Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Azazello1253

Coraz poważniej myślę o rozwodzie

Polecane posty

Piszę tutaj, bo właściwie nie mam nawet z kim na ten temat pogadać, wiem jaka będzie reakcja ludzi którzy mnie znają, więc myślę, że czasem warto spytać tych, którzy nie wiedzą kim jestem.

Jestem po ślubie ponad 10 lat, mam jedno dziecko. Od wielu lat mam wrażenie, że jedynym co mnie łączy z moją żoną jest nasze dziecko. Pewnie bez niego już dawno bym się rozwiódł. Właściwie nie mamy wspólnych pasji, zainteresowań, nawet gust muzyczny mamy inny. Jestem dobrym ojcem, ale mężem już niekoniecznie. Przestałem kochać swoją żonę już kilka lat temu, ale zależy mi na dobru dziecka więc nie podejmowałem żadnej nieprzemyślanej decyzji.
Mam niecałe 40 lat, mieszkam w dużym mieście, zajmuję poważne stanowisko w dużej korporacji, zarabiam znacznie powyżej średniej. Dlaczego o tym piszę? Nie dlatego żeby się chwalić, ale dlatego, że mężczyzna w mojej sytuacji może bez najmniejszego problemu może znaleźć piękną, mądrą i kochającą kobietę, która nie będzie wiecznie zmęczona, która bedzie cieszyła się moją obecnością a seks będzie wynikał z uczucia a nie z "przyzwyczajenia" lub "obowiązku". Wierzcie mi, znam wiele kobiet które zarabiają nie gorzej ode mnie i nie lecą na kasę, szukają uczucia, bratniej duszy, wspólnych wyjść, wyjazdów etc. Same są po nieudanych związkach i teraz doskonale wiedzą czego chcą.
Myślę, że rozwód jest nieunikniony i nie wiem, czy jest sens czekać z tym kolejne lata. Straciłem nadzieję na poprawę, myślę, że może być tylko gorzej. Dzisiaj nadal jestem pełen werwy i chęci życia, nie chcę być zmęczonym życiem 50-cio letnim rozwodnikiem....

Może ktoś ma/miał podobne doświadczenia i zechce się podzielić swoimi przemyśleniami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ty juz podjales decyzje i szukasz tylko jej potwierdzenia

jakie podejscie do tematu ma zona, rozmawiales z nia o tym ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bierz rozwód, nie marnuj życia kobiecie, niech szczęście da jej ktoś, kto będzie ją kochał i szanował. 

 

Rozumiem, że Twoja żona, wg Cb, nie jest piękna i mądra, skoro taką możesz sobie dopiero znaleźć? Widocznie czujesz się od niej lepszym, takie odnoszę wrażenie czytając to. Zastanawiam się, czy Twoja żona nie jest zmęczona przez opiekę nad dzieckiem. Ale to Ty jesteś dobrym ojcem. 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

O czym miałem rozmawiać z żoną? "kochanie wiesz co, chcę się z Tobą rozwieźć, co ty na to?".
Co do naszego życia to rozmawiałem wielokrotnie, czasem to pomagało na tydzień, czasem na miesiąc, a potem wszystko wracało do punktu wyjścia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
3 minuty temu, AngelikaS. napisał:

Bierz rozwód, nie marnuj życia kobiecie, niech szczęście da jej ktoś, kto będzie ją kochał i szanował. 

