Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Zaloguj się, aby obserwować  
Logopl

Pierwsza miłość, wieczna miłość...

Polecane posty

Zapewne większość z Was, a rzekłbym nawet 99.99% nigdy tego nie zaznała. W młodym wieku zakochałem się w pewnej dziewczynie, w wzajemnością. Od dziecka tworzyliśmy parę, byliśmy kilka lat razem, mieszkaliśmy daleko od siebie, ale całe wakacje, święta itp. zawsze spędzaliśmy razem, gdyż nasi "dziadkowie" mieszkali naprzeciwko. Wszystkie możliwe dni spędzaliśmy blisko siebie. Z biegiem czasu tych chwil było coraz mniej, nie będę się zagłębiał w szczegóły, każdy powinien to zrozumieć, że w miarę dojrzałości i dążenia do celów, tego czasu jest coraz mniej i do "dziadków" się rzadziej jeździ. Tak więc już nie widzieliśmy się tak często, jednak zawsze pisaliśmy. Można powiedzieć, że nasza miłość, przerodziła się w platoniczną. Im więcej lat mijało, tym bardziej oddaliśmy się od siebie. Zakończeniem był mój wyjazd za granicę, który skończył  naszą znajomość. Po kilku latach, znajomi z wioski, gdzie mieszkali "dziadkowie" stworzyli grupę, w której byłem ja i Ona. Wspólnie z grupą zaplanowaliśmy spotkanie w domku, gdzie uczucie powróciło obustronnie. Wszystko by było piękne, gdyby nie to, że  Ona ma chłopaka, a właściwie narzeczonego, z którym za niecałe 3 miesiące ma zaplanowany ślub. Co robić? 

Lepiej odpuścić i więcej nie utrzymywać z nią jakiegokolwiek kontaktu? 

Czy starać się, rozbić życie jakiegoś gościa, który jest z nią już parę lat i planowali wspólną przyszłość.

Dzieci nie mają, zaproszenia na ślub już poszły.

Ciężki temat, walka między rozumem, a sercem.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
2 godziny temu, Logopl napisał:

 Co robić? 

Lepiej odpuścić i więcej nie utrzymywać z nią jakiegokolwiek kontaktu? 

Czy starać się, rozbić życie jakiegoś gościa, który jest z nią już parę lat i planowali wspólną przyszłość.

 

.

 

Jak się lubi ruszane/...

Ogólnie, co było, nie wróci.

Zawsze gdzieś jakoś z tyłu głowy będzie, że był PO TOBIE inny..

Ergo, nie byłeś DOŚC dobry ( niezależnie od pobudek jej wyboru takie myślenie wciąż będzie wracać ).

Jest sens w tym siedzieć?

Nie

Odpuść.

Zapomnij

Idź dalej.

Była ona, będzie lepsza. Bardziej kochająca, kochana..

Miłość też potrzebuje rozwoju, doświadczeń, porażek i zawodów, by wiedzieć kiedy trafisz na perfecto.

Edytowano przez Icran__
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
2 godziny temu, Logopl napisał:

Co robić?  

 Lepiej odpuścić i więcej nie utrzymywać z nią jakiegokolwiek kontaktu?  

Ona już wybrała mężczyznę z którym chce być, więc pora odejść w cień. Nie oznacza to, że musisz urywać z nią kontakt. Możesz mieć go nadal, o ile ona wykaże taką chęć, ale to już nie będzie to samo, ponieważ swoje serce oddała komuś innemu. Dla Ciebie pozostanie miejsce przyjaciela, dobrego znajomego? 😀

Miłość ma to do siebie, że ludzie, którymi dotąd się otaczaliśmy często odchodzą na dalszy plan. Taka kolej rzeczy...

