Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Maciolla1995

Niedługo wyląduje na ulicy

Polecane posty

Tak mi się wydaje, matka z ojcem coraz częściej mi gadają, że dłużej mnie nie będą utrzymywać, że mam szukać pracy. Jak ja najdłużej popracuje 2 miesiące i mnie wywalają albo sam odchodzę bo psychicznie nie wyrabiam. Pracowałem w call center, na jakiś produkcjach, magazynach. Nie mogę zdzierżyć tych robót, mam jakąś awersję wgl do tego do ludzi tak samo. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, byle co mnie denerwuje, szybko się meczę, nie mam motywacji, chodzę zrezygnowany, nie mam żadnej satysfakcji z życia, przytłacza mnie wszystko. Jeszcze w czasach liceum byłem bardziej pozytywnie nastawiony, miałem nadzieję na jakąś pracę umysłową, myślałem że po maturze uloze sobie jakoś życie. Niestety potoczyło się inaczej studiów nie skończyłem ( sytuacja w domu stawała się coraz gorsza) dlatego teraz siedzę, miotam się nie wiem co robić. W wieku 28 lat na dzienne mnie już nie przyjmą a zaoczne nie mam z czego płacić, więc pomyślałem że pójdę do policealnej. Nie wiem czy coś mi to pomoże, ale co miałem zrobić innego. Ogólnie to siedzę bez grosza w domu, w którym panuje fatalna komitywa, nie mam kompletnie pomysłu co dalej, co ze sobą począć. Coraz częściej zacząłem sięgać po alkohol, może nie jest to alkoholizm ale czuję że to wszystko zmierza w złą stronę. Może ktoś miał podobnie albo ma pomysł co można w takiej sytuacji zrobić. Mieszkam z tymi nieszczęsnymi starymi na zadupiu bez samochodu, jedyne co mam to rower którym czasami jeżdżę. Myślałem też żeby jechać za granicę do pracy ale chyba się nie zdecyduje bo sobie tam raczej nie poradzę. Jestem przegrywem strasznym. Dodam jeszcze że nie mam znajomych ani kolegów. Ostatni kolega z którym miałem kontakt przestał odzywać się jakieś 3 lata temu. Jednym słowem prze...e... Jutro wezmę rower pojadę na te zajęcia, chociaż nie bardzo widzę żeby się coś miało polepszyć, to trwa już tyle czasu. Nie wiem chyba jestem jakiś dziwny, aspołeczny czy co...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Podejrzewam że właśnie tak musiało wyglądać życie Ferdynanda Kiepskiego zanim poznał Halinkę. Poszukaj "Halinki" - nic innego Ci nie pozostało.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Maciolla1995 napisał:

Dzięki za radę, niedługo lecę szukać, to chyba najlepiej pod monopolowy się udam, tam pracuje za ladą taka gruba brzydka stara zrzędliwa baba. Ona się nada i może przy okazji piwko będzie za pół ceny. 

Grunt to mieć jakiś cel w życiu. Ten przedstawiony (powyżej) przez Ciebie jest chyba lepszy niż żaden.

Idź do pracy i się jej trzymaj - bez tego nie będzie nic. Każdy by tak chciał z byle powodu od roboty się wymiksować. Ja też nie cierpię ludzi (większości), ale mimo to nauczyłam się funkcjonować między nimi bo nie miałam wyjścia. Zycie to nie bajka, nie zawsze wszystko jest tak jak by się chciało.

  • Sad 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, BabkaBrutalnaBasic napisał:

Za darmo nawet wpjerdol coraz niechętniej daja.

I tu masz rację, bo ruskje się ogłaszają z usługą łamania rąk za pieniądze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Chili w ustach napisał:

I tu masz rację, bo ruskje się ogłaszają z usługą łamania rąk za pieniądze.

A yebac to wszystko. Nie ma nic bardziej przereklamowanego niz zycie szarego człowieka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

jedyne co Cie ratuje to jakas holandia przy zbiorze tulipanow, bedziesz mial i prace i zakwaterowanie. niestety jestes leniwą, niezyciowa mameją, ktorej jedyne co moze pomoc, to wyrwocenie zycia do gory nogami, czyli taki wyjazd o jakim wspomnialem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

A czemu cie niby nie przyjmą na studia dzienne w wieku 28 lat? Pierwsze słyszę. Ja w wieku 27 zaczynałam studia dzienne, są osoby, które po 30 idą na studia.. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Skowronkowa napisał:

A czemu cie niby nie przyjmą na studia dzienne w wieku 28 lat? Pierwsze słyszę. Ja w wieku 27 zaczynałam studia dzienne, są osoby, które po 30 idą na studia.. 

gosc nie ma grosza przy D, zaraz matka go wywali z domu, a Ty mu mowisz o dziennych studiach, dzieki ktorym i tak nic nie zyska, tylko straci kolejne lata. dla niego to kurs na wozek widlowy i heja do uk