 

Rozumiem, że Twoja żona, wg Cb, nie jest piękna i mądra, skoro taką możesz sobie dopiero znaleźć? Widocznie czujesz się od niej lepszym, takie odnoszę wrażenie czytając to. Zastanawiam się, czy Twoja żona nie jest zmęczona przez opiekę nad dzieckiem. Ale to Ty jesteś dobrym ojcem. 🙂

Nie no wiadomo, ja jestem złym ojcem, uważam się za lepszego od mojej żony, a ona jest zmęczona opieką nad dzieckiem 🙂 i to ja marnuję jej życie. Jakaż to sztampowa odpowiedź kobiety  🙂

 

Edytowano przez Azazello1253

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, słonik dumbo napisał:

A przed dziedzkiem to co łączyło ciekawe to wszystko przez dziedzko napewno 

Ślub wzięliśmy długo przed urodzeniem dziecka. Była miłość, była fascynacja, było wszystko. Nie byłem młody i głupi, ale być może decyzję podjąłem zbyt szybko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Azazello1253 napisał:

Nie no wiadomo, ja jestem złym ojcem, uważam się za lepszego od mojej żony, a ona jest zmęczona opieką nad dzieckiem 🙂 i to ja marnuję jej życie. Jakaż to sztampowa odpowiedź kobiety  🙂

 

No to odejdź, jak to ona marnuje Ci życie, bo jest zmęczona, nie chce seksu i nie cieszy się Twoją obecnością. Znajdź sobie kobietę, która bedzie się cieszyć Twoją obecnością, z którą będziesz mógł wychodzić i wyjeżdżać. A jakby Twoja żona zdecydowała się na opiekę naprzemienną, to w życiu Twoim i Twojej nowej partnerki będzie miejsce dla Twojego syna pośród uciech ciała i duszy w nowym związku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, AngelikaS. napisał:

A jakby Twoja żona zdecydowała się na opiekę naprzemienną, to w życiu Twoim i Twojej nowej partnerki będzie miejsce dla Twojego syna pośród uciech ciała i duszy w nowym związku?

Jakaż kolejna sztampowa odpowiedź. Widzę, że niewiele zrozumiałaś z mojego wpisu, skoro skupiłaś się na uciechach ciała i duszy. No ale nie wymagajmy zabyt wiele :).  Bardzo chętnie wezmę całkowitą opiekę nad moim dzieckiem, nie mam z tym najmniejszego problemem. Problemem jest małżeństwo a nie macieżyństwo droga "Angeliko" 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Incelariusz napisał:

Błagam cię, odejdź od niej, bo nie powinieneś mieć żadnej kobiety z takim podejściem. Jak się od niej odczepisz to może jeszcze znajdzie sobie ona jakiegoś normalnego faceta z którym wychowa wasze dziecko, a ty se będziesz w tym czasie siedział w swoim korpo waląc k*nia do swojego ważnego stanowiska.

Strasznie stulejarska odpowiedź Ireczku :).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
4 minuty temu, Incelariusz napisał:

Po prostu smutno mi, że jakaś wartościowa kobieta marnuje sobie życie przy facecie, który myśli, że jak ma "poważne" stanowisko w korpo to jest kurła kimś.

Swoją drogą jakie jest poważne stanowisko w korporacji? Współpracowałem (niestety) z dużymi firmami z siedzibami na Zachodzie i ani stanowiska ani nawet wypłaty nie były tam jakieś nadzwyczajne.

To idź się wypłakać skoro ci smutno. A jak nie masz podobnych doświadczeń, to wybacz, ale twoja opinia na mój temat jest mi całkowicie obojętna 🙂

 

Edytowano przez Azazello1253

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 minut temu, Azazello1253 napisał:

Jakaż kolejna sztampowa odpowiedź. Widzę, że niewiele zrozumiałaś z mojego wpisu, skoro skupiłaś się na uciechach ciała i duszy. No ale nie wymagajmy zabyt wiele :).  Bardzo chętnie wezmę całkowitą opiekę nad moim dzieckiem, nie mam z tym najmniejszego problemem. Problemem jest małżeństwo a nie macieżyństwo droga "Angeliko" 🙂

Ty atakujesz każdego, kto napisze coś, co nie jest zgodne z Twoimi oczekiwaniami. Jak tak samo traktujesz żonę, to się nie dziwię, że jest jaka jest.

