Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
carina

ciagle problemy z partnerem

Polecane posty

Hej

Pisze aby sie troche wyżalić. Otóż jestem w trudnej relacji z mężczyzną. Ciągle jestem sfrustrowana. 

On jest rozwodnikiem, pływa na kontraktach 3/3 ma tez córke 7 lat. Mieszka w mieszkaniu w domu rodzinnym, on ma 39 lat ja 36. Chodzi o to, że ten związek do łatwych nie należy. Musze przedewszystkim akceptować fakt, ze nie ma go 3 a w czasach pandemii nawet 4 miesiące. Do tego ma córkę, bardzo ją lubie natomiast jak to z dzieckiem, kiedy ona jest to praktycznie sie nie widujemy. Albo na zasadzie, ze ja jade do niego ale wracam na noc do siebie.

Problem polega na tym, że on wiecznie sie czymś zajmuje. Wymyśla sobie zajęcia, często kosztem naszego czasu. Dla niego wróciłam ze szkocji do polski, zaoferował mi abym się do niego wprowadziła. Był to tak naprawde pierwszy okres gdy moglismy byc razem. Spodziewałam sie, ze bedzie miodowo natomiast on oznajmił mi, ze on chce się zajmować swoimi rzeczami i oczekiwał, ze ja tez sie zajme swoimi. Troche szok! Oczywiście rozumiem, ze nie mozna przeciez wisiec na sobie ale powiedzcie mi, czy początki związków nie są właśnie takie? Radość z przebywania razem? On zachowywał się jak w jakimś amoku, wstawał 6-7 rano, budził mnie budzikiem i albo go nie było albo np pomagał bratu w remoncie. Ja w tym czasie zajmowałam się domem. Chciałam odpocząć od pobytu w UK i zrobiłam sobie przerwę od pracy, naa co zareagował niezbyt entuzjastycznie. 

Kłucilismy sie dużo. Głównie nie moglismy zgrać swoich oczekiwań. Ja przyznam, ze inaczej sobie wyobrażałam ten okres. Wiadomo liczyłam na sex kilka razy dziennie, wspolnie spędzanie czasu. Często komunikowałam mu swoje niezadowolenie. On kilka razy oznajmił mi, że nie czuje do mnie tego co by chciał, i że lepiej będzie jak się rozstaniemy...Nie mogłam w to uwierzyć, ze tak mnie potraktował. Koniec końców wyprowadziłam się z płaczem z jego rodzinnego domu, zamówiłam busa i zabrałam wszystkie swoje rzeczy. Gdy wyprowadzałam się, uzgodniliśmy, ze zobaczymy jak będzie między nami kiedy będziemy osobno...WYpłynął na kontrakt na nowy statek i kontakt nie był zbyt częsty. Frustrowało mnie to, klucilismy sie o to i ogólnie ciągle wracał temat tego jak to nie wyszło kiedy wprowadziłam się do niego. W końcu on oznajmił, ze czuje sie osaczony i ze ma już dość ciągłych kłutni, na co ja powiedziałam ze daje mu więc święty spokoj, zablokowałam go i zapomniałam o nim z czasem. Kiedy wrócił z kontraktu to pisał do mnie, w sprawie rzeczy, które zostały u niego. Chial umówić się abym je odebrała. Miło się rozmawiało, po czym on jakby coraz częściej pisał do mnie jakby szukając kontaktu. W końcu poprosił o spotkanie, gdzie zalany łzami prosił mnie abym do niego wróciła i wyznał mi miłość. Byłam zaskoczona tym faktem. Gość przynzał ze był egoistą i że myślał tylko o swoich sprawach.