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ale zauwazcie, ze mimo tej pseudotragicznej sytuacji, ktora w ogole tragiczna nie jest (rodzice wywala go z domu jesli nie pojdzie do pracy - zeby isc do pracy nie musi konczyc studiow, wystarczy zatrudnic sie w sklepie, tam biora wszystkich), facet wcale nie szuka rozwiazania. On szuka takiego rozwiazania, jak Sernik czy Przemo i Toshir.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Maciolla1995 napisał:

Tak mi się wydaje, matka z ojcem coraz częściej mi gadają, że dłużej mnie nie będą utrzymywać, że mam szukać pracy. Jak ja najdłużej popracuje 2 miesiące i mnie wywalają albo sam odchodzę bo psychicznie nie wyrabiam. Pracowałem w call center, na jakiś produkcjach, magazynach. Nie mogę zdzierżyć tych robót, mam jakąś awersję wgl do tego do ludzi tak samo. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, byle co mnie denerwuje, szybko się meczę, nie mam motywacji, chodzę zrezygnowany, nie mam żadnej satysfakcji z życia, przytłacza mnie wszystko. Jeszcze w czasach liceum byłem bardziej pozytywnie nastawiony, miałem nadzieję na jakąś pracę umysłową, myślałem że po maturze uloze sobie jakoś życie. Niestety potoczyło się inaczej studiów nie skończyłem ( sytuacja w domu stawała się coraz gorsza) dlatego teraz siedzę, miotam się nie wiem co robić. W wieku 28 lat na dzienne mnie już nie przyjmą a zaoczne nie mam z czego płacić, więc pomyślałem że pójdę do policealnej. Nie wiem czy coś mi to pomoże, ale co miałem zrobić innego. Ogólnie to siedzę bez grosza w domu, w którym panuje fatalna komitywa, nie mam kompletnie pomysłu co dalej, co ze sobą począć. Coraz częściej zacząłem sięgać po alkohol, może nie jest to alkoholizm ale czuję że to wszystko zmierza w złą stronę. Może ktoś miał podobnie albo ma pomysł co można w takiej sytuacji zrobić. Mieszkam z tymi nieszczęsnymi starymi na zadupiu bez samochodu, jedyne co mam to rower którym czasami jeżdżę. Myślałem też żeby jechać za granicę do pracy ale chyba się nie zdecyduje bo sobie tam raczej nie poradzę. Jestem przegrywem strasznym. Dodam jeszcze że nie mam znajomych ani kolegów. Ostatni kolega z którym miałem kontakt przestał odzywać się jakieś 3 lata temu. Jednym słowem prze...e... Jutro wezmę rower pojadę na te zajęcia, chociaż nie bardzo widzę żeby się coś miało polepszyć, to trwa już tyle czasu. Nie wiem chyba jestem jakiś dziwny, aspołeczny czy co...

28 lat koń to już żona i dzieci powinny być, plus piesek, kotek, domek na kredyt z płotkiem i basenem, praca w korpo i fura za 300 kafli w garażu.....coś ty robił przez ostatnie 8 lat?

  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, W҉і҉d҉m҉o҉ napisał:

Ale zauwazcie, ze mimo tej pseudotragicznej sytuacji, ktora w ogole tragiczna nie jest (rodzice wywala go z domu jesli nie pojdzie do pracy - zeby isc do pracy nie musi konczyc studiow, wystarczy zatrudnic sie w sklepie, tam biora wszystkich), facet wcale nie szuka rozwiazania. On szuka takiego rozwiazania, jak Sernik czy Przemo i Toshir.

Do fast foodu niech idzie, nie trzeba doświadczenia, szkolenia darmowe, tam zostanie po paru latach dyrektorem regionalnym i 10 koła plus na ręke 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, japitole napisał:

28 lat koń to już żona i dzieci powinny być, plus piesek, kotek, domek na kredyt z płotkiem i basenem, praca w korpo i fura za 300 kafli w garażu.....coś ty robił przez ostatnie 8 lat?

Chyba u oskarkow z bogatych rodzin, co rodzice im pomogą. 

Dzieci z biednych rodzin w dodatku patologicznych (i niekoniecznie musi być alkohol) mają przejepane na samym starcie. Sama mam toksycznych rodziców i wiem coś o tym. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 minut temu, W҉і҉d҉m҉o҉ napisał:

Ale zauwazcie, ze mimo tej pseudotragicznej sytuacji, ktora w ogole tragiczna nie jest (rodzice wywala go z domu jesli nie pojdzie do pracy - zeby isc do pracy nie musi konczyc studiow, wystarczy zatrudnic sie w sklepie, tam biora wszystkich), facet wcale nie szuka rozwiazania. On szuka takiego rozwiazania, jak Sernik czy Przemo i Toshir.

Problem się bierze z tego, że przez patologię w domu, nie nauczył się w dzieciństwie prawidłowych interakcji społecznych, obcowania z innymi ludźmi.

