Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

Przed chwilą, wadliwy napisał:

bzdura, też chcesz kogoś mieć do przytulania

Oj tak 🤪

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Electra napisał:

Uważam, że autorka powinna jakby to głupio nie zabrzmiało odnaleźć siebie. Nie wie jak żyć, czego chce, zamiast zastanowić się nad sobą i ogarnąć samoświadomość niepotrzebnie żyje tęsknotą za starymi czasami. W tym wieku marzy Ci się 18, a co będzie potem? Każdy z moich znajomych lubi wspominać, mamy czasem taki polew jak dzieci, czasem każde chciałoby się na chwilę przenieść w te głupie czasy, ale z zasady każdy cieszy się z miejsca w którym jest. Jeśli Twoje nie odpowiada Ci to szukaj własnej drogi, tej która da Ci szczęście, która sprawi że powiesz "to moje miejsce, mój sposób na życie, moje ja".

18stka to durny wiek, człowiek myśli że wie wszystko a nie wie nic, cud że większość dożywa do tego wieku wogóle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Electra napisał:

Uważam, że autorka powinna jakby to głupio nie zabrzmiało odnaleźć siebie. Nie wie jak żyć, czego chce, zamiast zastanowić się nad sobą i ogarnąć samoświadomość niepotrzebnie żyje tęsknotą za starymi czasami. W tym wieku marzy Ci się 18, a co będzie potem? Każdy z moich znajomych lubi wspominać, mamy czasem taki polew jak dzieci, czasem każde chciałoby się na chwilę przenieść w te głupie czasy, ale z zasady każdy cieszy się z miejsca w którym jest. Jeśli Twoje nie odpowiada Ci to szukaj własnej drogi, tej która da Ci szczęście, która sprawi że powiesz "to moje miejsce, mój sposób na życie, moje ja".

pozatym ona może szukać siebie i do emerytury, no to wtedy już też kaplica i lata stracone..... musi troche się szybciej ruszać z tym szukaniem siebie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, wadliwy napisał:

18stka to durny wiek, człowiek myśli że wie wszystko a nie wie nic, cud że większość dożywa do tego wieku wogóle

Ja ogólnie rozkwit poprdoleni zaliczyłam po 18😅 Ale to prawda, wydaje Ci się ze co to nie wiesz, jaki to mądry nie jesteś, a tak naprawdę w dupie byłeś ... widziałeś i w głowie sieczka.

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Electra napisał:

Nikt i nic. Samotność to stan, który rodzi nam się w głowie. Jest skutkiem wielu myśli, odczuć, sytuacji. Odczuwałam samotność to szpiku kości, nie życzę nikomu. Nikt i nic nie zjawiło się, ale suuka sobie poszła. Trzeba sobie wszystko dobrze w głowie poukładać. Ot cały sukces walki z tą okropną francą.

samotność to dla większości stan fizyczny nie psychiczny, choć bywa że są oba stany naraz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, wadliwy napisał:

pozatym ona może szukać siebie i do emerytury, no to wtedy już też kaplica i lata stracone..... musi troche się szybciej ruszać z tym szukaniem siebie

Nieprawda. Przestań. Niech szuka siebie tyle ile trza. Ja dopiero żyje jak chce na cztery dychy. Można? Można.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Electra napisał:

Oj tak 🤪

no więc autorka też chce kogoś do przytulania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Electra napisał:

Nieprawda. Przestań. Niech szuka siebie tyle ile trza. Ja dopiero żyje jak chce na cztery dychy. Można? Można.

ale do przytulania brak, nie z wyboru

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, wadliwy napisał:

samotność to dla większości stan fizyczny nie psychiczny, choć bywa że są oba stany naraz

Fizycznie możesz być otoczony ludźmi, a do tego w związku i odczuwać ją. Możesz być sam jak palec w dupie i nie czuć jej nic a nic. Nie masz przyjaciół, znajomych? Lepiej nie mieć nikogo niż fałszywe qrwy. Jesteś sam? Lepiej samemu niż z byle kim? Jesteś po chuujowym związku? Jak wyżej, a do tego lekcja życia na przyszłość. Dać mi moją głowę i 18 lat na nowo - ŁOooo😎

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
3 minuty temu, wadliwy napisał:

ale do przytulania brak, nie z wyboru

Nie z wyboru? Jest 19, konto na którymś portali i gwarantuje Ci, że do północy mam tulenie i duupczenie. Z wyboru jego brak. Ogarnąć ten temat w dzisiejszych czasach to naprawdę chwila, żadna fatyga. Dziś jak nie masz to tylko dlatego, że nie chcesz.