Jakbym Ci napisała tak:

"Masz rację, idź i szukaj godnej siebie o wielki kierowniku czy inny wysoki stanowiskiem pracowniku korporacji o ponadprzeciętnej pensji, bo zasługujesz na to, aby piękna, mądra i kochajaca kobieta cieszyła się z Twej uświetniającej jej marny żywot obecności."

to pewnie byś tak nie pluł w odpowiedziach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Incelariusz napisał:

Ja też chłopowi prawdę napisałem to mi odpisał, że moja odpowiedź go nie obchodzi xD

Typowe dla wysokich stanowiskiem i mniemaniem o sobie osób. 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Błagam cię, odejdź od niej.."

Ojojoj, Incelariusz namawia do rozwodu. A diabel juz zaciera raczki i dorzuca do ognia...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A jak byłam przed ślubem? Co sie stało ze wspólnymi zainteresowaniami, pasjami? Co was połączyłam, że postanowiłeś się oswiadczyć? I dlaczego teraz już to nie gra? Myślisz że po urodzeniu dziecka wszystko się zmieniło czy raczej nie? Co ci konkretnie przeszkadza, że żona jest zmęczona, może ma depresję? A jak było kiedyś? Jaki jest konkretny powód twoich myśli o rozwodzie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Azazello1253 napisał:

Była miłość, była fascynacja, było wszystko

Może terapia pomoże wrócić do tych emocji. Pomoc specjalisty na tym etapie, może to tylko rutyna. Ja bym zaproponowała na tym etapie partnerowi wizyte w jakiejs poradni małżeńskiej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Niby czemu diabeł zaciera rączki"

Za blaganie kogos o odejscie od zony, zamiast blagac, zeby pozostal w swietym sakramencie malzenstwa, nauczyl sie pokory i poprawil. Za przypisywanie komus grzesznych czynnosci seksualnych kierujac sie zapewene wlasnymi tego rodzaju grzesznymi czynnosciami. Za oczywisty brak milosci do blizniego swego. Wiec czeka na ciebie i zaciera raczki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Jeżeli krzywdzi ją i dziecko i wiemy, że się raczej nie zmieni to może lepiej, żeby ich zostawił"

Wytlumaczysz to rogatemu. Powodzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Azazello1253 napisał:

Piszę tutaj, bo właściwie nie mam nawet z kim na ten temat pogadać, wiem jaka będzie reakcja ludzi którzy mnie znają, więc myślę, że czasem warto spytać tych, którzy nie wiedzą kim jestem.

Jestem po ślubie ponad 10 lat, mam jedno dziecko. Od wielu lat mam wrażenie, że jedynym co mnie łączy z moją żoną jest nasze dziecko. Pewnie bez niego już dawno bym się rozwiódł. Właściwie nie mamy wspólnych pasji, zainteresowań, nawet gust muzyczny mamy inny. Jestem dobrym ojcem, ale mężem już niekoniecznie. Przestałem kochać swoją żonę już kilka lat temu, ale zależy mi na dobru dziecka więc nie podejmowałem żadnej nieprzemyślanej decyzji.
Mam niecałe 40 lat, mieszkam w dużym mieście, zajmuję poważne stanowisko w dużej korporacji, zarabiam znacznie powyżej średniej. Dlaczego o tym piszę? Nie dlatego żeby się chwalić, ale dlatego, że mężczyzna w mojej sytuacji może bez najmniejszego problemu może znaleźć piękną, mądrą i kochającą kobietę, która nie będzie wiecznie zmęczona, która bedzie cieszyła się moją obecnością a seks będzie wynikał z uczucia a nie z "przyzwyczajenia" lub "obowiązku". Wierzcie mi, znam wiele kobiet które zarabiają nie gorzej ode mnie i nie lecą na kasę, szukają uczucia, bratniej duszy, wspólnych wyjść, wyjazdów etc. Same są po nieudanych związkach i teraz doskonale wiedzą czego chcą.
Myślę, że rozwód jest nieunikniony i nie wiem, czy jest sens czekać z tym kolejne lata. Straciłem nadzieję na poprawę, myślę, że może być tylko gorzej. Dzisiaj nadal jestem pełen werwy i chęci życia, nie chcę być zmęczonym życiem 50-cio letnim rozwodnikiem....