Z czasem przekonałam się do niego z powrotem. Spotkania były super, czułam ze sie stara i dba o mnie. Do czasu kiedy nie zdecydowałam się aby do siebie wrócić. Wtedy jakby czar prysł. Pojawiły się niejasne sytuacje np meszkaniowa. Ja mam swoje mieszkanie, 46 m ale on nie chce ze mną mieszkać, mówi ze w domu rodzinnym mu wygodnie, ma wszystko pod ręką. Ogolnie zaczęlam sie wahać czy powinnam w to iść, ponieważ nie ma planów mieszkaniowych a ciężko rozwijac zwiazek jak go wiecznie nie ma. On znowu zaczal wymyslac jakies swoje zajęćia, to bratu pomaga np kilka dni a to kladzie sobie cegle na scianie. Teraz nie widzielismy sie 4 dni. Napisal tylko ze caly dzien kladzie cegle i nie ma jak zawdzwonic. Nie zapyta mnie jaki mam grafik i kiedy mam dzień wolny. 4 dni jestem w niepewnosci czy w ogole sie spotkamy. Czuje sie znowu sfrustrowana ta cala sytuacją i już nie wiem czy to ja przesadzam czy cos tu jest nie tak. Dodam, ze on nie rozumie o co mi chodzi i o co sie tak denerwuje...Dodam, ze to juz 3 rok jak to ciagne i mam powoli dosc. Uwazam, ze znamy sie juz na tyle ze powinnismy juz razem mieszkac czy tez planowac wspolna przyszlosc. Pomozcie

 

 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przeciez on nie chce "normalnej" przyszlosci z toba. Masz byc tylko z doskoku.

  • Like 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

tak uważasz? mam wrażenie, ze go zrażają moje reakcje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, carina napisał:

tak uważasz? mam wrażenie, ze go zrażają moje reakcje

No wiesz, na kogoś trzeba zrzucić odpowiedzialność, a przecież nie na siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Macie inne oczekiwania. On raczej nadaje się do spotykania na odległość i to wtedy kiedy mu pasuje. Nie ma co sobie robić nadziei, że coś z tego wyjdzie. Masz dwa wyjścia:

1) rozstać się i znaleźć kogoś kto będzie miał podobne oczekiwania od związku

2) utrzymać to jako pół związek tzn. mieszkacie osobno, z góry umawiacie terminy spotkań, nie angażujesz się zbytnio tylko dobrze się bawisz i wracasz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

już sama nie wiem co sądzić... z jednej strony jeździ ze mną po marketach budowlanych jak sie widzimy, bo wykańczam mieszkanie a z drugiej takie coś...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, carina napisał:

już sama nie wiem co sądzić... z jednej strony jeździ ze mną po marketach budowlanych jak sie widzimy, bo wykańczam mieszkanie a z drugiej takie coś...

Macie inne oczekiwania co do związku. On potrzebuje więcej wolności, oddechu, swobody. Ty potrzebujesz kogoś kto będzie przy Tobie często. Robisz mu więc jazdy. On się czuje ograniczany, okradziony z jego wolności. Im bardziej będziesz go naciskać tym bardziej będzie się między wami rozwalać. Kiedy go zawłaszczasz stajesz się intruzem, będzie walczył z tym. Przez kłótnie stajesz się też mniej atrakcyjna. On widzi, że nie umiesz bez niego żyć a to nie działa dobrze na związek. 

Nie odbieraj tego za krytykę, bo wcale tak nie uważam. Po prostu czego innego chcecie. Jeżeli chcesz z nim być to musisz go zaakceptować takim jakim jest i dać mu wolność. Ptaszek trzymany w klatce nie jest szczęśliwy.

Myślę jednak że mając takie usposobienie, ty akceptujac go takim jakim jest nie będziesz szczęśliwa.

Więc albo,...., albo nie trzymaj ptaszka za ogon.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, carina napisał:

tak uważasz? mam wrażenie, ze go zrażają moje reakcje

On sie nie liczy z twoimi potrzebami. Poza tym zostalas zdegradowana do seksu pod reka 😉 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Anielika napisał:

On sie nie liczy z twoimi potrzebami. Poza tym zostalas zdegradowana do seksu pod reka 😉 

liczy sie, jednak nie ze wszystkimi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, carina napisał:

liczy sie, jednak nie ze wszystkimi.

