Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Monika--

jak zrozumieć jego sprzeczne sygnały

Polecane posty

Może opowiem moją historie od początku

Poznalam Piotra 8 lat temu obydwoje byliśmy w związkach. On zakończył swój bardzo szybko dla mnie ja byłam rozdarta sama nie wiedziałm którego bardziej kocham i z którym chciałabym być.

Gdy byłam już gotowa rozstać sie z Maćkiem dla Piotra on nagle zakończył naszą znajomość. Po jednej kłótni  z dnia na dzień po pół roku spędzonych wspólnie weekendów powiedział że to koniec a podobno mnie kochał i ciągle powtarzał żebym sie do niego wprowadziła. Bardzo długo cierpiałam. Jakoś z Mackiem wszytko sobie wtedy poukładaliśmy. mamy 4letniego wspanialego syna. Mimo to oddaliliśy sie znów od siebie. Dwa lata temu Piotr nagle zaproponował spotkanie okazalo sie że ma żone i syna. potem spotkaliśmy sie kolejny raz i tak do tej pory. miały to być spotkania tylko dla seksu . spotykaliśmy sie na godzinke wieczorem keidy to tylko było możliwe.Jakiś czas temu on podioł decyzje o rozstaniu z żoną i jest w trakcie rozwodu. Ja cały czas jestem z Maćkiem. w styczniu tego roku napisał że żałuje że kiedyś sie rozstaliśmy i że nie walczył o nas że jakby był cień szansy to teraz walczyłby o mnie. pisaliśmy dużo ze sobą ale nagle znów sie zdystansował. w ostatnim czasie z różnych powodów spotykaliśmy sie od stycznia bardzo rzadko mówił że nie może sie doczekać kiedy bedzie jak w tamtym roku, kiedy znów bedziemy mogli sie częsciej spotykać. teraz kiedy mam większą możliwość do spotkań on prawie sie nie odzywa. przyjechał raz ale tylko dlatego że go o to poprosiłam to było kilka dni temu i teraz znów cisza. Czy ktoś potrafi wytłumaczyć dlaczego gdy zrobimy krok do przodu to on szybko robi dwa kroki w tył. Jest okres że on pisze i chce sie spotkać  a potem  sie wycofuje i dystansuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli tak się zachowuje to według mnie po prostu mu nie zależy, a chce tylko mieć kogoś na szybko na telefon. Szkoda czasu, taka relacja nie rokuje na przyszłość.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To po co mówił że jest gotów podjąć walke o mnie. jak byłam u niego jakiś czas temu to powiedział żebym sie do niego wprowadziła i była z nim?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
31 minut temu, Monika-- napisał:

To po co mówił że jest gotów podjąć walke o mnie. jak byłam u niego jakiś czas temu to powiedział żebym sie do niego wprowadziła i była z nim?

Popatrz na fakty.

1.Pierwsze malzenstwo sie mu rozlecialo

2.Z toba zerwal na pare lat

3.Drugie malzenstwo mu sie rozlecialo

4.Z toba ostatnio znowu wyziebil stosunki.

Czy ty nic nie dostrzegasz ?

Ja widze w nim toksycznego faceta ktory nie potrafi wejsc w glebsza relacje z kobieta albo  nie chce(!).Potrzebna mu wciaz jakas doopa aby sie dowartosciowac ze jest taki atrakcyjny! 

Bedziesz trzecia (?) jego partnerka z ktora za jakis czas zakonczy zwiazek jak z 2(?)  poprzdniczkami.Taki sie rysuje schemat.

Daj sobie spokoj. z tym Piotrkiem 🙂  To nie facet na staly zwiazek.Potrzebuje ciebie wtedy kiedy mu sp.er.ma rozum odbiera 🙂Jestes wiec dla niego idelna "rezerwowa" .Na telefon  zatakajdziura! 🙂 

 Jestes ze swoim partnerem  na razie w jakims dolku komunikacyjnym.Postaraj sie odbudowac dialog  z tym Mackiem i stworzyc spojny zwiazek  a nie skakac z "grzadki na grzadke " 🙂 chyba ze cie kreci takie miotanie sie miedzy dwoma facetami.