Może ktoś ma/miał podobne doświadczenia i zechce się podzielić swoimi przemyśleniami.

Rozumiem Cię, jak się już nie kocha to jest samotność we dwoje. Życie ma się jedno 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Azazello1253 napisał:

Piszę tutaj, bo właściwie nie mam nawet z kim na ten temat pogadać, wiem jaka będzie reakcja ludzi którzy mnie znają, więc myślę, że czasem warto spytać tych, którzy nie wiedzą kim jestem.

Jestem po ślubie ponad 10 lat, mam jedno dziecko. Od wielu lat mam wrażenie, że jedynym co mnie łączy z moją żoną jest nasze dziecko. Pewnie bez niego już dawno bym się rozwiódł. Właściwie nie mamy wspólnych pasji, zainteresowań, nawet gust muzyczny mamy inny. Jestem dobrym ojcem, ale mężem już niekoniecznie. Przestałem kochać swoją żonę już kilka lat temu, ale zależy mi na dobru dziecka więc nie podejmowałem żadnej nieprzemyślanej decyzji.
Mam niecałe 40 lat, mieszkam w dużym mieście, zajmuję poważne stanowisko w dużej korporacji, zarabiam znacznie powyżej średniej. Dlaczego o tym piszę? Nie dlatego żeby się chwalić, ale dlatego, że mężczyzna w mojej sytuacji może bez najmniejszego problemu może znaleźć piękną, mądrą i kochającą kobietę, która nie będzie wiecznie zmęczona, która bedzie cieszyła się moją obecnością a seks będzie wynikał z uczucia a nie z "przyzwyczajenia" lub "obowiązku". Wierzcie mi, znam wiele kobiet które zarabiają nie gorzej ode mnie i nie lecą na kasę, szukają uczucia, bratniej duszy, wspólnych wyjść, wyjazdów etc. Same są po nieudanych związkach i teraz doskonale wiedzą czego chcą.
Myślę, że rozwód jest nieunikniony i nie wiem, czy jest sens czekać z tym kolejne lata. Straciłem nadzieję na poprawę, myślę, że może być tylko gorzej. Dzisiaj nadal jestem pełen werwy i chęci życia, nie chcę być zmęczonym życiem 50-cio letnim rozwodnikiem....

Może ktoś ma/miał podobne doświadczenia i zechce się podzielić swoimi przemyśleniami.

Zrobisz jak zechcesz, póki co z twojej wypowiedzi wynika, że jesteś zawiedziony żona. Bo nie cieszy się z twojego towarzystwa, a seks jest tylko przyzwyczajeniem, no i nie macie wspólnych zainteresowań. 

Tylko że w związku są dwie osoby, a nie jedna. Warto zacząć od refleksji, dlaczego się od siebie oddaliliście. A może sam też się nie starałeś? 

Oczywiście że możesz szukać innej kobiety, ale piszesz o tym tak, jakby nowy związek był remedium na całe zło. Znajdziesz młoda i piękna, może bezdzietna-bedzie miała pretensje że jesteś jednym butem w starym związku. Byla żona zawsze w jakiś sposób będzie w twoim życiu, a wiele kobiet ma z tym problem. 

Zawsze też  możesz szukać kogoś z podobnymi doświadczeniami, ale panie z dziećmi chcą aby ich nowy partner dokładał się na nieswoje dziecko. Będziesz więc bulił na cudze i własne. A dodatkowo spotykał kogoś kto przez wiele lat grzmocil twoja nowa partnerkę i spłodził dziecko. 

