Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
czarnaniemamba

Ograniczający partner .... toksyna.

Polecane posty

Jestem w związku od prawie 8 lat. Pierwszy rok był w miarę spoko, chociaż było trochę kłótni. Później porażka i zerwanie na kilka miesięcy podczas których miałam krótki romans. Mój facet zawsze był zazdrosny, ale biernie i sam nic nie robił żebym ja  zwyczajnie nie chciała odejść. Po prostu traktował mnie jak własność. Od 3 lat mieszkamy razem i muszę tłumaczyć się z każdego wyjścia, nawet do sklepu - zdaję mu sprawozdanie z kim rozmawiałam wtedy przez telefon (mama, siostra, babcia), co widziałam po drodze itd. To są wyjścia do 2-3 km max. Nie mam ŻADNYCH własnych znajomych. Z jego znajomymi wychodzimy gdzieś średnio 2-4 razy w roku. Jak rok temu kolega z podstawówki zaprosił mnie na piwo to dostał szału i musiałam pokazać mu telefon, żeby wszystko przepyrał, bo na pewno już coś było z tym kolegą 😄 (nie widziałam go od 8 lat:D)

Niedługo mamy brać ślub, taki byle jaki, bez wesela z najbliższą rodzina, bo on jest anty system, ale ślub musi być (mimo że ja mówię cały czas, że nie chce), bo stawką jest mieszkanie moich rodziców w którym mieszkamy.

 

Mam dość.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

to ty jeszcze niepozeniona? od roku? tak sobie to wszystko wyglada

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, czarnaniemamba napisał:

Jestem w związku od prawie 8 lat. Pierwszy rok był w miarę spoko, chociaż było trochę kłótni. Później porażka i zerwanie na kilka miesięcy podczas których miałam krótki romans. Mój facet zawsze był zazdrosny, ale biernie i sam nic nie robił żebym ja  zwyczajnie nie chciała odejść. Po prostu traktował mnie jak własność. Od 3 lat mieszkamy razem i muszę tłumaczyć się z każdego wyjścia, nawet do sklepu - zdaję mu sprawozdanie z kim rozmawiałam wtedy przez telefon (mama, siostra, babcia), co widziałam po drodze itd. To są wyjścia do 2-3 km max. Nie mam ŻADNYCH własnych znajomych. Z jego znajomymi wychodzimy gdzieś średnio 2-4 razy w roku. Jak rok temu kolega z podstawówki zaprosił mnie na piwo to dostał szału i musiałam pokazać mu telefon, żeby wszystko przepyrał, bo na pewno już coś było z tym kolegą 😄 (nie widziałam go od 8 lat:D)

Niedługo mamy brać ślub, taki byle jaki, bez wesela z najbliższą rodzina, bo on jest anty system, ale ślub musi być (mimo że ja mówię cały czas, że nie chce), bo stawką jest mieszkanie moich rodziców w którym mieszkamy.

 

Mam dość.

To spakuj pana.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, czarnaniemamba napisał:

Niedługo mamy brać ślub, taki byle jaki, bez wesela z najbliższą rodzina, bo on jest anty system, ale ślub musi być (mimo że ja mówię cały czas, że nie chce), bo stawką jest mieszkanie moich rodziców w którym mieszkamy.

 

Nie zrozumialam. Co ma slub do mieszkania twoich rodzicow? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Anielika napisał:

Nie zrozumialam. Co ma slub do mieszkania twoich rodzicow? 

Po ślubie nie będę mogła go od tak spakować, bo zapomniałam dodać, że mieszkanie będzie na mnie przepisane

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, czarnaniemamba napisał:

Po ślubie nie będę mogła go od tak spakować, bo zapomniałam dodać, że mieszkanie będzie na mnie przepisane

Jak mieszkanie bedzie na ciebie, to zawsze mozesz sie go pozbyc.  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dlaczego nie masz wlasnych znajomych? Pozwolilas sobie na bycie niewolnica? To najwyzszy czas sie wyzwolic 😉 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Anielika napisał:

To spakuj pana.

 

Z treści wypowiedzi autorki wynika, że pozbycie się tego pana raczej nie będzie takie proste- 8 letni związek, chorobliwa zazdrość, planowany ślub.  Tylko silna psychicznie i zdecydowana kobieta podoła takiemu wyzwaniu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że delikwent nie będzie chciał pogodzić się z jej decyzją o odejściu i będzie przejawiał zachowania o charakterze stalkingu. Tylko twarda i nieustępliwa osoba da sobie z tym radę. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Esox napisał:

Z treści wypowiedzi autorki wynika, że pozbycie się tego pana raczej nie będzie takie proste- 8 letni związek, chorobliwa zazdrość, planowany ślub.  Tylko silna psychicznie i zdecydowana kobieta podoła takiemu wyzwaniu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że delikwent nie będzie chciał pogodzić się z jej decyzją o odejściu i będzie przejawiał zachowania o charakterze stalkingu. Tylko twarda i nieustępliwa osoba da sobie z tym radę. 

