Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
mloda26

Dorosły syn partnera mnie nie akceptuje

Polecane posty

Witam. Od 5 lat jestem w zwiazku z facetem starszym o ponad 30 lat. Niestety wychowywalam sie w patologicznej rodzinie, stad tez wlasnie wybor tak dojrzalego partnera (to slowa psychiatry). Moje dziecinstwo dalo mi sie we znaki i teraz zmagam sie z depresja i nerwica (kiedys bralam leki, ale zaprzestalam i to byl blad). Moje zdanie o sobie jest bardzo krytyczne, samoocena okropna, a w jej poprawie nie pomaga mi zachowanie syna mojego partnera...To dorosly mezczyzna, zonaty z malym dzieckiem. Wiem ze nigdy mnie nie akceptowal, bo jestem "za mloda". Sama probowalam robic podchody, kupowac jego corce jakies ladne ciuszki, to ja zajmowalam sie szukaniem prezentow na rozne okazje, staralam sie wszystko ladnie zapakowac. Ale teraz peklam. Partner kocha syna i wnuczke, to zrozumiale ze chce miec z nimi kontakt. Ale to wszystko mnie cholernie boli, bo to ja mam byc ta, ktora wszystko zrozumie. Caly czas slysze, ze powinnismy sie liczyc z brakiem akceptacji i kompletnie sie z tym nie zgadzam. Syn jest juz dorosly, partner nigdy sie nie wtracal do jego zycia, wiec dlaczego teraz on ma moralizowac ojca, z kim powinien byc? Jest mi tak strasznie przykro. Jak jestem w domu, to syn nigdy nie wejdzie, partner jezdzi tylko i wylacznie do nich, albo schodzi przed blok zeby sie z nimi zobaczyc. Kiedys zaproponowal synowi i jego zonie, zeby dali mi szanse, bo nawet mnie nie znaja, chcial konfrontacji, ale nie wyrazili na to zgody. Ostatnio nawet dowiedzialam sie, ze jego syn nie dosc, ze nie akceptuje naszego zwiazku, to na domiar zlego ma zamiar traktowac ojca jak singla, a mnie jak powietrze. To mnie szczegolnie urazilo, bo staram sie w siebie uwierzyc, poprawic samoocene, a tutaj takie cos. Tak bliska osoba dla mojego partnera uwaza, ze ja nie istnieje. Taka sytuacja mnie meczy. To przeszkadza w codziennym zyciu. Przeciez ja chcialabym zeby bylo dobrze. Bardzo lubie dzieci, do tej pory myslalam, ze kiedys bede miala okazje i mozliwosc pobawic sie z wnuczka partnera. Niestety coraz bardziej dociera do mnie to, ze zawsze bede cieniem, ta na ostatnim miejscu, ktora MA OBOWIAZEK wyrozumiec syna mojego faceta. Nie rozumiem tej niecheci do mnie i jest mi najzwyczajniej w swiecie przykro, bo to przeciez dorosly chlop, starszy ode mnie, a zachowuje sie jakbym byla jakas tredowata. Partner niestety zawsze staje w jego obronie, a ja zaczynam coraz bardziej czuc sie niepotrzebna...Jak sobie z tym poradzic? Czy partner traktuje mnie powaznie i na cale zycie? Czy zdanie jego doroslego dziecka, jest wazniejsze od jego szczescia? Czy zawsze mam sie uginac i rozumiec niechec syna partnera do mojej osoby? Bo zaczynam wierzyc w to ze powinnam sie podstosowac i coraz czesciej przekladam wlasne szczescie nad szczescie dziecka partnera...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli on bierze stronę syna w nieuzasadnionych przypadkach, to znaczy, że nie ma jaj i cały czas bedziesz tam psem do kopania. Ja bym odpuściła. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja po prostu nie wiem jak ma dalej wygladac takie zycie...Jego wnuczka nigdy w zyciu nie przyjedzie do dziadka, nie zobaczy jak mieszka? Na uroczystosci wiecznie bedzie zapraszany sam? Bo w koncu jest "singlem"? Juz fiksuje...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Piec lat? Co cie tam trzyma? Tylko nie mow, ze milosc. On jej dla ciebie nie ma. Kobieta powinna byc na pierwszym miejscu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
15 minut temu, mloda26 napisał:

probowalam robic podchody,

Dlaczego nie próbowałaś rozmów? Trochę przekonać do siebie. Chciałaś się wkupic w łaski jak u pięciolatka? 

