Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
dozgonny

Gra pozorów...

Polecane posty

Tak teraz sobie myślę o tym, że np. ja miałbym sobie znaleźć przyjaciela. Masakra... No bo weź powiedz takiemu coś co skrywasz przed światem, którego jest niewątpliwie częścią. Są aspekty które nikomu nigdy w życiu nie zdradziłem i uważam wręcz za swego rodzaju świętość. To jak wkroczyć do świątyni w ubłoconych trzewikach. Tak, wiem... wiem... Za kogo ja siebie uważam. Po prostu nie jestem w stanie wydusić pewnych rzeczy z siebie... nie przejdą mi one przez usta. Czuje się wówczas tak okropnie, że wolał bym strzelić sobie w łeb niż komukolwiek o tym opowiadać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, dozgonny napisał:

Przyjaciel? 🤔 Aż mnie zatkało. I musiał ukończyć studia aby ludziom tak doradzać? Fascynujące.... 😅 Dlatego ja po pierwszej wizycie zrezygnowałem z usług i uznałem, że po co płacić za coś co już od dawna wiem sam. Świadomość czegoś, swego rodzaju plan w głowie to jedna strona medalu, ale realizacja.... to już niejednokrotnie karkołomne wyzwanie. Znajdź sobie teraz przyjaciela. Ba! To zapewne pestka! Drobiazg! Czysta formalność.... No bo wszak tylu ludzi jest na tym padole. Szkoda, że nie dał Tobie karteczki z listą potencjalnych najlepszych przyjaciół do wyboru. Taka oferta handlowa. Mogła byś sobie wówczas wybrać na podstawie folderu ze zdjęciem. 

Nie mam przyjaciół, mam kafe🤦‍♀️🤣myślę że chciał mnie zbyć, dał receptę i rzucil tym tekstem na odczepnego. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Zpaznokcilakier napisał:

Nie, nie każdy jest kowalem własnego losu i bywa, że człowiek nigdy sam nie decyduje , są sytuacje gdzie opatrzność, czy inne fatum determinuje człowieczy los. Mówienie, że  ludzki los w ludzkich rekach, to zło.

Albo życzliwi inaczej knują jak się do kogoś dobrać. Uważam że każdy powinien wybierać sam drogę którą chce podążać albo z kim wiązać przyszłość. To przecież jego/j życie i nikt inny nie ma prawa decydować no chyba że to biznes to inna sprawa 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Obawiam się też, że ten przyjaciel o ile byłby kobietą to mógłbym się w niej np. zadurzyć i wszystko zniszczyć. Ktoś kto (nazwijmy to) rozpaczliwie poszukuje atencji i trafia na kogoś kto jest mu życzliwy czasami przelewa na ta osobę swoje emocje. Wydaje mi się, że tak było poprzednim razem. Osoba o której tu wielokrotnie wspomniałem była tylko jak by to ująć(?)... ofiarą mojej niestabilnej emocjonalnej natury. Ona szukała tylko przyjaciela, a ja dałem ponieść się fantazjom. Od dawna byłem tak cho.... samotny i nagle pojawia się ktoś kto jak nikt inny do tej pory wychodząc na przeciw mnie uśmiecha się szczerze od ucha do ucha. Obserwowałem to ukradkiem i radowało mnie to, że nareszcie ktoś raduje się na myśl o spotkaniu ze mną. Wiem, wiem... Dla mnie to było jednak bardzo istotne i niesamowite. Poczuć się tak normalnie, akceptowany, lubiany.... No bo wiecie jak to jest. Często jest tak, że ludzie przyjmują taka oficjalna postawę i nigdy nie wiesz czy jest prawdziwa. Czy naprawdę was lubi czy tylko przybiera taką maskę. Nigdy tego nie wiedziałem. Gdy odkryłem, że jest jedna osoba, która szczerze, nie na pokaz cieszy się na mój widok... to było bezcenne. Nawet brakuje mi słów... nie wiem jak opisać, jakich słów użyć. 
Przyjaźń... to nie jest łatwa sprawa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, dozgonny napisał:

Obawiam się też, że ten przyjaciel o ile byłby kobietą to mógłbym się w niej np. zadurzyć i wszystko zniszczyć. Ktoś kto (nazwijmy to) rozpaczliwie poszukuje atencji i trafia na kogoś kto jest mu życzliwy czasami przelewa na ta osobę swoje emocje. Wydaje mi się, że tak było poprzednim razem. Osoba o której tu wielokrotnie wspomniałem była tylko jak by to ująć(?)... ofiarą mojej niestabilnej emocjonalnej natury. Ona szukała tylko przyjaciela, a ja dałem ponieść się fantazjom. Od dawna byłem tak cho.... samotny i nagle pojawia się ktoś kto jak nikt inny do tej pory wychodząc na przeciw mnie uśmiecha się szczerze od ucha do ucha. Obserwowałem to ukradkiem i radowało mnie to, że nareszcie ktoś raduje się na myśl o spotkaniu ze mną. Wiem, wiem... Dla mnie to było jednak bardzo istotne i niesamowite. Poczuć się tak normalnie, akceptowany, lubiany.... No bo wiecie jak to jest. Często jest tak, że ludzie przyjmują taka oficjalna postawę i nigdy nie wiesz czy jest prawdziwa. Czy naprawdę was lubi czy tylko przybiera taką maskę. Nigdy tego nie wiedziałem. Gdy odkryłem, że jest jedna osoba, która szczerze, nie na pokaz cieszy się na mój widok... to było bezcenne. Nawet brakuje mi słów... nie wiem jak opisać, jakich słów użyć. 
Przyjaźń... to nie jest łatwa sprawa.

Jeżu kochany, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak idealnie mnie opisałeś😭😭😭Czytasz w moich myślach, boję się, 😉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Coś Ci napisze napisał:

Jeżu kochany, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak idealnie mnie opisałeś😭😭😭Czytasz w moich myślach, boję się, 😉

Prawa autorskie zaklepane... 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A czy ta znajomość sprawiała, że w jakimś stopniu nadawała sens i cel Twojej egzystencji? 
Wiem, że to złe... że sami powinniśmy sobie radzić i nie uzależniać swojego szczęścia od innej osoby. 
Zwłaszcza, że tak naprawdę nigdy do końca nie wiemy czy np. nam nie przejdzie i okaże się, że owa znajomość była tylko chwilą odskoczni, zapomnienia, a ta paskudna depresja gdzieś tam w tle czai się by pewnego dnia przejąć inicjatywę odsuwając wszystko inne w cień. Bałem się tego... że zniszczę Jej życie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Coś Ci napisze napisał:

 

Mnie zawsze wzruszają takie życzenia, bo to znaczy że ktoś gdzie mi kibicuje 

Dziękuję ❤️

 

 ♥️

Każdy z nas potrzebuje wsparcia po to by znaleźć w sobie siłę  by walczyć, pomimo wszystko... Życie rzuca nam pod nogi kłody, a my...  my musimy z tych kłód zbudować  schody na szczyt i choć to będzie trudne, to małymi krokami uda się. Staram się w to wierzyć. W każdym dniu szukam coś pozytywnego, coś co sprawia, że nie myślę o tym jak beznadziejne jest moje życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, dozgonny napisał:

Nie wiem jak inni, ale ja jak czytam takie życzenia to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Tego typu teksty uznaje za totalnie nic nie warte grzecznościowe farmazony. 😜

Takich tekstów nawet od rodziny nie uświadczysz.Tylko głuche milczenie.  Lub chaotyczne słuchanie i zmiana tematu.

 

5 godzin temu, dozgonny napisał:

A tak na serio to trudno dziś znaleźć w społeczeństwie, nawet w rodzinie kogoś kto potrafi nas zrozumieć. Nie ma z kim pogadać i najzwyczajniej w świecie otworzyć się, być szczerym. Ja na swojej drodze ciągle trafiam na osoby, które mają swego rodzaju łopatologiczny sposób myślenia. Wszystko kwitują stereotypowo i nawet nie potrafią wyjść poza te sztywno wykute ramy myślowe. Wszystko szufladkują i wytykają, wyśmiewają, szydzą, drwią... aż człowiekowi nie chce się z nimi gadać, a co dopiero uzewnętrzniać. Obawiam się, że tylko ktoś kto tego doświadcza potrafi zrozumieć ten specyficzny stan i przede wszystkim uszanować taka osobę.

