Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Iwa90211

Partner, dziecko i jego ex

Polecane posty

A ja mysle ze autorce dokucza chaos calej sytuacji. To ze jest zaskakiwana wedlug widzimisie tamtej pani. I problemem nie jest koniecznosc zajecia sie dzieckiem tylko to, ze dzieje sie to w najmniej oczekiwanym momencie i to na juz. Moim zdaniem pomoglo by sadowne ustalenie regul gry. Albo dziecko jest z ojcem na stale albo z matka i z ojcem spotyka sie w ustalone dni. To by oczyscilo atmosfere. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Iwa90211 napisał:

Suką żebym była, to chyba bym robiła zupełnie inaczej

Oczywiście. Daj spokój z czytaniem tych bredni. Koleś uważa, że nieważne co by się działo, to jeśli kobieta już się w kimś zakochała, to potem pokornie musi znosić wszystko i dźwigać przysłowiowy Krzyż. Śmiechu warte.

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, 🌼🌷Mariposa🌿🌻 napisał:

Autorko, jesteś w bardzo trudnej, jak ktoś już wyżej wspomniał - patowej sytuacji. Ja widzę tu jedno wyjście. Ustalenie praw sądownie, a wcześniej gromadziłabym wszelakie dowody, aby sytuacja była dla Twojej (Waszej) strony korzystna. Czytaj - żeby nie było wątpliwości, co do zachowań byłej żony partnera.

Inaczej nie sądzę by cokolwiek mogło się zmienić.

Mariposo dziękuję Ci bardzo że piszesz rozsądnie i przede wszystkim w kulturalny sposób. Sytuacja jest faktycznie bardzo trudna, dziś porozmawiam z partnerem gdy wróci z pracy i spytam czy ma jakiś pomysł aby temu zaradzić albo co chce robić w następnych takich sytuacjach. Bo mi to bardzo już ciąży obarczanie ich obojga mnie ich własnym dzieckiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Bolek napisał:

Kupiłem samochód z klimą a on kùrwa nie ma klimy - takiego nie chce. Albo kochasz faceta i z nim jesteś albo jesteś wyrachowaną súką i jesteś tylko jak ci wszystko odpowiada.

 "Kupiłem samochód z klimą a on kùrwa nie ma klimy - takiego nie chce". Skoro zostałeś oszukany, to masz prawo nie chcieć takiego auta!!! Poważnie uważasz że na siłę musisz go sobie zostawić, albo nie możesz starać się zamontować klimatyzacji?  Autorka wątku może się o to starać i to też właśnie próbuje zrobić. Nie zawsze są dwa wyjścia - czyli opuścić partnera, czy robić wszystko co nam każą, można też starać się naprawić sytuację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Bimba napisał:

W takim razie rozmów się z nim i powiedz mu prawdę. 

Z każdego postu aż bije że odgradzasz gruba krechą "swoją" rodzinę czyli sobie i swoje dzieci od niego i jego córki.

Poszukaj bezdzietnego i nie pakuje się więcej w takie układy, bo widać że sobie z tym nie radzisz.

Masz prawo sobie nie radzić i nie chcieć tak żyć, ale w takim razie ten związek jest bez sensu.

Nie wiem czy bije że odgradzam siebie i swoje dzieci. Ale faktycznie nie obarczam partnera dziećmi, w sumie to nawet raczej niebyłby w stanie się nimi zajmować przez pracę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Iwa90211 napisał:

Mariposo dziękuję Ci bardzo że piszesz rozsądnie i przede wszystkim w kulturalny sposób. Sytuacja jest faktycznie bardzo trudna, dziś porozmawiam z partnerem gdy wróci z pracy i spytam czy ma jakiś pomysł aby temu zaradzić albo co chce robić w następnych takich sytuacjach. Bo mi to bardzo już ciąży obarczanie ich obojga mnie ich własnym dzieckiem.

Przeczytałam Twój pierwszy wpis i od razu zrozumiałam co Tobą targa. Miałabym dokładnie takie same wątpliwości i niestety, ale chyba naprawdę bez sądu się tu nie obejdzie. Porozmawiaj o tym z partnerem na spokojnie.

