Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Gabriel Batistuta

Wqrwia mnie to że człowiek pracuje cały rok i ... z tego ma

Polecane posty

6 minut temu, 90%cacao napisał:

w dekadę 100 000 odlozyc?

kur.. rpzecież to grosze jak na tyle lat.

 

Jeden może odłożyć 3000 na miesiąc drugi 1000 a jeszcze inni 100 zł bo życie mu na nic innego nie pozwala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
10 minut temu, 90%cacao napisał:

w dekadę 100 000 odlozyc?

kur.. rpzecież to grosze jak na tyle lat.

 

No niestety zarabia 2200, -800 mu idzie na start na utrzymanie samochodu i dla rodziców ale ma w tym jedzenie o tyle dobrze.

Zostaje 1400 gdzie można inwestować. Ale myślę że mu padnie psyche jak nie będzie miał nawet 100 na tydzień dla siebie. Dlatego proponuję 1000 to idealna kwota na inwestycje miesięcznie.

Nie wiadomo ile będzie po dekadzie wkładu własnego będzie 100k ale portfel może być warty 50-300 zależy jak będzie dobierać aktywa. Bez ryzyka to dzisiaj tylko obligacje skarbowe mało mu urośnie bo na początku będzie pracować 12, potem 24.

Takie jest życie ja portfel tworzę kilkanaście lat już. Ciężko mieć dużo nie ponosząc ryzyka. Jak bym miał doradzić to ryzykować od samego początku. Wbrew pozorom łatwiej jest niż później wrzucić setki tysięcy.

Edytowano przez Leżaczek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, 90%cacao napisał:

Wiem o tym, ale twierdze, że na przestrzeni 10 lat taka kwota to nie ma czym poszastać za bardzo np. na lokacie 

Na lokacie nie ale już możesz kupić akcje urośna 200% i masz 200tys zarobku. Czasem takie ruchy są w rok.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, 90%cacao napisał:

Ryzykowac też trzeba mieć czym, żeby mieć rezerwę na "wtopy" . A tych na pewno bedzie wiecej niz  "dużych zwrotów"  .

Dopiero przy dużym wkładzie wbrew pozorom opłaca sie bardzije ryzykować. 

Tego nie wiemy. Zauważ że jesteśmy po spadkach kovid i długoterminowo wtopy może nie mieć wcale (znam gościa co poplynal na kghm a dzisiaj znowu są szczyty gdyby trzymał do dziś odrobilby strate). Rozwiń temat swojego money management. Chodzi o myśl że łatwiej jest poddać inwestycji 100 mając jeszcze 200 czy dokupowac jak spada?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
7 minut temu, 90%cacao napisał:

Wiem o tym, ale twierdze, że na przestrzeni 10 lat taka kwota to nie ma czym poszastać za bardzo np. na lokacie 

akurat takie pieniądze trzeba gdzieś zainwestować bo za 10 lat te 100.000 zł może być warte 50.000 przez inflacje a po covidzie nawet i mniej.

Więc lokata jest kiepską propozycją tym bardziej gdzie max gdzie możesz dostać to 2% brutto.

 

Edytowano przez Niby normalny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, 90%cacao napisał:

Dopiero przy dużym wkładzie wbrew pozorom opłaca sie bardzije ryzykować. 

Według mnie od początku, z doświadczenia pamiętam jak cdr było po 5zl a btc po 13. Systematycznie nawet decydujac klapa od kibla wyjdzie więcej długoterminowo niż mniej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, 90%cacao napisał:

Tu już trzeba się znać.

Nie ma nic za darmo, ma jeszcze niedzielę może się edukowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, 90%cacao napisał:

Tu już trzeba się znać.

Zgadza się bo można łatwo wtopić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, 90%cacao napisał:

W zasadzie jedno i drugie.

wiadomo, ze jak masz pół mln na tzw. "luźne wydatki" to mozesz poiwestować i zdywersyfikowac ryzyko.

Co innego jak chcesz to robić przy 100 000. Przy tej kwocie i dywersyfikacji , nawet przy wiekszych zwrotach te kwoty nie bedą powalające                , a jak wtopisz 3/4 z tego to kończy sie twoja gra.