Jak nie teraz to kiedy? Ona ma rodzicow w razie czego, nie jest sama. Stalking zglasza sie na policje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Anielika napisał:

Dlaczego nie masz wlasnych znajomych? Pozwolilas sobie na bycie niewolnica? To najwyzszy czas sie wyzwolic 😉 

 

Dobre pytanie... Jemu żadna koleżanka nie odpowiadała, nie miał wtedy nade mną kontroli. O kolegach to nawet nie będę już wspominać bo ZAKAZANE. Nawet z rodzina robi wszystko żebym jak najrzadziej się widziała i narzeka że co miesiąc jeździmy do nich, a dla niego optymalnie byłoby 1-2 razy w roku

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Anielika napisał:

Jak nie teraz to kiedy? Ona ma rodzicow w razie czego, nie jest sama. Stalking zglasza sie na policje. 

Ona musi działać już teraz ale powinna być konsekwentna. Jeżeli pozwoli się się zdominować, on zmusi ją do ślubu i możemy się tylko domyślać jak będzie wyglądało jej życie.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
40 minut temu, czarnaniemamba napisał:

Jestem w związku od prawie 8 lat. Pierwszy rok był w miarę spoko, chociaż było trochę kłótni. Później porażka i zerwanie na kilka miesięcy podczas których miałam krótki romans. Mój facet zawsze był zazdrosny, ale biernie i sam nic nie robił żebym ja  zwyczajnie nie chciała odejść. Po prostu traktował mnie jak własność. Od 3 lat mieszkamy razem i muszę tłumaczyć się z każdego wyjścia, nawet do sklepu - zdaję mu sprawozdanie z kim rozmawiałam wtedy przez telefon (mama, siostra, babcia), co widziałam po drodze itd. To są wyjścia do 2-3 km max. Nie mam ŻADNYCH własnych znajomych. Z jego znajomymi wychodzimy gdzieś średnio 2-4 razy w roku. Jak rok temu kolega z podstawówki zaprosił mnie na piwo to dostał szału i musiałam pokazać mu telefon, żeby wszystko przepyrał, bo na pewno już coś było z tym kolegą 😄 (nie widziałam go od 8 lat:D)

Niedługo mamy brać ślub, taki byle jaki, bez wesela z najbliższą rodzina, bo on jest anty system, ale ślub musi być (mimo że ja mówię cały czas, że nie chce), bo stawką jest mieszkanie moich rodziców w którym mieszkamy.

 

Mam dość.

Po co Ci taki przemocowy partner i taki ograniczający Cię związek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, czarnaniemamba napisał:

Dobre pytanie... Jemu żadna koleżanka nie odpowiadała, nie miał wtedy nade mną kontroli. O kolegach to nawet nie będę już wspominać bo ZAKAZANE. Nawet z rodzina robi wszystko żebym jak najrzadziej się widziała i narzeka że co miesiąc jeździmy do nich, a dla niego optymalnie byłoby 1-2 razy w roku

To przemocowiec. Z czasem moze i zacznie ciebie bic jak sie nie bedziesz chciala  podporzadkowac. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, Esox napisał:

Ona musi działać już teraz ale powinna być konsekwentna. Jeżeli pozwoli się się zdominować, on zmusi ją do ślubu i możemy się tylko domyślać jak będzie wyglądało jej życie.  

Jak nie bedzie konsekwentna to bedzie miala piekielko. Zreszta juz ma. Kto to widzial sie tak chlopu podporzadkowywac?

Zeby tylko jemu sie zycie podobalo? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A ten związek i ślub to za karę? : ) W sumie nie rozumiem, niby zazdrość Ci przeszkadza, ale może właśnie tylko ona Cię przy nim trzyma (bo jeśli nie ona to w takim razie co...)

