Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
ona...76

Jesteś

Polecane posty

2 minuty temu, dozgonny napisał:

Dlaczego mnie atakujesz? Coś Ci zrobiłem, czy tylko szukasz ofiary i nadarzyła się okazja do wyładowania na mnie swoich frustracji? 

Tak, zrobiłes

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Widocznie miałem swoje powody. Jedno jest pewne.... z reala nikogo tutaj nie znam, a źle traktuję tylko tych co albo mnie źle potraktowali, albo są nazwijmy to lekko natarczywi. 

 

Edytowano przez dozgonny

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Kaja34 napisał:

 

 

2 minuty temu, Coś Ci napisze napisał:

A mnie zastanawia jedno, dlaczego okłamujemy osoby, które twierdzimy, że kochamy

Żle się czuje, dobranoc 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Coś Ci napisze napisał:

Przykro mi, też się źle czuje ale u mnie to norma. Dobranoc, oby jutro było lepiej 

Dziękuję, myślę że nie poprawi sie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Coś Ci napisze napisał:

A mnie zastanawia jedno, dlaczego okłamujemy osoby, które twierdzimy, że kochamy

A to ma jakiś związek z tym wątkiem?
Tak czy inaczej musisz sprecyzować. 
Moim zdaniem istotne jest to czego owo kłamstwo dotyczy.
Np. Jeśli ktoś kłamie, że jest wszystko ok., a tak nie jest, to bywa, że robi to dla dobra osoby na której mu zależy aby ta się nie martwiła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, malinka 123 napisał:

Tak, zrobiłes

Jeśli napiszesz jakieś konkrety to będę mógł się do tego ustosunkować. Tymczasem nie wiem o czym mówisz. Rozmów tutaj przeprowadziłem bardzo dużo i trudno mi to wszystko spamiętać. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Coś Ci napisze napisał:

Z tym wątkiem mnie, ale często ktoś tu pisze o miłości i tak mi się skojarzyło. 

 

Jeśli ktoś kłamie, że jest singlem i nie ma żony to nic tego nie tłumaczy.
Natomiast jeśli kłamie w dobrej wierze, że np. kocha, ale nie chce pewnymi słowami skrzywdzić osobę na której mu zależy to może mijać się z prawdą. Ja np. częściowo kłamałem, albo raczej można by powiedzieć, że nie mówiłem całej prawdy. Wyobraź sobie, że mówisz komuś kto układa sobie życie z kimś innym takie oto słowa (coś w stylu): "Każdego dnia umieram myśląc o tym, że niebawem wychodzisz za mąż za innego. Nie potrafię i nie wiem jak sobie z tym poradzę. Jesteś dla mnie wszystkim. Bez Ciebie nie mam po co żyć." Z jednej strony było by to szczere wyznanie, które jednoznacznie mówiło by o sile uczuć, o emocjach i w jakimś stopniu o zaangażowaniu.... ale.... Gdy ktoś kogoś kocha i chce dla tej osoby jak najlepiej to tylko o tym sygnalizuje w sposób delikatny. Nie chce wywierać presji i stawiać kogoś od ścianą. Zwłaszcza w sytuacji gdy osoba ta wybiera inną drogę. Kłamałem mówiąc, że postaram się być tylko przyjacielem i nie oczekuje niczego w zamian. Chciałem nim zostać na pewnym etapie tej relacji, ale z oczywistych powodów i przez nadmiar emocji, które mną targały nie potrafiłem dotrzymać obietnicy. Czasami też okłamywałem sam siebie wierząc w to, że gdy tylko mocno tego będę chciał to dam rady. No i nie dałem... Co do mojej przyjaciółki, to Ona też kłamała. Jednak wydaje mi się, że częściej narzeczonego niż mnie. Nie mówiła mu o naszych spotkaniach. Kochała Go i martwiła się o mnie. Widziała w jakim jestem stanie i wydawało się Jej, że nasze spotkania dobrze na mnie wpływają, że mi pomaga. Niestety tylko uzależniałem się od Niej i popadałem w coraz większy smutek. Nie chciała zarazem zranić narzeczonego i zaprzepaścić swojej szansy na szczęście. Każdy wie jak to wygląda z boku. Ludzie popatrzą na to i przykleja łatkę. Stereotypy robią swoje. Dlatego dla Jego dobra okłamywała Go. Powiecie, że tak się nie robi. I tak i nie... Trudno powiedzieć jak byście się zachowali w Jej sytuacji. Z jednej strony ktoś kogo uważacie za najlepszego przyjaciela, a z drugiej narzeczony. Oczywiście sprawa wygląda z pozoru oczywiście. Narzeczony ma pierwszeństwo, ale co jeśli ktoś ma sumienie i widzi, że najlepszy przyjaciel cierpi z Jej powodu. Obwinia siebie za to i czuje się odpowiedzialna. Wie, że nikt tego nie zrozumie i wewnętrznie jest rozdarta. W gruncie rzeczy o tym wiedziałem i chciałem odejść jak najszybciej. Próbowałem kilkukrotnie... Dobra.. może pominę detale. Chodzi o te kłamstwa. Kłamstwo jest czasami wręcz koniecznością. Mówiąc narzeczonemu prawdę naraziła by siebie na ryzyko zniszczenia tego co ceniła bardziej ode mnie. I co dalej? Była by ze mną? Cierpiał by narzeczony, cierpiała by Ona, a tym samym i ja. Owszem rozmawiali podobno wiele razy na mój temat, ale On nie wiedział o większości naszych spotkań. Zazdrość to naturalna rzecz. Niestety z racji tego jakie miał doświadczenia w przeszłości różnie mogło by się to potoczyć. Stąpała dla mnie po cienkiej linii. Teraz wiem, że nie byłem tego wart. Teraz wiem, że słusznie postąpiła. Owszem, było kilka kłamstw, ale ostatecznie nie wyrządziły nikomu krzywdy. Są teraz szczęśliwym małżeństwem i tak też miało być. Nasze spotkania nie były czymś co mogło by przynieść Jej ujmę. Oboje zachowywaliśmy się stosownie do sytuacji. Nikt nigdy nie przekroczył tej cienkiej granicy przyzwoitości nawet po alkoholu. Ja byłem dżentelmenem i dla mnie liczyło się tylko Jej dobro, a nie moje korzyści. Między innymi dlatego też mi tak bardzo ufała i wiedziała, że z mojej strony nic Jej nie grozi. Tak więc wszystko było ok., ale opierało się na pewnej formie kłamstwa. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Trochę stylistycznych błędów popełniłem, ale chyba tekst jest zrozumiały. Zwarzywszy na porę i to, że dziś spałem może z 5 godzin to i tak dobrze się jeszcze trzymam. 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, dozgonny napisał:

Trochę stylistycznych błędów popełniłem, ale chyba tekst jest zrozumiały. Zwarzywszy na porę i to, że dziś spałem może z 5 godzin to i tak dobrze się jeszcze trzymam. 🙂

Idź spać, trzeba odespać swoje 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

"Porywy" w sercu. Dobrze, że tego nie masz. Naprawdę lepiej kalkulować na zimno. Wolałabym zdecydowanie tak. Nie powinnam tego wszystkiego pisać, nie powinnam, a jednak mój poryw serca 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, ona...76 napisał:

"Porywy" w sercu. Dobrze, że tego nie masz. Naprawdę lepiej kalkulować na zimno. Wolałabym zdecydowanie tak. Nie powinnam tego wszystkiego pisać, nie powinnam, a jednak mój poryw serca 

Tą noc miałam naprawdę kiepską - I te dni bez niego😪

Gdyby nie był taki bezduszny, wszystko było by inaczej ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, ona...76 napisał:

"Porywy" w sercu. Dobrze, że tego nie masz. Naprawdę lepiej kalkulować na zimno. Wolałabym zdecydowanie tak. Nie powinnam tego wszystkiego pisać, nie powinnam, a jednak mój poryw serca 

Nie proszę o nic, bo wyproszona rzecz nie daje już tyle przyjemności, co dana z własnej woli🤔

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Coś Ci napisze napisał:

Kłamstwo zawsze przynosi cierpienie, nie zmienia tego fakt że ubieramy je w piękne słowa

Prawda też potrafi sprawić komuś ogromny ból i tak samo cierpienie. 
Gdy człowiek dowiaduje się, że miłość jego życia wybiera inną drogę i jest to prawda, której nic już nie zmieni wówczas cierpi.
Wszystko to bardzo indywidualna kwestia i każda sytuacja chyba wymaga innej analizy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, ona...76 napisał:

"Porywy" w sercu. Dobrze, że tego nie masz. Naprawdę lepiej kalkulować na zimno. Wolałabym zdecydowanie tak. Nie powinnam tego wszystkiego pisać, nie powinnam, a jednak mój poryw serca 

Doskonale wiem co to poryw serca... nie potrafiłem tego opanować i to wielokrotnie. Kalkulowanie na zimno przychodzi z czasem. Jednak nadal nie wiem jak bym zareagował gdyby ona stanęła pewnego dnia przede mną i.... po prostu bym Ją zobaczył. Ostatnim razem wystarczyło, że stałem odwrócony plecami i słyszałem Jej głos... uciekłem. To było dziwne. Poczułem radość i smutek, chciałem podbiec i Ją uściskać, ale i uciec. Czułem ból... bo znałem prawdę, która wiązała mi ręce, a co najgorsze i serce.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, malinka 123 napisał:

Nie proszę o nic, bo wyproszona rzecz nie daje już tyle przyjemności, co dana z własnej woli🤔

 

Żebranie o miłość to chyba najgorsze co można zrobić. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Coś Ci napisze napisał:

Kłamstwo prędzej czy później wychodzi na jaw więc i tak się cierpi.