Niekoniecznie musi się skończyć z 25 można wrócić na 100. A potem lecieć do miliona. Większość ludzi co ma miliony z giełdy w pewnym momencie jak nie kilka razy poplynela. I każdy portfel dywersyfikuje się tak samo czy sto tysięcy czy pół miliona to zawsze jest 100% portfela i można je podzielić nawet po 1%. Poniżej 1000 są już większe prowizje. Co do kwot dla niego będą duże i systematycznie by się przyzwyczaił. Pamiętajmy że zarabia 2200. Więc zysk 2% to już dla niego będzie 13 pensja że stu tysięcy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, 90%cacao napisał:

wiadomo, ze wyjdzie więcej, ale to sa "zamrożone" pieniądze, a zwrot przy długoterminówkach nieporównywalnie mały. 

No a niedawno cdr 400 a btc 220000. Nie wiem czy taki mały gdyby wbił na kilkaset tysięcy nie musiał by już pracować za 2200 bo gdyby dobrze kupił mieszkania lub dywidendy by miał podobne pieniądze. A to do zrobienia w dekadę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Niby normalny napisał:

Zgadza się bo można łatwo wtopić.

Ja po kilkunastu latach bym wolał jednak bardzo ryzykować od samego początku. Skrócić czas do max dekady. I tak będzie lepiej niż nic nie zrobi i weźmie nowe kredyty konsumpcyjne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, 90%cacao napisał:

wiadomo, ze wyjdzie więcej, ale to sa "zamrożone" pieniądze, a zwrot przy długoterminówkach nieporównywalnie mały. 

No widzisz leżaczek dobrze zainwestował w garnuszek u mamy więc żyje mu się znośnie. 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak się głosuje na PiS i PO to nic dziwnego, że jest bieda. Ale ludzie są naiwni, więc nadal będą popierać tych, co źle rządzili i w związku z tym dobrze nie będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, 90%cacao napisał:

Zależy kto z jakimi kwotami sie "opatrzył".

Jeśli ktos zarabia 2 koła to faktycznie drugie tyle po roku może być odczuwalne. Przy wielokrotnosci 2 000 miesiecznie, takie 2 000 to nie będa żadne kokosy. 

W odniesieniu do pracy będą. W odniesieniu do portfela nie. Ale to dobrze bo mając dużo może postawi nowe warunki pracodawcy i będzie miał podwyżkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, 90%cacao napisał:

Nie wiem czy dla kogoś kto odmawiał sobie wielu rzeczy przez 10 lat żeby uzbierać te 100 tysi, taka rada żeby na maksa ryzykować to jest dobre.

Taki cżłowiek pewnie nadal musi oglądac złotowke z kazdej strony.

Dlatego najlepiej od początku, przyzwyczaić się że nabywa aktywa które kiedyś będą wyżej. W pierwszym roku by mial wkładu własnego 10000 a wartość portfela np 6000 itd w końcu by wyszedł na swoje. Doświadczenie wiedza. Taka sytuacja że najpierw zbiera dekadę sto a potem wrzuca wszystko jest bardziej ryzykowana dla psyche, gdy straci niż się przyzwyczaić od pierwszego tysiąca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, 90%cacao napisał:

i głupia..

 bo ryzyko tez powinno byc mądre

Głupio to jest trzymać w skarpetce beż żadnej szansy na zysk, na pewną stratę. Teraz stopy procentowe szoruja po dnie. Może jedynie uchronić oszczędności przed inflacja kupując co miesiąc 4letnie obligacje skarbowe. W Ameryce już od dawna każdy od początku inwestuje bo tam lokaty bankowe to takie zawsze były jak u nas teraz są. Może zmniejszyć ryzyko wybierając spółki dywidendowe lub etfy ale zmniejszy też potencjalny zysk.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jedno jest pewne nie dorobi się szybko bez inwestycji. Ja piszę z doświadczenia bo moja droga to była bardziej ta druga bez większego ryzyka i przez to nie jestem milionerem w pln.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze jedno: warto jeszcze żeby autor wiedział, że moje komentarze zawarte w tym temacie są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią “rekomendacji” w rozumieniu przepisów. Pamiętaj, że sam podejmujesz decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze mój osobisty pogląd jest taki żeby pierwsze oszczędności zainwestować w książki 📚 wiedza to podstawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
9 minut temu, 90%cacao napisał:

Nie twierdze, że optymalnym  rozwiązaniem jest trzymanie w skarpecie, ale żeby miec satysfakcje z inwestowania z małym lub bardzo małym zyskiem, bo małymi kwotami, to trzeba morza cierpliwości i uporu. nie każdy to ma.

To nich zdobędzie się w cierpliwość i upor bo jest na dnie, to też nie jest wcale tak że z małych kwot będą małe zyski. Ostatnio btc urosło w dwa lata 12x czyli wrzucilby 20k a wyjął 240k przyznasz że robi wrażenie. Z narzekania i kredytów konsumpcyjnych nic nie będzie.

Edytowano przez Leżaczek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Droga jest jedna pozbyc się kredytów, oszczędzać a co zrobi z tą kasą to już jego sprawa. Jego ryzyko i odpowiedzialnośc. W każdym razie nawet lepiej mieć w skarpecie stowke k za dekadę niż nic. Lepiej mieć 50 i 50 stracić niż nic. Najlepiej żeby los mu sprzyjał w inwestycje i pomnożył oszczędności. No ale to już jego sprawa. Ja bym lepiej płatnej pracy i tak poszukał skoro już pracować to może za granicą?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
28 minut temu, 90%cacao napisał:

Nie twierdze, że optymalnym  rozwiązaniem jest trzymanie w skarpecie, ale żeby miec satysfakcje z inwestowania z małym lub bardzo małym zyskiem, bo małymi kwotami, to trzeba morza cierpliwości i uporu. nie każdy to ma.

Początki są najtrudniejsze, później już kula śniegu i coraz łatwiej. Ale na początku też ma się najwięcej energii. Jeśli jest skory iść do pracy w sobotę za 50, to też zainwestować w obligacje skarbowe za 50 miesięcznie roczne oszczędności. Taki przykład bezpieczeństwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, 90%cacao napisał:

w dekadę 100 000 odlozyc?

kur.. rpzecież to grosze jak na tyle lat.

 

grosze? ja regularnie pracuje od  7 lat i mam na koncie odłożone raptem 5.000zł..., więc na takie 100 000zł to musialbym chyba 100 lat pracować 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Leżaczek napisał:

Gdyby nie kredyty 2200-500=1700 od tego jeszcze 300 transport. Zostało by 1400. Ja bym wtedy 400 wziął na życie a 1000 wrzucał w inwestycje. Na Twoim miejscu bo osobiście to bym jeszcze więcej odkladał ale ja mam inne koszty.

400zł na zycie? jaja sobie robisz? ZYJAC BIEDNIE w kazdy weekend wydaje około 200zł i w tygodniu minimum 100 (oczywiscie nie licze benzyny), 1200zł na miesiac to zycie jak biedak, byle cos zjesc, zalac auto i tyle.. a gdzie jakiekolwiek przyjemnosci ?? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Leżaczek napisał:

Wyjście to spłacić kredyty i zacząć inwestować. W pracy się nie dorobisz.

z kredytów wyjde dopiero za 4 lata.. i majac pare groszy to w co ja moge inwestowac? chyba w butelke wódki aby mi się chociaz humor poprawił 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Gabriel Batistuta napisał:

400zł na zycie? jaja sobie robisz? ZYJAC BIEDNIE w kazdy weekend wydaje około 200zł i w tygodniu minimum 100 (oczywiscie nie licze benzyny), 1200zł na miesiac to zycie jak biedak, byle cos zjesc, zalac auto i tyle.. a gdzie jakiekolwiek przyjemnosci ?? 