Jesteś dobrym człowiekiem, a tacy są bardzo wykorzystywani i niestety im częściej i więcej będziesz ulegać, tym będzie gorzej, bo zarówno Twój partner, jak i jego ex przywykną, że zawsze jesteś "do usług". W tym wszystkim najbardziej szkoda dziecka 😞 Stąd wiem że to dla Ciebie baaaardzo trudne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Iwa90211 napisał:

Rozmawia, nie nie bawi się z moimi dziećmi. Jak gdzieś wychodzimy na "coś fajnego" to planujemy tak aby była także partnera córka. Swoje dzieci sama wożę jeśli jest taka potrzeba, sama ogarniam wstawanie, ubieranie, szkołę i powroty ze szkoły. Partner zazwyczaj jest w pracy. Sama płacę i utrzymuję moje dzieci

Trochę to dziwne. Ze nie inicjujecie wspólnego spędzania  czasu, Ty, Twoje dzieci, dziecko Twojego partnera i on. Nie ma jedności. Jest Twoje, mogę, ale nijak nie widzę, że było że Wasze - wspólne. Bo tak chcecie i lubicie. Każdy sobie, ten ma swoje dzieci, tamten swoje i niech każdy zajmuje się sobą. Niech każdy płaci za siebie i za swoje zachcianki, a jeśli coś jest ponad program to żegnam. Trochę taki układ. W sumie nie wiadomo po co. Porozmawiajcie szczerze, bo to klęknie. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, AjeAje napisał:

A ja mysle ze autorce dokucza chaos calej sytuacji. To ze jest zaskakiwana wedlug widzimisie tamtej pani. I problemem nie jest koniecznosc zajecia sie dzieckiem tylko to, ze dzieje sie to w najmniej oczekiwanym momencie i to na juz. Moim zdaniem pomoglo by sadowne ustalenie regul gry. Albo dziecko jest z ojcem na stale albo z matka i z ojcem spotyka sie w ustalone dni. To by oczyscilo atmosfere. 

AjeAje ,gdy to czytałam- zdałam sobie sprawę że może to jest jednym z głównych problemów, które mnie denerwują. Uważam że właśnie ustalenie reguł byłoby najlepszym rozwiązaniem

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Iwa90211 napisał:
16 minut temu, Bimba napisał:

W takim razie rozmów się z nim i powiedz mu prawdę. 

Z każdego postu aż bije że odgradzasz gruba krechą "swoją" rodzinę czyli sobie i swoje dzieci od niego i jego córki.

Poszukaj bezdzietnego i nie pakuje się więcej w takie układy, bo widać że sobie z tym nie radzisz.

Masz prawo sobie nie radzić i nie chcieć tak żyć, ale w takim razie ten związek jest bez sensu.

Nie wiem czy bije że odgradzam siebie i swoje dzieci. Ale faktycznie nie obarczam partnera dziećmi, w sumie to nawet raczej niebyłby w stanie się nimi zajmować przez pracę

Moim zdaniem odgradzasz - o czym świadczą teksty o osobnym utrzymywaniu się, o tym że każdy ma sam się swoimi dziećmi zajmować, to co was łączy?

Tylko łóżko i udawanie związku dla innych ludzi?

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, 🌼🌷Mariposa🌿🌻 napisał:

Chyba czegoś nie zrozumiałeś. Mama dziewczynki jest osobą zdrową, więc Iwa ma prawo czuć się wykorzystywana. Czytałeś chyba, że Iwa zajmowała się małą gdy ta była chora, więc nie wymyślaj kobiecie, że odrzuciłaby dziecko, gdyby to urwało nogę! Nie bądź tak kategoryczny w swoich osądach, bo nic nie jest czarno-białe, a życie i wybory nie są proste. Jak widać sama autorka wątku ma pełno wątpliwości.

Gdyby on kazał jej wziąć wolne bo jego córka jest chora to ok, ale kobieta siedzi w domu a nie chce się zająć tylko dla tego by jego ex nie szła na randke

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli czujesz się w tym związku źle, i chcesz mieć wszystko osobno, to po co to ciągnąć i się męczyć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, 🌼🌷Mariposa🌿🌻 napisał:

 "Kupiłem samochód z klimą a on kùrwa nie ma klimy - takiego nie chce". Skoro zostałeś oszukany, to masz prawo nie chcieć takiego auta!!! Poważnie uważasz że na siłę musisz go sobie zostawić, albo nie możesz starać się zamontować klimatyzacji?  Autorka wątku może się o to starać i to też właśnie próbuje zrobić. Nie zawsze są dwa wyjścia - czyli opuścić partnera, czy robić wszystko co nam każą, można też starać się naprawić sytuację.