Niektore kobiety lubia jak nimi miotaja skrajne emocje bo dowartosciowuja sie ...wiedza ze zyja ! Jak przyznala moja kuzynka ktora ma za soba 3 rozwody i wciaz spotyka sie z kazdym z ex 🙂 

 

 

Edytowano przez marinero
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Solero napisał:

Jeżeli tak się zachowuje to według mnie po prostu mu nie zależy, a chce tylko mieć kogoś na szybko na telefon. 

Miał mnie na telefon bo układ był prosty spotykaliśmy się gdy któreś z nas miało ochotę tylko po co były te niepotrzebne wyznania. Rozum mi podpowiada że jestem idiatka brnąć w to dalej ale cholerne serce wygrywa z rozumem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Monika-- napisał:

Miał mnie na telefon bo układ był prosty spotykaliśmy się gdy któreś z nas miało ochotę tylko po co były te niepotrzebne wyznania. Rozum mi podpowiada że jestem idiatka brnąć w to dalej ale cholerne serce wygrywa z rozumem

Żal mi tylko tego Twojego Maćka; na całą resztę po prostu szkoda słów...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, samiec_mewy_srebrzystej napisał:

Żal mi tylko tego Twojego Maćka; na całą resztę po prostu szkoda słów...

Jakby Maciek był taki idealny to nie byłoby mnie tutaj i nie byłoby Piotra. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, samiec_mewy_srebrzystej napisał:

... napisała ta idealna. 

Nie jestem idealna i nigdy nie byłam ale nigdy nie oceniam kogoś kogo nie znam. Nigdy nie wiesz co jest w głębi człowieka i jego historii 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Monika-- napisał:

Nie jestem idealna i nigdy nie byłam ale nigdy nie oceniam kogoś kogo nie znam. Nigdy nie wiesz co jest w głębi człowieka i jego historii 

Racja, ale:

Primo: to był opis sytuacji widzianej Twoimi oczami; opis Twojego faceta mógłby różnić się o 180 stopni i nie byłbym w stanie zawyrokować czyja prawda jest prawdziwsza;

Secundo: nawet w Twoim opisie nie wypadłaś zbyt pozytywnie (i to łagodnie mówiąc).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, samiec_mewy_srebrzystej napisał:

Racja, ale:

Primo: to był opis sytuacji widzianej Twoimi oczami; opis Twojego faceta mógłby różnić się o 180 stopni i nie byłbym w stanie zawyrokować czyja prawda jest prawdziwsza;

Secundo: nawet w Twoim opisie nie wypadłaś zbyt pozytywnie (i to łagodnie mówiąc).

Doskonale wiem że nie wypadłam pozytywnie. Mogłam napisać to inaczej starać się usprawiedliwiać albo opisać tylko Piotra nie wspominając Maćka ale tego nie zrobiłam. A ty mając skrawek informacji odrazu mnie oceniłeś 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Monika-- napisał:

Doskonale wiem że nie wypadłam pozytywnie. Mogłam napisać to inaczej starać się usprawiedliwiać albo opisać tylko Piotra nie wspominając Maćka ale tego nie zrobiłam. A ty mając skrawek informacji odrazu mnie oceniłeś 

Powiem Ci szczerze, że sama się przedstawiłaś w określony sposób, a to co robiłaś i robisz naprawdę CHOLERNIE mało rzeczy byłoby w stanie choćby w części usprawiedliwić (o usprawiedliwieniu w całości prawie nie mówię, bo musiałby Cię chyba tłuc, regularnie zdradzać czy coś w tym stylu). Mówiąc wprost: to musiałaby być teraz jakaś wręcz "nokautująca" informacja od Ciebie żeby uratować Twój wizerunek w tej historii.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
54 minuty temu, Monika-- napisał:

Miał mnie na telefon bo układ był prosty spotykaliśmy się gdy któreś z nas miało ochotę tylko po co były te niepotrzebne wyznania. Rozum mi podpowiada że jestem idiatka brnąć w to dalej ale cholerne serce wygrywa z rozumem

Prawda jest taka ze kazdy zwiazek ma dwie a wlasciwie 3 fazy.

1.do 3-4 lat namietnosc 

2,Zazylosc+ zaangazowanie  do ok 6-8 lat 

3.sentyment i blogostan czyli przyzwyczajenie.

Okres jest umowny ale nie odbiega za bardzo od podanych wartosci.