Edytowano przez Electra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, wadliwy napisał:

To że masz wysokie wymogi wizualne co do facetów bo naoglądałaś się filmów o miłości to lekkie wypranie mózgowe

Źle mnie zrozumiałeś. Wymogi wizualne miałam zawsze, nie wiem czemu, szczerze mówiąc wkurza mnie to bardzo. Natomiast pisząc o filmach o miłości miałam na myśli to, że wykreowałam sobie w głowie obraz miłości jak w filmach- spotykają się gdzieś przypadkiem, od razu jest ten błysk w oku, pomimo przeciwności losu miłość przezwycięża wszystko, kwiaty zrywane z łąki, nocne spacery po plaży, randka na łodzi na jeziorze itd. itd. Zbyt idealistyczne podejście, w rzeczywistości pewnie to tak nie wygląda 😞

 

29 minut temu, wadliwy napisał:

Wygląda też na to że jesteś typem marzycielki, idealistki, masz pewne koncepcje dotyczące jak ma wyglądać związek i życie, biorąc przykład z filmów miłosnych.

O, właśnie o to mi chodziło, tylko Ty to dużo lepiej wyraziłeś słowami 🙂

Dziękuję wszystkim, którzy podeszli poważnie do tematu.

Chciałabym również dopisać, że ja się trochę boję zmian. Dobrze mi w moim życiu, wiele bym w nim nie zmieniła, poza właśnie tą samotnością oraz tym, że chciałabym więcej korzystać z życia. Do tej pory baaardzo dużo poświęciłam nauce, brakuje mi w moim życiu nutki szaleństwa. Ale wiem, że zawsze tak nie będzie, że kiedyś trzeba będzie dojrzeć i obawiam się, że pewne zmiany (przede wszystkim we mnie) muszą zajść teraz, by za 10 lat nie być desperatką, która nie będzie wiedzieć czego od życia chce. Ale na chwilę obecną nie chcę dojrzeć. Chcę znaleźć miłość, cieszyć się każdym dniem, rodzinna rutyna mnie ... nudzi? Czasem zastanawiam się, czy ludzie zakładają rodziny, by żyło im się wygodniej, bezpieczniej pod względem finansowym, przez presję społeczną, czy takie życie faktycznie jest super... Kiedyś chciałabym mieć dziecko, ale boję się, że nigdy do tej decyzji nie dorosnę, bo zawsze będę chciała być wiecznym dzieckiem. Myślę, że jedynie miłość może mnie odmienić.

 

W każdym bądź razie mam do Was tylko jedno pytanie- czy osoby w moim wieku i podobnej przeszłości związkowej (czyli zerowej :P) istnieją, czy są to raczej niespotykane przypadki? Osobiście mam trochę koleżanek, które też chłopaka do tej pory nie miały, pociesza mnie ta myśl, że może nie jestem sama w tym problemie, że może nie jestem jakimś odludkiem... Czasem też myślę (mam taką nadzieję), że może nie zakochałam się przez te lata dlatego, że naprawdę mało nowych osób poznawałam. JAk chciałam zapisać się na jakieś kursy- zwykle ostatecznie rezygnowałam, bo kolidowało to z moimi studiami. JAk już się wybrałam- przeważnie poznawałam same dziewczyny, na studiach same dziewczyny prawie, w pracy teraz też. Może to dlatego mam problem.... 😕

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Electra napisał:

Fizycznie możesz być otoczony ludźmi, a do tego w związku i odczuwać ją. Możesz być sam jak palec w dupie i nie czuć jej nic a nic. Nie masz przyjaciół, znajomych? Lepiej nie mieć nikogo niż fałszywe qrwy. Jesteś sam? Lepiej samemu niż z byle kim? Jesteś po chuujowym związku? Jak wyżej, a do tego lekcja życia na przyszłość. Dać mi moją głowę i 18 lat na nowo - ŁOooo😎

taaa cud nad wisła by musiał być, 18 lat i rozum oraz doświadczenie 40 latki, to by wogóle nie działało, po prostu ten wiek musi być taki durny a doświadczenie się zdobywa przez głupote zwykle, którą trzeba doświadczyć i popełnić. Ty masz na myśli mieć ciało 18 letnie które cudem ma już doświadczenie którego nie powinno mieć, a to by spowodowało że byś się czuła jak ryba wyjęta z wody, nie w swoim elemencie, odstawała od rówieśników itp., to by raczej nie było nic przyjemnego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Electra napisał:

Nie z wyboru? Jest 19, konto na którymś portali i gwarantuje Ci, że do północy mam tulenie i duupczenie. Z wyboru jego brak. Ogarnąć ten temat w dzisiejszych czasach to naprawdę chwila, żadna fatyga. Dziś jak nie masz to tylko dlatego, że nie chcesz.

