Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Patku

Ślub albo rozstanie

Polecane posty

Witam. Potrzebuję rady od osób trzecich. Opowiem w skrócie swoją historię. Jestem w ponad 4 letnim związku, od 3 lat mieszkamy razem, a kilka miesięcy temu kupiliśmy własne mieszkanie. Od dłuższego czasu myślę o małżeństwie. Swojemu partnerowi jeszcze przed zamieszkaniem razem mówiłam, że to jest dla mnie bardzo ważne i konkubinat mi nie odpowiada, ale do tej pory nie zobaczyłam pierścionka. Zaznaczę, że nie jesteśmy dzieciakami, ja mam 29 lat, on 35. Wielokrotnie poruszałam ten temat, jestem nieszczęśliwa i mówiłam mu o tym. On zawsze powtarza, że kocha mnie i "już niedługo", "nie naciskaj", ale czas mija, a ja niczyja jak to mówią. Nie chcę być odebrana jako desperarka, ale jest mi przykro, boli mnie to, czuję się po prostu niechciana. Nie czuję się pewnie, w związku z czym oddalam się, unikam zbliżeń, często z tej frustracji nie umiem być czuła i staję się opryskliwa. Czy to powód żeby odejść? Kocham go, chciałam z nim budować przyszłość, przeprowadziłam się do innego miasta dla tego związku, ale mam wrażenie, że marnuję czas. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Czuję się postawiona przez niego pod ścianą - w takim związku nie jestem szczęśliwa, ale nie chcę tego rozstania. Czy może jest to jedyne wyjście? Ultimatum nie wchodzi w grę, mam resztki godności i nie będę zmuszać kogoś do ślubu ze mną. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za Twoją opinię. Czuję się oszukana, ponieważ podczas pierwszej rozmowy na ten temat powiedział, że według niego odpowiedni czas na ślub to po 4-5 latach bycia razem. Dodam, że ja wtedy powiedzialam, że dla mnie 5 lat to za długo, a niedługo minie tyle bez zaręczyn. Zaczynam się czuć jak frajerka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Patku napisał:

Dziękuję za Twoją opinię. Czuję się oszukana, ponieważ podczas pierwszej rozmowy na ten temat powiedział, że według niego odpowiedni czas na ślub to po 4-5 latach bycia razem. Dodam, że ja wtedy powiedzialam, że dla mnie 5 lat to za długo, a niedługo minie tyle bez zaręczyn. Zaczynam się czuć jak frajerka. 

Mam wrażenie że on Cię wykorzystuje. Chciał Cię jako dziewczynę ale nie zamierza się wiązać. Od początku gra na zwłokę i teraz pewnie też będzie zwlekał a w razie ultimatum po prostu pójdzie do innej której będzie mydlił oczy.

Druga opcja to, że sam sie waha czy się pobierać widząc jak Tobie ochota na niego odchodzi i nie wiedząc czy tak już będzie czy wszystko wróci do normy po ślubie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak, razem wzięliśmy kredyt. Nie żałuję, że je kupiłam, bo to był odpowiedni czas w moim życiu i dobra oferta, ale zaczynam żałować, ze z nim. To komplikuje sprawe, ale jest do rozwiązania. Nie będę z kimś na siłę tylko z powodu kredytu. Jednak nie rozumiem tego, że potrafił kupić ze mną mieszkanie, a w temacie zaręczyn spotykam się ze ścianą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Może kasy nie ma, a macie już kredyt na mieszkanie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
31 minut temu, Patku napisał:

Dziękuję za Twoją opinię. Czuję się oszukana, ponieważ podczas pierwszej rozmowy na ten temat powiedział, że według niego odpowiedni czas na ślub to po 4-5 latach bycia razem. Dodam, że ja wtedy powiedzialam, że dla mnie 5 lat to za długo, a niedługo minie tyle bez zaręczyn. Zaczynam się czuć jak frajerka. 

Mam wrazenie ze sama sobie szykujesz drame ..niepotrzebna! Zycie w konkubinacie ma swoje wielkie plusy.To ze wezmiecie slub wcale nie znaczy ze bedzie ci oddany cale zycie jak niewolnik.To egoistyczny Ko.sciol i panstwo zmuszaja  nas do tego!  bo maja ewidentne korzysci ! Finasowe przede wszystkim!

Czy myslisz ze bedzie cie bardziej kochal i nie zostawi w potrzebie  jak bedziesz miala papierek?! Nic bardziej mylnego! 

Mam wrazenie ze dzialasz pod presja tradycji ktora jest zuzywajacym sie stereotypem bo nowe czasy narzucaja nowe modele zycia ze soba.