Bardzo wiele kobiet nie chce przyjac tego do wiadomosci ze kazdy zwiazek ma takie same etapy i wciaz chcialyby fazy nr 1 (!)  a wiec namietnosci. Nie zdaja sobie sparwy ze dynamika jest taka ze do namietnosci  potrzeba 2 partnerow  i wzajemnosci.! Jesli tej wzajemnosci n ie ma lub jest ona nizsza niz partnera ,to intensywnosc namietnosci szybko spada.

Dlatego rzucaja sie wciaz w nowe romanse aby wciaz czyc ten zar  ale on w kazdym nowym zwiazku opada po jakims czasie .W nich samych rowniez.Nie rozumieja ze teraz pora na faze druga  a wiec zazylosc  gdy buduje sie fundamentuy pod trzeci etap tj przyjazni  ktora powoduje ze budzi sie w nas emocja zwana wdziecznoscia do partnera 

Zastanowmy sie nieco glebiej nad fazami kazdego zwiazku 

1. Punktem pierwszym w miłości jest najczęściej nagły przypływ erotycznego zainteresowania jakąś osobą, czyli zakochanie.Eksplozja emocji !

2. Odwzajemniona namiętność prowadzi do stopniowego nasilania się wzajemnych kontaktów oraz do wprowadzania do relacji miłosnej coraz większej dawki intymności. Związek wchodzi w fazę romantycznych początków

. 3. Jeśli partnerzy zaangażują się emocjonalnie, dojdą do przekonania, że związek powinien być kontynuowany, to tworzą związek kompletny.

4. Wygaśnięcie namiętności prowadzi do związku przyjacielskiego, którego podstawą pozostaje intymna bliskość oraz poczucie wspólnoty.

5. Zanik intymności u takiej pary prowadzi z kolei do tak zwanego związku pustego, w którym partnerów łączy już tylko wspólnota pewnych celów życiowych.

6. Wycofanie zaangażowania jednej ze stron oznacza rozpad związku. Tak jak widzisz po modelu, miłość w żadnym wypadku nie jest jedną fazą i przede wszystkim nie jest wieczna, kiedyś pewne fazy się kończą, a kolejne zaczynają. Jednak przy odpowiednim zaangażowaniu, wysiłku i solidnej pracy nad związkiem możemy zatrzymać się przy 4 fazie - fazie związku przyjacielskiego.

No i dochodzimy do jadra mej mysli ze trzeba od samego poczatku budowac zreby przyjazni bo na niej oprze sie cale nasze zycie emocjonalne! Im szybciej je zbudujemy tym dla nas lepiej 🙂 

 

Edytowano przez marinero

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, samiec_mewy_srebrzystej napisał:

Powiem Ci szczerze, że sama się przedstawiłaś w określony sposób, a to co robiłaś i robisz naprawdę CHOLERNIE mało rzeczy byłoby w stanie choćby w części usprawiedliwić (o usprawiedliwieniu w całości prawie nie mówię, bo musiałby Cię chyba tłuc, regularnie zdradzać czy coś w tym stylu). Mówiąc wprost: to musiałaby być teraz jakaś wręcz "nokautująca" informacja od Ciebie żeby uratować Twój wizerunek w tej historii.

Sporo w życiu przeszłam bicie zdrada to jest coś co zawsze możesz zakończyć ale jeśli cierpi psychika to nie da się tak poprostu zamknąć drzwi i zostawić wszystkiego za sobą. Bo nawet jak zamkniesz drzwi to głos przez nie i tak słychać. A potem w głowie wszystko się odbija jak echo 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Monika-- napisał:

Sporo w życiu przeszłam bicie zdrada to jest coś co zawsze możesz zakończyć ale jeśli cierpi psychika to nie da się tak poprostu zamknąć drzwi i zostawić wszystkiego za sobą. Bo nawet jak zamkniesz drzwi to głos przez nie i tak słychać. A potem w głowie wszystko się odbija jak echo 

Cierpi psychika... najmniej weryfikowalne uzasadnienia dla takich rzeczy jak zdrada; zupełnie jak kanon 1095 p.3 Kodeksu Prawa Kanonicznego (czyli wytrych umożliwiąjący za odpowiednią opłatą uzyskanie unieważnienia tam gdzie nie ma faktycznych podstaw). Czyli szukanie usprawiedliwienia dla własnej tendencji do zdradzania (no bo przecież czyjaś wina musi być, a na pewno nie Twoja!). Daj spokój, ja póki co nie widzę NICZEGO co by Cię usprawiedliwiało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Monika-- napisał:

[...] Poznalam Piotra 8 lat temu obydwoje byliśmy w związkach. On zakończył swój bardzo szybko dla mnie ja byłam rozdarta sama nie wiedziałm którego bardziej kocham i z którym chciałabym być.