Oj nie wydaje mi się. Tak się tylko przyjęło mówić. Też kiedyś chciałem wierzyć w te wszelkiego rodzaju morały i widziałem wszystko w czarnych i białych kolorach. Świat jednak jest pełen odcieni szarości, które są pośrednią warstwą i to tak złożoną, że niejednokrotnie człowiek potrafi się w niej zagubić. Wówczas prawda i fałsz zacierają się... trudno odróżnić jedno od drugiego. 
Oczywiście w sprawach sercowych każdy chciałby żyć w prawdzie, pod warunkiem, że owa prawda jest dla nas łaskawa. 
Hmm.... Wyobrażam sobie taka hipotetyczną sytuację. Jest związek, małżeństwo. Przechodzą jakiś kryzys i jedno z nich ma załamanie nerwowe. Pech chciał, że w tym czasie w pobliżu tej osoby znalazła się inna, która wykorzystując chwilę doprowadziła poniekąd nieumyślnie, ale jednak do zdrady. Ktoś może się czuć z tym fatalnie i nigdy sobie nie darować tej słabości. Do końca życia mieć wyrzuty sumienia. Co gorsza gdyby to wyszło na jaw mogło by zawalić się całe życie tej osoby. Mogła by stracić wszystko na co tak bardzo i długo pracowała. Dom, miłość, rodzinę.... Co ma zatem zrobić? Powiedzieć prawdę? Skłamać? Wie, że nigdy już do tej sytuacji nie dopuści. Wie, że małżeństwo, dom i rodzina to wszystko co ma. Prawda może odebrać wszystko. Kłamstwo będzie dręczyło do końca życia. Czy może liczyć na wyrozumiałość tak wielką na którą tylko nieliczni są w stanie się zdobyć? Czy zaryzykuje? Jak się będzie czuć z tym wszystkim? Czy nie będzie to też powód, argument do wypominania na każdym kroku. Tak czy inaczej jedna ze sfer życia ucierpi. Tylko od tej osoby będzie zależało w jakim stopniu i która. 
Ja osobiście nie wiem jak bym zareagował. A Ty? Winszuje komuś kto jest zawsze pewny siebie i uparcie powtarza utarte schematy. Znam jednak przypadek, który doskonale obrazuje ludzka naturę i jej nieprzewidywalność. Małżeństwo po wielu latach spędzonych razem ma wypadek.... w trakcie którego ginie żona. Mąż widząc to wychodzi z auta idzie do lasu i się wiesza. Podejrzewam, że nikt nigdy nie posądzał by jego o skłonność do takiego aktu miłości... a zarazem desperacji. Nawet on sam siebie. 
Czy chciałbym wiedzieć, że kobieta którą kocham mnie zdradziła? Jak bym zareagował? Czy potrafił bym wybaczyć? Tego nikt z nas się nie dowie dopóki sam nie przeżyje. Nikt nie chce kłamstwa w swoim życiu, to rzecz pewna, ale ono pisze takie scenariusze, że żaden reżyser by się nie powstydził. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Coś Ci napisze napisał:

Jestem na takim etapie życia, że wolę być okrutna niż zakłamana, ale to tylko moje zdanie

Etap życia mówisz... To teraz ja będę okrutny. Podobno cały czas siedzisz w domu. Okrutna chyba jak na razie jesteś tylko dla samej siebie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dziwne, ale życie stało się dla mnie... robię się coraz bardziej obojętny i wszystko mi jedno. Zawiodłem się... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
43 minuty temu, dozgonny napisał:

Dziwne, ale życie stało się dla mnie... robię się coraz bardziej obojętny i wszystko mi jedno. Zawiodłem się... 

😔

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Coś Ci napisze napisał:

Ty się zawiodłeś, ja jestem bardzo zmeczona, męczy mnie rozmowa z innymi ludźmi, zaczyna mnie męczyć pisanie tutaj chociaż zawsze mnie wyciszało, męczy mnie zjedzenie nawet jednego posiłku w ciągu dnia. Ale zaraz znajdzie się ktoś taki jak Ty kto mi napisze że nie chce się wziąć za siebie. Pewnie macie rację. 

Każdy z nas musi nieśc swój krzyż, bo Bóg tak chciał... 

To nie dlatego że "Bóg tak chciał". Tylko dlatego że my sami wybieramy taką drogę.  Świadomie, bądź nieświadomie, przez nasze błędy z przeszłości. Ale co zrobić, na loterii genowej dostaliśmy taką właśnie konstrukcję psychiczną a nie inną. Tylko praca nad sobą może sytuację poprawić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Coś Ci napisze napisał:

Zapomniałam dodać że cierpienie uszlachetnia, tylko ze mną coś mu nie wyszlo

Z tym jeszcze bardziej się nie zgadzam. Beznadziejna fraza dla licealistów piszących wypracowania.

Choroby i tragedie nie są niczym dobrym same w sobie. Przecież Bóg nie zsyła nam ich w celach pedagogicznych, za karę. Są po prostu złem które nas spotyka, bo świat to nie tylko dobro. Czy człowiek staje się bardziej szlachetny obcując ze złem? Chyba nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×