Tak, spotkałam się z takim czymś. Kontakt przez fb,  ktoś z bliskiej rodziny. Od 10 lat daleko od miejsca zamieszkania, więc przez fc. Lubiłyśmy się. Raz u niej byłam na ;poczatku jak się przeniosła. Ona tez raz u mnie bo tu ma matkę w naszej miejscowości.  Gdy ta osoba była w dołku zdrowotnym ja zadzwoniłam, porozmawiałam. Natomiast jak ja na obecny czas mam /miałam poważne  problemy rodzinne i napisałam jej o tym nie dostałam nawet grzecznościowego _Trzymaj się. Już  ponad miesiąc minął. Bryluje na Fb od 12 lat sama się nie odezwała nigdy. Ja mam od  4 lat  Fb. O telefonie nawet nie ma mowy z jej strony.  

Natomia st z innej beczki.Mąż mojej kuzynki wpadał tylko raz na parę lat do nas znienacka jak kupił np nowy samochód I zamiast zapytać co u nas, jak zdrowie jak żyjemy to tylko o sobie i chwalić się  nowym nabytkiem

No strasznie zniesmaczona jestem rodziną.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Coś Ci napisze napisał:

Mnie zawsze wzruszają takie życzenia, bo to znaczy że ktoś gdzie mi kibicuje 

Każde miłe słowo nawet w sieci jest mile widziane: :) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, dozgonny napisał:

Prawa autorskie zaklepane... 😄

I teraz wykorzystasz to przeciwko mnie 🤔

 

48 minut temu, dozgonny napisał:

A czy ta znajomość sprawiała, że w jakimś stopniu nadawała sens i cel Twojej egzystencji? 
Wiem, że to złe... że sami powinniśmy sobie radzić i nie uzależniać swojego szczęścia od innej osoby. 
Zwłaszcza, że tak naprawdę nigdy do końca nie wiemy czy np. nam nie przejdzie i okaże się, że owa znajomość była tylko chwilą odskoczni, zapomnienia, a ta paskudna depresja gdzieś tam w tle czai się by pewnego dnia przejąć inicjatywę odsuwając wszystko inne w cień. Bałem się tego... że zniszczę Jej życie. 

Oczywiście że nadawała wtedy chciałam żyć, miałam po co i dla kogo. Wtedy wydawało mi się że wszystko uda mi się pokonać i że wszystkim sobie poradzę. On był moją siłą i motywacją. O naiwna ja🤦‍♀️

 

43 minuty temu, Margo. napisał:

 ♥️

Każdy z nas potrzebuje wsparcia po to by znaleźć w sobie siłę  by walczyć, pomimo wszystko... Życie rzuca nam pod nogi kłody, a my...  my musimy z tych kłód zbudować  schody na szczyt i choć to będzie trudne, to małymi krokami uda się. Staram się w to wierzyć. W każdym dniu szukam coś pozytywnego, coś co sprawia, że nie myślę o tym jak beznadziejne jest moje życie.

Właśnie każdy z nas potrzebuje kogoś chociaż czasami się tego wypieramy nawet przed samymi sobą w

 

3 minuty temu, Pam _ napisał:

Takich tekstów nawet od rodziny nie uświadczysz.Tylko głuche milczenie.  Lub chaotyczne słuchanie i zmiana tematu.

 

Tak, spotkałam się z takim czymś. Kontakt przez fb,  ktoś z bliskiej rodziny. Od 10 lat daleko od miejsca zamieszkania, więc przez fc. Lubiłyśmy się. Raz u niej byłam na ;poczatku jak się przeniosła. Ona tez raz u mnie bo tu ma matkę w naszej miejscowości.  Gdy ta osoba była w dołku zdrowotnym ja zadzwoniłam, porozmawiałam. Natomiast jak ja na obecny czas mam /miałam poważne  problemy rodzinne i napisałam jej o tym nie dostałam nawet grzecznościowego _Trzymaj się. Już  ponad miesiąc minął. Bryluje na Fb od 12 lat sama się nie odezwała nigdy. Ja mam od  4 lat  Fb. O telefonie nawet nie ma mowy z jej strony.  

