  może wiązać sie z tym, ze jeśli dojdzie do poronienia zostaniecie z tymi rzeczami i będziecie musiały myśleć co dalej. Jeśli miałybyśmy nie zapeszać to nie można było by kupić niczego aż do urodzenia dziecko, bo i przy porodzie różne rzeczy mogą się wydarzyć. Nie odbierajcie sobie więc tej przyjemności, przeżywajcie ciąże tak jak robią to kobiety, które zaszły w nią naturalnie, cieszcie się nią, kupujcie ubranka, wózki, łóżeczka i ozdabiajcie pokoje pociech kiedy jest na to czas, nie czekajcie ze wszystkim do ostatniej chwili. 

Tak naprawdę gdy o tym myśle, to mój lęk miną właśnie wtedy gdy zaczęłam robić zakupy. W 12/13 tc kupiliśmy wózek i to była pierwsza rzecz, maż mnie pytał co jeśli ta ciaża sie nie uda. Odpowiedziałam mu prosto - sprzedamy go. Do pokoju córeczki (wtedy myślałam jeszcze ze synka) chodziłam codziennie, patrzyłam na ten wózek, sprawdzałam jak jeździ , zaczęłam kupować coraz więcej rzeczy tak, że teraz w 23 tc mam już właściwie wszystko oprócz bardzo niewielu szczegółów. To mi bardzo pomogło, jak widzę ten gotowy już prawie pokoik to nie myślę co sie może wydarzyć, tylko czy na pewno wygodnie będzie mi przewijać córeczkę na tej komodzie. , albo czy nie przestawić łózeczka pod inną scianę żeby słońce z okna nie padało bezpośrednio na nie. Piorę prasuje już drugi zestaw ciuchów, ponieważ zmieniła się płeć wiec wszystkie męskie oddałam/ sprzedałam i zaczełam kompletować od nowa dla dziewczynki. To jest cała masa radości i o to w tym wszystkim chodzi.

Edytowano przez Wiosenka
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×