15 minut temu, mloda26 napisał:

 a mnie jak powietrze.

Trudno. Jeśli nie masz sobie nic do zarzucenia, a ktoś z automatu jest uprzedzony to...  jego problem. 

15 minut temu, mloda26 napisał:

Bo zaczynam wierzyc w to ze powinnam sie podstosowac i coraz czesciej przekladam wlasne szczescie nad szczescie dziecka partnera...

A gdzie Twoje szczęście szwankuje w takim układzie? Twój partner ma kontakt z synem, który nie akceptuje Cię. Przyjmujesz tę sytuację jako oczywistość i nie przejmujesz się tym, że ktoś nie akceptuje Cię. To Twój partner płaci cenę za brak akceptacji Twojej osoby, a mimo to nie rozstał się z Toba, zamiast jeczec i utrudniac wspieraj go w tej sytuacji. Nie skupiaj się na sobie, bo to jemu musi być w tym zamieszaniu najtrudniej. 

Edytowano przez Electra

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli partner staje ciągle po stronie dorosłego syna zamiast po męsku z Nim porozmawiać o szacunku do Ciebie to znaczy że Ciebie nie kocha...ja bym szukała kogoś dla kogo będę całym światem i szybko wymiksowała się z chorego związku

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, wirtualna księżniczka napisał:

porozmawiać o szacunku

Nikogo nie zmusisz do akceptacji. Ma prawo być uprzedzony. Będzie myśleć, że ojciec nań starość oszalał i wziął sobie młodą du.upe. Gdyby jej nie kochał to zostawiłby ją by z synem mieć lepsze relacje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Oto jak się sprawy maja- jeśli będzie Ci przykro to przepraszam, ale prawda czasem jest orzeźwiającą. 

Twój stary facet nie traktuje Cię poważnie. Wiesz dlaczego? Bo dzieli was 30 lat na litość boska! On myśli o wnukach i emeryturze, a ty jesteś w zupełnie innym miejscu w życiu. Zakładam że pewnie jest w tobie zakochany, ale takie życie. Staniesz trochę na nogi i to zrozumiesz-on zapewne o tym wie, więc po co ma palić mosty jak go kiedyś zostawisz. 

 

Odnośnie rodziny patologicznej-normalne że wybrałaś dojrzałego faceta, który niby miał ci zapewnić opiekę i bezpieczeństwo. Pewnie jak miałaś te- dajmy na to-18 lat, to twój rówieśnik był zbyt niepoważny. Jak niby nastolatek miałby Cię wesprzeć w twoich problemach? 

To co możesz zrobić, to iść do terapeuty, który zajmuje się dda/ddd. Tacy zazwyczaj mają pojęcie co to rodzina patologiczna i Ci pomogą. Na innych bym uważała. Musisz przepracować swoją przeszłość. Jak to zrobisz, to będziesz wiedziała, że akceptacja syna nie jest Ci do niczego potrzebna. No i znając życie zerwiesz z facetem, co tylko potwierdzi opinie jego syna o tobie=) Wtedy jednak nie będzie to dla ciebie istotne...

 

Inna sprawa- ty byś polubiła 30 lat młodszą konkubentke ojca? Chłopak ma udawać, że wszystko jest ok? Zapomnij... 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

30 lat różnicy... 

Nie oceniam, ale ogarnąć też tego nie potrafię. 

Sam miałem bardzo złe relacje z matką, mimo wszystko nie wyobrażam sobie związku z osobą w jej wieku, chociaż nie powiem 5/10 , nieraz nawet 15 lat starsze kobiety przykuwają moją uwagę. 

Zresztą, jestem leseferystą, rób co chcesz. 

Zasadniczo nie wiem po co napisałem ten komentarz, może tylko i wyłącznie pod wpływem impulsu. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Sylwia1991 napisał:

Oto jak się sprawy maja- jeśli będzie Ci przykro to przepraszam, ale prawda czasem jest orzeźwiającą. 

