Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Patku

Ślub albo rozstanie

Polecane posty

wg mnie facet ma racje jesli znacie sie rok lub dwa to za krotko by brac slub bo to szalenie powazna decyzja.

po 4-5 latach zazwyczaj okazuje sie ze osad jaki ludzie podjeli w pierwszych 2 latach znajomosci byl bledny i tak naprawde sie nie znali,  wg mnie to ze chcesz slubu wiaze sie z tzw wchodzeniem w wiek, rozumiem kobiety bo widzialem ostatnio w Guardian badanie ze dla kobiet 40+ szansa wyjscia za maz wynosi 0,9%, dla 30 latki od 7 do 29% (pewnie zaleznie od urody i osobowosci )

Wiem ze jak przekroczysz pewna granice to bedzie to coraz ciezsze, jednak moze sie okazac ze to byl zly wybor i co wtedy? Skoro juz na tym etapie macie rozbiezne poglady

Coz jednak z zwiazki trzeba bawic sie jak sie jest mlodszym, chociaz w mlodym wieku myslalem odwrotnie to widze ze jednak czas uplywa dla obu plci i jednak lepiej jest zdobyc dosiwadczenie za mlodu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Patku napisał:

Dziękuję za rozsądny komentarz bez pogardy dla moich potrzeb. 

Czyli twoja potrzeba jest SLUB??? Bo pewnie rodzina naciska, kolezanki dawno pozakladaly rodziny, a ty bidulka z facetem ktory cie kocha, no i niby ty go tez kochasz...no ale on nie chce slubu. Czyli ty przekreslas uczucia, bo MUSISZ MIEC SLUB??? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Lolka1975 napisał:

Czyli twoja potrzeba jest SLUB??? Bo pewnie rodzina naciska, kolezanki dawno pozakladaly rodziny, a ty bidulka z facetem ktory cie kocha, no i niby ty go tez kochasz...no ale on nie chce slubu. Czyli ty przekreslas uczucia, bo MUSISZ MIEC SLUB??? 

Nikt nie naciska, koleżanki niektóre mają, niektóre nie. To jest moja potrzeba, można to rozumieć, nie trzeba. Dla mnie to jest ważne i nie muszę się z tego tłumaczyć. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Patku napisał:

Nikt nie naciska, koleżanki niektóre mają, niektóre nie. To jest moja potrzeba, można to rozumieć, nie trzeba. Dla mnie to jest ważne i nie muszę się z tego tłumaczyć. 

To TY mu sie oswiadcz. Bedziesz wiedziala na czym stoisz...proste...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Patku napisał:

Bo jestem z nim w związku i chciałam żeby to był nasz dom, ale pieniądze były moje, ale nie o tym jest ta rozmowa jak będziemy się dzielić dobrem materialnym po rozstaniu, którego nawet nie chcę. 

Juz dostrzeglem  co jest grane!  Popelnilas stary jak swiat blad ludzi zaanagazowanych w zwiazek!  a mianowicie pokazalas ze ci bardzo zalezy ,a to go zwolnilo z wewnetrznego obowiazku starania sie o ciebie, uwodzenia cie , traktowania jako kogos waznego.Przeniosl srodwek ciezkosci zwaizku na ciebie! Wylozylas wszystkie karty na stol zanim  sie zaczela gra  w "zwiazek" 🙂 Teraz to ty musisz zabiegac o ten swoj slub i nie mozesz specjalnie stawiac warunkow.

Ja bym widzial jedyne remedium  w tym abyscie sie po prostu rozstali.W sensie fizycznym.To jest zagranie "woz ! albo przewoz ! " ale moze ci sie oplacic.

Niech pomieszka sam, poteskni za toba, odczuje pustke w zyciu  i...przemysli wszystko.Daj mu na to do 6 miesiecy a potem juz definitywnie wykresl ze swego zycia i nie wracaj!  do niego! Po czyms takim on bedzie sie czul przymuszony do slubu i nie widze specjalnie aby sie za bardzo staral potem rozwijac ten zwiazek.

Dlatego jesli sobie przemysli na nowo wasz zwiazek w samotnosci i na wolnosci 🙂 bez twojej obecnosci a wiec i nacisku..to mu dobrze zrobi.Jak bedzie zwlekal to jest sygnal ze wybralas niewlasciwego czlowieka na partnera na zycie  wiec lepiej go wymaz ze swego zycia.Nie zmienisz go ! a on bedzie ci wiecznie tworzyl problemy! skoro juz teraz nie poczuwa sie do odpowiedzialnosci za obietnice jako zlozyl! 

 

Edytowano przez marinero

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, inaccessible89 napisał:

Nic nie warte takie związki, w których trzeba udawać niedostępnego w obawie, że druga strona się wycofa.

