Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Emilka91

Uzależnienie emocjonalne od faceta. Pomocy

Polecane posty

Napisano (edytowany)
16 godzin temu, Emilka91 napisał:

Zadałeś mi pytanie, na które nie znam odpowiedzi. Nie mogę powiedzieć, że on nie jest nie w porzadku. Bo jest dla mnie dobry, kiedy się widzimy jest wspaniale. Pomoze mi coś posprzątac, sam z siebie kupuje np zgrzewkę wody, zebym ja nie nosiła, ugotuje obiad, nie krzyczy na mnie, nie wyzywa

A mnie przeraża że normalne zachowanie uważa się za coś wyjątkowego.

Nie krzyczy,  nie wyzywa? 

Czyli co? 

Krzyki i wyzwiska to norma w związkach a ten który tego nie robi jest wyjątkowy?

Pomoże coś posprzątać?

Czyli co?

Normą jest to że kobieta jest od sprzątania?

 

Edytowano przez Bimba
  • Like 1
  • Thanks 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Looper napisał:

Powiem Ci, że po tym co napisałaś stwierdzam, że sprawa jest prostsza niż mi się początkowo wydawało.

Po pierwsze musisz sobie uświadomić, że kontakt przez sms czy inne wiadomości, to żaden kontakt. Ten facet już swoje lata ma (jestem tylko trochę starszy) i myślę, że traktuje tego typu komunikatory, czysto informacyjnie. Nie ma co kryć nie jesteśmy pokoleniem internetu. Dla mnie komunikator służy do wymienienia szybkich prostych informacji i tyle. NIe widzę w tym nic złego. 

Druga sprawa jest trochę bardziej złożona. Masz 30 lat czy dziwi Cię, że chcesz stabilizacji? Moim zdaniem taki związek jest fajny wieku 18/19 a nawet 20- paru lat. Jednak nie oszukujmy się wy jesteście dorośli. Ile lat macie się tak bujać? On sobie będzie grał, Ty będziesz czekała w domu na jego kontakt itp? Nie usprawiedliwiam Twojej "obsesji" ale jednak jestem w stanie zrozumieć, że kobieta która ma 30 lat chciała by np. zamieszkać ze swoim facetem. Móc z nim porozmawiać o trudach dnia codziennego itp. Nie widzę w tym nic dziwnego. 

 

Myślę, że w Twojej wiadomości jest duzo racji. Nie wymagam, żeby on cały dzien pisal i mi nadskakiwał. Tak naprawdę za tym wszystkim kryje się to, że chciałabym poczuć się dla niego wazna. Nie czarujmy się , jesłi ma 4h dziennie na to aby grac z kolegami, to tak samo mógłby poswięcic mi chociaż godzinę. Ale na to wychodzi, ze on nie chce. 

Mam 30 lat i tak jak mówisz , chcialabym czegos więcej. Nie musi byc tak zamieszkanie razem. Ale jakies wspólne sprawy. 

Nie wiem jak mam poradzić sobie z 30 latnim chłopem, ktory przyjezdza raz w tygodniu, wszystko jest okej. I jak tylko drzwi się zamykaja to po prostu znika. 

Jak nie praca, to gry, zawsze cos. Nie potrafie znalezc sobie miejsca w jego zyciu, nigdzie mnie w jego zyciu nie ma. 

Nie wiem kiedy sie spotkamy. A dla chcacego nic trudnego znalezc ta chwile. Myslalam, ze ma ciezszy okres i przymykalam na to oczy. Stwierdzilam, ze potrzebuje sie rozluznic pogra i mu sie zwyczajnie znudzi i zapragnie tego kontaktu 

Mam wrazenie, ze jemu po prostu juz na mnie nie zalezy. Strasznie mam pomieszane w glowie. 

Napisalam mu wczoraj dobranoc , kocham cie, odpisal spij dobrze. Zignorowal totalnie- kocham cie. Jest to tez w naturze faceta, ze nie przywiazujecie uwagi do takich rzeczy. Tym bardziej on jest z tych, ze jak powie raz i dalej ze mna jest to tak oznacza to, ze mnie kocha. A dla mnie to bylo jakby poraz kolajny mnie zignorowal.

Z kolei w ciagu dnia zawsze zadzwoni, chocby na chwile. Mam naprawde w glowie strasznie pomieszane... 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Bimba napisał:

A mnie przeraża że normalne zachowanie uważa się za coś wyjątkowego.

Nie krzyczy,  nie wyzywa? 

Czyli co? 

Krzyki i wyzwiska to norma w związkach a ten który tego nie robi jest wyjątkowy?

Pomoże coś posprzątać?

Czyli co?

Normą jest to że kobieta jest od sprzątania?

 

Nie, nie. Nie pisalam tego w takim kontekcie. Bardziej chodzilo mi o to, ze to nie jest jakis toksyczny potwor.

Napisalam to raczej w takim kontekscie, ze nawet jak juz sie widzimy, to nie siedzi i nie pierdzi w fotel tylko bardziej w takim sensie, ze mi pomaga. 

To moke mieszkanie, i nie czarujmy sie ze moja brudna podloga nie musialaby go interesowac.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Emilka91 napisał:

Bo to już jest po prostu obsesja. Nie chcę dalej w to brnać. Nie chcę szukac tutaj porady, jak go zmusic do zaangazowania, czy jaka mam się stać aby zwrócic jego uwagę.

Potrzebuję ratować sama siebie. Nawet nie wiesz, jak nie chcialabym już czuc tego co czuję.