 

Edytowano przez _she_

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Logopl napisał:

Zapewne większość z Was, a rzekłbym nawet 99.99% nigdy tego nie zaznała. W młodym wieku zakochałem się w pewnej dziewczynie, w wzajemnością. Od dziecka tworzyliśmy parę, byliśmy kilka lat razem, mieszkaliśmy daleko od siebie, ale całe wakacje, święta itp. zawsze spędzaliśmy razem, gdyż nasi "dziadkowie" mieszkali naprzeciwko. Wszystkie możliwe dni spędzaliśmy blisko siebie. Z biegiem czasu tych chwil było coraz mniej, nie będę się zagłębiał w szczegóły, każdy powinien to zrozumieć, że w miarę dojrzałości i dążenia do celów, tego czasu jest coraz mniej i do "dziadków" się rzadziej jeździ. Tak więc już nie widzieliśmy się tak często, jednak zawsze pisaliśmy. Można powiedzieć, że nasza miłość, przerodziła się w platoniczną. Im więcej lat mijało, tym bardziej oddaliśmy się od siebie. Zakończeniem był mój wyjazd za granicę, który skończył  naszą znajomość. Po kilku latach, znajomi z wioski, gdzie mieszkali "dziadkowie" stworzyli grupę, w której byłem ja i Ona. Wspólnie z grupą zaplanowaliśmy spotkanie w domku, gdzie uczucie powróciło obustronnie. Wszystko by było piękne, gdyby nie to, że  Ona ma chłopaka, a właściwie narzeczonego, z którym za niecałe 3 miesiące ma zaplanowany ślub. Co robić? 

Lepiej odpuścić i więcej nie utrzymywać z nią jakiegokolwiek kontaktu? 

Czy starać się, rozbić życie jakiegoś gościa, który jest z nią już parę lat i planowali wspólną przyszłość.

Dzieci nie mają, zaproszenia na ślub już poszły.

Ciężki temat, walka między rozumem, a sercem.

Nie masz nad czym się zastanawiać . To co czujesz to chwilowa zazdrość i instynktowna zaborczość a nie miłość . Jak kogoś kochasz to nie ma nic ważniejszego od niego a ty już dawno podjąłeś decyzję i zadecydowała nie inwestować w ta relację. Zostaw sobie choć przyjaźń i nie mieszaj tej dziewczynie w głowie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Skoro na tyle lat ją sobie odpuściłeś, to odpuść już na zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)

Wspomnieniom należy dać odejść 

Miłość zamknąć szczelnie w sercu 

I z otwartymi ramionami podążać ufnie ku przyszłości 

Bez oglądania się za siebie 

Edytowano przez Korpo Szynszyla

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Miłości na siłę nie zdobędziesz. Zastanawiające jest to że ktoś niby kocha a decyduje się na odejście w zapomnienie tylko po to aby po latach dać o sobie znać. To nie jest żadna miłość bo kiedy kochasz to nie podróżujesz sam. 

Znajdz sobie nową miłość przecież można ją znaleźć wszędzie 😄

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Leżi_27 napisał:

Miałem pierwszą miłość w dzieciństwie i kiedyś myślałem jak autor że mogła by się pojawic w moim życiu i sporo namieszać a teraz uważam ze będąc zajęty bym jej podziękował ale nie. Miała swoją szansę mogła się mnie trzymać, wiedziała gdzie mieszkam. Więc bym pokazał jej drzwi a serca obecnej na pewno nie złamał jakimś wspomnieniem i pierwszą miłością. 

Ja zawsze pokazuję lasce te drzwi wejściowe. 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
9 godzin temu, Logopl napisał:

Lepiej odpuścić i więcej nie utrzymywać z nią jakiegokolwiek kontaktu? 

Czy starać się, rozbić życie jakiegoś gościa, który jest z nią już parę lat i planowali wspólną przyszłość.

Dzieci nie mają, zaproszenia na ślub już poszły.

Ciężki temat, walka między rozumem, a sercem.

 

Ślubu jeszcze nie było. Zaproszenia właściwie nic nie znaczą bo uroczystość zawsze można odwołać.

Jeżeli jesteś pewien tego co czujesz to po prostu jej to powiedz i pozwól jej zdecydować.

Najgorsze by jednak było gdybyś później zmienił zdanie i się wycofał.

Edytowano przez Hellies

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, jaswa napisał:

Skoro na tyle lat ją sobie odpuściłeś, to odpuść już na zawsze.

Tak myślę, że ja mam podobną sytuację z dawnych lat do tej którą opisywałaś jakiś czas temu w innym temacie. Niektóre kobiety mają to do siebie, że księżniczkują i zbyt łatwo unoszą się honorem zamiast okazać zrozumienie i wyciągnąć rękę. Później wina, że nie są razem a by chcieli leży zazwyczaj po obu stronach.

Oby ta dziewczyna o której autor pisze poszła za głosem serca.
 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×