a ty chcesz i nie masz. Tylko ty nie chcesz duupczenia i fałszywego tulenia z jakimś bezbekiem z netu, tylko coś więcej...... a tego z netu w 5 min nie zdobędziesz na zawołanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Szczęście nie przychodzi na zawołanie, o szczęście trzeba się postarać, dać coś od siebie ale najważniejsze aby odnaleźć godną osobę z którą można osiągnąć zamierzone cele. Cierpliwość to podstawa, powodzenia.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Krokuskowa napisał:

może nie zakochałam się przez te lata dlatego, że naprawdę mało nowych osób poznawałam.

Dokładnie tak. Zdobyłaś wykształcenie, zawód, teraz dopiero masz czas na miłość. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Mgnienie napisał:

Dokładnie tak. Zdobyłaś wykształcenie, zawód, teraz dopiero masz czas na miłość. 

tylko że ona ma koncepcje miłości z filmów, tu będzie problem gdy zderzy się z szarymi realiami

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Solero napisał:

Szczęście nie przychodzi na zawołanie, o szczęście trzeba się postarać, dać coś od siebie ale najważniejsze aby odnaleźć godną osobę z którą można osiągnąć zamierzone cele. Cierpliwość to podstawa, powodzenia.

aby odnaleźć trzeba wysiłku, pytanie co autorka chce naprawde i jaki ma na to plan. Dodatkowo jeśli boi się zmian to będzie problem, bo zmiany to codzienność, bez zmian człowiek się czuje jakby żył codziennie tym samym powtarzającym się dniem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, wadliwy napisał:

tylko że ona ma koncepcje miłości z filmów, tu będzie problem gdy zderzy się z szarymi realiami

Zależy na jakiego "amanta" trafi 😎

Jest wybredna, to dobrze, nie oczaruje jej pierwszy z brzegu   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Iibed napisał:

raczje nie bo ty nie masz też przyjaciół wieć o coś innego chodzi. 

Kurcze, a już się łudziłam :< To znaczy to nie jest tak, że nie mam znajomych. Nie wiem, wydaje mi się, że nie nazwałabym tego przyjaźnią po prostu, ale mam osoby, do których mogę napisać w środku nocy i zawsze odpiszą, pomogą. Tyle, że większość mieszka już w innej miejscowości niż ja i dlatego realny kontakt jest rzadki. Do czasu pandemii jeszcze miałam osoby, z którymi mogłam pojechać w góry, wyjść w weekend na piwo, teraz wszystko się popsuło przez brak możliwości spotykania się w realu.

 

10 minut temu, wadliwy napisał:

co autorka chce naprawde i jaki ma na to plan.

Miałam plan w tamtym roku poszerzyć krąg znajomych, bardziej się otworzyć przed ludźmi, zacząć spełniać marzenia, zapisać się na kurs tańca, do klubu turystyki górskiej, ale przez pandemię utknęłam na dobre w domu 😞 Tamten rok totalne poszedł na zmarnowanie, może dlatego teraz złapał mnie dołek, gdyż boję się, że i ten będzie powtórką poprzedniego...

12 minut temu, Pocahontaz napisał:

Wątpie aby była wybredna, ma zerowe doswiadczenie a to wybredności nei sprzyja

Jak znam siebie to jeśli ktoś mi nie wpadnie w oko to prędzej ucieknę w niespodziewanym momencie niż desperacko będę wkopywać się w związek, bo nie potrzebuję chłopaka, który nie będzie w moim typie. Ale jeśli zauroczę się to nie mam pojęcia jak się zachowam, może być tak jak piszesz, bo "wreszcie zaiskrzyło z mojej strony". Problem taki, że do tańca trzeba dwojga... 😉

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 minut temu, wadliwy napisał:

aby odnaleźć trzeba wysiłku, pytanie co autorka chce naprawde i jaki ma na to plan. Dodatkowo jeśli boi się zmian to będzie problem, bo zmiany to codzienność, bez zmian człowiek się czuje jakby żył codziennie tym samym powtarzającym się dniem.

