Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
man23

Rozstanie po zamieszkaniu razem POMOCY

Polecane posty

Cześć, to mój pierwszy wpis na tym forum. Naprawdę mam problem i nie wiem jak go ugryźć. Najpierw się przedstawię. Mam 23 lata, pochodzę z miasta 200.000+, posiadam niezłą pracę.

Mianowicie w moim związku się nie układa. Jestem z dziewczyną w wieku 20 lat, jesteśmy razem 3 lata. Ona pochodzi z miasta oddalonego ode mnie około 250km, prawie dwa lata jeździłem do niej co weekend, czasem częściej. Mam dobre stosunki z jej rodzicami, rodzeństwem. Rok temu że względu na to że skończyłem remont swojego mieszkania postanowiliśmy się wprowadzić. Ona zaczęła studia w moim mieście, jest na drugim roku. Od jakiegoś czasu wszystko się sypie - nie dogadujemy się, kłócimy, nie uprawiamy prawie w ogóle seksu (jeśli już to wygląda to jak zaplanowany scenariusz i jest bardzo mało uczuciowe). Miałem przez chwilę problemy prywatne i ona postanowiła się wyprowadzić i wynająć mieszkanie na 3 miesiące bo nie chciała na to patrzeć. Potem wróciliśmy do siebie i już pół roku wygląda to bardzo źle. Na każdym wyjeździe/spotkaniu ze znajomymi kłócimy się. Głównie o to że lubię gadać i zagaduje do ludzi, dużo rozmawiam a ona siedzi zazwyczaj cicho i uważa że się tym wywyższam i ona jest przy mnie "mała". Nigdy tak nie uważałem i tylko gdy była okazja chwaliłem ją przy innych itp. Utrzymuje nas ale to nie problem bo nam dobrze płatną pracę. W tym roku polecieliśmy na wakacje i miałem nadzieję że wspólny wyjazd coś zmieni ale oczywiście kłóciliśmy się o wszystko. O to że ją zostawiam na leżaku i chce iść do wody, że za długo patrzę gdzieś tam, że po co w ogóle tu przyjechaliśmy skoro i tak się cały czas kłócimy. Sam już nie wiem co o tym myśleć i miałem ochotę wracać po dwóch dniach. Ostatnio dzieje się to coraz częściej i nawet jak jej przypomnę o czymś, podpowiem, doradze to jest źle. Po prostu ja już chyba nie mam na to siły i nie chcę sobie zniszczyć życia. Do tego ten seks... A właściwie jego brak. Zawsze taki sam, zawsze ja muszę ją prowadzić i inicjować. Ostatnio prawie w ogóle tego nie robimy bo mamy świadomość że jest to tylko po to żeby "odklepać". Ja tak nie chcę, nie sprawia to u mnie żadnych emocji, radości, satysfakcji. Problem jest w tym że nie wiem co zrobić jak ją teraz zostawię. Dla wspólnego mieszkania poszła tutaj na studia i nie wiem jak będzie to wyglądać. Mimo tego że moje uczucia do niej sięgnęły dna to boje się o to że sobie nie poradzi. Nie wiem jak to ugryźć, proszę podpowiedzcie coś... 

Pozdrawiam

  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pomieszkała z tobą i uznała, że jej przeszkadzasz. Woli mieszkać sama i być dochodzącą panną młodą. Czarno to widzę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, stała napisał:

Pomieszkała z tobą i uznała, że jej przeszkadzasz. Woli mieszkać sama i być dochodzącą panną młodą. Czarno to widzę.

Najgorsze jest to że właśnie podczas kłótni mówi mi że tak mnie kocha, że jestem tak dla niej ważny. Często pojawia się argument, że chce żeby wyglądało to tak jak ja początku jak się kochaliśmy, jak uprawialiśmy seks bardzo często, że było tyle uczuć. I tak w kółko i w kółko. W domu też nie mogę powiedzieć, że robi dużo bo owszem posprząta od czasu do czasu ale jak wracam z pracy to kuchnie, łazienkę muszę ogarnąć ja. Nie wspominając o tym że czasem jej koszulka leży na podłodze 3 dni i jak ja nie podniosę to tego nie zrobi. Jak się odezwę to od razu jest "Jeeeezu dobrze, że ty tak o wszystko dbasz i jesteś idealny"...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, man23 napisał:

 Mimo tego że moje uczucia do niej sięgnęły dna to boje się o to że sobie nie poradzi. Nie wiem jak to ugryźć, proszę podpowiedzcie coś... 