Jakbyś się od jego obecności uzależniła. Poza tym on zabrał się sprzed Twoich oczu , więc ego cierpi. Kiedy był, to był i nie wpadła byś na to ,że on na Tobie wymusza kolejne spotkania i kontakty. Wydawało Ci się to normalne, że jest, że trwa i że wymusza. Ludzie niezależni i uniezależnieni od innych, mają zdrowa potrzebę samotności , czy chociażby aktywnosci z innymi, dla odparowania "pary spod pokrywki ", po za tym sa tacy , którzy odczuwają przemożną chęć pozostawania  z  sobą i swoimi myślami. Takie wiszenie na sobie jest fajne , przez kilka momentów. Później po czasie , robi się nieznośne. No i to on powinien zabiegać, Ty się ewentualnie powinnas zgadzać lub nie , ale żadne z Was nie powinno być trucicielem dla tego drugiego, pasożytem żerującym na emocjach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Zpaznokcilakier napisał:

Jakbyś się od jego obecności uzależniła. Poza tym on zabrał się sprzed Twoich oczu , więc ego cierpi. Kiedy był, to był i nie wpadła byś na to ,że on na Tobie wymusza kolejne spotkania i kontakty. Wydawało Ci się to normalne, że jest, że trwa i że wymusza. Ludzie niezależni i uniezależnieni od innych, mają zdrowa potrzebę samotności , czy chociażby aktywnosci z innymi, dla odparowania "pary spod pokrywki ", po za tym sa tacy , którzy odczuwają przemożną chęć pozostawania  z  sobą i swoimi myślami. Takie wiszenie na sobie jest fajne , przez kilka momentów. Później po czasie , robi się nieznośne. No i to on powinien zabiegać, Ty się ewentualnie powinnas zgadzać lub nie , ale żadne z Was nie powinno być trucicielem dla tego drugiego, pasożytem żerującym na emocjach. 

Tak jak mówię. Pierwsze jak to zaczęło się dziać, pomyślałam o tym ze potrzebuje odpocząć. Że potrzebuje czasu dla siebie. Nie robiłam o to wojen, nie wypytywałam czy coś jest nie tak. Dalam mu sie odsunac, bo doswiadczenie zyciowe nauczyło mnie tego, ze tak nalezy postąpić. Pierwsza moja myśl była taka, że to potrwa tydzien , miesiac i sie ustabilizuje. Sama w tym czasie zajelam sie soba. Nie widywalismy sie, ale ten kontakt byl chocby na tym messengerze. 

Widywalismy sie rzadziej, ale mimo wszystko nie dochodzilo do sytuacji gdzie byl tygodniowy kontakt. 

Nagle widywalismy sie coraz mniej, a kontakt tez zaczal sie zrywac.stad ja zaczelam coraz bardziej tesknic, i obsesyjnie o tym myslec.

Zas teraz nie odpisalam ja jemu rano bo mam urwanie glowy, i zadzwonil i od razu jak uslyszal ze potrzebuje pomocy to od razu juz chcial pomoc. 

Albo ja sie nie potrzebnie czepiam i doszukuje, i powinnam wrzucic na luz. Albo tu faktycznie cos jest nie tak.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, Emilka91 napisał:

Masz rację. Dokładnie jak żałoba. Jakbym całe swoje życie musiała układac na nowo. Pamietam nawet moment, w którym to wszystko się stalo. Winię siebie za to, ze kiedy to on chciał się widywać, ja czasami potrzebowałam odpoczynku i to wszystko szło dla mnie zbyt szybkim tempem. Byłam sama 2 i pół roku, nagle pojawił się on i wypełniał mi kazdy wieczor i kazdy weekend. To było zbyt szybko. Całe moje życie , które miałam zmieniło sie tak , ze nie dawałam z tym rady. Czasami odmawiałam tych spotkań, czasami chciałam pobyc z kims innym. I to on był osoba, która robiła o to wojny. Nie mogę się wyzbyć tego poczucia winy, czuję że ja to rozwaliłam. 

Przypominam sobie wszystkie sytuacje, kiedy ogladalam serial od do mnie pisał, a ja po prostu chciałam chwili dla siebie.

I im bardziej on się odsunął tym bardzisj ja zaczęłam czuć potrzebę.

 

No więc właśnie Ty jesteś autentycznie zdziwiona, że sytuacja się w ten sposób rozwinęła.

Już Ci tłumaczę. Otóż na początkowy entuzjazm faceta względem swojej osoby zareagowałaś jak? Cóż zaserwowałaś mu chłodzik emocjonalny. Niemniej nie czułaś, że dzieje się coś złego, wszakże relacja toczyła się w ustalonych przez Ciebie ramach, miałaś sytuacje pod kontrolą, miałaś świadomość, że on dalej gdzieś tam jest w razie czego jest, jak taki dodatkowy mebel. Facet sobie przewartościował, faktycznie za bardzo nalegałem, skoro znajomość ma być na luźniejszych zasadach to się dostosuje i się zobaczy. Wszystko co się obecnie dzieje jest konsekwencją pewnych ram, które wypracowaliście na początku związku.

A u Ciebie? Zonk. Nawet nie ogarniasz, że zbierasz to co zasiałaś. No bo jak on śmiał się uniezaleźnić emocjonalnie, zdystansować powinien dalej mi potwierdzać jaka to ja jestem kochana, bo takie mam potrzeby. A niby dlaczego miałby to uczynić skoro Ty jego potrzeby bliskości zbagatelizowałaś i podeptałaś brutalnie na początku? Bo tak było Ci wygodnie. Jakim prawem gra z kolegami, nie jestem jego priorytetem? Cóż, jak się narzucał też wolałaś mieć własne życie związane z rozwijaniem kontaktów towarzyskich.