Konserwatyzm niekoniecznie jest jakims zaworem bezpieczenstwa, raczej wielkim hamulcowym!  w naszym zyciu. Ludzie o pogladach konserwatywnych maja problemy z adaptacja do wiecznie zmieniajacej sie rzeczywistosci  ktora nota bene sami popychaja do przodu pracujac w korporacjach czy firmach z branzy  IT .Skoro sa tacy zachowawczy dlaczego biora pieniadze i wspieraja cos co po godzinach pracy okrzykuja jako "zagrozenie" dla naszego zycia ?! 

Mysle ze porozmawiaj  z gosciem  i  nie  jeden raz!   ale odbadz kilka rozmow, abyscie mieli czas przemyslec swoje stanowiska i przemyslec to co sie uslyszalo..Sama wlasciwie stawiasz  sie pozycji zero-jedynkowej poprzez swoje nieprzejednanie.Przyparty do muru facet moze odmowic  kategorycznie slubu i co ci pozostanie? odejsc ?! Nie sadze ze bedziesz  sie czula szcesliwa w takim zwiazaku ! a odmawiajac mu seksu zmusisz go do poszukania sobie innej kobiety.

Facet generalnie wytrzyma 1 miesiac a potem zaczyna sie rozgladac za inna ! i juz cie skresla w glowie!  jako  partnerke do monogamicznego seksu! Gdy doprowadzisz do takiej sytuacji on zawsze bedzie kombinowal aby miec kochanke ! i skonczyly sie marzenia o fajnym zwiazku! 

Edytowano przez marinero

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Łatwo oceniać kogoś kogo się nie zna. Na pewno nie mogę o sobie powiedzieć, ze jestem osobą konserwatywną i nie, nie marzę o weselnej pokazówce, jak dla mnie może i nie być wesela. Chcę ślubu bo takie mam wzorce w moich rodzicach i taką mam potrzebę. Uważam, ze nie ma w tym nic złego, nikogo nie namawiam, ale sama chcę żyć właśnie w ten sposób. I on o tym wiedział od początku i z taką mną się związał. Jeśli marzyl o konkubinacie nie powinien wchodzić w tę relację. 

  • Like 2
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Patku napisał:

Witam. Potrzebuję rady od osób trzecich. Opowiem w skrócie swoją historię. Jestem w ponad 4 letnim związku, od 3 lat mieszkamy razem, a kilka miesięcy temu kupiliśmy własne mieszkanie. Od dłuższego czasu myślę o małżeństwie. Swojemu partnerowi jeszcze przed zamieszkaniem razem mówiłam, że to jest dla mnie bardzo ważne i konkubinat mi nie odpowiada, ale do tej pory nie zobaczyłam pierścionka. Zaznaczę, że nie jesteśmy dzieciakami, ja mam 29 lat, on 35. Wielokrotnie poruszałam ten temat, jestem nieszczęśliwa i mówiłam mu o tym. On zawsze powtarza, że kocha mnie i "już niedługo", "nie naciskaj", ale czas mija, a ja niczyja jak to mówią. Nie chcę być odebrana jako desperarka, ale jest mi przykro, boli mnie to, czuję się po prostu niechciana. Nie czuję się pewnie, w związku z czym oddalam się, unikam zbliżeń, często z tej frustracji nie umiem być czuła i staję się opryskliwa. Czy to powód żeby odejść? Kocham go, chciałam z nim budować przyszłość, przeprowadziłam się do innego miasta dla tego związku, ale mam wrażenie, że marnuję czas. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Czuję się postawiona przez niego pod ścianą - w takim związku nie jestem szczęśliwa, ale nie chcę tego rozstania. Czy może jest to jedyne wyjście? Ultimatum nie wchodzi w grę, mam resztki godności i nie będę zmuszać kogoś do ślubu ze mną. 

Już zasiałas ziarno niepewności. Nie czujesz się kochana , a więc wszystko legło w gruzach. Spadek pożądania przez to,że nie masz poczucia bycia chciana i ogólny spadek. Żebranie o pierścionek i o dowody miłości , stałości i szczęścia ,to okruchy z pańskiego stołu. Ile tak wytrzymasz? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Patku napisał:

Łatwo oceniać kogoś kogo się nie zna. Na pewno nie mogę o sobie powiedzieć, ze jestem osobą konserwatywną i nie, nie marzę o weselnej pokazówce, jak dla mnie może i nie być wesela. Chcę ślubu bo takie mam wzorce w moich rodzicach i taką mam potrzebę. Uważam, ze nie ma w tym nic złego, nikogo nie namawiam, ale sama chcę żyć właśnie w ten sposób. I on o tym wiedział od początku i z taką mną się związał. Jeśli marzyl o konkubinacie nie powinien wchodzić w tę relację. 