Twój stary facet nie traktuje Cię poważnie. Wiesz dlaczego? Bo dzieli was 30 lat na litość boska! On myśli o wnukach i emeryturze, a ty jesteś w zupełnie innym miejscu w życiu. Zakładam że pewnie jest w tobie zakochany, ale takie życie. Staniesz trochę na nogi i to zrozumiesz-on zapewne o tym wie, więc po co ma palić mosty jak go kiedyś zostawisz. 

 

Odnośnie rodziny patologicznej-normalne że wybrałaś dojrzałego faceta, który niby miał ci zapewnić opiekę i bezpieczeństwo. Pewnie jak miałaś te- dajmy na to-18 lat, to twój rówieśnik był zbyt niepoważny. Jak niby nastolatek miałby Cię wesprzeć w twoich problemach? 

To co możesz zrobić, to iść do terapeuty, który zajmuje się dda/ddd. Tacy zazwyczaj mają pojęcie co to rodzina patologiczna i Ci pomogą. Na innych bym uważała. Musisz przepracować swoją przeszłość. Jak to zrobisz, to będziesz wiedziała, że akceptacja syna nie jest Ci do niczego potrzebna. No i znając życie zerwiesz z facetem, co tylko potwierdzi opinie jego syna o tobie=) Wtedy jednak nie będzie to dla ciebie istotne...

 

Inna sprawa- ty byś polubiła 30 lat młodszą konkubentke ojca? Chłopak ma udawać, że wszystko jest ok? Zapomnij... 

To musi upaść, zbyt duża różnica wieku. 

26 lat i 56 jeszcze nie brzmi tragicznie, ale 40 i 70? 

50 i 80? 

Trzeba myśleć długofalowo. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, romantyk1995 napisał:

długofalowo

Musi mieć świadomość, że tak to będzie wyglądać. Jeśli to akceptuje to co z tego? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem swiadoma tego, ze roznica pomiedzy nami nigdy sie nie zmniejszy. Wiem tez, ze to na mnie spadnie opieka nad moim partnerem, kiedy bedzie juz w podeszlym wieku. Wcale mnie to nie przeraza, wrecz przeciwnie...Kocham go cala soba i uwazam, ze jesli komus na kims serio zalezy, to bedzie i w zdrowiu i w chorobie. Niestety chyba tylko jednostronnie, bo ja meczac sie z ta moja depresja nie czuje wsparcia. Wiem, ze w tym stanie tez pewnie wyolbrzymiam...Jednak ja gdybym byla umowiona z kims, ale dostalabym telefon od ukochanej osoby, ze jest w kryzysowej sytuacji i bardzo mnie potrzebuje, to bez zawahania rzucilabym wszystko i do niej poleciala, a nie bala sie reakcji innych...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, mloda26 napisał:

Witam. Od 5 lat jestem w zwiazku z facetem starszym o ponad 30 lat. Niestety wychowywalam sie w patologicznej rodzinie, stad tez wlasnie wybor tak dojrzalego partnera (to slowa psychiatry). Moje dziecinstwo dalo mi sie we znaki i teraz zmagam sie z depresja i nerwica (kiedys bralam leki, ale zaprzestalam i to byl blad). Moje zdanie o sobie jest bardzo krytyczne, samoocena okropna, a w jej poprawie nie pomaga mi zachowanie syna mojego partnera...To dorosly mezczyzna, zonaty z malym dzieckiem. Wiem ze nigdy mnie nie akceptowal, bo jestem "za mloda". Sama probowalam robic podchody, kupowac jego corce jakies ladne ciuszki, to ja zajmowalam sie szukaniem prezentow na rozne okazje, staralam sie wszystko ladnie zapakowac. Ale teraz peklam. Partner kocha syna i wnuczke, to zrozumiale ze chce miec z nimi kontakt. Ale to wszystko mnie cholernie boli, bo to ja mam byc ta, ktora wszystko zrozumie. Caly czas slysze, ze powinnismy sie liczyc z brakiem akceptacji i kompletnie sie z tym nie zgadzam. Syn jest juz dorosly, partner nigdy sie nie wtracal do jego zycia, wiec dlaczego teraz on ma moralizowac ojca, z kim powinien byc? Jest mi tak strasznie przykro. Jak jestem w domu, to syn nigdy nie wejdzie, partner jezdzi tylko i wylacznie do nich, albo schodzi przed blok zeby sie z nimi zobaczyc. Kiedys zaproponowal synowi i jego zonie, zeby dali mi szanse, bo nawet mnie nie znaja, chcial konfrontacji, ale nie wyrazili na to zgody. Ostatnio nawet dowiedzialam sie, ze jego syn nie dosc, ze nie akceptuje naszego zwiazku, to na domiar zlego ma zamiar traktowac ojca jak singla, a mnie jak powietrze. To mnie szczegolnie urazilo, bo staram sie w siebie uwierzyc, poprawic samoocene, a tutaj takie cos. Tak bliska osoba dla mojego partnera uwaza, ze ja nie istnieje. Taka sytuacja mnie meczy. To przeszkadza w codziennym zyciu. Przeciez ja chcialabym zeby bylo dobrze. Bardzo lubie dzieci, do tej pory myslalam, ze kiedys bede miala okazje i mozliwosc pobawic sie z wnuczka partnera. Niestety coraz bardziej dociera do mnie to, ze zawsze bede cieniem, ta na ostatnim miejscu, ktora MA OBOWIAZEK wyrozumiec syna mojego faceta. Nie rozumiem tej niecheci do mnie i jest mi najzwyczajniej w swiecie przykro, bo to przeciez dorosly chlop, starszy ode mnie, a zachowuje sie jakbym byla jakas tredowata. Partner niestety zawsze staje w jego obronie, a ja zaczynam coraz bardziej czuc sie niepotrzebna...Jak sobie z tym poradzic? Czy partner traktuje mnie powaznie i na cale zycie? Czy zdanie jego doroslego dziecka, jest wazniejsze od jego szczescia? Czy zawsze mam sie uginac i rozumiec niechec syna partnera do mojej osoby? Bo zaczynam wierzyc w to ze powinnam sie podstosowac i coraz czesciej przekladam wlasne szczescie nad szczescie dziecka partnera...

czy twój 30 lat starszy partner jest kasiasty? bo księżniczki tutaj twierdzą że po co młodej jakiś niezaradny stary biedak

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, romantyk1995 napisał:

To musi upaść, zbyt duża różnica wieku. 

26 lat i 56 jeszcze nie brzmi tragicznie, ale 40 i 70? 

50 i 80? 

Trzeba myśleć długofalowo. 

ziomek kopnie w kalendarz a emerytura pannie zostanie, tylko musi go prawnie zdobyć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, mloda26 napisał:

Ja jestem swiadoma tego, ze roznica pomiedzy nami nigdy sie nie zmniejszy. Wiem tez, ze to na mnie spadnie opieka nad moim partnerem, kiedy bedzie juz w podeszlym wieku. Wcale mnie to nie przeraza, wrecz przeciwnie...Kocham go cala soba i uwazam, ze jesli komus na kims serio zalezy, to bedzie i w zdrowiu i w chorobie. Niestety chyba tylko jednostronnie, bo ja meczac sie z ta moja depresja nie czuje wsparcia. Wiem, ze w tym stanie tez pewnie wyolbrzymiam...Jednak ja gdybym byla umowiona z kims, ale dostalabym telefon od ukochanej osoby, ze jest w kryzysowej sytuacji i bardzo mnie potrzebuje, to bez zawahania rzucilabym wszystko i do niej poleciala, a nie bala sie reakcji innych...

czy kochasz go bo ma kase czy inny powód?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Syn jest dorosły i jego ojciec też ,więc a czym problem? To autonomiczne jednostki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, mloda26 napisał:

Ja jestem swiadoma tego, ze roznica pomiedzy nami nigdy sie nie zmniejszy. Wiem tez, ze to na mnie spadnie opieka nad moim partnerem, kiedy bedzie juz w podeszlym wieku. Wcale mnie to nie przeraza, wrecz przeciwnie...Kocham go cala soba i uwazam, ze jesli komus na kims serio zalezy, to bedzie i w zdrowiu i w chorobie. Niestety chyba tylko jednostronnie, bo ja meczac sie z ta moja depresja nie czuje wsparcia. Wiem, ze w tym stanie tez pewnie wyolbrzymiam...Jednak ja gdybym byla umowiona z kims, ale dostalabym telefon od ukochanej osoby, ze jest w kryzysowej sytuacji i bardzo mnie potrzebuje, to bez zawahania rzucilabym wszystko i do niej poleciala, a nie bala sie reakcji innych...