Problem w tym, że znając życie jak kobieta zinterpretujesz to jako "grę"? Jako facet powiem Ci, że absolutnie żadnej gry tu nie ma. Chłop się zaadaptował do warunków i żyje w myśl zasady, jestem w związku po którym nie mam co za wiele oczekiwać i się zobaczy. On to jak dorosły człowiek wziął na klatę a Ty przeżywasz jak malusia dziewczynka.

Ja nie dołącze tutaj do chóru ze zrozumieniem pochylających się nad Twoją "trudną sytuacją". Jak dla mnie szukasz usprawiedliwienia insynuując jakobyś była osobą o niskim poczuciu wartości. Być może. Problem w tym, że idzie to w parze z egocentryzmem. Masz silne braki emocjonalne i uważasz, że bezwarunkowo mają być one wypełnione. Masz mieć potwierdzone słownie jakże on Cię kocha, spotykać się w wymiarze akceptowalnym dla Ciebie, ustalić czas pod Ciebie, słowem wypełnienie luk emocjonalnych ma być jego priorytetem. To dla Ciebie ważne. On? On ma się dostosować tak jak zrobił to początkowo. Ojej, jak to nie chce? Oj jak boli, oj cóż za dramat! Ale on manipulant i toksyczny fioot! Jakże on śmiał!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Emilka91 napisał:

Tak jak mówię. Pierwsze jak to zaczęło się dziać, pomyślałam o tym ze potrzebuje odpocząć. Że potrzebuje czasu dla siebie. Nie robiłam o to wojen, nie wypytywałam czy coś jest nie tak. Dalam mu sie odsunac, bo doswiadczenie zyciowe nauczyło mnie tego, ze tak nalezy postąpić. Pierwsza moja myśl była taka, że to potrwa tydzien , miesiac i sie ustabilizuje. Sama w tym czasie zajelam sie soba. Nie widywalismy sie, ale ten kontakt byl chocby na tym messengerze. 

Widywalismy sie rzadziej, ale mimo wszystko nie dochodzilo do sytuacji gdzie byl tygodniowy kontakt. 

Nagle widywalismy sie coraz mniej, a kontakt tez zaczal sie zrywac.stad ja zaczelam coraz bardziej tesknic, i obsesyjnie o tym myslec.

Zas teraz nie odpisalam ja jemu rano bo mam urwanie glowy, i zadzwonil i od razu jak uslyszal ze potrzebuje pomocy to od razu juz chcial pomoc. 

Albo ja sie nie potrzebnie czepiam i doszukuje, i powinnam wrzucic na luz. Albo tu faktycznie cos jest nie tak.

 

Przestań się pozycjonować jako ofiara, bo to słabe. Doświadczasz konsekwencji własnych wyborów. Chciałem przypomnieć, iż masę energii włożyłaś w to by znajomość toczyła się luźniejszym torem. Jak wspomniałaś nie obyło się bez awantur.

Skąd więc ten szok i niedowierzanie?

Wpierw sama dałaś sygnał, że taka bliskość to za dużo, potrzebny jest dystans. Teraz jednak zachciało Ci się dystans skrócić, znajomość zacieśnić, ale w sumie w obszarach, w których dalej Tobie pasuje. Problemem jest to dla Ciebie, że w momencie jak Tobie się podejście zmieniło on ma czelność trzymać się pierwotnych ram. Przecież za jakis czas znów Ci się coś odmieni, stracisz niezdrową fascynacje nim i pójdzie w odstawkę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, Emilka91 napisał:

Nie, nie. Nie pisalam tego w takim kontekcie. Bardziej chodzilo mi o to, ze to nie jest jakis toksyczny potwor.

Napisalam to raczej w takim kontekscie, ze nawet jak juz sie widzimy, to nie siedzi i nie pierdzi w fotel tylko bardziej w takim sensie, ze mi pomaga. 

No właśnie o tym pisałam, o to mi chodziło.

Że normalne zachowanie traktujesz jako coś wyjątkowego, coś na jego plus.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, spz napisał:

No więc właśnie Ty jesteś autentycznie zdziwiona, że sytuacja się w ten sposób rozwinęła.

Już Ci tłumaczę. Otóż na początkowy entuzjazm faceta względem swojej osoby zareagowałaś jak? Cóż zaserwowałaś mu chłodzik emocjonalny. Niemniej nie czułaś, że dzieje się coś złego, wszakże relacja toczyła się w ustalonych przez Ciebie ramach, miałaś sytuacje pod kontrolą, miałaś świadomość, że on dalej gdzieś tam jest w razie czego jest, jak taki dodatkowy mebel. Facet sobie przewartościował, faktycznie za bardzo nalegałem, skoro znajomość ma być na luźniejszych zasadach to się dostosuje i się zobaczy. Wszystko co się obecnie dzieje jest konsekwencją pewnych ram, które wypracowaliście na początku związku.

A u Ciebie? Zonk. Nawet nie ogarniasz, że zbierasz to co zasiałaś. No bo jak on śmiał się uniezaleźnić emocjonalnie, zdystansować powinien dalej mi potwierdzać jaka to ja jestem kochana, bo takie mam potrzeby. A niby dlaczego miałby to uczynić skoro Ty jego potrzeby bliskości zbagatelizowałaś i podeptałaś brutalnie na początku? Bo tak było Ci wygodnie. Jakim prawem gra z kolegami, nie jestem jego priorytetem? Cóż, jak się narzucał też wolałaś mieć własne życie związane z rozwijaniem kontaktów towarzyskich.