Natomia st z innej beczki.Mąż mojej kuzynki wpadał tylko raz na parę lat do nas znienacka jak kupił np nowy samochód I zamiast zapytać co u nas, jak zdrowie jak żyjemy to tylko o sobie i chwalić się  nowym nabytkiem

No strasznie zniesmaczona jestem rodziną.  

Rodzina ach rodzina i tyle w temacie.... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, Coś Ci napisze napisał:

 

 

Właśnie każdy z nas potrzebuje kogoś chociaż czasami się tego wypieramy nawet przed samymi sobą w

 

 

Wypieramy lub po prostu boimy się zaufać komuś ze strachu, że schemat się powtórzy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Margo. napisał:

Wypieramy lub po prostu boimy się zaufać komuś ze strachu, że schemat się powtórzy.

To na pewno też 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mnie tak ludzie do siebie zrazili, że nie potrafię pozytywnie myśleć o związku. Aktualnie z mojej perspektywy wygląda to jak scenariusz filmu katastroficznego. Takie ludzkie zwyczajne życzliwości odbieram jak fałszywy przekaz trywialnych, banalnych, nic nie znaczących treści. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją gdy ktoś poznaje mnie i jest wstępnie życzliwy... ale po czasie to czego się dowiedział o mnie wykorzystuje do tego by mnie uszczypnąć, dopiec, wytknąć. Widzę jak ludzie bawią się sobą nawzajem, szydzą z innych, szukają sposobności by wytknąć, wyśmiać, zabawić się czyimś kosztem. Wypatrują ofiary losu i pastwią się przy każdej okazji. O dziwo czasami im są starsi tym gorsi. Myślałem, że wraz z wiekiem ludzie dojrzewają, mądrzeją, nabierają ogłady, szacunku. Niestety... niektórzy wręcz odwrotnie. Potem często związek z taką osobą staje się koszmarem. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Solero napisał:

Albo życzliwi inaczej knują jak się do kogoś dobrać. Uważam że każdy powinien wybierać sam drogę którą chce podążać albo z kim wiązać przyszłość. To przecież jego/j życie i nikt inny nie ma prawa decydować no chyba że to biznes to inna sprawa 😄

Trochę się jednak rozminelismy. Ja i czym innym, Ty jedziesz lewą stroną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, dozgonny napisał:

Mnie tak ludzie do siebie zrazili, że nie potrafię pozytywnie myśleć o związku. Aktualnie z mojej perspektywy wygląda to jak scenariusz filmu katastroficznego. Takie ludzkie zwyczajne życzliwości odbieram jak fałszywy przekaz trywialnych, banalnych, nic nie znaczących treści. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją gdy ktoś poznaje mnie i jest wstępnie życzliwy... ale po czasie to czego się dowiedział o mnie wykorzystuje do tego by mnie uszczypnąć, dopiec, wytknąć. Widzę jak ludzie bawią się sobą nawzajem, szydzą z innych, szukają sposobności by wytknąć, wyśmiać, zabawić się czyimś kosztem. Wypatrują ofiary losu i pastwią się przy każdej okazji. O dziwo czasami im są starsi tym gorsi. Myślałem, że wraz z wiekiem ludzie dojrzewają, mądrzeją, nabierają ogłady, szacunku. Niestety... niektórzy wręcz odwrotnie. Potem często związek z taką osobą staje się koszmarem. 

To są drapieżniki. Wybierają ofiarę, osaczają , zaganiaja w takie miejsce ,żeby nie mogła uciec i przystępują do ataku. W każdym miejscu, w domu , w pracy , na gruncie towarzyskim , gdzie by się człek nie ruszył tam napadando. Najpierw się przyglądają , obwą...ą , zbliżają się , na tyle  na ile mogą, oswajają z zapachem i oceniają na oko, jeśli czują ,że osoba  jest ranna, albo  osłabiona , przystępują do ataku. Nie biorą się za gorszych sk/ur/w /ys/ynow od siebie , tam gdzie czują moc ,podstęp i że będzie trudno , tam odpuszczają. Muszą czuć wyższość i to ,że  nie będą mogli fik/nac,. jeśli uznają ,że będą mogli ,to to zrobią, bez mrugnięcia okiem.