Pozdrawiam

O to sie nie martw, kobiety radzą sobie doskonale same. W wieku 23 lat gosciu trzeba budowac kapital na przyszlosc i skakac sobie po dupkach i testowac co lubisz a co nie. Szkoda czasu i energi na kobiete, ktora sama prowokuje. Powaznie trzeba byc egoistą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gadanie nic nie wnosi. Widzisz co panna robi i jak cię traktuje. Oszustem jesteś dla samego siebie. A ona zakrzywia rzeczywistość i manipuluje. A ty jesteś facetem i tego nie widzisz dokładnie bo ją kochasz. W tym sęk.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, lex napisał:

O to sie nie martw, kobiety radzą sobie doskonale same. W wieku 23 lat gosciu trzeba budowac kapital na przyszlosc i skakac sobie po dupkach i testowac co lubisz a co nie. Szkoda czasu i energi na kobiete, ktora sama prowokuje. Powaznie trzeba byc egoistą

Może to ja jestem k*rwa za miękki... Ona jest mało ogarnięta życiowo w taki sposób że coś załatwi, zorganizuje. Boje się po prostu że sobie nie poradzi a łatwiej by mi było jakbym wiedział że będzie potrafiła żyć sama i wtedy mogę się odciąć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ten cały lex udaje, że się nie znamy. Wstydzi się uczuć do mnie czy co.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, stała napisał:

Gadanie nic nie wnosi. Widzisz co panna robi i jak cię traktuje. Oszustem jesteś dla samego siebie. A ona zakrzywia rzeczywistość i manipuluje. A ty jesteś facetem i tego nie widzisz dokładnie bo ją kochasz. W tym sęk.

Tylko po co te jej ryki, płacze i dramaty jak chce z nią pogadać na poważnie. Mam wrażenie że podchodzi do tego jakbym miał życie jej tym rozstaniem zniszczyć, zawalić świat i w ogóle cofnąć w rozwoju. Masz pewnie rację że oszukuje sam siebie ale nie zgodzę się z tym że ją kocham. Po prostu chyba jestem przywiązany i czuję odpowiedzialność za nią. Głowa mi już pęka. Siedzę na parkingu w aucie i rozkminiam co robić bo oczywiście wczoraj się pokłóciliśmy i muszę z nią pogadać wieczorem bo mam dość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jesu. W aucie na parkingu siedzi w taką pogodę i rozkminia o pannie... Nie szkoda ci życia dla kogoś kto ma cię głęboko w nosie i manipuluje aż piszczy. Przywiązany to jesteś ale nie do niej tylko do swoich paranoicznych myśli o niej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, stała napisał:

Jesu. W aucie na parkingu siedzi w taką pogodę i rozkminia o pannie... Nie szkoda ci życia dla kogoś kto ma cię głęboko w nosie i manipuluje aż piszczy. Przywiązany to jesteś ale nie do niej tylko do swoich paranoicznych myśli o niej. 

Pojechałem gdzieś bo chciało mi się na nią patrzeć. Czemu paranoicznych? Masz sposób żeby stać się egoistą? Z chęcią poznam. Nie mówię tego ze złością bo dzięki naprawdę za pomoc, tylko sam tego nie ogarniam i dlatego tu pisze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Czytałam, że w Polsce pada. U mnie deszcze niespokojne... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, man23 napisał:

Może to ja jestem k*rwa za miękki... Ona jest mało ogarnięta życiowo w taki sposób że coś załatwi, zorganizuje. Boje się po prostu że sobie nie poradzi a łatwiej by mi było jakbym wiedział że będzie potrafiła żyć sama i wtedy mogę się odciąć. 

Nie tylko Ty tak myslisz, ja tez tak mialem i pamietam jak sam sie wpieprzylem w pulapke. Ona jest odpowiedzialna za soebie i daj jej szanse sobie to udowodnic. Dopóki Ty robisz za nią, doputy ona czuje sie jak ofiara losu, uzalezniona od Ciebie. Dziwisz sie teraz ze macie kose? Ja bym zrobil przerwe na pol roku i zobaczyl pozniej co i jak. A najwazniejsze to hajs i samodoskonalenie. Poważnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, man23 napisał:

Pojechałem gdzieś bo chciało mi się na nią patrzeć. Czemu paranoicznych? Masz sposób żeby stać się egoistą? Z chęcią poznam. Nie mówię tego ze złością bo dzięki naprawdę za pomoc, tylko sam tego nie ogarniam i dlatego tu pisze.