Problem w tym, że znając życie jak kobieta zinterpretujesz to jako "grę"? Jako facet powiem Ci, że absolutnie żadnej gry tu nie ma. Chłop się zaadaptował do warunków i żyje w myśl zasady, jestem w związku po którym nie mam co za wiele oczekiwać i się zobaczy. On to jak dorosły człowiek wziął na klatę a Ty przeżywasz jak malusia dziewczynka.

Ja nie dołącze tutaj do chóru ze zrozumieniem pochylających się nad Twoją "trudną sytuacją". Jak dla mnie szukasz usprawiedliwienia insynuując jakobyś była osobą o niskim poczuciu wartości. Być może. Problem w tym, że idzie to w parze z egocentryzmem. Masz silne braki emocjonalne i uważasz, że bezwarunkowo mają być one wypełnione. Masz mieć potwierdzone słownie jakże on Cię kocha, spotykać się w wymiarze akceptowalnym dla Ciebie, ustalić czas pod Ciebie, słowem wypełnienie luk emocjonalnych ma być jego priorytetem. To dla Ciebie ważne. On? On ma się dostosować tak jak zrobił to początkowo. Ojej, jak to nie chce? Oj jak boli, oj cóż za dramat! Ale on manipulant i toksyczny fioot! Jakże on śmiał!

To co piszesz absolutnie mija się w prawdą.

Bo to wpadnie ze skrajności w skrajność. To nie bylo tak, ze ja byłam emocjonalnie oziębła. On na poczatku wypalił z grubej rury, po 2 tygodniach zaczął sie dystansowac stwierdzajac, ze narzucił zbyt szybkie tempo. 

Denerwowalo go to, ze ciagle się przymilam i otwacie o tym mówił. 

Czasami chciałam pobyć z kimś innym ale to nie bylo tak jak w tym przypadku, że przez 3 miesiace wolalam siedziec z kolezankami i mialam go gdzies. 

Widzielismy sie codziennie i to naprawde byly sytuacje losowe, ze odmowilam spotkania. Czy gralam w gre i specjalnie sie nie odzywalam. 

Tak jak sam powiedziales czlowiek czasami potrzebuje czasu dla siebie, i tak czasem ogladalam serial. 

Ale tak jak mowie nie sprowadzaj tego do poziomu takiego, ze ja go olewalam. Bo wrecz za bardzo manifestowalam swoje uczucia. 

I nie robie z siebie obrzyganej sieroty, zalezy mi na tym czlowieku, kocham go i brakuje mi go.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
40 minut temu, Emilka91 napisał:

Myślę, że w Twojej wiadomości jest duzo racji. Nie wymagam, żeby on cały dzien pisal i mi nadskakiwał. Tak naprawdę za tym wszystkim kryje się to, że chciałabym poczuć się dla niego wazna. Nie czarujmy się , jesłi ma 4h dziennie na to aby grac z kolegami, to tak samo mógłby poswięcic mi chociaż godzinę. Ale na to wychodzi, ze on nie chce. 

Mam 30 lat i tak jak mówisz , chcialabym czegos więcej. Nie musi byc tak zamieszkanie razem. Ale jakies wspólne sprawy. 

Nie wiem jak mam poradzić sobie z 30 latnim chłopem, ktory przyjezdza raz w tygodniu, wszystko jest okej. I jak tylko drzwi się zamykaja to po prostu znika. 

Jak nie praca, to gry, zawsze cos. Nie potrafie znalezc sobie miejsca w jego zyciu, nigdzie mnie w jego zyciu nie ma. 

Nie wiem kiedy sie spotkamy. A dla chcacego nic trudnego znalezc ta chwile. Myslalam, ze ma ciezszy okres i przymykalam na to oczy. Stwierdzilam, ze potrzebuje sie rozluznic pogra i mu sie zwyczajnie znudzi i zapragnie tego kontaktu 

Mam wrazenie, ze jemu po prostu juz na mnie nie zalezy. Strasznie mam pomieszane w glowie. 

Napisalam mu wczoraj dobranoc , kocham cie, odpisal spij dobrze. Zignorowal totalnie- kocham cie. Jest to tez w naturze faceta, ze nie przywiazujecie uwagi do takich rzeczy. Tym bardziej on jest z tych, ze jak powie raz i dalej ze mna jest to tak oznacza to, ze mnie kocha. A dla mnie to bylo jakby poraz kolajny mnie zignorowal.

Z kolei w ciagu dnia zawsze zadzwoni, chocby na chwile. Mam naprawde w glowie strasznie pomieszane... 

Prawda jest taka, że życie to się toczy owszem, ale realnie. Nie w " kocham Cię " na ekranie czy monitorze. A takie rozkminy zupełnie rozwala Ci żywot. Czy kocha, czy nie kocha. Czy trwa, czy jest obok, kiedy go fizycznie nie ma. Tu potrzeba decyzji , konkretnej. Z dwóch stron. Chcecie być razem , razem nosic  te zgrzwki , razem się budzić i zasypiać. Wszystko inne to pozory. Że może się coś udać i wydarzyć coś dobrego , ale nie może , bo jesteście osobno. Pół biedy ten dystans ,który mu zafundowałas , to jest do przejścia i przeżycia. Ale te takie podchody , że ja zrobiłam  to ,bon tamto i dlaczego tak a nie inaczej , wykończyły czytających. A co dopiero ludzi , którzy  mają się ku sobie. Może tak być ,że ścieżka do wspólnego życia jest kręta i wyboista, ale w momencie , kiedy jedna ze stron,  na skutek tego kogla mogla uczuciowego  potrzebuje wizyt u psychologa, robi się niebezpiecznie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Looper napisał:

Masz sporo racji. NIe powiem Ci co masz zrobić. Wiem jednak co zrobiłbym ja. Spróbowałbym poważnie porozmawiać i powiedział wszystko co tu piszesz. Jeśli by nie podziałało, to bym odszedł 9 miesięcy to nie 10 lat a za stary jestem na bawienie się w ciuciubabkę z osobą, która sama nie wie czego chce. 