Pięknie to ujęłaś- dokładnie nie chcę rozstawać się, chcę porozmawiać powiedzieć o tym co czuję, i że nie chcę tak żeby to się powtarzało i powtarzało. I że muszę przysłowiowo tańczyć jak zagra tamta kobieta, a partner że musi pracować. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, 🌼🌷Mariposa🌿🌻 napisał:

Autorko, jesteś w bardzo trudnej, jak ktoś już wyżej wspomniał - patowej sytuacji. Ja widzę tu jedno wyjście. Ustalenie praw sądownie, a wcześniej gromadziłabym wszelakie dowody, aby sytuacja była dla Twojej (Waszej) strony korzystna. Czytaj - żeby nie było wątpliwości, co do zachowań byłej żony partnera.

Inaczej nie sądzę by cokolwiek mogło się zmienić.

Wyroki sądów nie zadowalają ani jednej ani drugiej strony, a dodatkowo komplikują i tak już trudnąsytuację.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Iwa90211 napisał:

Nie wiem czy bije że odgradzam siebie i swoje dzieci. Ale faktycznie nie obarczam partnera dziećmi, w sumie to nawet raczej niebyłby w stanie się nimi zajmować przez pracę

No właśnie. Czyli on ma znacznie prościej, a na wątku znalał się koleś, który śmie nazywać Cię ****, chociaż to Ty, a nie Twój partner musisz ogarniać jego dziecko. (TAK JEGO, NIE WASZE - to dla tych którzy mądrzą się, że niby wszystkie dzieci nasze są).

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Iwa90211 napisał:

AjeAje ,gdy to czytałam- zdałam sobie sprawę że może to jest jednym z głównych problemów, które mnie denerwują. Uważam że właśnie ustalenie reguł byłoby najlepszym rozwiązaniem

I słusznie - bo tak powinno być.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No to rozmawiaj, tylko co to da?

Sama pisałaś że już rozmawiałaś nie raz, a on niczego nie chce zmienić.

I w sumie mu się nie dziwię. 

On na tym układzie najlepiej wychodzi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Bimba napisał:

Moim zdaniem odgradzasz - o czym świadczą teksty o osobnym utrzymywaniu się, o tym że każdy ma sam się swoimi dziećmi zajmować, to co was łączy?

Tylko łóżko i udawanie związku dla innych ludzi?

Ja to widzę tak "część sąsiad, ty masz za duży metraż ja też więc zamieszkamy razem. Ja czasem potrzebuje chłopa ty baby  więc co będziemy daleko szukać. Jedno mieszkanie się wynajmie, ja z dziećmi zjadam tyle co ty to żarcie na połowę - zawsze to wyjdzie taniej. A dzieci jeszcze - ja się swoimi zajmę a ty masz tylko tolerować że kręcą się po domu, ja twoja córkę też zdzierże ale na pewno nie cały czas." Taka to miłość...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Bolek napisał:

Gdyby on kazał jej wziąć wolne bo jego córka jest chora to ok, ale kobieta siedzi w domu a nie chce się zająć tylko dla tego by jego ex nie szła na randke

Nie rozumiesz że jak ulegniesz raz, drugi - a tak właśnie robiła Iwa i stąd wyniknęły tak naprawdę te wszyskie problemy, to ex będzie sobie ustawiała życie tak, żeby jej było miło i przyjemnie, bo przecież jest obca baba, która zajmie się jej dzieckiem. Piszę JEJ, bo autorka wyraźnie wspominała, że w ustalone dni tata jak najbardziej zajmował się córką. Pytam więc gdzie mamusia, skoro to również jej dziecko! Czemu nie piszesz brzydko o kobiecie dla której randka jest ważniejsza niż jej własne dziecko, za to nie masz skrupułów obrażać autorki, choć ta nie pierwszy raz bez ustalenia z nią wcześniej, zajmuje się małą?

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, 🌼🌷Mariposa🌿🌻 napisał:

Przeczytałam Twój pierwszy wpis i od razu zrozumiałam co Tobą targa. Miałabym dokładnie takie same wątpliwości i niestety, ale chyba naprawdę bez sądu się tu nie obejdzie. Porozmawiaj o tym z partnerem na spokojnie.