Opętała cię i to ostro. Rozumiem. Młodość i hormony mają swoje prawa. Ale żeby tak dla panny oszaleć i jeździć w nieznane to tego nie pojmuję. Zapomniałam jak to było być młodzieżą. Nie wiem co ci radzić. Po prostu wyrośniesz z tego i za kilkanaście lat i zrozumiesz, że histerycznie manipulujący ludzie nie są warci funta kłaków. Nara. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, lex napisał:

Nie tylko Ty tak myslisz, ja tez tak mialem i pamietam jak sam sie wpieprzylem w pulapke. Ona jest odpowiedzialna za soebie i daj jej szanse sobie to udowodnic. Dopóki Ty robisz za nią, doputy ona czuje sie jak ofiara losu, uzalezniona od Ciebie. Dziwisz sie teraz ze macie kose? Ja bym zrobil przerwe na pol roku i zobaczyl pozniej co i jak. A najwazniejsze to hajs i samodoskonalenie. Poważnie.

Dzięki! Opowiedz może jak się to u ciebie skończyło, w sensie jak jej to powiedziałeś i jaką to miało oprawę. Chcę wiedzieć czego mogę się spodziewać bo nie sądzę żeby to było tak "lajtowo" jak kiedyś wyprowadziła się na 3 miesiące. Może musi wrócić do tatusia i mamusi. Może po prostu jest na to skazana przez to jaka jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, man23 napisał:

Dzięki! Opowiedz może jak się to u ciebie skończyło, w sensie jak jej to powiedziałeś i jaką to miało oprawę. Chcę wiedzieć czego mogę się spodziewać bo nie sądzę żeby to było tak "lajtowo" jak kiedyś wyprowadziła się na 3 miesiące. Może musi wrócić do tatusia i mamusi. Może po prostu jest na to skazana przez to jaka jest.

Pojechala na tydzien do mamusi a ja sie wyprowadzilem i zmienilem numer tel. Z tymze nie planowalem powrotu. W Twoim przypadku zacznij byc facetem, tupnij nogą i wydaj jej polecenia bo kręci Tobą jak ta lala. Zobacz skoro umie tak dobrze manipulowac, ze masz bajzel w glowie, znaczy cwana jest i sobie poradzi lajtowo. Kobiety som naprawde twarde i można sie od nich wiele nauczyc, zwlaszcza manipulacji ludzmi i aktorstwa.

 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie jako kobiety nie do wyobrazenia jest fakt, ze to ty ją utrzymujesz. Uwazam, ze nawet jesli facet placi wiecej na wspolne zycie, to dziewczyna powinna miec ambicje, zeby cos dokladac do wspolnego worka. Po drugie szantaz emocjonalny ze ona sobie bez ciebie nie poradzi jest slaby. W funkcjonujacym zwiazku nie ma potrzeby sie szantazowac, każdy jest samodzielny i potrafiłby żyć sam, tyle że razem jest po prostu fajniej. Jeśli wam nie jest razem fajniej to po co? Z mieszkaniem razem to inna sprawa, zawsze na początku są kłótnie, trzeba się dotrzeć. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, lex napisał:

Pojechala na tydzien do mamusi a ja sie wyprowadzilem i zmienilem numer tel. Z tymze nie planowalem powrotu. W Twoim przypadku zacznij byc facetem, tupnij nogą i wydaj jej polecenia bo kręci Tobą jak ta lala. Zobacz skoro umie tak dobrze manipulowac, ze masz bajzel w glowie, znaczy cwana jest i sobie poradzi lajtowo. Kobiety som naprawde twarde i można sie od nich wiele nauczyc, zwlaszcza manipulacji ludzmi i aktorstwa.

 

Czyli najlepiej jasno powiedzieć że ma dzwonić po ojca i zacząć pakować rzeczy i psa? Ja w tym czasie może też bym do rodziców się zawinął na tydzień tylko nie chciałbym potem remontować pół mieszkania jeśli coś jej od.... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, man23 napisał:

 

 

Edytowano przez lex

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, man23 napisał:

Czyli najlepiej jasno powiedzieć że ma dzwonić po ojca i zacząć pakować rzeczy i psa? 

Zrób tak jak by zrobil twardy facet a nie mietka faja. I tak Ci powiem po cichu, ze po takiej akcji ona prawdopodobnie jeszcze bardziej sie zakocha bo zobaczy w Tobie mężczyzne nie wagine.Tylko pamietaj o szacunku do drugiej osoby, pomimo tego co ona tam odp/ierdala.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przecież pisałeś,  że kiedyś już się wyprowadzła od ciebie... więc może wyprowadzić się i kolejny raz.

Nie ma sensu męczyć się z toksyczną babą, wiecznie niezadowoloną i zazdrosną o wszystko.