W sensie, ze to na jestem osobą ktora nie wie czego chce? Probowalam rozmowy. Moze niezbyt konkretnej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, Emilka91 napisał:

To co piszesz absolutnie mija się w prawdą.

Bo to wpadnie ze skrajności w skrajność. To nie bylo tak, ze ja byłam emocjonalnie oziębła. On na poczatku wypalił z grubej rury, po 2 tygodniach zaczął sie dystansowac stwierdzajac, ze narzucił zbyt szybkie tempo. 

Denerwowalo go to, ze ciagle się przymilam i otwacie o tym mówił. 

Czasami chciałam pobyć z kimś innym ale to nie bylo tak jak w tym przypadku, że przez 3 miesiace wolalam siedziec z kolezankami i mialam go gdzies. 

Widzielismy sie codziennie i to naprawde byly sytuacje losowe, ze odmowilam spotkania. Czy gralam w gre i specjalnie sie nie odzywalam. 

Tak jak sam powiedziales czlowiek czasami potrzebuje czasu dla siebie, i tak czasem ogladalam serial. 

Ale tak jak mowie nie sprowadzaj tego do poziomu takiego, ze ja go olewalam. Bo wrecz za bardzo manifestowalam swoje uczucia. 

I nie robie z siebie obrzyganej sieroty, zalezy mi na tym czlowieku, kocham go i brakuje mi go.

Dalej starasz się szukac dla siebie usprawiedliwienia.

W dodatku nie jesteś w stanie nawet spójnie argumentować. Jesteś w stanie stwierdzić, że byłaś 2,5 roku sama, on się zjawił, w Twojej interpretacji narzucał, to było dla Ciebie za wiele, bagatelizujesz, że w sumie to sytuacje losowe i sporadycznie wolałaś spotkania z koleżankami od spotkania z nim by wcześniej napisać, że nie obyło się bez awantury i wręcz miałą miejsce wojna o ten czas. We własnym mniemaniu uważasz, że nie byłaś oziębła emocjonalnie, ale tu znów narzuca się Twoja wizja i Twoje ramy, nie jego. Skoro było tak lekko i przyjemnie to niby o co ta wspomniana "wojna"?

Po 2 tygodniach sobie temat przemyślał, przewartościował, przyjął Twoją optykę, że faktycznie tempo było zbyt ekspresowe, skoro postawiłaś na dystans nie ma sensu zacieśniać znajomości. Jednocześnie Ty się dalej przymilasz, zaczynasz go irytować, gdyż wysyłasz sprzeczne znajomości: chciałabyś aby było luźniej, ale jednocześnie potrzeby emocjonalnej bliskości masz mieć wypełnione. Na tym etapie już szło traktować Cię jako osobę niestabilną, która sama nie wie czego chce.

I cały czas JA, JA, JA. Tylko i wyłącznie własna perspektywa. Przy jednoczesnym bagatelizowaniu optyki partnera. Bo ja tylko niewinnie olewałam go olglądając serial, pograć w grę, spotkać z koleżankami a gdy on chce pograć z kolegami pomny wcześniejszych doświadczeń to już ma miejsce dramat. Owszem, dramat jest, ale tylko dla Ciebie.

I nie kochasz go. Brakuje Ci co najwyżej przestrzeni, którą on uzupełniał. Luk emocjonalnych, poczucia akceptacji, adoracji. No niestety wyrwał Ci się spod kontroli i nie możesz tego przetrawić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, spz napisał:

Dalej starasz się szukac dla siebie usprawiedliwienia.

W dodatku nie jesteś w stanie nawet spójnie argumentować. Jesteś w stanie stwierdzić, że byłaś 2,5 roku sama, on się zjawił, w Twojej interpretacji narzucał, to było dla Ciebie za wiele, bagatelizujesz, że w sumie to sytuacje losowe i sporadycznie wolałaś spotkania z koleżankami od spotkania z nim by wcześniej napisać, że nie obyło się bez awantury i wręcz miałą miejsce wojna o ten czas. We własnym mniemaniu uważasz, że nie byłaś oziębła emocjonalnie, ale tu znów narzuca się Twoja wizja i Twoje ramy, nie jego. Skoro było tak lekko i przyjemnie to niby o co ta wspomniana "wojna"?

Po 2 tygodniach sobie temat przemyślał, przewartościował, przyjął Twoją optykę, że faktycznie tempo było zbyt ekspresowe, skoro postawiłaś na dystans nie ma sensu zacieśniać znajomości. Jednocześnie Ty się dalej przymilasz, zaczynasz go irytować, gdyż wysyłasz sprzeczne znajomości: chciałabyś aby było luźniej, ale jednocześnie potrzeby emocjonalnej bliskości masz mieć wypełnione. Na tym etapie już szło traktować Cię jako osobę niestabilną, która sama nie wie czego chce.

I cały czas JA, JA, JA. Tylko i wyłącznie własna perspektywa. Przy jednoczesnym bagatelizowaniu optyki partnera. Bo ja tylko niewinnie olewałam go olglądając serial, pograć w grę, spotkać z koleżankami a gdy on chce pograć z kolegami pomny wcześniejszych doświadczeń to już ma miejsce dramat. Owszem, dramat jest, ale tylko dla Ciebie.