Zgadza się myślę że obawy są spowodowane tym że zostanie oszukana bo nie ukrywajmy teraz mnóstwo osób które szukają ofiary. Obecnie mamy ciężkie czasy, a wszystko na to wskazuje że będzie jeszcze gorzej jeśli ludzie nie zmienią podejścia do innych osób.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Iibed napisał:

jakie to ciezkie czasy i rozwiń wizję tej nadchodzącej apokalipsy bo to może byc zawbane 😄

 

Coraz chłodniejsze zimy, z roku na rok mniej czystej wody i jeden drugiemu najchętniej to by wyrwał torebke 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Krokuskowa napisał:

Witajcie. Wiem, że ludzie mają większe problemy, nieszczęścia, ale ja już powoli tracę siły i chcę się wyżalić. Być może jakieś dobre słowo sprawi, że poczuję się lepiej. Od jakiegoś czasu czuję się nieszczęśliwa. W ostatnich dniach niemal każdego dnia płaczę. A o co chodzi? O życie... Mam 26 lat, skończyłam bardzo dobre studia z wysokim wynikiem. Od razu dostałam pracę. Patrząc z boku- niczego mi nie brakuje. Mam pasje- uwielbiam tańczyć (choć nigdy profesjonalnie tego nie robiłam, czasami żałuję, że zamiast się uczyć nie zostałam tancerką), nieźle idzie mi rysowanie, kocham wycieczki górskie, powoli zdobywam coraz to wyższe szczyty, uwielbiam przebywać w otoczeniu przyrody, siedzieć sobie na skale i patrzeć w chmury- mogłabym tak całymi dniami. W wolnych chwilach jeżdżę na rowerze, rolkach, kocham zwierzęta. I co z tego? Jestem nieszczęśliwa, gdyż bardzo samotna. Trochę do tego przywykłam, bo jestem jedynaczką. Problem w tym, że nigdy nie zdobyłam przyjaciół- przez czas szkolny i studia zawsze na pierwszym miejscu była nauka. Uchodziłam za kujonkę, byłam trochę nieśmiała, do dziś chyba jestem. Potrzebuję czasu, żeby się otworzyć przed ludźmi, często boję się, że w oczach innych ludzi wypadnę niekorzystnie, więc czasem wolę się nie odzywać. Wiele osób chyba nie chce mnie przez to poznać lepiej, z góry zakładają, że jestem nudziarą. Sama też bym pewnie tak zareagowała. To bycie nudną chciałam zawsze przełamać oryginalnym ubiorem. Gdy poszłam na imprezę ze znajomymi i usłyszałam muzykę poszłam w tan- widziałam po ich reakcji totalne zaskoczenie, bo ta szara myszka nagle nabrała odwagi i nie wstydziła się. Ale takich chwil nie było wiele. Bardzo lubię się śmiać, choć sama nie potrafię żartować. Jestem dziecinna, moim marzeniem nie są pieniądze, tylko leżenie na trawie, puszczanie balonów, wypad pod namiot ze znajomymi, których nie mam. Pandemia dobiła gwóźdź do trumny. Przez rok praktycznie nie spotykałam się z nikim, straciłam już te ostatnie znajomości. Czasem napiszę do nich, żeby sztucznie podtrzymać te relacje, ale są to raczej krótkie rozmowy o niczym. Nigdy nie miałam chłopaka. Nie wiem czemu- mało poznawałam nowych osób. Przez lata wyglądałam na dziecko, do dziś proszą mnie o dowód, gdy chcę kupić alkohol. Zawsze miałam wrażenie, że nie uchodzę za atrakcyjną, chociaż nie określiłabym siebie jako brzydką. Mam bardzo dobrą figurę, długie, zadbane włosy, twarz powiedzmy przeciętną. Wygląd chyba nie ma tak dużego znaczenia z resztą. Ostatnio nie mogę się pogodzić z faktem upływającego czasu, ja się czuję jakbym była 16-latką. A czas goni, ściga mnie z przerażającą prędkością. Obawiam się, że nigdy się już nie zakocham. Do tej pory zdarzyło mi się to raz- bez wzajemności, jeszcze za czasów szkolnych. Potem podobało mi się parę chłopaków, ale nigdy nie wykazywali zainteresowania moją osobą. Najgorsze jest to, że jestem straszną wizualistką. Mało kto mi się podoba z wyglądu i tak, wiem, że powiecie, że wygląd nie jest tak istotny, ale jak mam być z kimś, kto mnie nie pociąga fizycznie? Na cholerę naoglądałam się filmów o miłości- wierzyłam, że mnie też coś takiego spotka, teraz wiem, że wszystko już przepadło. Podobają mi się młodsi, ale który będzie chciał dziewczynę starszą, skoro mogą poderwać młodsze? Totalnie nie spieszy mi się do życia rodzinnego- właściwie to nie wiem czy jestem do niego stworzona. Chciałabym się tylko zakochać z wzajemnością. Jak mam poznać wartościowych ludzi, skoro od roku moje życie to dom-praca i zero spotkań towarzyskich? Wiem, że "kto lepszy" to już pewnie jest zajęty. Czasem myślę, że coś we mnie musi być odpychającego, ale nie wiem co... Żałuję, że nie korzystałam bardziej z życia wcześniej. Do tego myślę sobie czasem, że pasowałoby kiedyś w przyszłości mieć dziecko, w końcu jestem jedynaczką i fajnie byłoby mieć dla kogo żyć w przyszłości. Ale nie widzę siebie w roli matki przez min. najbliższe 10 lat. Niektórzy mówią- "faceta może ciężko znaleźć, ale dziecko można zawsze sobie zrobić". Tylko jak, skoro ja nawet się nie całowałam nigdy... Nie pójdę do łóżka z pierwszym lepszym chłopem poznanym w klubie. Tak bardzo chciałabym mieć znów 18 lat, nie martwić się takimi rzeczami jak upływający czas, jakiś cholerny zegar biologiczny, tylko po prostu cieszyć się życiem. A tu jeszcze ta pandemia... Czy też uważacie, że jestem spisana na straty? Macie jakieś pomysły, jak odmienić swój los? Chciałabym bardzo podziękować każdej osobie, która przeczytała ten mój przygnębiający wywód, doceniam to. Mogłam przynajmniej wyrzucić z siebie dręczące mnie myśli.