Mnie by było mimo wszystko szkoda tych wszystkich lat z kimś.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Incelariusz napisał:

I bardzo dobrze! Niech płaci jak jest na "poważnym" stanowisku. Alimenty żonie, którą skrzywdził i pieniążki dla nowej partnerki, która sobie znajdzie jelenia z portfelem...

 

Normalnie jakbym nie był gejem to bym się w tobie Sylwio zakochał 😍 Większość p0lek krzyczy te slogany, że kobiet się nie osądza za przeszłość, że samotna matka i jej dzidziuś to skarb dla prawdziwego mężczyzny a tu proszę głos rozsądku.

😃 ja nie osadzam, ale zanim mężczyzna pomyśli o rozwalniu sobie związku, który budował przez lata, to powinien sobie zdawać sprawę z konsekwencji. Ja bym miała pretensje i nieciekawie bym się czuła, gdyby partner spotykał się z była z którą spolkowal przez lata, a to jest nieuniknione jak ma się dziecko. 

Prawda jest brutalna, taki korposzczurek jak się rozliczy z żoną, wezmie nowy kredyt na dom, zapłaci alimenty, zadba o dziecko to już nie jest facetem z kasą, jest o połowę biedniejszy. Młoda nie będzie chciała starego z tzw. klasy średniej. 

Tutaj ewidentnie widać kryzys wieku średniego. 

No i takich historii jest mnóstwo, że po 40 jak się już chłop dorobił to zmienia kobietę na młodsza. Kilka lat użyje życia a później robi się z niego taki Dziad. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
13 minut temu, Sylwia1991 napisał:

😃 ja nie osadzam, ale zanim mężczyzna pomyśli o rozwalniu sobie związku, który budował przez lata, to powinien sobie zdawać sprawę z konsekwencji. Ja bym miała pretensje i nieciekawie bym się czuła, gdyby partner spotykał się z była z którą spolkowal przez lata, a to jest nieuniknione jak ma się dziecko. 

Prawda jest brutalna, taki korposzczurek jak się rozliczy z żoną, wezmie nowy kredyt na dom, zapłaci alimenty, zadba o dziecko to już nie jest facetem z kasą, jest o połowę biedniejszy. Młoda nie będzie chciała starego z tzw. klasy średniej. 

Tutaj ewidentnie widać kryzys wieku średniego. 

No i takich historii jest mnóstwo, że po 40 jak się już chłop dorobił to zmienia kobietę na młodsza. Kilka lat użyje życia a później robi się z niego taki Dziad. 

Jesteś bardzo ostra w swoich osądach. Jeżeli miłość wygaśnie, a ludzie siedzą ze sobą dalej latami to nie bardzo jest co odbudować. Często to obcy dla siebie ludzie. Czemu ludzie rozstają się w wieku 40-50 lat, dlatego że dzieci często są już odchowane i wreszcie mogą, dlatego że zegar tyka i nie chcą zestarzeć się z osobą, której już nie kochają. Może to wina obojga, ale jakie ma to znaczenie kiedy tego co było już nie ma.

Czy facet musi mieć kasę by kogoś zainteresować?

Edytowano przez robięjaklubię
  • Like 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Normalnie jakbym nie był gejem..."

Slabo synek, slabo. Kazde prowo psujesz przegnajac pale. Zaczynasz jak lew, a konczysz jak owca. Meeeee.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Azazello1253 napisał:

Jestem po ślubie ponad 10 lat, mam jedno dziecko. Od wielu lat mam wrażenie, że jedynym co mnie łączy z moją żoną jest nasze dziecko. Pewnie bez niego już dawno bym się rozwiódł. (...)
Myślę, że rozwód jest nieunikniony i nie wiem, czy jest sens czekać z tym kolejne lata. Straciłem nadzieję na poprawę, myślę, że może być tylko gorzej. Dzisiaj nadal jestem pełen werwy i chęci życia, nie chcę być zmęczonym życiem 50-cio letnim rozwodnikiem....