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, czarnaniemamba napisał:

Po prostu traktował mnie jak własność. Od 3 lat mieszkamy razem i muszę tłumaczyć się z każdego wyjścia, nawet do sklepu - zdaję mu sprawozdanie z kim rozmawiałam wtedy przez telefon (mama, siostra, babcia), co widziałam po drodze itd. To są wyjścia do 2-3 km max. Nie mam ŻADNYCH własnych znajomych. Z jego znajomymi wychodzimy gdzieś średnio 2-4 razy w roku. Jak rok temu kolega z podstawówki zaprosił mnie na piwo to dostał szału i musiałam pokazać mu telefon, żeby wszystko przepyrał, bo na pewno już coś było z tym kolegą 😄 (nie widziałam go od 8 lat:D)

Mnie zawsze zastanawiało dlaczego niektóre kobiety pozwalają się tak traktować. Dobrowolnie robić z siebie niewolnicę.

Potem jedyne co potrafią to narzekać jacy to faceci niedobrzy.

Jeżeli przed ślubem jest tak jak opisujesz to aż strach pomyśleć co by było po.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, czarnaniemamba napisał:

Mam dość.

 Rozumiem, ze zakonczylas ten dramat? Czy masz tylko dosc?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Boże, dziewczyno, dlaczego bierzesz w ogóle pod uwagę ślub? Spakuj gościa, wymień klamki w drzwiach i niech spieprza. Nie wyobrażam sobie komukolwiek spowiadać się gdzie wychodzę. Muszę to ide, jak chce to spotykam się ze znajomymi. Pogoń tego gnoja, chcesz tkwić w takim związku resztę życia? 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

wyrzuc a dokladniej wykop go ze swego zycia i to jak najszybciej ,ten facet juz ma pierwsze oznaki zespolu Otella-psychoza urojeniowa .to nie milosc to choroba psychiczna .im dluzej z nim jestes tym to sie bedzie nasilalo  .zaczyna sie od ustawicznej kontroli telefony ,poczta ,kontakty z znajomymi czy z rodzina ograniczone do minimum .pozniej zaczyna sie przemoc psychiczna -wyzwiska ,ponizanie ,urojone niezliczone zdrady ,itp a dalej to bicie ,nawet za to ze zyjesz .owszem na poczatku lub w remisji bedzie przepraszal,kajal sie ,obiecywal ze sie to nie powtorzy ale choroba powroci szybciej niz myslisz.nie masz sie nad czym zastanawiac jak chcesz zyc.I nie jest to kwestia ze,kobieta na to sobie pozwala ale  po prostu kiedy jeszcze  mogla nie zostawila  drania .to sa doskonali manipulatorzy !!!wyrzuc ze swego zycia ,zmien zamki ,nachodzenie zglos na policje .daj sobie szanse na normalnego faceta a sa jeszcze tacy.pisze to z wlasnegoo doswiadczenia ,po pol roku od odizolowania sie od takiego typa ,mam nadal jeszcze zaburzona samaocene ,kompleksy i depresje mimo ze to ja utrzymywalam dom i gnojka ,ktory nie pracowal aby mnie pilnowac ,kontrolowac i wychowywac ,uczyc zycia piescia,Powodzenia i nie bierz zadnego slubu !!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, Hellies napisał:

Mnie zawsze zastanawiało dlaczego niektóre kobiety pozwalają się tak traktować. Dobrowolnie robić z siebie niewolnicę.

Potem jedyne co potrafią to narzekać jacy to faceci niedobrzy.

Jeżeli przed ślubem jest tak jak opisujesz to aż strach pomyśleć co by było po.

Trudno to zrozumieć, ale zdarzają się kobiety, które preferują przemocowych partnerów. Takie kobiety nie są w stanie żyć w związku ze spokojnym i łagodnym czyli tzw.dobrym facetem tj.takim który nie bije i nie pije, oraz oddaje całą pensję. Znam takie przypadki. Na takie kobiety mówi się, że potrzebują twardej ręki i że będą chore jeżeli raz w miesiącu nie oberwą od partnera i nie będą nosić lima pod okiem.To wydaje się absurdalne, ale takie kobiety istnieją. Są to rzadkie przypadki, ale się zdarzają. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

To nie są rzadkie przypadki, po prostu w Polsce przemoc wobec kobiety w związku jest traktowana jako coś normalnego, " bije, jest zazdrosny, kontroluje znaczy kocha, zależy mu"

Kobiety mają wdrukowane że muszą być w związku, że singielka to coś gorszego, "nikt jej nie chciał" dlatego wiążą się z pierwszym lepszym jakiego spotkają, że o wzorach z rodzinnego domu nie wspomnę. 

Jak matka która w domu jest traktowana jak ostanie popychadło ma nauczyć córkę partnerstwa w związku, jak wytłumaczy ze kobieta i mężczyzna mają równe prawa?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×