 Na przyklad? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, carina napisał:

liczy sie, jednak nie ze wszystkimi.

Jesteś dla niego ważna, tylko ma inną wizję waszego związku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie umiem sobie wyobrazić związku z takim podejściem. Już sama nie wiem czy przesadzam, czy mam racje. W każdym badź razie nie czuje się ważna. Odwiózł mnie do domu w srode, potem do soboty robił scianke, raz napisał nawet ze cały dzień działał i przeprosił za brak odzewu ale nie rozumiem jak wiedząc, że pracuje na etat nie ma ochoty aby np zaplanować czas na moje dni wolne, kiedy jest niedziela a my się nei widzielismy od środy rano.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, carina napisał:

Nie umiem sobie wyobrazić związku z takim podejściem. Już sama nie wiem czy przesadzam, czy mam racje. W każdym badź razie nie czuje się ważna. Odwiózł mnie do domu w srode, potem do soboty robił scianke, raz napisał nawet ze cały dzień działał i przeprosił za brak odzewu ale nie rozumiem jak wiedząc, że pracuje na etat nie ma ochoty aby np zaplanować czas na moje dni wolne, kiedy jest niedziela a my się nei widzielismy od środy rano.

Każdy ma inny apetyt na związek. Jeden potrzebuje być z kimś cały czas, inny potrzebuje mniej.

To nie tak, że z Tobą jest coś nie tak czy z nim. Jesteście inni, to wszystko. On musi zgłodnieć, żeby chcieć. Może zacznij mieć swoje zaiteresowania znajomych, odsuń się trochę od niego, nie dzwoń, nie pisz i zobaczysz jak to podziała. Jemu rozłąka dobrze robi, skoro taki wybrał zawód, jednak nie każda kobieta to zaakceptuje, bo większość chce mieć swojego na stałe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam swoje życie, znajomych. Jak on nie pisze to i ja nie pisze. Jemu to jednak nie przeszkadza,.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, carina napisał:

Nie umiem sobie wyobrazić związku z takim podejściem. Już sama nie wiem czy przesadzam, czy mam racje. W każdym badź razie nie czuje się ważna. Odwiózł mnie do domu w srode, potem do soboty robił scianke, raz napisał nawet ze cały dzień działał i przeprosił za brak odzewu ale nie rozumiem jak wiedząc, że pracuje na etat nie ma ochoty aby np zaplanować czas na moje dni wolne, kiedy jest niedziela a my się nei widzielismy od środy rano.

Nie liczysz się. Będziesz tego żałować. Zabierze Ci najlepsze lata i znajdzie se inna. Nie czuć dobrej energii, tylko wymuszenia obietnic, że odtąd to będzie tak i tak i tak - przyrzeknij. A on robi co chce, bo umiłował w tym konkretnym przypadku wolność i swobodę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, carina napisał:

tak uważasz? mam wrażenie, ze go zrażają moje reakcje

Eee ! facet ewidentnie nie chce sie z toba wiazac  i chce cie miec jako przystan:) ale z doskoku.Nie chce budowac z toba wiezi bo jestes mu potrzebna tylko do seksu. Jesli masz inne oczekiwania to szukaj innego partnera.! 🙂 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przecież to szarpanina, a nie związek z prawdziwego zdarzenia! Zmarnuje Ci resztę najlepszych lat życia i taki będzie finał. Facet, któremu zależy i Cię chce-znajdzie sposób, a który ma Cię gdzieś znajdzie wymówkę. Niejeden związek widziałam przechodzony i bez progresu ludzie tkwili w nim latami-ani dziecka, ani ślubu, czasem razem wynajmowali. Po iluś tam latach para znajomych, a nie związek. A to powinno być jak u mojej kumpeli po 30tce: po pół roku zamieszkali razem, kolejne pół zaręczyny, po 2latach ślub kościelny, po 3 dziecko. Sama zaraz kończę 36lat i w naszym wieku szkoda na bawienie się w toksyków, w panów rozstania i powroty i wiecznie niezdecydowanych!!@