  • Confused 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak wybrać w EuroJackpot, kupić kampera i pojechać sobie tam gdzie jest jeszcze słonecznie i ciepło. Ta ponura jesienna pogoda mnie dobija.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Coś Ci napisze napisał:

To na pewno też 

Tak sobie myślę, że przez ten strach sami siebie unieszczęśliwiamy. Budujemy mur ochronny by nikt się nie zbliżył i odbieramy sobie szansę na szczęście. I ranimy kogoś komu na nas zależy, ale tak naprawdę zależy. Z góry zakładamy czarny scenariusz. Może trzeba przełamać ten strach i zaryzykować. W końcu nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Margo. napisał:

Tak sobie myślę, że przez ten strach sami siebie unieszczęśliwiamy. Budujemy mur ochronny by nikt się nie zbliżył i odbieramy sobie szansę na szczęście. I ranimy kogoś komu na nas zależy, ale tak naprawdę zależy. Z góry zakładamy czarny scenariusz. Może trzeba przełamać ten strach i zaryzykować. W końcu nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka.

Do moich drzwi nikt nie puka. Więc najpierw trzeba mieć w pobliżu kogoś takiego. Domyślam się też, że w wielu przypadkach to też kwestia tego kto i w jaki sposób podchodzi do nas. Chodzi mi o to, że wiele osób narzuca np. za duże tempo. Lub są najzwyczajniej w świecie z innej bajki mówiąc łagodnie. Ja np. jestem trudny w kontaktach. To znaczy trudno do mnie dotrzeć, a co dopiero nawiązać głębszą relację. To jednak nie oznacza, że to niemożliwe. Nikt się nie stara. Powiecie, że to rola mężczyzn... a ja powiem, że walczyłyście o równouprawnienie, to możecie i powalczyć o mężczyznę. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jestem tłem i nikt nie zwraca na mnie uwagi. Chyba, że ubiorę kask i przemykam przez jakąś miejscowość. Haha... Wówczas to nawet młode mamusie z dziećmi w wózeczku potrafią się obejrzeć. Trochę to zabawne.... Wracając do sedna sprawy. Ludzi jest cała masa i owszem można wszędzie kogoś poznać. Z mojej perspektywy jednak to jak szukanie czegoś na siłę. Dla mnie to takie naciągane. Jak szukałem sobie kogoś za pośrednictwem portalu randkowego za chiny ludowe nie potrafiłem się odnaleźć. Czułem się niezręcznie, niepewnie, skrępowany... Co innego jak trafiłem na kogoś przez przypadek, a nasze relacje były takie naturalne. Dla mnie najpierw należy kogoś poznać choć w minimalnym stopniu, a dopiero potem myśleć o związku. Tymczasem dziś jest odwrotnie. Ludzie potrafią najpierw się związać kierując się wyobrażeniem danego człowieka, a nie tym jaki jest naprawdę, a dopiero potem poznają siebie nawzajem. No i moim zdaniem właśnie dlatego większość związków się rozpada. Swoją droga jak można wówczas mówić o miłości? Nie rozumiem! Niestety tak właśnie jest. Ludzie chyba tak naprawdę do końca nie wiedza czym jest miłość. Owszem mają pewne wyobrażenie, ale zapominają o najważniejszym.... miłość trwa pomimo wszystko. Nie znika od tak, po półrocznej znajomości. Jak zatem dopuścić kogoś do siebie kogo nie znamy, a kto oczekuje Bóg wie czego. Właśnie, oczekiwania.... temat rzeka. Z punktu widzenia współczesnych kobiet jestem na przegranej pozycji pod wieloma względami. Na szczęście nie martwi mnie to... wręcz uspakaja. Schemat który jest propagowany to nie moja bajka. Za dużo ludzie się naoglądali głupot w Internetach i telewizji. Świat, który kształtuje nasze otoczenie opiera się na wartościach, które można zmierzyć zasobnością portfela. Daleko odbiega to od moich ideałów. Nie akceptuje rzeczywistości, a tym samym ludzi. Wydaje mi się, że nawet gdyby na mojej drodze pojawił się ktoś naprawdę wyjątkowy... pogonił bym taką osobę. Nie pociągnę na dno kogoś na kim mi zależy. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Margo. napisał:

Tak sobie myślę, że przez ten strach sami siebie unieszczęśliwiamy. Budujemy mur ochronny by nikt się nie zbliżył i odbieramy sobie szansę na szczęście. I ranimy kogoś komu na nas zależy, ale tak naprawdę zależy. Z góry zakładamy czarny scenariusz. Może trzeba przełamać ten strach i zaryzykować. W końcu nie należy wrzucać wszystkich do jednego worka.