Jesteś dobrym człowiekiem, a tacy są bardzo wykorzystywani i niestety im częściej i więcej będziesz ulegać, tym będzie gorzej, bo zarówno Twój partner, jak i jego ex przywykną, że zawsze jesteś "do usług". W tym wszystkim najbardziej szkoda dziecka 😞 Stąd wiem że to dla Ciebie baaaardzo trudne.

Tak ,nie mam nic do dziecka- ona nie jest niczemu winna, jest w tym wszystkim poszkodowana. Szkoda mi małej, tym bardziej że sama jestem matką. Ale właśnie,to już zaczyna się być normą że ja im pilnuję dziecka- a to uważam nie w porządku wobec mnie i dokładnie- nigdy nie wiadomo co tamta kobieta sobie wymyśli i kiedy wymyśli. A partner popsioczy na nią a i tak godzi się a potem to spada na mnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Bimba napisał:

Jeśli czujesz się w tym związku źle, i chcesz mieć wszystko osobno, to po co to ciągnąć i się męczyć?

Ona nie pisała o tym, że czuje się źle w związku, przecież kocha partnera, tylko pisała o tym, że obecna sytuacja komplikuje jej (im) życie. I spokojnie, nie od razu trzeba kończyć wszystko, bo pojawił się problem. Życie jest takie, że problemy pojawiają się na każdym etapie i przecież staramy się je jakoś rozwiązywać.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Iwa90211 napisał:

Tak ,nie mam nic do dziecka- ona nie jest niczemu winna, jest w tym wszystkim poszkodowana. Szkoda mi małej, tym bardziej że sama jestem matką. Ale właśnie,to już zaczyna się być normą że ja im pilnuję dziecka- a to uważam nie w porządku wobec mnie i dokładnie- nigdy nie wiadomo co tamta kobieta sobie wymyśli i kiedy wymyśli. A partner popsioczy na nią a i tak godzi się a potem to spada na mnie.

No to są tylko dwie opcje . Jesteś a tym facetem na stałe i bierzecie dzieciaka do siebie i już matce nie oddajesz 

A jeśli nie to się rozchodzicie i pan zabiera swoje problemy ze sobą

Moim zdaniem nie ma innej opcji 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, 🌼🌷Mariposa🌿🌻 napisał:

Nie rozumiesz że jak ulegniesz raz, drugi - a tak właśnie robiła Iwa i stąd wyniknęły tak naprawdę te wszyskie problemy, to ex będzie sobie ustawiała życie tak, żeby jej było miło i przyjemnie, bo przecież jest obca baba, która zajmie się jej dzieckiem. Piszę JEJ, bo autorka wyraźnie wspominała, że w ustalone dni tata jak najbardziej zajmował się córką. Pytam więc gdzie mamusia, skoro to również jej dziecko! Czemu nie piszesz brzydko o kobiecie dla której randka jest ważniejsza niż jej własne dziecko, za to nie masz skrupułów obrażać autorki, choć ta nie pierwszy raz bez ustalenia z nią wcześniej, zajmuje się małą?

Tamtą kobieta nie bierze udziału w dyskusji i nie jest przedmiotem rozmowy. Może być najgorsza na świecie. Tu chodzi o dziecko i podejście, "brałam faceta z dzieckiem na 6 dni w miesiącu" , gdyby jeszcze pisała że to mały wrzeszczący bachor, szatan to ok bo zakluca spokój w domu. Tu ma znaczenie nienawiść do ex - nie będzie sucz jeździć na randki ja jej pokaże.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Skb napisał:

Wyroki sądów nie zadowalają ani jednej ani drugiej strony, a dodatkowo komplikują i tak już trudnąsytuację.

Różnie bywa. Nikt nie mówi że będzie kolorowo, ale jeśli jedna, druga, trzecia rozmowa do niczego nie prowadzi, bo tamta strona się nie wywiązuje... Zatem co proponujesz?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Zpaznokcilakier napisał:

Trochę to dziwne. Ze nie inicjujecie wspólnego spędzania  czasu, Ty, Twoje dzieci, dziecko Twojego partnera i on. Nie ma jedności. Jest Twoje, mogę, ale nijak nie widzę, że było że Wasze - wspólne. Bo tak chcecie i lubicie. Każdy sobie, ten ma swoje dzieci, tamten swoje i niech każdy zajmuje się sobą. Niech każdy płaci za siebie i za swoje zachcianki, a jeśli coś jest ponad program to żegnam. Trochę taki układ. W sumie nie wiadomo po co. Porozmawiajcie szczerze, bo to klęknie. 