Gdy byłam już gotowa rozstać sie z Maćkiem dla Piotra on nagle zakończył naszą znajomość. Po jednej kłótni  z dnia na dzień po pół roku spędzonych wspólnie weekendów powiedział że to koniec a podobno mnie kochał i ciągle powtarzał żebym sie do niego wprowadziła. [...]

Ile można na Ciebie czekać? Skoro on był w stanie szybko zakończyć swój związek dla Ciebie, a Ty swojego dla niego nie, choć dawałaś mu nadzieję, nic dziwnego, że na koniec wyszła frustracja, wzięły go nerwy i odszedł. Mógł Cię nawet podświadomie obwiniać za rozpad jego relacji i ostatecznie żałować, że tak się stało. 

9 godzin temu, Monika-- napisał:

[...] Piotr nagle zaproponował spotkanie okazalo sie że ma żone i syna. potem spotkaliśmy sie kolejny raz i tak do tej pory. miały to być spotkania tylko dla seksu . spotykaliśmy sie na godzinke wieczorem keidy to tylko było możliwe.Jakiś czas temu on podioł decyzje o rozstaniu z żoną i jest w trakcie rozwodu. Ja cały czas jestem z Maćkiem. w styczniu tego roku napisał że żałuje że kiedyś sie rozstaliśmy i że nie walczył o nas że jakby był cień szansy to teraz walczyłby o mnie. pisaliśmy dużo ze sobą ale nagle znów sie zdystansował. w ostatnim czasie z różnych powodów spotykaliśmy sie od stycznia bardzo rzadko mówił że nie może sie doczekać kiedy bedzie jak w tamtym roku, kiedy znów bedziemy mogli sie częsciej spotykać. teraz kiedy mam większą możliwość do spotkań on prawie sie nie odzywa. [...]

Doskonale widzi, że sytuacja się powtarza, on działa i zaraz będzie wolny, a Ty dalej się wahasz i na pewno zostaniesz ze swoim partnerem, bo tak Ci wygodniej. A więc już w Ciebie nie inwestuje, tylko sobie korzysta od czasu do czasu. Zwiększenie dystansu może oznaczać, że znów znalazł sobie kogoś i stracił zainteresowanie Tobą, choć skoro zapraszasz, to czemu miałby nie...? 

9 godzin temu, Monika-- napisał:

[...] Czy ktoś potrafi wytłumaczyć dlaczego gdy zrobimy krok do przodu to on szybko robi dwa kroki w tył. [...]

Jak wyżej. Inna wersja jest taka, że jesteś zwyczajnie manipulowana i dajesz się zwieść ładnym słówkom, a on pojawia się, jak widać, wtedy, kiedy nie wychodzi mu z innymi kobietami. A skoro ogólnie tak się dzieje, możliwe, że nie potrafi nawiązywać głębszych relacji, jest niestabilny uczuciowo. Jedno jest pewne, jesteś zabawką, taką rolę przyjęłaś, i niczego więcej już nie uzyskasz. Lepiej zdecydowanie zakończyć układ raz na zawsze, niż się poniżać i się prosić, by on łaskawie raczył przybyć i skorzystać. Wobec Twojego partnera to również całkowicie nie w porządku, jednak wypadałoby mieć trochę przyzwoitości i zasad. Karma wraca - skoro Ty krzywdzisz, to jesteś krzywdzona. Powodzenia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Monika-- napisał:

... obydwoje byliśmy w związkach. On zakończył swój bardzo szybko dla mnie ja byłam rozdarta sama nie wiedziałm którego bardziej kocham i z którym chciałabym być...

Z tego powodu rozstał się z Tobą za pierwszym razem.

9 godzin temu, Monika-- napisał:

...Dwa lata temu Piotr nagle zaproponował spotkanie okazalo sie że ma żone i syna. potem spotkaliśmy sie kolejny raz i tak do tej pory..

Ponownie się do Ciebie zbliżył...