Moi znajomi, którzy po skonczeniu studiów nie mieli jeszcze swojej drugiej połówki zaczęli szukać kogoś dla siebie przez neta. Na poważnie do tego podeszli i powiem, że z bardzo dobrym skutkiem to szukanie się zakończyło. Na serio  ja jak bym miała normalną sytuacje jak większość ludzi to bym zrobiła tak samo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Krokuskowa napisał:

Witajcie. Wiem, że ludzie mają większe problemy, nieszczęścia, ale ja już powoli tracę siły i chcę się wyżalić. Być może jakieś dobre słowo sprawi, że poczuję się lepiej. Od jakiegoś czasu czuję się nieszczęśliwa. W ostatnich dniach niemal każdego dnia płaczę. A o co chodzi? O życie... Mam 26 lat, skończyłam bardzo dobre studia z wysokim wynikiem. Od razu dostałam pracę. Patrząc z boku- niczego mi nie brakuje. Mam pasje- uwielbiam tańczyć (choć nigdy profesjonalnie tego nie robiłam, czasami żałuję, że zamiast się uczyć nie zostałam tancerką), nieźle idzie mi rysowanie, kocham wycieczki górskie, powoli zdobywam coraz to wyższe szczyty, uwielbiam przebywać w otoczeniu przyrody, siedzieć sobie na skale i patrzeć w chmury- mogłabym tak całymi dniami. W wolnych chwilach jeżdżę na rowerze, rolkach, kocham zwierzęta. I co z tego? Jestem nieszczęśliwa, gdyż bardzo samotna. Trochę do tego przywykłam, bo jestem jedynaczką. Problem w tym, że nigdy nie zdobyłam przyjaciół- przez czas szkolny i studia zawsze na pierwszym miejscu była nauka. Uchodziłam za kujonkę, byłam trochę nieśmiała, do dziś chyba jestem. Potrzebuję czasu, żeby się otworzyć przed ludźmi, często boję się, że w oczach innych ludzi wypadnę niekorzystnie, więc czasem wolę się nie odzywać. Wiele osób chyba nie chce mnie przez to poznać lepiej, z góry zakładają, że jestem nudziarą. Sama też bym pewnie tak zareagowała. To bycie nudną chciałam zawsze przełamać oryginalnym ubiorem. Gdy poszłam na imprezę ze znajomymi i usłyszałam muzykę poszłam w tan- widziałam po ich reakcji totalne zaskoczenie, bo ta szara myszka nagle nabrała odwagi i nie wstydziła się. Ale takich chwil nie było wiele. Bardzo lubię się śmiać, choć sama nie potrafię żartować. Jestem dziecinna, moim marzeniem nie są pieniądze, tylko leżenie na trawie, puszczanie balonów, wypad pod namiot ze znajomymi, których nie mam. Pandemia dobiła gwóźdź do trumny. Przez rok praktycznie nie spotykałam się z nikim, straciłam już te ostatnie znajomości. Czasem napiszę do nich, żeby sztucznie podtrzymać te relacje, ale są to raczej krótkie rozmowy o niczym. Nigdy nie miałam chłopaka. Nie wiem czemu- mało poznawałam nowych osób. Przez lata wyglądałam na dziecko, do dziś proszą mnie o dowód, gdy chcę kupić alkohol. Zawsze miałam wrażenie, że nie uchodzę za atrakcyjną, chociaż nie określiłabym siebie jako brzydką. Mam bardzo dobrą figurę, długie, zadbane włosy, twarz powiedzmy przeciętną. Wygląd chyba nie ma tak dużego znaczenia z resztą. Ostatnio nie mogę się pogodzić z faktem upływającego czasu, ja się czuję jakbym była 16-latką. A czas goni, ściga mnie z przerażającą prędkością. Obawiam się, że nigdy się już nie zakocham. Do tej pory zdarzyło mi się to raz- bez wzajemności, jeszcze za czasów szkolnych. Potem podobało mi się parę chłopaków, ale nigdy nie wykazywali zainteresowania moją osobą. Najgorsze jest to, że jestem straszną wizualistką. Mało kto mi się podoba z wyglądu i tak, wiem, że powiecie, że wygląd nie jest tak istotny, ale jak mam być z kimś, kto mnie nie pociąga fizycznie? Na cholerę naoglądałam się filmów o miłości- wierzyłam, że mnie też coś takiego spotka, teraz wiem, że wszystko już przepadło. Podobają mi się młodsi, ale który będzie chciał dziewczynę starszą, skoro mogą poderwać młodsze? Totalnie nie spieszy mi się do życia rodzinnego- właściwie to nie wiem czy jestem do niego stworzona. Chciałabym się tylko zakochać z wzajemnością. Jak mam poznać wartościowych ludzi, skoro od roku moje życie to dom-praca i zero spotkań towarzyskich? Wiem, że "kto lepszy" to już pewnie jest zajęty. Czasem myślę, że coś we mnie musi być odpychającego, ale nie wiem co... Żałuję, że nie korzystałam bardziej z życia wcześniej. Do tego myślę sobie czasem, że pasowałoby kiedyś w przyszłości mieć dziecko, w końcu jestem jedynaczką i fajnie byłoby mieć dla kogo żyć w przyszłości. Ale nie widzę siebie w roli matki przez min. najbliższe 10 lat. Niektórzy mówią- "faceta może ciężko znaleźć, ale dziecko można zawsze sobie zrobić". Tylko jak, skoro ja nawet się nie całowałam nigdy... Nie pójdę do łóżka z pierwszym lepszym chłopem poznanym w klubie. Tak bardzo chciałabym mieć znów 18 lat, nie martwić się takimi rzeczami jak upływający czas, jakiś cholerny zegar biologiczny, tylko po prostu cieszyć się życiem. A tu jeszcze ta pandemia... Czy też uważacie, że jestem spisana na straty? Macie jakieś pomysły, jak odmienić swój los? Chciałabym bardzo podziękować każdej osobie, która przeczytała ten mój przygnębiający wywód, doceniam to. Mogłam przynajmniej wyrzucić z siebie dręczące mnie myśli.