Nie, nie ma nic złego w tym ,że chciałabyś być żoną. Absolutnie, to samo dobro. Jeśli on zabiera Ci najlepsze lata i wpędza w nie wiadomo co, to wystarczający powód,żeby się nad tym w czym tkwisz , zastanowić. Ale musisz wiedzieć,że to ryzyko, rezygnacja z tego stanu w którym tkwisz, to ryzyko.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, marinero napisał:

Facet generalnie wytrzyma 1 miesiac a potem zaczyna sie rozgladac za inna ! i juz cie skresla w glowie!  jako  partnerke do monogamicznego seksu! Gdy doprowadzisz do takiej sytuacji on zawsze bedzie kombinowal aby miec kochanke ! i skonczyly sie marzenia o fajnym zwiazku! 

Nigdzie nie napisałam, że nie ma między nami intymności w ogóle. I to nie jest taki facet, wiem, że jest mi wierny i będzie dopóki będziemy razem. Nie na tym polega problem w naszym związku. Nie chciałabym wyjść za dupka lub kiepskiego kochanka, a skoro chcę iść dalej w ten związek to oznacza, że mi w nim dobrze. Z wyjątkiem tego jednego tematu jakim jest kolejny krok. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, WojciechBluBojler napisał:

No rozumiem, ale ja bym się czuła jak kre tynka nalegając na zaręczyny.

Ja jeszcze nie nalegam, a i tak się zaczynam tak czuć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, WojciechBluBojler napisał:

29 lat masz a ogniem srasz, jakbyś miała z 50.

To nie chodzi o to, ze muszę mieć męża po to żeby go mieć. Chodzi o to, że daję komuś parę lat swojego życia i chcę wiedzieć, że ten związek jest dla tej osoby poważną sprawą, a nie zabawą w dom. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

moze on nie chce i jest to dla niego rownie wazne jak dla ciebie chcenie. Patowa sytuacja. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, WojciechBluBojler napisał:

Nie można na poważnie żyć ze ślubu? Myślisz, że ślubem księcia zaklepiesz na wieczność? Dzieci będą to możesz pomyśleć wtedy i zażądać.

Dla mnie kolejność jest odwrotna. Nie zaczynam nawet planować dziecka bez męża i bez udanego małżeństwa. Taki jest mój model zwiazku, nie namawiam, ale ja tego właśnie chcę. Nie musisz tego rozumieć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, EwaWa napisał:

moze on nie chce i jest to dla niego rownie wazne jak dla ciebie chcenie. Patowa sytuacja. 

W takim razie mógł mi o tym powiedzieć kiedy kilka razy rozmawialiśmy na ten temat, a mówił, ze chce. Sęk w tym, że nie idą w parze czyny. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Patku napisał:

Dla mnie kolejność jest odwrotna. Nie zaczynam nawet planować dziecka bez męża i bez udanego małżeństwa. Taki jest mój model zwiazku, nie namawiam, ale ja tego właśnie chcę. Nie musisz tego rozumieć. 

Tylko ze jestes na dobrej drodze zeby nie miec ani meza, ani konkubenta. Zycie to sztuka wyboru. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Patku napisał:

W takim razie mógł mi o tym powiedzieć kiedy kilka razy rozmawialiśmy na ten temat, a mówił, ze chce. Sęk w tym, że nie idą w parze czyny. 

Pewnie myslal, ze jak podrosniesz to zmadrzejesz.  Czym czlowiek starszy tym slub mniej wazny. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W takim razie wolę być singielką niż z osobą, która mnie testuje i stawia w sytuacji, która jest dla mnie trudna i bolesna żeby było na przekór. Chcę wierzyć, że takie gierki nie są motywami faceta, z którym się związałam. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, WojciechBluBojler napisał:

Skoro mówił, że chce, to znaczy, że chce, ale ty chcesz żeby było po twojemu i w czasie, jaki ty preferujesz, a on może mieć jakąś inną koncepcję. Dlaczego ma być zawsze tak jak kobieta chce. 

Bo to jest jej życie.

Jeśli okaże się że jednak mają inne oczekiwania to wiadomo co dalej ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Patku napisał:

W takim razie wolę być singielką niż z osobą, która mnie testuje i stawia w sytuacji, która jest dla mnie trudna i bolesna żeby było na przekór. Chcę wierzyć, że takie gierki nie są motywami faceta, z którym się związałam. 