Krew z krwi. Wiezy rodzinne są nie do przecięcia. Nie bez znaczenia jest też to, że on będzie miał w Tobie opiekunkę na stare lata. Jeśli tak bardzo kochasz swojego partnera, to go kochaj i nie licz na akceptację ze strony jego syna. Może być, że Cię zwyczajnie nie lubi, nie akceptuje i jest zazdrosny o swojego ojca, wiek nie ma tu nic do rzeczy. A Twój partner wcale nie ma z Wami lekkiego życia, bo jest między młotem, a kowadłem. Życie już takie jest, że nie może w nim być  cukierkowo. Jakie są te realne, prawdziwe powody niechęci syna Twojego partnera do Ciebie? Wiesz to? Przypuszczasz? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, stary prykacz napisał:

czy kochasz go bo ma kase czy inny powód?

Stereotypowe myslenie...Nie kazda musi leciec na kase (a tak nawiasem mowiac, to w tej kwestii nie jest kolorowo). Tak jak juz wspomnialam wybor na tyle starszego mezczyne "padl" przez brak rodzicielskiej milosci w dziecinstwie. Kocham go za to, ze po prostu jest. Za to ze mamy wspolne pasje, potrafimy sie razem wyglupiac, jak i poplakac. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Zpaznokcilakier napisał:

Krew z krwi. Wiezy rodzinne są nie do przecięcia. Nie bez znaczenia jest też to, że on będzie miał w Tobie opiekunkę na stare lata. Jeśli tak bardzo kochasz swojego partnera, to go kochaj i nie licz na akceptację ze strony jego syna. Może być, że Cię zwyczajnie nie lubi, nie akceptuje i jest zazdrosny o swojego ojca, wiek nie ma tu nic do rzeczy. A Twój partner wcale nie ma z Wami lekkiego życia, bo jest między młotem, a kowadłem. Życie już takie jest, że nie może w nim być  cukierkowo. Jakie są te realne, prawdziwe powody niechęci syna Twojego partnera do Ciebie? Wiesz to? Przypuszczasz? 

Podobno tak to nic do mnie nie ma, ale chodzi o wiek. Moze ja mam zbyt luzne podejscie do takich spraw, ale osobiscie nie skreslam ludzi tylko z powodu wieku. Tak samo w zwiazku, mysle, ze wiek to tylko liczba...Wiem, ze kazdy ma rozne podejscie...Moja rodzina, jak i niektorzy znajomi tez po prostu odsuneli sie ode mnie po tym jak sie dowiedzieli. To mi tylko pokazalo, ze Ci ktorzy na powaznie traktuja nasza relacje, to zostali. Nie nastawiali sie negatywnie do mojego partnera, wrecz przeciwnie, mowili, ze jak mam byc szczesliwa, to oni nie maja z tym problemu. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, stary prykacz napisał:

ziomek kopnie w kalendarz a emerytura pannie zostanie, tylko musi go prawnie zdobyć

Nie zdobędzie, nie ma tam mowy o żadnym ślubie.

Więc skończ już z robieniem koorwy z każdej kobiety bo to żałosne jest.

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, mloda26 napisał:

Podobno tak to nic do mnie nie ma, ale chodzi o wiek. Moze ja mam zbyt luzne podejscie do takich spraw, ale osobiscie nie skreslam ludzi tylko z powodu wieku. Tak samo w zwiazku, mysle, ze wiek to tylko liczba...Wiem, ze kazdy ma rozne podejscie...Moja rodzina, jak i niektorzy znajomi tez po prostu odsuneli sie ode mnie po tym jak sie dowiedzieli. To mi tylko pokazalo, ze Ci ktorzy na powaznie traktuja nasza relacje, to zostali. Nie nastawiali sie negatywnie do mojego partnera, wrecz przeciwnie, mowili, ze jak mam byc szczesliwa, to oni nie maja z tym problemu. 