Może faktycznie jak już tutaj ktoś napisał, warto byłoby poszukać sobie kogoś w Internecie? Próbowałaś może? Jeśli tak to z jakim skutkiem? Nie oszukujmy się 26 lat to najwyższy czas żeby ogarniać swoje życie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przyznam, że nie próbowałam, bo zawsze liczyłam na to, że poznam kogoś spontanicznie, a nie w wyniku aktywnego poszukiwania ;D Ale może to być dobry pomysł, choćbym miała tam nie znaleźć nikogo fajnego, to może trochę przełamałabym się samą rozmową z płcią przeciwną, może nabrałabym trochę odwagi. Chociaż obawiam się, że są tam głównie desperaci lub osoby szukające kogoś na raz (oczywiście są wyjątki, ale pewnie jest ich mniej). Nie wiem czy odważyłabym się przenieść taką znajomość do rzeczywistości... Jak już pisałam, jestem nieśmiała 😕 Ale pracuję nad tym i dostrzegam postępy porównując siebie sprzed kilku lat, a obecną! Ale przyznam, że to moje wyżalenie się tutaj dużo mi dało, dałam upust swoim emocjom, dziś jestem już w dużo lepszej kondycji i nie przejmuję się tak tym wszystkim jak kilka dni temu. Co ma być to będzie, muszę bardziej otworzyć się na ludzi, co w pandemicznych czasach może być trochę problematyczne, ale wiosna się zbliża, a wraz z nią pewnie możliwości wychylenia głowy poza okno mieszkania 😄 Jeszcze raz dzięki za wszelkie rady! 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, naomi.quinn napisał:

Nie czytałam całego wątku. Faceci lecą na kasę, więc jeśli będziesz bogata, wszyscy padną ci do nóg. Poza tym w Polsce panuje przekonanie, że czarne i brązowe jest lepsze, więc jeśli masz inny kolor włosów, to musisz sobie ufarbować. Jeśli nie masz ciemnych i np. jesteś uczulona na farby to masz przerąbane, obojętnie jak bardzo byłabyś dobra, mądra i wartościowa. 