To wszystko, co piszesz jest piękne i może prawdziwe, ale... Jeżeli ktoś przez sporą część życia okłamywał, ranił, jak byłam nastolatką wyśmiewali się ze mnie, drwili. Mogłabym tak długo wymieniać.. Nie umiem nikomu uwierzyć, że komuś na mnie zależy. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, dozgonny napisał:

Do moich drzwi nikt nie puka. Więc najpierw trzeba mieć w pobliżu kogoś takiego. Domyślam się też, że w wielu przypadkach to też kwestia tego kto i w jaki sposób podchodzi do nas. Chodzi mi o to, że wiele osób narzuca np. za duże tempo. Lub są najzwyczajniej w świecie z innej bajki mówiąc łagodnie. Ja np. jestem trudny w kontaktach. To znaczy trudno do mnie dotrzeć, a co dopiero nawiązać głębszą relację. To jednak nie oznacza, że to niemożliwe. Nikt się nie stara. Powiecie, że to rola mężczyzn... a ja powiem, że walczyłyście o równouprawnienie, to możecie i powalczyć o mężczyznę. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jestem tłem i nikt nie zwraca na mnie uwagi. Chyba, że ubiorę kask i przemykam przez jakąś miejscowość. Haha... Wówczas to nawet młode mamusie z dziećmi w wózeczku potrafią się obejrzeć. Trochę to zabawne.... Wracając do sedna sprawy. Ludzi jest cała masa i owszem można wszędzie kogoś poznać. Z mojej perspektywy jednak to jak szukanie czegoś na siłę. Dla mnie to takie naciągane. Jak szukałem sobie kogoś za pośrednictwem portalu randkowego za chiny ludowe nie potrafiłem się odnaleźć. Czułem się niezręcznie, niepewnie, skrępowany... Co innego jak trafiłem na kogoś przez przypadek, a nasze relacje były takie naturalne. Dla mnie najpierw należy kogoś poznać choć w minimalnym stopniu, a dopiero potem myśleć o związku. Tymczasem dziś jest odwrotnie. Ludzie potrafią najpierw się związać kierując się wyobrażeniem danego człowieka, a nie tym jaki jest naprawdę, a dopiero potem poznają siebie nawzajem. No i moim zdaniem właśnie dlatego większość związków się rozpada. Swoją droga jak można wówczas mówić o miłości? Nie rozumiem! Niestety tak właśnie jest. Ludzie chyba tak naprawdę do końca nie wiedza czym jest miłość. Owszem mają pewne wyobrażenie, ale zapominają o najważniejszym.... miłość trwa pomimo wszystko. Nie znika od tak, po półrocznej znajomości. Jak zatem dopuścić kogoś do siebie kogo nie znamy, a kto oczekuje Bóg wie czego. Właśnie, oczekiwania.... temat rzeka. Z punktu widzenia współczesnych kobiet jestem na przegranej pozycji pod wieloma względami. Na szczęście nie martwi mnie to... wręcz uspakaja. Schemat który jest propagowany to nie moja bajka. Za dużo ludzie się naoglądali głupot w Internetach i telewizji. Świat, który kształtuje nasze otoczenie opiera się na wartościach, które można zmierzyć zasobnością portfela. Daleko odbiega to od moich ideałów. Nie akceptuje rzeczywistości, a tym samym ludzi. Wydaje mi się, że nawet gdyby na mojej drodze pojawił się ktoś naprawdę wyjątkowy... pogonił bym taką osobę. Nie pociągnę na dno kogoś na kim mi zależy. 