Przesadzasz.  Rownie dobrze mezczyzna twoja postawe moze odebrac na zasadzie "chce slubu zeby nie musiec sie juz starac". 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Patku napisał:

W takim razie wolę być singielką niż z osobą, która mnie testuje i stawia w sytuacji, która jest dla mnie trudna i bolesna żeby było na przekór. Chcę wierzyć, że takie gierki nie są motywami faceta, z którym się związałam. 

On wie że to dla Ciebie ważne ? 

Ponad trzy lata to wystarczający czas do namysłu . On to wie ale nic z tym nie zrobił . Piłka jest na twoim polu . Co ty chcesz z tym zrobić ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, EwaWa napisał:

Przesadzasz.  Rownie dobrze mezczyzna twoja postawe moze odebrac na zasadzie "chce slubu zeby nie musiec sie juz starac". 

Obawiam się że może się o tym przekonać zbyt późno 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, EwaWa napisał:

Przesadzasz.  Rownie dobrze mezczyzna twoja postawe moze odebrac na zasadzie "chce slubu zeby nie musiec sie juz starac". 

Po to chcę małżeństwa z tym delikwentem bo się staram o ten związek, a nie po żeby przestać. Co to za pomysł..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, KorpoSzynszyla napisał:

On wie że to dla Ciebie ważne ? 

Ponad trzy lata to wystarczający czas do namysłu . On to wie ale nic z tym nie zrobił . Piłka jest na twoim polu . Co ty chcesz z tym zrobić ?

Prawdopodobnie po prostu z nim porozmawiam. Kolejny raz prawdopodobnie usłyszę, że chce tego samego co ja. I dalej będę w kropce. Pisząc tu liczyłam, ze odezwie się osoba, która byla w podobnej sytuacji. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Patku napisał:

Po to chcę małżeństwa z tym delikwentem bo się staram o ten związek, a nie po żeby przestać. Co to za pomysł..

Dla mnie najwazniejsza jest milosc, moge sie starac o to aby miedzy nami kwitla milosc i to jest wedlug mnie staranie sie o zwiazek. A ty zachowujesz sie tak jakbys chciala miec juz "zaklepane". 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Patku napisał:

Prawdopodobnie po prostu z nim porozmawiam. Kolejny raz prawdopodobnie usłyszę, że chce tego samego co ja. I dalej będę w kropce. Pisząc tu liczyłam, ze odezwie się osoba, która byla w podobnej sytuacji. 

No była . Napisać ci co będzie dalej ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, EwaWa napisał:

Dla mnie najwazniejsza jest milosc, moge sie starac o to aby miedzy nami kwitla milosc i to jest wedlug mnie staranie sie o zwiazek. A ty zachowujesz sie tak jakbys chciala miec juz "zaklepane". 

 

A dla mnie jest to równoznaczne. 

 

Przed chwilą, KorpoSzynszyla napisał:

No była . Napisać ci co będzie dalej ?

Poproszę 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Patku napisał:

A dla mnie jest to równoznaczne. 

 

Poproszę 

On powie ci wszystko co chcesz usłyszeć żeby się nic nie zmieniło . 

Ty mu uwierzysz że się zmieni

A nic się nie zmieni. 

Znowu kilka lat minie i znajdą się same racjonalne powody , a to nie ma kasy, a to praca mogą;a być lepsza a bo to a tamto. 

Ty zgubisz resztki złudzeń i odejdziesz. 

Wtedy on się znowu obudzi , może nawet da pierścionek ....Ale czy będzie cię to wtedy jeszcze obchodziło i satysfakcjonowało ?

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, KorpoSzynszyla napisał:

On powie ci wszystko co chcesz usłyszeć żeby się nic nie zmieniło . 

Ty mu uwierzysz że się zmieni

A nic się nie zmieni. 

Znowu kilka lat minie i znajdą się same racjonalne powody , a to nie ma kasy, a to praca mogą;a być lepsza a bo to a tamto. 

Ty zgubisz resztki złudzeń i odejdziesz. 

Wtedy on się znowu obudzi , może nawet da pierścionek ....Ale czy będzie cię to wtedy jeszcze obchodziło i satysfakcjonowało ?

A ja uwazam ze bedzie inaczej. 

Sama autorka napisala ze jest coraz bardziej niemila i opryskliwa, wiec facet bardziej przyparty do muru odejdzie. Byc moze ma juz wątpliwości a to utwierdzi go w przekonaniu ze to jednak nie to. 

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×