To Ty też nie miej problemu z tymi ludźmi. Jeśli nie jesteś akceptowana, nie zabiegaj o kontakt i uwagę. Żyj sobie swoim życiem, dbaj o te relacje i spróbuj się nie przejmować. Odpuść. Przebolej to. Puść te myśli wolno, nie koncentruj swojej uwagi na tym, że nie jesteś zaakceptowana. No chyba, że nie możesz sobie z tym wszystkim poradzic i Cie to pali do żywego , wtedy najlepiej udaj się po fachową pomoc. Jeśli czujesz, że partner jest dla Ciebie dobry, że się dobrze dogadujecie, że tworzycie zgrany team, to odbij od reszty tych ludzi, nie chcą Cie, to Cie nie chcą i kropka. Może z czasem wszystko się ulozy, tak jakbyś sobie tego życzyła. Może potrzeba czasu, a niektórzy muszą dojrzeć. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Dziewczyno po co ci ta akceptacja, wal to, jesteś dorosła a ryczysz jak dziecko, on dorosły ty dorosła partner dorosły, w dorosłym życiu nie wszyscy muszą się lubić. Wrzuć na luz, nie mieszka z wami nie robi awantur nie trzaska drzwiami, a tak mogłoby być gdyby był choćby nastolatkiem. Wtedy to miałabyś problem. Realny. A nie taki sztuczny. Nie szukaj.dziury w całym. Partner niech jeździ sam, niech wychodzi przed blok, to jego sprawa. Skoro jego syn traktuje Cię jak powietrze, Ty też tak go traktuj, jak powietrze. Zmień myślenie. Po co się dusisz jak nie musisz. Jeśli z partnerem inne sprawy się układają, jest dla Ciebie dobry, to skup się na byciu szczęśliwa w związku, i tyle lub aż tyle. Inaczej będziesz się spalać, tracić energię na człowieka który nigdy Cię nie zaakceptuje,  jego już nie zmienisz ale siebie tak. Olej i żyj, bądź szczęśliwa, uwierz że synka i jego akceptacji do szczęścia nie potrzebujesz!!!! Napisz sobie to.milion razy na kartce albo szminka w lusterku. Sama świata nie zbawisz, nie zmienisz kogoś na siłe. Ot co. Powodzenia.

Edytowano przez MamaMai

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Ile masz lat autorko?

Edytowano przez Bimba

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, MamaMai napisał:

Dziewczyno po co ci ta akceptacja, wal to, jesteś dorosła a ryczysz jak dziecko, on dorosły ty dorosła partner dorosły, w dorosłym życiu nie wszyscy muszą się lubić. Wrzuć na luz, nie mieszka z wami nie robi awantur nie trzaska drzwiami, a tak mogłoby być gdyby był choćby nastolatkiem. Wtedy to miałabyś problem. Realny. A nie taki sztuczny. Nie szukaj.dziury w całym. Partner niech jeździ sam, niech wychodzi przed blok, to jego sprawa. Skoro jego syn traktuje Cię jak powietrze, Ty też tak go traktuj, jak powietrze. Zmień myślenie. Po co się dusisz jak nie musisz. Jeśli z partnerem inne sprawy się układają, jest dla Ciebie dobry, to skup się na byciu szczęśliwa w związku, i tyle lub aż tyle. Inaczej będziesz się spalać, tracić energię na człowieka który nigdy Cię nie zaakceptuje,  jego już nie zmienisz ale siebie tak. Olej i żyj, bądź szczęśliwa, uwierz że synka i jego akceptacji do szczęścia nie potrzebujesz!!!! Napisz sobie to.milion razy na kartce albo szminka w lusterku. Sama świata nie zbawisz, nie zmienisz kogoś na siłe. Ot co. Powodzenia.

Tylko, ze to utrudnia tez nasze relacje...Bywa tak, ze pewne swieta, albo plany sie pokrywaja i wtedy zawsze ja musze zrozumiec, ze nie moze odmowic synowi. Tlumaczeniem jest, ze my to zyjemy razem na co dzien. Ja sie z tego ciesze i mega doceniam, ale czasem chcialabym sie odbic od tej szarej codziennosci...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, mloda26 napisał:

20

Ło matko, dziecko na co Ci stary dziad ,???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
17 minut temu, mloda26 napisał:

Tylko, ze to utrudnia tez nasze relacje...Bywa tak, ze pewne swieta, albo plany sie pokrywaja i wtedy zawsze ja musze zrozumiec, ze nie moze odmowic synowi. Tlumaczeniem jest, ze my to zyjemy razem na co dzien. Ja sie z tego ciesze i mega doceniam, ale czasem chcialabym sie odbic od tej szarej codziennosci...