I nie kochasz go. Brakuje Ci co najwyżej przestrzeni, którą on uzupełniał. Luk emocjonalnych, poczucia akceptacji, adoracji. No niestety wyrwał Ci się spod kontroli i nie możesz tego przetrawić.

Powiem Ci tylko jedno. To nie ma nic wspólnego z prawdą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Emilka91 napisał:

Powiem Ci tylko jedno. To nie ma nic wspólnego z prawdą

Niektórzy tutaj mogą Ci tylko zaszkodzić. Odpowiedź masz w sobie, tylko Ty wiesz jak było, tylko Ty wiesz jak się czujesz, jaki toksyczny wpływ ma na Ciebie ta sytuacja.

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, robięjaklubię napisał:

Niektórzy tutaj mogą Ci tylko zaszkodzić. Odpowiedź masz w sobie, tylko Ty wiesz jak było, tylko Ty wiesz jak się czujesz, jaki toksyczny wpływ ma na Ciebie ta sytuacja.

Dziękuję!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, Emilka91 napisał:

Powiem Ci tylko jedno. To nie ma nic wspólnego z prawdą

Klasyczny syndrom wyparcia i obciążania winą wszystkich poza sobą.

Więcej empatii, mniej egocentryzmu na przyszłość.

  • Confused 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

naprawde nie potrafisz dojsc o co chodzi?

Zastanow sie.... facet cale zycie gra w gry, ze znajomymi czy bez, to go kreci to go fasycnuje.....

nagle pojawiasz sie ty spedzadzie wiecej czasu..... i nagle brak jest czasu na granie

wiec wpada na pomysl ze musicie zwolnic tempo relacji bo to dla niego za szybko, dlaczego za szybko, bo jego mozg jest tak wytrenowany ze nic nie daje mu takiej rozkoszy jak granie w gry !

Ciebie... U Ciebie natomoiast byla duza dawka uwagi z jego strony.... duze zaangazowanie... a potem ochlodzenie stad czujesz ze mialas dobrze bylas doceniona a potem to tracisz stad ten bol.. to jest nawet technika pua ktora jest skuteczna, watpie aby on korzystal z technik po prostu to wyszlo przypadkowo ale zadzialalo

ten czlowiek powinien byc dla ciebie jednym wielkim znakiem ostrzegawczy,

bo jest niczym alkoholik, z tym ze jego alkohol to konsola i tyle

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, spz napisał:

Klasyczny syndrom wyparcia i obciążania winą wszystkich poza sobą.

Więcej empatii, mniej egocentryzmu na przyszłość.

Poczekaj bo teraz nie rozumiem. Raz jestem egocentryczna, raz za bardzo robie z siebie sierote i obrzucam wina, wiec jedno dugie chyba raczek wyklucza.  Sama tu tez przyznaje sie do wlasnych bledow, do tego ze moglam zrobic cos inaczej. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Emilka91 napisał:

Poczekaj bo teraz nie rozumiem. Raz jestem egocentryczna, raz za bardzo robie z siebie sierote i obrzucam wina, wiec jedno dugie chyba raczek wyklucza.  Sama tu tez przyznaje sie do wlasnych bledow, do tego ze moglam zrobic cos inaczej. 

Nie musisz się nikomu tłumaczyć, jesteś dorosła. Nie wszyscy muszą Cię rozumieć, nie wszyscy muszą akceptować, nie wszyscy będą lubić. Komuś nie pasuje to niech spier...🤣

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, 84Michal84 napisał:

naprawde nie potrafisz dojsc o co chodzi?

Zastanow sie.... facet cale zycie gra w gry, ze znajomymi czy bez, to go kreci to go fasycnuje.....

nagle pojawiasz sie ty spedzadzie wiecej czasu..... i nagle brak jest czasu na granie

wiec wpada na pomysl ze musicie zwolnic tempo relacji bo to dla niego za szybko, dlaczego za szybko, bo jego mozg jest tak wytrenowany ze nic nie daje mu takiej rozkoszy jak granie w gry !

Ciebie... U Ciebie natomoiast byla duza dawka uwagi z jego strony.... duze zaangazowanie... a potem ochlodzenie stad czujesz ze mialas dobrze bylas doceniona a potem to tracisz stad ten bol.. to jest nawet technika pua ktora jest skuteczna, watpie aby on korzystal z technik po prostu to wyszlo przypadkowo ale zadzialalo

ten czlowiek powinien byc dla ciebie jednym wielkim znakiem ostrzegawczy,

bo jest niczym alkoholik, z tym ze jego alkohol to konsola i tyle

Mysle, ze cokolwiek tu nie byloby przyczyna musze przede wszystkim ja zajac sie zwyczajnie soba i przestac czekac na to co nastapi. Wyzbyc sie poczucia winy, i zajac wlasnym zyciem. Bo w przeciwnym razie , kiepsko to widze  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, robięjaklubię napisał:

Nie musisz się nikomu tłumaczyć, jesteś dorosła. Nie wszyscy muszą Cię rozumieć, nie wszyscy muszą akceptować, nie wszyscy będą lubić. Komuś nie pasuje to niech spier...🤣

Ale nagadywanie na mnie jednak zrobilo swoja robotę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Emilka91 napisał:

Ale nagadywanie na mnie jednak zrobilo swoja robotę

Przecież o nie o Tobie, bo ta osoba Cię nie zna, to suma doświadczeń tej osoby i jej problemów.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Emilka91 napisał:

Poczekaj bo teraz nie rozumiem. Raz jestem egocentryczna, raz za bardzo robie z siebie sierote i obrzucam wina, wiec jedno dugie chyba raczek wyklucza.  Sama tu tez przyznaje sie do wlasnych bledow, do tego ze moglam zrobic cos inaczej. 