Miałam kiiknąć serduszko, ale to by było nie na miejscu, ale jak zwykle podpisuje się pod Twoimi słowami. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Eh.. W moim życiu znów zaistniała sytuacja, która sprawiła mi ból... Chciałbym być silniejszy, bardziej zaradny i chronić tych, których kocham. Niestety nie jest mi chyba pisane iść drogą światła. Mrok... wszędzie gdzie nie spojrzę spowija mój świat, moją duszę... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, dozgonny napisał:

Do moich drzwi nikt nie puka. Więc najpierw trzeba mieć w pobliżu kogoś takiego. Domyślam się też, że w wielu przypadkach to też kwestia tego kto i w jaki sposób podchodzi do nas. Chodzi mi o to, że wiele osób narzuca np. za duże tempo. Lub są najzwyczajniej w świecie z innej bajki mówiąc łagodnie. Ja np. jestem trudny w kontaktach. To znaczy trudno do mnie dotrzeć, a co dopiero nawiązać głębszą relację. To jednak nie oznacza, że to niemożliwe. Nikt się nie stara. Powiecie, że to rola mężczyzn... a ja powiem, że walczyłyście o równouprawnienie, to możecie i powalczyć o mężczyznę. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że jestem tłem i nikt nie zwraca na mnie uwagi. Chyba, że ubiorę kask i przemykam przez jakąś miejscowość. Haha... Wówczas to nawet młode mamusie z dziećmi w wózeczku potrafią się obejrzeć. Trochę to zabawne.... Wracając do sedna sprawy. Ludzi jest cała masa i owszem można wszędzie kogoś poznać. Z mojej perspektywy jednak to jak szukanie czegoś na siłę. Dla mnie to takie naciągane. Jak szukałem sobie kogoś za pośrednictwem portalu randkowego za chiny ludowe nie potrafiłem się odnaleźć. Czułem się niezręcznie, niepewnie, skrępowany... Co innego jak trafiłem na kogoś przez przypadek, a nasze relacje były takie naturalne. Dla mnie najpierw należy kogoś poznać choć w minimalnym stopniu, a dopiero potem myśleć o związku. Tymczasem dziś jest odwrotnie. Ludzie potrafią najpierw się związać kierując się wyobrażeniem danego człowieka, a nie tym jaki jest naprawdę, a dopiero potem poznają siebie nawzajem. No i moim zdaniem właśnie dlatego większość związków się rozpada. Swoją droga jak można wówczas mówić o miłości? Nie rozumiem! Niestety tak właśnie jest. Ludzie chyba tak naprawdę do końca nie wiedza czym jest miłość. Owszem mają pewne wyobrażenie, ale zapominają o najważniejszym.... miłość trwa pomimo wszystko. Nie znika od tak, po półrocznej znajomości. Jak zatem dopuścić kogoś do siebie kogo nie znamy, a kto oczekuje Bóg wie czego. Właśnie, oczekiwania.... temat rzeka. Z punktu widzenia współczesnych kobiet jestem na przegranej pozycji pod wieloma względami. Na szczęście nie martwi mnie to... wręcz uspakaja. Schemat który jest propagowany to nie moja bajka. Za dużo ludzie się naoglądali głupot w Internetach i telewizji. Świat, który kształtuje nasze otoczenie opiera się na wartościach, które można zmierzyć zasobnością portfela. Daleko odbiega to od moich ideałów. Nie akceptuje rzeczywistości, a tym samym ludzi. Wydaje mi się, że nawet gdyby na mojej drodze pojawił się ktoś naprawdę wyjątkowy... pogonił bym taką osobę. Nie pociągnę na dno kogoś na kim mi zależy. 

Ja odkad pamiętam miałam wrażenie , że nigdzie nie pasuję. Zawsze cicha,wycofana, źle się czułam w większym towarzystwie i dalej tak mam. Jeśli chodzi o poznawanie kogoś... nie mówię, że to ma być na siłę, tylko takie właśnie przypadkowe i zostawić to by dojrzewało swoim tempem, nic nie przyspieszać, nie osaczać drugiej strony, niech to będzie naturalne, niech to najpierw będzie przyjaźń, która może, choć nie musi, czasem przerodzi się w coś głębszego. Ale żeby tak było to trzeba przełamać ten strach i nie opychać każdego zakładając z góry, że mnie zrani. No i najlepiej nie mieć żadnych oczekiwań by nie mieć rozczarowań. Po prostu niech się dzieje. Co ma być to będzie.