Chyba już podjąłeś decyzję, więc czemu nie działasz? Jakiego potwierdzenia od obcych ludzi na forum oczekujesz? Jeśli nie jesteś szczęśliwy w związku to zakończ związek. Przecież nie bierzesz rozwodu z dzieckiem, tylko z żoną.

Dla dziecka lepiej widzieć rodziców osobno w szczęśliwych związkach, niż patrzeć na dwoje smutnych ludzi i ich kłótnie - dzieci to chłoną i później myślą, że dorosłość to musi być taka mizeria. 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
57 minut temu, zona Resa napisał:

Więc po co ma się  rozwodzić? Żeby za pięć lat byś w takiej samej sytuacji, co wprawdzie nie musi się zdarzyć, ale jest dość prawdopodobne? Korzystać z życia, znaleźć kochankę  a jak się znudzi to kolejną. Rozwieść się zawsze zdąży.

Nie ma chyba recepty na szczęście, ale jeśli ludzie się lubią, lubią ze sobą rozmawiać i mają o czym, lubią spędzać razem czas, mają podobne upodobania, starają się dla siebie to powinno się udać.😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, robięjaklubię napisał:

Jesteś bardzo ostra w swoich osądach. Jeżeli miłość wygaśnie, a ludzie siedzą ze sobą dalej latami to nie bardzo jest co odbudować. Często to obcy dla siebie ludzie. Czemu ludzie rozstają się w wieku 40-50 lat, dlatego że dzieci często są już odchowane i wreszcie mogą, dlatego że zegar tyka i nie chcą zestarzeć się z osobą, której już nie kochają. Może to wina obojga, ale jakie ma to znaczenie kiedy tego co było już nie ma.

Czy facet musi mieć kasę by kogoś zainteresować?

Dlaczego ostra? 

Mężczyzna nie docenia swojej żony, bo seks nie jest taki jak kiedyś. No i nie ma wspólnych zainteresowań. A i jeszcze tylko syn ich łączy. 

Otoz- po 10 czy więcej latach seks nie jest taki jak kiedyś. Nie ma co zaklinać rzeczywistości, tylko podejść do tematu z dojrzałością. On powinien sobie zadać trud, aby się dowiedzieć dlaczego tak jest a nie od razu się rozwodzić. Mało jest par, które mają wspólne zainteresowania.

Może kobieta przekwita? Może to antykoncepcja, albo po ciąży jest tak pokiereszowana że nie znajduje w tym przyjemności? Powody mogą być różne. Może być też tak, że po tylu latach pani nie będzie nadskakiwać jakiemuś menago z korpo=)

Nic ich nie łączy? A te wspólne lata? Znajomi, rodzina, ten czas który poświęcili na budowanie majątku? Dla mnie takie rzeczy mają wartość i NIGDY bym nie zostawiła kogoś po tylu latach tylko dlatego, że w łóżku nie ma już ognia.

Czy mężczyzna powinien mieć pieniądze? Tak. Zwłaszcza jak jest po 40stce i liczy na młoda, bezdzietna, gorąca, mądra i piękna. No chyba że chce być przyjacielem.

Kolejna sprawa- jak się nie ma co do gara włożyć, a standard życia leci na łeb na szyję to i miłość więdnie. Zwłaszcza z nową i młoda partnerka, której zdecydowanie łatwiej jest znaleźć Młodszego faceta który nie oddaje części pieniędzy na alimenty. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, zona Resa napisał:

Pewnie masz rację, ale to trochę nie na temat mojego wpisu. 

Powinno się udać, ale w co najmniej połowie się nie udaje. To po co rozwodzić się i wiązać od nowa z inna? Lepiej znaleźć sobie kochankę. 

Tylko czy kochanka potrafi naprawdę kochać? Czy to nie cierpienie ukrywać ukochaną osobę i nie móc budzić się przy niej co rano, dzielić ją z innymi?