9 godzin temu, Monika-- napisał:

Jakiś czas temu on podjął decyzję o rozstaniu z żoną i jest w trakcie rozwodu.

 

Znów podjął kroki aby rozstać się z następną partnerką i być z Tobą.

 

9 godzin temu, Monika-- napisał:

....Ja cały czas jestem z Maćkiem. w styczniu tego roku napisał że żałuje że kiedyś sie rozstaliśmy i że nie walczył o nas że jakby był cień szansy to teraz walczyłby o mnie...

Nie widział szansy bo Ty wciąż tkwisz w miejscu.

 

9 godzin temu, Monika-- napisał:

....Czy ktoś potrafi wytłumaczyć dlaczego gdy zrobimy krok do przodu to on szybko robi dwa kroki w tył...

On za każdym razem robił krok do przodu, Ty dwa kroki w tył. Chciałaś być w związku ze swoim partnerem a jego traktowałaś jak rozrywkę. Zostaw go w spokoju, nie mąć mu w głowie... Stoisz w rozkroku, nie możesz się zdecydować z kim w końcu chciałabyś być. Ot i cała zagadka wyjaśniona.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, marinero napisał:

Prawda jest taka ze kazdy zwiazek ma dwie a wlasciwie 3 fazy.

1.do 3-4 lat namietnosc 

2,Zazylosc+ zaangazowanie  do ok 6-8 lat 

3.sentyment i blogostan czyli przyzwyczajenie.

Okres jest umowny ale nie odbiega za bardzo od podanych wartosci.

Bardzo wiele kobiet nie chce przyjac tego do wiadomosci ze kazdy zwiazek ma takie same etapy i wciaz chcialyby fazy nr 1 (!)  a wiec namietnosci. Nie zdaja sobie sparwy ze dynamika jest taka ze do namietnosci  potrzeba 2 partnerow  i wzajemnosci.! Jesli tej wzajemnosci n ie ma lub jest ona nizsza niz partnera ,to intensywnosc namietnosci szybko spada.

Dlatego rzucaja sie wciaz w nowe romanse aby wciaz czyc ten zar  ale on w kazdym nowym zwiazku opada po jakims czasie .W nich samych rowniez.Nie rozumieja ze teraz pora na faze druga  a wiec zazylosc  gdy buduje sie fundamentuy pod trzeci etap tj przyjazni  ktora powoduje ze budzi sie w nas emocja zwana wdziecznoscia do partnera 

Zastanowmy sie nieco glebiej nad fazami kazdego zwiazku 

1. Punktem pierwszym w miłości jest najczęściej nagły przypływ erotycznego zainteresowania jakąś osobą, czyli zakochanie.Eksplozja emocji !

2. Odwzajemniona namiętność prowadzi do stopniowego nasilania się wzajemnych kontaktów oraz do wprowadzania do relacji miłosnej coraz większej dawki intymności. Związek wchodzi w fazę romantycznych początków

. 3. Jeśli partnerzy zaangażują się emocjonalnie, dojdą do przekonania, że związek powinien być kontynuowany, to tworzą związek kompletny.

4. Wygaśnięcie namiętności prowadzi do związku przyjacielskiego, którego podstawą pozostaje intymna bliskość oraz poczucie wspólnoty.

5. Zanik intymności u takiej pary prowadzi z kolei do tak zwanego związku pustego, w którym partnerów łączy już tylko wspólnota pewnych celów życiowych.

6. Wycofanie zaangażowania jednej ze stron oznacza rozpad związku. Tak jak widzisz po modelu, miłość w żadnym wypadku nie jest jedną fazą i przede wszystkim nie jest wieczna, kiedyś pewne fazy się kończą, a kolejne zaczynają. Jednak przy odpowiednim zaangażowaniu, wysiłku i solidnej pracy nad związkiem możemy zatrzymać się przy 4 fazie - fazie związku przyjacielskiego.

No i dochodzimy do jadra mej mysli ze trzeba od samego poczatku budowac zreby przyjazni bo na niej oprze sie cale nasze zycie emocjonalne! Im szybciej je zbudujemy tym dla nas lepiej 🙂 

 

Nie doceniamy roli przyjaźni, nie zauważamy, że nie z każdym uda się tą przyjaźń zbudować. Zaślepieni urodą, seksem, innymi walorami, ale nie tym na ile umiemy ze sobą rozmawiać, na ile jesteśmy podobni w priorytetach.