Przecież jedno absolutnie nie przeczy drugiemu. Egocentryk będzie stosował syndrom wyparcia, winy szukając na zewnątrz a nie w swojej konstrukcji psychicznej. Tak jest wygodniej 😉

I nie, nie przyznajesz się do własnych błędów. Mają je wytknięte jak na tacy uciekasz od nich, starasz się krótko ucinać, że to nieprawda, relatywizujesz i dalej starasz się zepchnąć winę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, robięjaklubię napisał:

Nie musisz się nikomu tłumaczyć, jesteś dorosła. Nie wszyscy muszą Cię rozumieć, nie wszyscy muszą akceptować, nie wszyscy będą lubić. Komuś nie pasuje to niech spier...🤣

No to jak facet się zastosował i spier... to i temat aż na 3 strony 😄

Rada niedostosowana do jej osoby 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Emilko, przeczytałam cały temat. 

Mam koleżankę Emilkę, była w związku z facetem. Emila wiecznie była zmęczona i niedospana, jego to męczyło, z czasem odsunął się i odszedł, ja z nią zostałam. Po czasie okazało się, że jest po prostu chora.

Widzimy to co chcemy widzieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

On cierpi na narcystyczne zaburzenie osobowości.

To typowe ze na początku ma pelno czasu i bombarduje cie miłością zeby później to zabrać i dawac mniej albo cie potraktować cisza. Tak toba manipuluje i właśnie sprawia że się ofiarą uzależnia...

 

Na samym początku, narcyz będzie cię bombardować miłością (jest on w tej sztuce prawdziwym mistrzem). Dla niego będziesz niczym uwielbiana bogini, cudowna modelka o nietuzinkowej urodzie! Nie przyzwyczajaj się jednak do komplementów lub drogich kolacji, będą bowiem trwały bardzo krótko. Takie zachowanie nosi nazwę „love bombing” ale wiedz, iż ta wylewna miłość, niestety nie ma z tobą nic wspólnego. Ty, służysz jedynie chwilowemu zaspokojeniu jego potrzeb – seks, pieniądze, status społeczny, itd. Kiedy dostanie to, czego oczekiwał, miłość zamieni w kontrolę i oczernianie.

• Błyskotliwe i przesadzone gesty to jego prawdziwa specjalność. Narcyz, chce zostać zapamiętany! Wykorzysta każdą okazję, aby czymś się pochwalić lub zostać zauważonym. W każdym jego działaniu, zawsze znajdziemy tzw. drugie dno.

• Żaden narcyz nie potrafi przyznać się do błędu. Według niego istnieje „właściwy i niewłaściwy sposób robienia rzeczy”. Oczywiście, on zawsze robi wszystko doskonale, podczas gdy ty, zawsze się mylisz. Nawet jeśli próbujesz postępować zgodnie z jego logiką, to i tak robisz to w niewłaściwy sposób. Narcyz, uwielbia publicznie poniżać każdego, kto zrobi coś, co mu się nie podoba. Z jego punktu widzenia, ty nie popełniłaś błędu, lecz jesteś „winna okrucieństwa” i „zostaniesz oskarżona” o głupotę lub niekompetencje. Nie próbuj niczego wyjaśniać! I tak okaże się, że nigdy nie przyzna się do popełnionego błędu.

Narcyz jest niesamowicie zazdrosny o twoje relacje z innymi osobami. Na samym początku, będzie przekonywał cię o swoim podziwie … „Jakie ty masz cudowne stosunki z rodziną i przyjaciółmi …”ale już wkrótce, zacznie krytykować częstotliwość spotkań czy też rozmów telefonicznych. Jest to kwestią czystej kontroli a motywacje mogą być często dwojakie: może on zazdrościć twoich relacji z innymi lub może chcieć, by twoja uwaga była skierowana tylko na niego.

• Narcyz żyje dla własnego uwielbienia. Badania wykazały, że osoba, które często aktualizuje swój status na portalach społecznościowych, wykazuje typowe cechy narcyza. Najbardziej ekstrawertyczny narcyz ciagle uwielbia być w centrum uwagi! Żyje polubieniami i komentarzami i bardzo szybko się od nich uzależnia.

• Empatia narcyza nie jest niestety bezwarunkowa. Wbrew powszechnemu przekonaniu u narcyza możemy rozpoznać elementy empatii, lecz jest on tak bardzo zajęty swoimi sprawami (obawami , potrzebami) że nie ma czasu na jej okazywanie. Kiedy okazuje empatię, najprawdopodobniej ma ku temu jakiś inny powód. Jeśli jego empatia pojawia się i znika zaraz po zaspokojeniu jego potrzeby – bądź więc ostrożna!

• Rozmowy z narcyzem są generalnie jednokierunkowe! Kiedy wdasz się z nim w dłuższą konwersacje, będziesz miała wielkie szczęście jeśli w ogóle zostaniesz dopuszczona do głosu. Dominacja rozmowy jest jego cechą charakterystyczną. Może udawać początkowe zainteresowanie ale w rzeczywistości nie może doczekać się momentu w którym odwróci rozmowę i wyrazi swoją opinię na dany temat. Jego zainteresowanie rozmową, zawsze trwa bardzo krótko. Z czasem przekonasz się, że każde „przemówienie”, staje się jedynie okazją do poruszenia jego ulubionego tematu: samego siebie.