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
17 godzin temu, carina napisał:

Musze przedewszystkim akceptować fakt, ze nie ma go 3 a w czasach pandemii nawet 4 miesiące. Do tego ma córkę, bardzo ją lubie natomiast jak to z dzieckiem, kiedy ona jest to praktycznie sie nie widujemy.

Nie musisz, to był Twój wybór - wiedziałaś, że jest marynarzem i ojcem.

 

17 godzin temu, carina napisał:

Problem polega na tym, że on wiecznie sie czymś zajmuje. Wymyśla sobie zajęcia, często kosztem naszego czasu. Dla niego wróciłam ze szkocji do polski

Zdążyłaś przeprowadzić się dla niego z powrotem zza granicy, ale przez trzy lata nie zdążyłaś zrozumieć, że człowiek "uwięziony" na statku ma potrzebę odżyć i nażyć się na zapas. Oraz że praca w żegludze przyzwyczaiła go do dużej aktywności - poczytaj jakieś blogi albo reportaże na ten temat: na statku przysługuje czas wolny od pracy, ale zawsze znajdzie się coś do roboty. Toteż nic w tym bardzo dziwnego, jeśli w przerwach między kontraktami marynarz nie przestawia się na zupełnie inny tryb funkcjonowania.

 

17 godzin temu, carina napisał:

zrobiłam sobie przerwę od pracy, naa co zareagował niezbyt entuzjastycznie.

Twoja rezygnacja z pracy mogła mu się źle skojarzyć. Marynarze dużo zarabiają, uchodzą za bogatych, co czasem jest główną przyczyną tego, że kobiety zaginają na nich parol. 

 

17 godzin temu, carina napisał:

Wiadomo liczyłam na sex kilka razy dziennie

Wiadomo? 🤣 

Dobra, poważnie -  Wygórowane oczekiwania na tej płaszczyźnie to krok od wpędzenia partnera w uzależnienie. A potem będziesz płakać na myśl o tym, co też on może wyczynia w portach.

 

17 godzin temu, carina napisał:

Pojawiły się niejasne sytuacje np meszkaniowa. Ja mam swoje mieszkanie, 46 m ale on nie chce ze mną mieszkać, mówi ze w domu rodzinnym mu wygodnie, ma wszystko pod ręką. Ogolnie zaczęlam sie wahać czy powinnam w to iść, ponieważ nie ma planów mieszkaniowych

Nie chce z Tobą mieszkać w Twoim mieszkaniu czy w ogóle? Wcześniej mieszkałaś z nim w jego domu rodzinnym - jeżeli to nadal wchodzi w grę i Ci to pasuje, ten związek ma szansę. Jeśli nie, nie ma sensu tego ciągnąć.

 

17 godzin temu, carina napisał:

Uwazam, ze znamy sie juz na tyle ze powinnismy juz razem mieszkac czy tez planowac wspolna przyszlosc.

Zamieszkać razem jak najszybciej, wypracować kompromisy i dopiero wtedy planować coś poważniejszego. A jeśli w krótkim czasie okaże się, że docieranie się wciąż Wam nie wychodzi, dać sobie spokój.

 

17 godzin temu, carina napisał:

Teraz nie widzielismy sie 4 dni. Napisal tylko ze caly dzien kladzie cegle i nie ma jak zawdzwonic. Nie zapyta mnie jaki mam grafik i kiedy mam dzień wolny. 4 dni jestem w niepewnosci czy w ogole sie spotkamy.