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
52 minuty temu, Sylwia1991 napisał:

Dlaczego ostra? 

Mężczyzna nie docenia swojej żony, bo seks nie jest taki jak kiedyś. No i nie ma wspólnych zainteresowań. A i jeszcze tylko syn ich łączy. 

Otoz- po 10 czy więcej latach seks nie jest taki jak kiedyś. Nie ma co zaklinać rzeczywistości, tylko podejść do tematu z dojrzałością. On powinien sobie zadać trud, aby się dowiedzieć dlaczego tak jest a nie od razu się rozwodzić. Mało jest par, które mają wspólne zainteresowania.

Może kobieta przekwita? Może to antykoncepcja, albo po ciąży jest tak pokiereszowana że nie znajduje w tym przyjemności? Powody mogą być różne. Może być też tak, że po tylu latach pani nie będzie nadskakiwać jakiemuś menago z korpo=)

Nic ich nie łączy? A te wspólne lata? Znajomi, rodzina, ten czas który poświęcili na budowanie majątku? Dla mnie takie rzeczy mają wartość i NIGDY bym nie zostawiła kogoś po tylu latach tylko dlatego, że w łóżku nie ma już ognia.

Czy mężczyzna powinien mieć pieniądze? Tak. Zwłaszcza jak jest po 40stce i liczy na młoda, bezdzietna, gorąca, mądra i piękna. No chyba że chce być przyjacielem.

Kolejna sprawa- jak się nie ma co do gara włożyć, a standard życia leci na łeb na szyję to i miłość więdnie. Zwłaszcza z nową i młoda partnerka, której zdecydowanie łatwiej jest znaleźć Młodszego faceta który nie oddaje części pieniędzy na alimenty. 

Skąd pewność, że żona jest pokrzywdzona? Może oboje nie mogą już na siebie patrzeć.

Związek za pieniądze zawsze kończy się porażką. Mężczyźni myślą, że kupią miłość, ale jej nie da się kupić. Jeśli ktoś nie pokocha bez pieniędzy to nie pokocha. Po paru latach wszystko wychodzi, albo kochanek na boku, albo niezadowolona baba, bo do kasy człowiek się przyzwyczaja, a do seksu bez uczucia średnio.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
5 minut temu, zona Resa napisał:

A co to znaczy naprawdę kochać?

Przecież już był z taką osobą i teraz chce się z nią rozwodzić.

Różne są pobudki, dla których ludzie się łączą, tak jak ktoś napisał wyżej facet musi mieć kasę. Jeśli ktoś takimi sprawami się kieruje to tak bywa.

Młodzi ludzie za szybko wchodzą w związki. Nie patrzą często na to czy lubą podobnie spędzać czas, czy mają o czym rozmawiać, czy seks im odpowiada. Często myślą, że parter się zmieni i jakoś to będzie a jakoś jest zawsze byle jak.

Kochać to dbać o to, by drugiej osobie było z nami dobrze.

Edytowano przez robięjaklubię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, robięjaklubię napisał:

Jesteś bardzo ostra w swoich osądach. Jeżeli miłość wygaśnie, a ludzie siedzą ze sobą dalej latami to nie bardzo jest co odbudować. Często to obcy dla siebie ludzie. Czemu ludzie rozstają się w wieku 40-50 lat, dlatego że dzieci często są już odchowane i wreszcie mogą, dlatego że zegar tyka i nie chcą zestarzeć się z osobą, której już nie kochają. Może to wina obojga, ale jakie ma to znaczenie kiedy tego co było już nie ma.

Czy facet musi mieć kasę by kogoś zainteresować?

Niedawno znalazłem wypowiedź faceta.  Stwierdził on,  że gdyby wiedział,  że trzecia żona będzie taka jak pierwsza to wcale by się nie rozwodził.

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×