Co za bzdury

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
22 godziny temu, wadliwy napisał:

aby odnaleźć trzeba wysiłku, pytanie co autorka chce naprawde i jaki ma na to plan. Dodatkowo jeśli boi się zmian to będzie problem, bo zmiany to codzienność, bez zmian człowiek się czuje jakby żył codziennie tym samym powtarzającym się dniem.

Zmiany w których nie wiesz czego masz się spodziewać które są zagadką w tak ważnej sferze życia dla tak młodej osoby są ciężkie. Może być tak że pierwszy raz zaufa i ostatni dlatego warto być bardziej pewnym niż iść za tłumem bo może to się skończyć uczestniczeniem w strajku z błyskawicą na twarzy 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 7.02.2021 o 16:39, Krokuskowa napisał:

Witajcie. Wiem, że ludzie mają większe problemy, nieszczęścia, ale ja już powoli tracę siły i chcę się wyżalić. Być może jakieś dobre słowo sprawi, że poczuję się lepiej. Od jakiegoś czasu czuję się nieszczęśliwa. W ostatnich dniach niemal każdego dnia płaczę. A o co chodzi? O życie... Mam 26 lat, skończyłam bardzo dobre studia z wysokim wynikiem. Od razu dostałam pracę. Patrząc z boku- niczego mi nie brakuje. Mam pasje- uwielbiam tańczyć (choć nigdy profesjonalnie tego nie robiłam, czasami żałuję, że zamiast się uczyć nie zostałam tancerką), nieźle idzie mi rysowanie, kocham wycieczki górskie, powoli zdobywam coraz to wyższe szczyty, uwielbiam przebywać w otoczeniu przyrody, siedzieć sobie na skale i patrzeć w chmury- mogłabym tak całymi dniami. W wolnych chwilach jeżdżę na rowerze, rolkach, kocham zwierzęta. I co z tego? Jestem nieszczęśliwa, gdyż bardzo samotna. Trochę do tego przywykłam, bo jestem jedynaczką. Problem w tym, że nigdy nie zdobyłam przyjaciół- przez czas szkolny i studia zawsze na pierwszym miejscu była nauka. Uchodziłam za kujonkę, byłam trochę nieśmiała, do dziś chyba jestem. Potrzebuję czasu, żeby się otworzyć przed ludźmi, często boję się, że w oczach innych ludzi wypadnę niekorzystnie, więc czasem wolę się nie odzywać. Wiele osób chyba nie chce mnie przez to poznać lepiej, z góry zakładają, że jestem nudziarą. Sama też bym pewnie tak zareagowała. To bycie nudną chciałam zawsze przełamać oryginalnym ubiorem. Gdy poszłam na imprezę ze znajomymi i usłyszałam muzykę poszłam w tan- widziałam po ich reakcji totalne zaskoczenie, bo ta szara myszka nagle nabrała odwagi i nie wstydziła się. Ale takich chwil nie było wiele. Bardzo lubię się śmiać, choć sama nie potrafię żartować. Jestem dziecinna, moim marzeniem nie są pieniądze, tylko leżenie na trawie, puszczanie balonów, wypad pod namiot ze znajomymi, których nie mam. Pandemia dobiła gwóźdź do trumny. Przez rok praktycznie nie spotykałam się z nikim, straciłam już te ostatnie znajomości. Czasem napiszę do nich, żeby sztucznie podtrzymać te relacje, ale są to raczej krótkie rozmowy o niczym. Nigdy nie miałam chłopaka. Nie wiem czemu- mało poznawałam nowych osób. Przez lata wyglądałam na dziecko, do dziś proszą mnie o dowód, gdy chcę kupić alkohol. Zawsze miałam wrażenie, że nie uchodzę za atrakcyjną, chociaż nie określiłabym siebie jako brzydką. Mam bardzo dobrą figurę, długie, zadbane włosy, twarz powiedzmy przeciętną. Wygląd chyba nie ma tak dużego znaczenia z resztą. Ostatnio nie mogę się pogodzić z faktem upływającego czasu, ja się czuję jakbym była 16-latką. A czas goni, ściga mnie z przerażającą prędkością. Obawiam się, że nigdy się już nie zakocham. Do tej pory zdarzyło mi się to raz- bez wzajemności, jeszcze za czasów szkolnych. Potem podobało mi się parę chłopaków, ale nigdy nie wykazywali zainteresowania moją osobą. Najgorsze jest to, że jestem straszną wizualistką. Mało kto mi się podoba z wyglądu i tak, wiem, że powiecie, że wygląd nie jest tak istotny, ale jak mam być z kimś, kto mnie nie pociąga fizycznie? Na cholerę naoglądałam się filmów o miłości- wierzyłam, że mnie też coś takiego spotka, teraz wiem, że wszystko już przepadło. Podobają mi się młodsi, ale który będzie chciał dziewczynę starszą, skoro mogą poderwać młodsze? Totalnie nie spieszy mi się do życia rodzinnego- właściwie to nie wiem czy jestem do niego stworzona. Chciałabym się tylko zakochać z wzajemnością. Jak mam poznać wartościowych ludzi, skoro od roku moje życie to dom-praca i zero spotkań towarzyskich? Wiem, że "kto lepszy" to już pewnie jest zajęty. Czasem myślę, że coś we mnie musi być odpychającego, ale nie wiem co... Żałuję, że nie korzystałam bardziej z życia wcześniej. Do tego myślę sobie czasem, że pasowałoby kiedyś w przyszłości mieć dziecko, w końcu jestem jedynaczką i fajnie byłoby mieć dla kogo żyć w przyszłości. Ale nie widzę siebie w roli matki przez min. najbliższe 10 lat. Niektórzy mówią- "faceta może ciężko znaleźć, ale dziecko można zawsze sobie zrobić". Tylko jak, skoro ja nawet się nie całowałam nigdy... Nie pójdę do łóżka z pierwszym lepszym chłopem poznanym w klubie. Tak bardzo chciałabym mieć znów 18 lat, nie martwić się takimi rzeczami jak upływający czas, jakiś cholerny zegar biologiczny, tylko po prostu cieszyć się życiem. A tu jeszcze ta pandemia... Czy też uważacie, że jestem spisana na straty? Macie jakieś pomysły, jak odmienić swój los? Chciałabym bardzo podziękować każdej osobie, która przeczytała ten mój przygnębiający wywód, doceniam to. Mogłam przynajmniej wyrzucić z siebie dręczące mnie myśli.