Namiastka związku to nie związek. Tkwimy w układach, bo uważamy że nie jest jeszcze tak źle, a nasze serce, rozum wie co innego. Ono już w tym związku nie jest nawet jeśli jest.

Jedyny problem to to, że za często kurczowo trzymamy się czegoś co nie ma sensu. Wystarczy, że czasem jest dobrze i wierzymy, że to wystarczy, wystarczy do czasu.

Spotkałam się ze sformułowaniem "to Twoja wina, bo nie chciałaś już o to walczyć". Z kim mam walczyć, z kimś do kogo nic nie czuję, kto nie zdoła być moim przyjacielem, bo się nie zmieni?

To nie jest wina, że ktoś kogoś zostawia, to rozsądek.

Skomplikowane qfa.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Monika-- napisał:

Sporo w życiu przeszłam bicie zdrada to jest coś co zawsze możesz zakończyć ale jeśli cierpi psychika to nie da się tak poprostu zamknąć drzwi i zostawić wszystkiego za sobą.

Który bił i zdradzał?

Piotruś czy Maciuś?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
20 minut temu, Bimba napisał:

Który bił i zdradzał?

Piotruś czy Maciuś?

Chyba właśnie sęk w tym że nikt, bo wtedy "mogłaby to uciąć".

Dlatego trzeba znaleźć jakieś uzasadnienie dla swojej skłonności do zdrad, a "cierpienie psychiczne" jest tyleż płynne co kiepsko weryfikowalne 😉

Już chyba wolę jak kobieta pisze, że niektóre kobiety nie są stworzone do monogamii. Bardziej brutalne, bardziej bezczelne, ale przynajmniej szczere i nie starające się wybielić latającej babki...

Edytowano przez samiec_mewy_srebrzystej
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, robięjaklubię napisał:

To nie jest wina, że ktoś kogoś zostawia, to rozsądek.

Czasami to nie rozsądek, tylko olewactwo i wygodnictwo, typowe niechciejstwo.  Jak decydujesz się na małżeństwo, to sorry ale nie robisz łaski że wkładasz WSZELKIE starania żeby wyszło

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, samiec_mewy_srebrzystej napisał:
1 godzinę temu, robięjaklubię napisał:

To nie jest wina, że ktoś kogoś zostawia, to rozsądek.

Czasami to nie rozsądek, tylko olewactwo i wygodnictwo, typowe niechciejstwo.  Jak decydujesz się na małżeństwo, to sorry ale nie robisz łaski że wkładasz WSZELKIE starania żeby wyszło

Po pierwsze,  nie ma takiego obowiązku ze jak się wejdzie w związek to trzeba w nim beż względu na wszystko być,

A po drugie nikt w układzie Monisia Piotruś Maciuś nie zdecydował się na małżeństwo, nikt nikomu nie przysięgał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, Bimba napisał:

Po pierwsze,  nie ma takiego obowiązku ze jak się wejdzie w związek to trzeba w nim beż względu na wszystko być,

A po drugie nikt w układzie Monisia Piotruś Maciuś nie zdecydował się na małżeństwo, nikt nikomu nie przysięgał.

Istnieje coś takiego jak zwykła ludzka przyzwoitość. Nie trzeba być mężem czy żona, aby być wiernym  

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, Monika-- napisał:

To po co mówił że jest gotów podjąć walke o mnie. jak byłam u niego jakiś czas temu to powiedział żebym sie do niego wprowadziła i była z nim?