Wiążąc się z mężczyzną nie oczekiwałam że będzie mi pilnował dzieci czy utrzymywał- bo stać mnie abym sama to robiła. Nie chcę też go obarczać dziećmi, a i w sumie on by nie był w stanie mi pomagać przez właśnie pracę. Ja chciałam mieć po prostu partnera u boku a nie osobę do utzrymywania mnie.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, 🌼🌷Mariposa🌿🌻 napisał:

Nie rozumiesz że jak ulegniesz raz, drugi - a tak właśnie robiła Iwa i stąd wyniknęły tak naprawdę te wszyskie problemy, to ex będzie sobie ustawiała życie tak, żeby jej było miło i przyjemnie, bo przecież jest obca baba, która zajmie się jej dzieckiem. Piszę JEJ, bo autorka wyraźnie wspominała, że w ustalone dni tata jak najbardziej zajmował się córką. Pytam więc gdzie mamusia, skoro to również jej dziecko! Czemu nie piszesz brzydko o kobiecie dla której randka jest ważniejsza niż jej własne dziecko, za to nie masz skrupułów obrażać autorki, choć ta nie pierwszy raz bez ustalenia z nią wcześniej, zajmuje się małą?

Czy rodzicem jest się tylko w wyznaczone dni i godziny czy też przez cały czas? Nie jest w stanie sobie poradzić z sytuacją to się rozchodzą. Szkoda mącenia w głowach dzieci i swoich!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Bimba napisał:

No to rozmawiaj, tylko co to da?

Sama pisałaś że już rozmawiałaś nie raz, a on niczego nie chce zmienić.

I w sumie mu się nie dziwię. 

On na tym układzie najlepiej wychodzi.

Właśnie mam zamiar porozmawiać że już dość takiego układu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Bolek napisał:

Tamtą kobieta nie bierze udziału w dyskusji i nie jest przedmiotem rozmowy. Może być najgorsza na świecie. Tu chodzi o dziecko i podejście, "brałam faceta z dzieckiem na 6 dni w miesiącu" , gdyby jeszcze pisała że to mały wrzeszczący bachor, szatan to ok bo zakluca spokój w domu. Tu ma znaczenie nienawiść do ex - nie będzie sucz jeździć na randki ja jej pokaże.

Aha. Rozumiem że Twoje stanowisko jest takie: Super że będę mieć pod opieką trzecie - nieswoje dziecko, niech jego mama jedzie odpocząć na Malediwy, niech umawia się na randki kiedy tylko chce, ja się wszystkim zajmę, w końcu muszę, bo zakochałam się w jej ojcu.

Help Me God!

  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, KorpoSzynszyla napisał:

No to są tylko dwie opcje . Jesteś a tym facetem na stałe i bierzecie dzieciaka do siebie i już matce nie oddajesz 

A jeśli nie to się rozchodzicie i pan zabiera swoje problemy ze sobą

Moim zdaniem nie ma innej opcji 

 

Mam nadzieję że jest, że w końcu to załatwi sądownie i że to się uda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, 🌼🌷Mariposa🌿🌻 napisał:

Różnie bywa. Nikt nie mówi że będzie kolorowo, ale jeśli jedna, druga, trzecia rozmowa do niczego nie prowadzi, bo tamta strona się nie wywiązuje... Zatem co proponujesz?

Masz wyrok Sądu w sprawie opieki nad dzieckiem? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Iwa90211 napisał:

Wiążąc się z mężczyzną nie oczekiwałam że będzie mi pilnował dzieci czy utrzymywał- bo stać mnie abym sama to robiła. Nie chcę też go obarczać dziećmi, a i w sumie on by nie był w stanie mi pomagać przez właśnie pracę. Ja chciałam mieć po prostu partnera u boku a nie osobę do utzrymywania mnie.  

Po co w kółko piszesz o pieniądzach?

Po co te podkreślenia o osobnej kasie i odsuwaniu na bok dzieci?

Ty byś chciała mieć z nim związek jak bezdzietna panienka z bezdzietnym kawalerem a w tej sytuacji tak się po prostu nie da!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×