A jeśli ta osoba pociągnie cię w górę? Da motywację, siłę napędową? Dlaczego z góry zakładasz, że pociagniesz ja w dół?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, dozgonny napisał:

Eh.. W moim życiu znów zaistniała sytuacja, która sprawiła mi ból... Chciałbym być silniejszy, bardziej zaradny i chronić tych, których kocham. Niestety nie jest mi chyba pisane iść drogą światła. Mrok... wszędzie gdzie nie spojrzę spowija mój świat, moją duszę... 

Każdy chce chronić tych których kocha, niestety czasami nie możemy zrobić nic. 

Ja mam wrażenie, że całe życie to ból morok i sytuację bez wyjścia. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
24 minuty temu, Coś Ci napisze napisał:

To wszystko, co piszesz jest piękne i może prawdziwe, ale... Jeżeli ktoś przez sporą część życia okłamywał, ranił, jak byłam nastolatką wyśmiewali się ze mnie, drwili. Mogłabym tak długo wymieniać.. Nie umiem nikomu uwierzyć, że komuś na mnie zależy. 

Mnie też wyśmiewali z powodu tuszy. Od przedszkola słyszałam "gruba", niestety w rodzinie też się to zdarzało. Odbiło się to na mojej psychice do tego stopnia, że w starszym wieku zaczęłam się  drastycznie odchudzać. Pojawiły się kłopoty ze zdrowiem. Nie potrafiłam zaakceptować siebie i myślę, że dalej nie potrafię. A skoro ja nie akceptuje siebie to dlaczego ktoś inny miałby to zrobić? Dlatego też mi trudno uwierzyć , że komuś może na mnie zależeć, że akceptuje mnie taka jaką jestem. Próbuję zmienić myślenie, ale nie jest to proste.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Margo. napisał:

Ja odkad pamiętam miałam wrażenie , że nigdzie nie pasuję. Zawsze cicha,wycofana, źle się czułam w większym towarzystwie i dalej tak mam. Jeśli chodzi o poznawanie kogoś... nie mówię, że to ma być na siłę, tylko takie właśnie przypadkowe i zostawić to by dojrzewało swoim tempem, nic nie przyspieszać, nie osaczać drugiej strony, niech to będzie naturalne, niech to najpierw będzie przyjaźń, która może, choć nie musi, czasem przerodzi się w coś głębszego. Ale żeby tak było to trzeba przełamać ten strach i nie opychać każdego zakładając z góry, że mnie zrani. No i najlepiej nie mieć żadnych oczekiwań by nie mieć rozczarowań. Po prostu niech się dzieje. Co ma być to będzie.

A jeśli ta osoba pociągnie cię w górę? Da motywację, siłę napędową? Dlaczego z góry zakładasz, że pociagniesz ja w dół?

Inaczej to wygląda u kobiet, inaczej u mężczyzn. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, dozgonny napisał:

Eh.. W moim życiu znów zaistniała sytuacja, która sprawiła mi ból... Chciałbym być silniejszy, bardziej zaradny i chronić tych, których kocham. Niestety nie jest mi chyba pisane iść drogą światła. Mrok... wszędzie gdzie nie spojrzę spowija mój świat, moją duszę... 

Mogę ci jakoś pomóc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, dozgonny napisał:

Inaczej to wygląda u kobiet, inaczej u mężczyzn. 

Pisałeś o równouprawnieniu. Walczyłam, dawałam z siebie tyle ile mogłam. I co? Jestem sama, bo on wybrał inną drogę. Jasne, miał do tego prawo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, Coś Ci napisze napisał:

Każdy chce chronić tych których kocha, niestety czasami nie możemy zrobić nic. 

Ja mam wrażenie, że całe życie to ból morok i sytuację bez wyjścia. 

Potrzebuję pieniędzy.... dużo pieniędzy.... wtedy będę miał szansę uratować resztki tego co sobie tak bardzo cenię. Jak jednak zdobyć je nie mając perspektyw. Wiem, to brzmi jakbym był materialistą. Niestety przyszło nam żyć w świecie, w którym za pieniądze można kupić sobie pewne elementy układanki, która ostatecznie zapewni nam pożądany efekt. Mi zależy tylko na jednej osobie.... może to banał, ale w świecie mężczyzny czy to się kobietom podoba czy nie matka zajmuje ważne miejsce. Chciałbym pomóc zarówno Jej jak i sobie. Niestety nic dziś nie jest za darmo. Chciałbym być mądrzejszy.... co robić... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×