Nic nie utrudnia, wszystko się dzieje w twojej glowie. Chyba Ty oprócz partnera i jego rodziny nie masz nikogo innego, dlatego tak się spinasz. Święta świętami  jeden, dwa dni, raptem z 10 w roku. Co to jest 10 dni do 355 pozostałych???  Zacznij skupiać się na pełnej połowie szklanki a nie na tej pustej. Nawet jak ma się dobre relacje z rodziną partnera, to wierz mi że ten partner sam może jeździć do swojej rodziny w odwiedziny, na swieta, choćby żeby drugi partner odpoczął lub  zajął się swoimi sprawami. To jest dorosłe życie. Wybacz ale powiem to, niestety ale dużo psychologicznej pracy jeszcze przed Toba. Nie każ tez partnerowi wybierać między synem a Tobą, bo to głupie. Skup się na sobie, na swoim szczesciu, daj partnerowi przestrzeń na kontakt z synem. Jeśli to wszystko jest z umiarem jest dobrze. Nie przekroczysz pewnych rzeczy, a tylko będziesz się wyniszczać złymi emocjami,na co po co, się pytam?!

Masz 20 lat, to czas by żyć, cieszyć się a nie udreczac. 

Edytowano przez MamaMai

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
14 godzin temu, Electra napisał:

Nikogo nie zmusisz do akceptacji. Ma prawo być uprzedzony. Będzie myśleć, że ojciec nań starość oszalał i wziął sobie młodą du.upe. Gdyby jej nie kochał to zostawiłby ją by z synem mieć lepsze relacje. 

Electro, słuszna uwaga ale nie do końca. 

Syn jest uprzedzony, bo kobieta ojca jest może nawet od niego młodsza. Faktycznie, nikogo nie można zmusić do akceptacji drugiej osoby (o czym sam się boleśnie przekonałem) i to mimo faktu, że dla tej nieakceptowanej osoby jest to bardzo bolesna sytuacja, a osoba będąca między stronami znajduje się między młotem i kowadłem. W takim wypadku co najwyżej czas może zmienić sytuację, czas w połączeniu z ważnymi wydarzeniami które zasypią nieco przepaść między nieznoszącymi się stronami.

Ale jedna rzecz mnie w tym razi: w czasie małżeństwa równie mocno (i na własnej skórze) nauczyłem się , że facet jest właśnie od tego żeby stawać za swoją kobietą w każdej sytuacji (nawet przeciwko osobom, z którymi łączą go więzy krwi), bo prawie nikt inny (może poza jej rodzicami) nie ma takiego obowiązku być w "jej obozie" w momencie starcia jak właśnie facet. Partner autorki czuje pewnie wyrzuty sumienia wobec syna za odejście od jego matki (i od niego; jeśli autorka z partnerem są 5 lat, a ona ma teraz 26, to syn był wtedy góra na studiach), może chce to synowi zrekompensować i nie nadwerężać z nim kontaktu. I tu facet musi obowiązkowo za nią stanąć, a przynajmniej STARAĆ SIĘ przekonać syna do niej. STARAĆ SIĘ... nie mówię, że to przyniesie sukces, ale jest to winien swojej aktualnej kobiecie.

 

EDIT: Zaraz, autorka ma 20 LAT, nie 26 jak sugerował nick?! I od 5 lat w związku z 30 lat starszym facetem? To chyba nawet dla mnie za duży ciężar gatunkowy, sorry...

Edytowano przez samiec_mewy_srebrzystej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Dokładnie, zadawałaś się z gościem 30 lat starszym w wieku 15 lat. Nie obejmuje tego rrozumem. Co starzy Ci za jazdę w życiu zrobili. Współczuję. Nie ludz się że syn nienie moze tego zaakceptować jak obce osoby sa tym faktem zmieszane.

Edytowano przez MamaMai

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×