Koleś, ale Ciebie nie stać na wydawanie tyle w weekendy. 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, agent of Asgard napisał:

Koleś, ale Ciebie nie stać na wydawanie tyle w weekendy. 🤣

muszę tyle wydawac w weekend, to jest minimum, bo mam umowe z rodzicami, ze dokladam się do jedzenia i wtedy wlasnie jadę do marketu i kupuje co trzeba + dla siebie alkohol  no i często np w niedziele idę do mcd zjeść jeszcze bo lubię albo pizze zamówię i te 200zł zawsze wyjdzie w każdy weekend. Powtarzam, mając czysto na wydatek 1200zł miesięcznie (tzn tak naprawde mniej bo trzeba odliczyc benzyne, więc około 900-1000zł) to zyje się jak totalny biedak, który liczy kazdy grosz, a typ mi tutaj wyskoczył, zeby zyć cały miesiac za 400zł hahaha , chyba ... żrąć gruz i pijąc wode z kranu tylko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Gabriel Batistuta napisał:

muszę tyle wydawac w weekend, to jest minimum, bo mam umowe z rodzicami, ze dokladam się do jedzenia i wtedy wlasnie jadę do marketu i kupuje co trzeba + dla siebie alkohol  no i często np w niedziele idę do mcd zjeść jeszcze bo lubię albo pizze zamówię i te 200zł zawsze wyjdzie w każdy weekend. Powtarzam, mając czysto na wydatek 1200zł miesięcznie (tzn tak naprawde mniej bo trzeba odliczyc benzyne, więc około 900-1000zł) to zyje się jak totalny biedak, który liczy kazdy grosz, a typ mi tutaj wyskoczył, zeby zyć cały miesiac za 400zł hahaha , chyba ... żrąć gruz i pijąc wode z kranu tylko

To Ty nie kupujesz sam jedzenia tylko jesteś samodzielny?
Jeśli ktoś marnie zarabia, niestety, ale nie jeździ samochodem, nie kupuje pizzy, nie szlaja się po knajpach, po hotelach.
Jeśli mówisz o 1000zł na czysto, czyli po odliczeniu rachunków, jedzenia i benzyny, to można za to spokojnie przeżyć i odłożyć. Nawet jeśli w skład tego wchodzi jedzenie, to 500zł na przyjemności to nie jest tragedia... chyba, że dużo pijesz i palisz.
Ale po Twoich postach widać, jakie masz priorytety - nie stać Cię na ubrania, ale stać Cię na pizzę?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, agent of Asgard napisał:

To Ty nie kupujesz sam jedzenia tylko jesteś samodzielny?
Jeśli ktoś marnie zarabia, niestety, ale nie jeździ samochodem, nie kupuje pizzy, nie szlaja się po knajpach, po hotelach.
Jeśli mówisz o 1000zł na czysto, czyli po odliczeniu rachunków, jedzenia i benzyny, to można za to spokojnie przeżyć i odłożyć. Nawet jeśli w skład tego wchodzi jedzenie, to 500zł na przyjemności to nie jest tragedia... chyba, że dużo pijesz i palisz.
Ale po Twoich postach widać, jakie masz priorytety - nie stać Cię na ubrania, ale stać Cię na pizzę?

no sory ale ja jezdze samochodem od 15 lat i nie wyobrazam sobie zycia bez niego, nie ma nawet opcji, zwlaszca, ze wsadzilem w niego tyle pieniedzy, ze szkoda gadac, wlasnie jeden z kredytow jest na niego a drugi na naprawy, w sumie poszlo 30k (2 lata temu mnie poniosło) , a te "knajpy" o których mówisz to w moim wykonaniu np mały kebab za 8zł albo u chinczykow za 14 zł duza miska.. wiec nie wiem czy to takie majątki

ps. pizza kosztuje 25zł a ubranie o wiele więcej, co to w ogole za porownanie? zwlaszcza, ze na taka pizze pozwalam sobie raz w miesiacu, co do papierosow to nie pale i nigdy nie palilem , zaś alkohol lubie, ale pije w tylko w weekend, to mnie troche odstresowuje od tej całej beznadziejnej sytuacji 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×