Jakkolwiek to brzmi, mężczyznę w związku trzeba sobie wychować (w drugą stronę tak samo). Gdy ktoś nie ma jakiegoś nawyku i z natury jest mało domyślny, czekanie w niepewności na jego ruch nie ma żadnego sensu. Powinnaś jasno zakomunikować, że chcesz wiedzieć, czy się spotkacie. Kładzenie cegły to zajęcie niesprzyjające dzwonieniu, ale dla chcącego nic trudnego. Tak więc za każdym razem, niezależnie od sytuacji obserwuj reakcje i wyciągaj wnioski.

Edytowano przez kurka na maśle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, kurka na maśle napisał:

.... Kładzenie cegły to zajęcie niesprzyjające dzwonieniu, ale dla chcącego nic trudnego....

Ja bym powiedziała, ze bardzo sprzyjające (o ile to są już gotowe płytki ceglane na klej na ścianę) - zero szlifowania czyli większego hałasu, nie ma jakiegoś wielkiego kurzu. Stawiasz blisko tel i przełączasz na glośnomowiacy, albo słuchawki na uszy i tel do kieszeni i jedziesz kilka godzin na pogaduchach 😉 Też miałam takie rozmowy, i to uwierz w gorszych warunkach, dlatego dziwne to jest, że nawet w przerwie od kładzenia ściany nie zadzwonił, albo nie napisał jak mija dzień 😳 To jest przykre i nie ma tu jego jakieś usposobienie samotnika nic do rzeczy! 

Poza tym, dlaczego Ty do niego nie piszesz, kiedy on do Ciebie też nie pisze? Przecież możesz (w ramach rozsądku ofc). 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, SheriDANKA 😜 napisał:

słuchawki na uszy i tel do kieszeni i jedziesz kilka godzin na pogaduchach

Można i tak, ale po co ryzykować zdrowiem. Niby oficjalnie nie ma jakichś większych dowodów na szkodliwych wpływ komórek, jednak specjaliści zalecają ostrożność. Na przykład trzymanie telefonu komórkowego blisko układu rozrodczego może okazać się bardzo złym rozwiązaniem dla par, które z czasem chciałyby założyć rodzinę i mieć jeszcze dzieci. To już lepiej zrobić sobie przerwę i zadzwonić z głośnomówiącego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, kurka na maśle napisał:

To już lepiej zrobić sobie przerwę i zadzwonić z głośnomówiącego.

No wlasnie albo przerwa w pracy na szybkie zadzwonienie albo głośnomówiący, gdzie właśnie nawet nie trzeba przerywać pracy, jeśli nie ma hałasu.

I tak, słyszałam o tym problemie  bezpłodności i ogólnie, że komórki emitują szkodliwe fale itp. Ja jednak przedstawiłam jedną z możliwości na te szczególną okoliczność no, bo co on tygodniami, dzień w dzień, będzie kładł te cegłę (ozdobną zdaje się) na ścianę w mieszkaniu? To ile te ściany mieszkania mają metrów powierzchni?? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

O rany, facet po prostu ma ją w doopie.

Uzywa jej tylko jak chce opróżnić worek i tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie z robiejaklubie, macie zupelnie inne potrzeby i oczekiwania od zwiazku. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak przez trzy lata się nie dogadaliście to i przez następne pięć czy dziesięć się nie dogadacie

Pora uwolnić ten statek i poszukać innego portu 

Świat jest pełen fajnych facetów którzy czekają na swoją ukochaną kobietę dla której są gotowi rzucić nie tylko remont ale i cały świat! 

Próbowałaś, nie wyszło, szkoda tracić czasu ...

Teraz ktoś inny powinien mieć swoją szansę na ♥️

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

związek został zakończony, dzięki za odpowiedzi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, carina napisał:

związek został zakończony, dzięki za odpowiedzi

Chyba nie przez kafeterie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, carina napisał:

związek został zakończony, dzięki za odpowiedzi

Raczej żałować nie będziesz. Lepiej poznać kogoś, kto ciągnie w tym samym kierunku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×