Mówić, a podjąć to dwie różne sprawy i proszę nie mylić pojęć. Chyba wiesz, albo zdajesz sobie sprawę z tego, co robi ktoś, obojętnie, czy mężczyzna czy kobieta, kiedy im zależy na kimś szczególnie?! Otóż, robi wszystko, żeby połączyć się z tą drugą stroną i nie marnować życia, ani sobie, ani innym. To jak się później układa w takim związku, to już zupełnie inna sprawa. Ale najważniejsze jest to, aby ktoś podjął kroki w drodze do  wspólnego szczęścia. Co z tego, że on się deklaruje, wali się życie powiedzmy 6 osobom ( bo trzeba brać pod uwagę dzieci) jeśli nikt się nie deklaruje, albo deklaruje się, że dla Ciebie zmieni swoje życie i nic z tych czczych deklaracji nie wynika. Ile ważą wszystkie puste słowa? I jak bardzo Wasza relacja jest poważna, to można poznać jedynie po konkretnych czynach. Czym innym byłoby, gdyby partner pozostawał w wiezieniu i nie mógłby deklarować niczego, ani wspólnej przyszłości, bo ta oddalona jest z racji skazania, w perspektywie czasu na ho ho nie wiadomo kiedy , bo nie wiadomo czy uczucia przetrwaja, a czym innym to, że zarówno on jak i Ty, jesteście calkiem blisko siebie, bez wyraźnych deklaracji, a wyłącznie jako wzajemne używki, jakby dla zabawy, więc ktoś tu nie jest pewien czy to co jest, jest warte poświęcenia temu czasu i uwagi. No, jeśli on chce żebyś się wprowadziła, to się wprowadź, na próbę i coś tam zawsze zdecydujecie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, zwenus napisał:

Istnieje coś takiego jak zwykła ludzka przyzwoitość. Nie trzeba być mężem czy żona, aby być wiernym  

Ani żeby być przyzwoitym. To całkiem fajne, kiedy ludzie są przyzwoici, względem siebie i innych. I do tego rzeczywiście nie potrzeba żadnych deklaracji, ani przysięgania. To mieszka gdzieś w środku, pytanie czy w każdym? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
19 minut temu, Bimba napisał:

Po pierwsze,  nie ma takiego obowiązku ze jak się wejdzie w związek to trzeba w nim beż względu na wszystko być,

Do granicy określanej "bez względu na wszystko" wydaje się tu jeszcze być dość daleko; na razie mamy bardziej próby usprawiedliwienia, że ktoś odczuwa świąd w pewnej części ciała...

19 minut temu, Bimba napisał:

A po drugie nikt w układzie Monisia Piotruś Maciuś nie zdecydował się na małżeństwo, nikt nikomu nie przysięgał.

Racja; po wpisach w tym wątku widać, że niektórzy nie dorośli do małżeństwa (i być może nigdy nie dorosną) i tylko zrobiliby krzywdę swojej ewentualnej żonie czy mężowi gdyby zdecydowali się na taki krok...

Nie zmienia to faktu, że niewierność nawet w związku nieformalnym to szmaciarstwo skrajne.

Edytowano przez samiec_mewy_srebrzystej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, samiec_mewy_srebrzystej napisał:

Czasami to nie rozsądek, tylko olewactwo i wygodnictwo, typowe niechciejstwo.  Jak decydujesz się na małżeństwo, to sorry ale nie robisz łaski że wkładasz WSZELKIE starania żeby wyszło

Na małżeństwo decydują się często ludzie młodzi, którzy wierzą, że się uda a sama wiara nie wystarczy.

Kiedy w związku zgrzyta łatwo zniszczyć miłość, której odbudować na siłę się nie da. Nie zmusisz się do miłości choćbyś nie wiem co robił.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, samiec_mewy_srebrzystej napisał:

Czasami to nie rozsądek, tylko olewactwo i wygodnictwo, typowe niechciejstwo.  Jak decydujesz się na małżeństwo, to sorry ale nie robisz łaski że wkładasz WSZELKIE starania żeby wyszło

Czasami...

Różnie to bywa, bo i różni ludzie, na różnym poziomie rozwoju się pobierają.

Jeśli latami próbuje się coś robić, i nie ma z tego rezultatów, w końcu się związek wypala. Wtedy już nie walczysz o niego, bo go zwyczajnie nie ma. Jest jedynie papierek, który stanowi o tym, co BYŁO.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, samiec_mewy_srebrzystej napisał:

Nie zmienia to faktu, że niewierność nawet w związku nieformalnym to szmaciarstwo skrajne.

Owszem, ale ja odnosiłam się do tego twojego niechciejstwa i lenistwa w związku.

Bycie w związku i odejście z niego nie jest przymusem, nie jest karane i nie pociąga za sobą żadnych skutków prawnych. 

Każdy ma prawo odejść i szukać szczęścia w innym związku lub jako singiel.

Zdrada również nie jest karana,  ani w związku ani nawet w małżeństwie.

To oczywiście kwestia zwykłej przyzwoitości, ale dużo ludzi lubi trzymać gałąź dopóki dobrze nie złapie kolejnej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×