Mam podobnie... 22 lata, w trakcie pisania pracy licencjackiej. Również mam pasje (część, jak widzę, mamy wspólnych), podobne marzenia i ludzie podobnie mnie odbierają, dlatego również nie mam znajomych ani dziewczyny. Wiem, jak to jest, dlatego naprawdę Ci współczuję. Też nie potrafiłbym pójść do łóżka z pierwszą lepszą kobietą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

@taki obraz wasz wydaje mi się, że kluczowe będzie otworzenie się na ludzi, mimo nieśmiałości. Ta cholera strasznie przeszkadza w życiu. Trzeba zacząć się przełamywać, nabrać odwagi oraz przestać martwić się opinią innych czy niepowodzeniami, bo inaczej skończymy jako samotne marudy 😄 wiem, że to trudne, ale chyba bez tej zmiany nie ruszymy dalej 😛 Tylko jak tu otworzyć się na ludzi, kiedy zewsząd słyszy się o izolacji, dystansie, zakazie spotkań towarzyskich... 😕 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Krokuskowa napisał:

@taki obraz wasz wydaje mi się, że kluczowe będzie otworzenie się na ludzi, mimo nieśmiałości. Ta cholera strasznie przeszkadza w życiu. Trzeba zacząć się przełamywać, nabrać odwagi oraz przestać martwić się opinią innych czy niepowodzeniami, bo inaczej skończymy jako samotne marudy 😄 wiem, że to trudne, ale chyba bez tej zmiany nie ruszymy dalej 😛 Tylko jak tu otworzyć się na ludzi, kiedy zewsząd słyszy się o izolacji, dystansie, zakazie spotkań towarzyskich... 😕 

Tylko że ja może i jestem trochę nieśmiały, ale mimo to jestem otwarty na ludzi i nie mam problemu z zagadaniem 🙂 a że obecne czasy mocno utrudniają, to fakt 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, naomi.quinn napisał:

Faceci lecą na kasę, więc jeśli będziesz bogata, wszyscy padną ci do nóg. Poza tym w Polsce panuje przekonanie, że czarne i brązowe jest lepsze, więc jeśli masz inny kolor włosów, to musisz sobie ufarbować. Jeśli nie masz ciemnych i np. jesteś uczulona na farby to masz przerąbane, obojętnie jak bardzo byłabyś dobra, mądra i wartościowa. 

Ale głupoty xD

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×