Szkoda młodych lat na to...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
54 minuty temu, man23 napisał:

Może to ja jestem k*rwa za miękki... Ona jest mało ogarnięta życiowo w taki sposób że coś załatwi, zorganizuje. Boje się po prostu że sobie nie poradzi a łatwiej by mi było jakbym wiedział że będzie potrafiła żyć sama i wtedy mogę się odciąć. 

Chcesz mieć partnerkę czy dziecko na utrzymaniu ? 

Potrafi. Musi. Jest dorosła. Ma rodzinę. Jest tyle opcji. A którą wybierze to już nie powinien być Twój problem .

Na pewno bez dram się nie obejdzie bo ludzie przyzwyczajają się do wygodnego życia na cudzy koszt i żeby oderwać od cyca to trzeba mocno szarpnąć. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Mam zamiar dzisiaj z nią porozmawiać. Na razie się nie odzywamy. Podpowiedzcie jakich argumentów mogę użyć, jak wytłumaczyć że to nie ma zupełnie sensu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zadnych argumentow, zadnych zbednych dyskusji. Mozesz powiedziec, ze ten zwiazek sie nie sprawdzil, nie pasujecie do siebie i wasze drogi sie teraz rozchodza. To jest twoja decyzja, ktora nie podlega dyskusji. Nie pytasz i nie tlumaczysz, tylko oznajmiasz. Oczywiscie, jezeli rzeczywiscie masz dosc i nie kochasz i czujesz sie jedynie z niepojetych powodow odpowiedzialny. Tylko czytajac cie mozna miec watpliwosci, ze rzeczywiscie tak jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, man23 napisał:

Cześć, to mój pierwszy wpis na tym forum. Naprawdę mam problem i nie wiem jak go ugryźć. Najpierw się przedstawię. Mam 23 lata, pochodzę z miasta 200.000+, posiadam niezłą pracę.

Mianowicie w moim związku się nie układa. Jestem z dziewczyną w wieku 20 lat, jesteśmy razem 3 lata. Ona pochodzi z miasta oddalonego ode mnie około 250km, prawie dwa lata jeździłem do niej co weekend, czasem częściej. Mam dobre stosunki z jej rodzicami, rodzeństwem. Rok temu że względu na to że skończyłem remont swojego mieszkania postanowiliśmy się wprowadzić. Ona zaczęła studia w moim mieście, jest na drugim roku. Od jakiegoś czasu wszystko się sypie - nie dogadujemy się, kłócimy, nie uprawiamy prawie w ogóle seksu (jeśli już to wygląda to jak zaplanowany scenariusz i jest bardzo mało uczuciowe). Miałem przez chwilę problemy prywatne i ona postanowiła się wyprowadzić i wynająć mieszkanie na 3 miesiące bo nie chciała na to patrzeć. Potem wróciliśmy do siebie i już pół roku wygląda to bardzo źle. Na każdym wyjeździe/spotkaniu ze znajomymi kłócimy się. Głównie o to że lubię gadać i zagaduje do ludzi, dużo rozmawiam a ona siedzi zazwyczaj cicho i uważa że się tym wywyższam i ona jest przy mnie "mała". Nigdy tak nie uważałem i tylko gdy była okazja chwaliłem ją przy innych itp. Utrzymuje nas ale to nie problem bo nam dobrze płatną pracę. W tym roku polecieliśmy na wakacje i miałem nadzieję że wspólny wyjazd coś zmieni ale oczywiście kłóciliśmy się o wszystko. O to że ją zostawiam na leżaku i chce iść do wody, że za długo patrzę gdzieś tam, że po co w ogóle tu przyjechaliśmy skoro i tak się cały czas kłócimy. Sam już nie wiem co o tym myśleć i miałem ochotę wracać po dwóch dniach. Ostatnio dzieje się to coraz częściej i nawet jak jej przypomnę o czymś, podpowiem, doradze to jest źle. Po prostu ja już chyba nie mam na to siły i nie chcę sobie zniszczyć życia. Do tego ten seks... A właściwie jego brak. Zawsze taki sam, zawsze ja muszę ją prowadzić i inicjować. Ostatnio prawie w ogóle tego nie robimy bo mamy świadomość że jest to tylko po to żeby "odklepać". Ja tak nie chcę, nie sprawia to u mnie żadnych emocji, radości, satysfakcji. Problem jest w tym że nie wiem co zrobić jak ją teraz zostawię. Dla wspólnego mieszkania poszła tutaj na studia i nie wiem jak będzie to wyglądać. Mimo tego że moje uczucia do niej sięgnęły dna to boje się o to że sobie nie poradzi. Nie wiem jak to ugryźć, proszę podpowiedzcie coś... 