• Każdy narcyz jest naprawdę fascynujący! Ma nienaganny styl i wygląd lecz jego potrzeba pokazania wszystkiego co najlepsze, nie jest oznaką zdrowej próżności. To tylko kolejny sposób na zdobycie uwielbienia, którego ciągle poszukuje. Narcyz, doskonały i wyrachowany manipulator, bardzo dobrze pokazuje się w każdej odsłonie.

• Twoje potrzeby i prośby, nigdy nie będą miały większego znaczenia. Ty, zawsze pozostaniesz w jego tle. Narcyz jest zbyt zajęty sobą, by zaspokajać twoje zachcianki.

• Narcyz generalnie rzecz biorąc , nie należy do ludzi o spokojnym temperamencie. Może okazać się szczególnie agresywny w relacjach małżeńskich. Bardzo często potrafi reagować obelgami lub też ucieka się do przemocy fizycznej.

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Poczytaj o tej osobowości 

Twój zwiazek pasuje idealnie do tego.. Jest duzo wiecej informacji 

Uciekaj. W miłości nigdy nie powinnaś się czuć tak jak teraz. Miłość powinna uskrzydlać. Twoja odbiera ci energie. Jest to forma znęcanie się. Jeszcze wmawia ci ze to ty masz problem... Typowe dla. Narcysty

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Już, któryś raz naprawdę ktoś zwraca mi uwagę co do tego, że być może jest to taki typ człowieka. Nie wiem czemu ale bardzo się przed tym bronię. Chyba powinnam znow zagłębić się w ten temat. Dziękuję ❤

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.01.2022 o 11:54, Emilka91 napisał:

Czytałam Twoją wiadomość chyba 3 razy. Nie wiem czy przeszłaś przez to samo, czy jestes tak madrym czlowiekiem. Ale doskonale rozumiesz wszystko co przezywam.

Nagle zrobiłam się człowiekiem bez planów. Jakbym nagle straciła wszystko. 

Masz rację. Dokładnie jak żałoba. Jakbym całe swoje życie musiała układac na nowo. Pamietam nawet moment, w którym to wszystko się stalo. Winię siebie za to, ze kiedy to on chciał się widywać, ja czasami potrzebowałam odpoczynku i to wszystko szło dla mnie zbyt szybkim tempem. Byłam sama 2 i pół roku, nagle pojawił się on i wypełniał mi kazdy wieczor i kazdy weekend. To było zbyt szybko. Całe moje życie , które miałam zmieniło sie tak , ze nie dawałam z tym rady. Czasami odmawiałam tych spotkań, czasami chciałam pobyc z kims innym. I to on był osoba, która robiła o to wojny. Nie mogę się wyzbyć tego poczucia winy, czuję że ja to rozwaliłam. 

Przypominam sobie wszystkie sytuacje, kiedy ogladalam serial od do mnie pisał, a ja po prostu chciałam chwili dla siebie.

I im bardziej on się odsunął tym bardzisj ja zaczęłam czuć potrzebę.

Nie chcę juz szukac sposobów na to, aby jego do siebie przekonać.

Wiem, ze muszę ratować siebie, bo nie mam już kontroli nad własnym życiem.

Na kanał wejdę na pewno. Przekopalam ich juz mnostwo w poszukiwaniu pomocy. 

A to nie jakiś narcyz, bo to wyglada jak love bombing a teraz olewka. Standard u narcyza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 18.01.2022 o 14:35, Jack445 napisał:

Ta sytuacja jest standardem.
Dla większości mężczyzn najważniejsza jest PRACA. Uważamy, że skoro poświęcamy się w pracy, zarabiamy na potrzeby rodziny, to już wypełniamy swoje zadanie.
Oczywiście ten facet przesadza, nie potrafi złapać równowagi pomiędzy pracą, a resztą życia. (szefostwo lubi takich, bo poświęcają się w pracy, tyrają nadgodziny, są na każde zawołanie i często nie zarabiają zbyt wiele, bo brak im czasu na dokształcanie i szukanie lepszej pracy.)

Na początku było zauroczenie i całą uwagę przeniósł na Ciebie, a teraz wszystko wróciło do normy i widzisz jaki jest naprawdę.

Po prostu nie pasujecie do siebie, ale są kobiety, którym odpowiada pracowity facet, który tyra ponad siły dla rodziny, albo poświęci się i wyjedzie za granicę i przysyła kasę... jednak skoro szukasz kogoś innego, to nie kombinuj, tylko przyjmij do wiadomości że to nie ten i jemu też to powiedz, żeby też szukał innej kobiety. Może po którejś porażce zmieni priorytety, ale musi to zrobić sam. Ty na nim tego nie wymusisz. To przychodzi z wiekiem, więc on też się zmieni, ale nie warto czekać.

Nie zartuj sobie. Wiekszosc mezczyzn nie pracuje ponad sily dla rodziny, bo ich zony tez pracuja. A trzydziestolatkowie pracuja na wlasne doopska. To juz nie te czasy, ze facet samodzielnie utrzymuje rodzine. Od dawna.

Poza tym masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem tekstu. To chyba jakas ulomnosc intelektualna. Pozostaje miec nadzieje, ze pracujesz na budowie i nie przeszkadza za bardzo… w pierwszym poscie napisala, ze praca pozwala mu na widywanie jej codziennie.

Zatem prosze nie przenosic problemow ze swego zwiazku - to, ze masz wiecznie wkurzona i leniwa babe na utrzymaniu, nie znaczy, ze inni tez.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×