Też tak uważam. Nie lubię gierek. To fakt, że dałam wszystko od siebie, ale właśnie dlatego, że nie lubię gierek. Najwyraźniej się nie opłaciło. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

po co ci ten slub albo liczysz na majatek, albo dla szoanu albo dlatego że boisz sie ze cie zostawi, ale po slubie tez mozna. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Donero napisał:

po co ci ten slub albo liczysz na majatek, albo dla szoanu albo dlatego że boisz sie ze cie zostawi, ale po slubie tez mozna. 

 

Smutno mi z Twojego powodu jesli nie przyszlo Ci do glowy, ze moga byc inne powody. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Patku napisał:

Smutno mi z Twojego powodu jesli nie przyszlo Ci do glowy, ze moga byc inne powody. 

no ciekawe jakie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Patku napisał:

Też tak uważam. Nie lubię gierek. To fakt, że dałam wszystko od siebie, ale właśnie dlatego, że nie lubię gierek. Najwyraźniej się nie opłaciło. 

Przyplacilas to nawet stresem jaki masz:).To nie sa zadne gierki ale znajomosc dynamiki zwiazku.Tego niestety nie ucza w PiSuarowej szkole a tyle wylewaja lez jacy oni sa zaangazowani w budowanie rodziny! Hipokryzja ! a wszystko idzie o to ile moga nam wyrwac z kieszeni ..na wieze kurdupli w W-wie. Ten mechanizm o ktorym ci pisalem nie dotyczy tylko i wylacznie zwiazkow kobiety i mezczyzny.To naturalny mechanzim wspoldzialania w grupie. To samo zjawisko pojawi sie w duecie niekoniecznie erotycznym kobieta -kobieta czy mezczyna -meczyzna!.

Edytowano przez marinero

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Patku napisał:

Nikt nie naciska, koleżanki niektóre mają, niektóre nie. To jest moja potrzeba, można to rozumieć, nie trzeba. Dla mnie to jest ważne i nie muszę się z tego tłumaczyć. 

Masz prawo miec zachcianki, jestes kobieta 🙂 Ty czujesz sie bez slubu jak w poczekalni.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Patku napisał:

Prawdopodobnie po prostu z nim porozmawiam. Kolejny raz prawdopodobnie usłyszę, że chce tego samego co ja. I dalej będę w kropce. Pisząc tu liczyłam, ze odezwie się osoba, która byla w podobnej sytuacji. 

Ja byłam kiedyś w trochę podobnej sytuacji. Mój obecny mąż długo nie chciał ślubu i dzieci. To drugie było największą kwestią sporną. Na papierku, aż tak mi nie zależało co na dziecku. Co jakiś czas wznawialam temat, oswajałam, czasem nawet żartowałam. Nigdy jednak nie naciskałam, dałam czas.  W końcu wzięliśmy ślub, żeby ułatwić sobie wiele spraw urzędowych. O dziecko też zaczęliśmy się starać, potem razem chodzić po lekarzach od niepłodności, bo widział, że mi zależy. Nawet bez problemu zgodził sie na in vitro. Mężczyźni zazwyczaj inaczej postrzegają ślub. Często im na nim nie zależy, bo kochają swoją partnerkę i papier tego nie zmieni. Może Twój partner boi się, że po ślubie wiele się zmieni i nie będzie jak wcześniej?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
26 minut temu, Donero napisał:

no ciekawe jakie

No ciekawe. Na przyklad takie, ze zostalam wychowana w takiej rodzinie, a moi rodzice sa dla mnie wzorami i ich malzenstwo tez. Dla mnie wiec jest to naturalna kolej rzeczy i kolejny etap zwiazku. Obietnica, ktora sklada sie w obecnosci swiadkow i najblizszych. To nie sa dla mnie puste slowa i papierek, ale moment w relacji kiedy decydujesz sie byc w zalozeniu zawsze nie sam. Ogromna odpowiedzialnosc za druga osobe, a pozniej rodzine i oznaka szacunku. Zupelnie z innej beczki jestes rodzina wobec panstwa co oznacza, ze kiedy wpadne pod samochod szpital nie udzieli informacji i nie pozwoli decydowac o moim stanie mojemu konkubentowi. Na szczęście mam jeszcze rodzicow i siostre, ale nie o to chodzi w zwiazku na cale zycie zeby w takich sytuacjach umywac raczki. Jest wiele powodow, tych romantyczno sentymentalnych, jak rowniez racjonalnych zeby byc malzenstwem. Kazdy ma swoje i według mnie wszystkie sa wporzadku.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie czytałam odp pod tematem a jeśli chodzi o to co napisałaś to... przed zamieszkaniem oznajmiłas swoje oczekiwania ale czy miał takie same to niewiadomo... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Jennn napisał:

Ja byłam kiedyś w trochę podobnej sytuacji. Mój obecny mąż długo nie chciał ślubu i dzieci. To drugie było największą kwestią sporną. Na papierku, aż tak mi nie zależało co na dziecku. Co jakiś czas wznawialam temat, oswajałam, czasem nawet żartowałam. Nigdy jednak nie naciskałam, dałam czas.  W końcu wzięliśmy ślub, żeby ułatwić sobie wiele spraw urzędowych. O dziecko też zaczęliśmy się starać, potem razem chodzić po lekarzach od niepłodności, bo widział, że mi zależy. Nawet bez problemu zgodził sie na in vitro. Mężczyźni zazwyczaj inaczej postrzegają ślub. Często im na nim nie zależy, bo kochają swoją partnerkę i papier tego nie zmieni. Może Twój partner boi się, że po ślubie wiele się zmieni i nie będzie jak wcześniej?

Dziękuję za Twoją historię. Może mężczyzni tak już mają. Nie wiem czego się boi, bo próbowałam pytać żartować też. Zawsze jednak słyszę "kiedyś", "niedlugo", "za jakiś czas". Ja jestem taka, że lubię konkrety, potrafię podejmować decyzje, wiem czego chcę i czego nie chcę, nie lubię stać na niepewnym gruncie i nie móc nic zrobić. Nie obawiałaś się, że ten czas nic nie przyniesie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, marawstala napisał:

Nie czytałam odp pod tematem a jeśli chodzi o to co napisałaś to... przed zamieszkaniem oznajmiłas swoje oczekiwania ale czy miał takie same to niewiadomo... 

Tak, kwestie tak istotne omówiliśmy na wczesnym etapie związku. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Patku napisał:

Tak, kwestie tak istotne omówiliśmy na wczesnym etapie związku. 

Czyli jeśli był ZA... to albo skłamał, albo się rozmyślił, albo ma inny powód... powodów w sumie może być wiele (ciężko powiedzieć o co może chodzić) 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Byłam na ślubie kuzyna (ślub po parunastu latach związku). Mój brat jest koło 10  lat z dziewczyną, razem wybudowali dom (ślubu nie planują, póki co). Wszyscy z tradycyjnych domów, tak jak to opisujesz. Może on jest z rodziny długodystansowców, że ślub po latach. Tak czy inaczej skoro kupił z Tobą mieszkanie traktuje Cię poważnie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dla niektórych ludzi formalizacja związku jest równie ważna jak każde inne formalności. Jak kupujesz samochód idziesz go zarejestrować na siebie , jak zmieniasz adres zamieszkania to się meldujesz żeby być u siebie, jak chcesz z kimś założyć rodzinę to bierzesz ślub. To jest formalność jak każda inna i nie widzę nic dziwnego w chęci legalizacji. 

Jeśli ktoś do tego nie dorósł to nie ma sensu go na siłę za uszy w związku trzymać. 

Wiesz jaki zrobiłaś błąd? Zaczęłaś formalizować życiowe sprawy z kimś kto nie chce swojego życia z tobą formalizować. Faceci są bardzo praktyczni i idą po najmniejszej linii oporu jeśli jest taka możliwość. 

Czas na niezdecydowanie już miną a im będziesz starsza tym mniejsze będziesz miała szanse na założenie takiej rodziny jaką sobie wymarzyłaś

Zwłaszcza z kimś tak niepewnym u boku ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Patku napisał:

No ciekawe. Na przyklad takie, ze zostalam wychowana w takiej rodzinie, a moi rodzice sa dla mnie wzorami i ich malzenstwo tez. Dla mnie wiec jest to naturalna kolej rzeczy i kolejny etap zwiazku. Obietnica, ktora sklada sie w obecnosci swiadkow i najblizszych. To nie sa dla mnie puste slowa i papierek, ale moment w relacji kiedy decydujesz sie byc w zalozeniu zawsze nie sam. Ogromna odpowiedzialnosc za druga osobe, a pozniej rodzine i oznaka szacunku. Zupelnie z innej beczki jestes rodzina wobec panstwa co oznacza, ze kiedy wpadne pod samochod szpital nie udzieli informacji i nie pozwoli decydowac o moim stanie mojemu konkubentowi. Na szczęście mam jeszcze rodzicow i siostre, ale nie o to chodzi w zwiazku na cale zycie zeby w takich sytuacjach umywac raczki. Jest wiele powodow, tych romantyczno sentymentalnych, jak rowniez racjonalnych zeby byc malzenstwem. Kazdy ma swoje i według mnie wszystkie sa wporzadku.

ja bym od kobiety z takim podejsciem tez uciekl

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×