Pozdrawiam

Moze jest zmeczona? Teskni? Ma jakies problemy? Trzeba usiasc i porozmawiac. Zdrugiej strony tysiackroc lepiej jest sie rozstac niz oszukiwac i marnowac zycie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, man23 napisał:

Cześć, to mój pierwszy wpis na tym forum. Naprawdę mam problem i nie wiem jak go ugryźć. Najpierw się przedstawię. Mam 23 lata, pochodzę z miasta 200.000+, posiadam niezłą pracę.

Mianowicie w moim związku się nie układa. Jestem z dziewczyną w wieku 20 lat, jesteśmy razem 3 lata. Ona pochodzi z miasta oddalonego ode mnie około 250km, prawie dwa lata jeździłem do niej co weekend, czasem częściej. Mam dobre stosunki z jej rodzicami, rodzeństwem. Rok temu że względu na to że skończyłem remont swojego mieszkania postanowiliśmy się wprowadzić. Ona zaczęła studia w moim mieście, jest na drugim roku. Od jakiegoś czasu wszystko się sypie - nie dogadujemy się, kłócimy, nie uprawiamy prawie w ogóle seksu (jeśli już to wygląda to jak zaplanowany scenariusz i jest bardzo mało uczuciowe). Miałem przez chwilę problemy prywatne i ona postanowiła się wyprowadzić i wynająć mieszkanie na 3 miesiące bo nie chciała na to patrzeć. Potem wróciliśmy do siebie i już pół roku wygląda to bardzo źle. Na każdym wyjeździe/spotkaniu ze znajomymi kłócimy się. Głównie o to że lubię gadać i zagaduje do ludzi, dużo rozmawiam a ona siedzi zazwyczaj cicho i uważa że się tym wywyższam i ona jest przy mnie "mała". Nigdy tak nie uważałem i tylko gdy była okazja chwaliłem ją przy innych itp. Utrzymuje nas ale to nie problem bo nam dobrze płatną pracę. W tym roku polecieliśmy na wakacje i miałem nadzieję że wspólny wyjazd coś zmieni ale oczywiście kłóciliśmy się o wszystko. O to że ją zostawiam na leżaku i chce iść do wody, że za długo patrzę gdzieś tam, że po co w ogóle tu przyjechaliśmy skoro i tak się cały czas kłócimy. Sam już nie wiem co o tym myśleć i miałem ochotę wracać po dwóch dniach. Ostatnio dzieje się to coraz częściej i nawet jak jej przypomnę o czymś, podpowiem, doradze to jest źle. Po prostu ja już chyba nie mam na to siły i nie chcę sobie zniszczyć życia. Do tego ten seks... A właściwie jego brak. Zawsze taki sam, zawsze ja muszę ją prowadzić i inicjować. Ostatnio prawie w ogóle tego nie robimy bo mamy świadomość że jest to tylko po to żeby "odklepać". Ja tak nie chcę, nie sprawia to u mnie żadnych emocji, radości, satysfakcji. Problem jest w tym że nie wiem co zrobić jak ją teraz zostawię. Dla wspólnego mieszkania poszła tutaj na studia i nie wiem jak będzie to wyglądać. Mimo tego że moje uczucia do niej sięgnęły dna to boje się o to że sobie nie poradzi. Nie wiem jak to ugryźć, proszę podpowiedzcie coś... 

Pozdrawiam

Niedawno też  rozstałem się z partnerką(150km odległości od siebie  . Cały związek bardzo siadał mi na psychikę bo zawsze coś nie pasowało , traktowała przedmiotowo i co bym nie zrobił to zawsze źle . Wymagała żebym się do niej dostosował ( praca , zmiana środowiska , przeprowadzka) . A ona ze swojej strony nic nie musiała robić .  Stwierdziłem że to nie ma sensu i zerwałem zaręczyny . Z jednej strony źle z tym się czułem , ale z drugiej poczułem że wreszcie mogłem złapać oddech i spojrzeć z boku jak to jest. Więc jeżeli chcesz odejść i cały czas o tym myślisz to to zrób. Bo im człowiek dłużej siedzi w takich relacjach tym bardziej robi się mętlik w głowie . Jesteście dorośli i musicie to wszystko przegadać . Jeśli rozmowa nic nie zmieni w kwestii dalszego życia powiedz jej że musicie się rozstać i tyle . Można powiedzieć że nie macie dzieci to was nic nie trzyma razem. Każde z was pójdzie w swoją stronę . 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×