Dzieci z syndromem DDA, ale nie tylko, także ci w rodzinach których inne rodzaje patologii się przejawiały, często w dzieciństwie były wyobcowane, zagubione, czuły się winne, przez to co miały w domu, mimo, że ich winy tam nie było, to jest częste zjawisko w psychologii.

No i teraz on jest w sytuacji z którą nadal się nie uporał, a tkwienie wciąż w domu, gdzie nadal przejawia się patologia (wczoraj opisywał jazdy ojca), nie pomaga mu w tym by z tego wyjść.

Autorze, dla ciebie jedyną opcją jest właśnie przemóc się, zacisnąć zęby, pójść do pracy i starać się jak najprędzej odciąć od rodzinnego domu, bo to otoczenie powoduje, że ciężko ci wypłynąć i się rozwijać.

Edytowano przez Hans van der Lindt
  • Thanks 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jest jeszcze syndrom DDD. Nie ma tam alkoholu, żadnych nałogów, ale i tak panuje toksyczna atmosfera w domu, przemoc, krzyki, wyzwiska. Kto miał normalnych rodziców to nigdy tego nie zrozumie. Nigdy nie pojmie jak można być bitym i wyzywanym za nic...

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, japitole napisał:

28 lat koń to już żona i dzieci powinny być, plus piesek, kotek, domek na kredyt z płotkiem i basenem, praca w korpo i fura za 300 kafli w garażu.....coś ty robił przez ostatnie 8 lat?

Żartujesz? No chyba se żartujesz " powinny być..."???? A kto tak mówi, że " powinny być"? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, japitole napisał:

28 lat koń to już żona i dzieci powinny być, plus piesek, kotek, domek na kredyt z płotkiem i basenem, praca w korpo i fura za 300 kafli w garażu.....coś ty robił przez ostatnie 8 lat?

Chyba coś Ci się w obrachunkach pomyliło. Startując od zera, polegając tylko na sobie w życiu w 8 lat nie dorobisz się tego o czym piszesz. To jakaś mrzonka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
32 minuty temu, bebe111 napisał:

jedyne co Cie ratuje to jakas holandia przy zbiorze tulipanow, bedziesz mial i prace i zakwaterowanie. niestety jestes leniwą, niezyciowa mameją, ktorej jedyne co moze pomoc, to wyrwocenie zycia do gory nogami, czyli taki wyjazd o jakim wspomnialem

Te! A Ty kim jesteś, że masz się za lepszego / lepszą wersję ludzką? Pfyyy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, Zpaznokcilakier napisał:

Te! A Ty kim jesteś, że masz się za lepszego / lepszą wersję ludzką? Pfyyy

sam jestem niewiele starszy od niego i nie kojarzę, zeby ktos w podobym wieku nie mial pracy i byl na utrzymaniu rodzicow grozacych wyrzuceniem z domu. po prostu jest leserem, ktory najchetniej siedzialby na garnuszku mamusi przed komputerkiem do konca zycia, a takich trzeba za bety i do roboty obiboka, a skoro sie "nie odnajduje i nie ma motywacji" w fizycznej pracy, to sie trzeba bylo dobrze uczyc i isc do pracy umyslowej, ale widocznie w szkole sie tez "nie odnajdywal i nie mial motywacji"

Edytowano przez bebe111
  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pomyśl realnie co możesz ZMIENIĆ. Studia odpadają, bo na razie nie masz pieniędzy na nie. Szkoła policealna...nie da CI za dużo. Ja bym na Twoim miejscu naprawdę pomyślała o pracy za granicą! Ale też o tym by podejść do tego perspektywicznie, czyli jeśli już pojedziesz to pracuj bardzo dużo, tak by akumulować pieniądze...być może za rok, dwa wrócisz. I będzie Cię stać na studia, potem możesz pomyśleć o innych opcjach...założenie własnej firmy dotacjami z UE ( mi się udało, dlaczego nie może udać się Tobie) A może coś innego wymyślisz...

Jetseś w punkcie zero, w takim maraźimie totalnym. Pocieszające jest to, że gorzej już chyba nie będzie, ale aby coś zmienić musisz zacząć działać. Warto zacząć od planu...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, bebe111 napisał:

sam jestem niewiele starszy od niego i nie kojarzę, zeby ktos w podobym wieku nie mial pracy i byl na utrzymaniu rodzicow grozacych wyrzuceniem z domu. po prostu jest leserem, ktory najchetniej siedzialby na garnuszku mamusi przed komputerkiem do konca zycia, a takich trzeba za bety i do roboty obiboka, a skoro sie "nie odnajduje i nie ma motywacji" w fizycznej pracy, to sie trzeba bylo dobrze uczyc i isc do pracy umyslowej, ale widocznie w szkole sie tez "nie odnajdywal i nie mial motywacji"

Kurde z Tobą żyć, to lepiej nie żyć. Sznur i drzewo. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Zpaznokcilakier napisał:

Kurde z Tobą żyć, to lepiej nie żyć. Sznur i drzewo. 

nie, ja po prostu mam awersje do ludzi-mazgajów, ktorzy nie potrafia wybrnac z prostej sytuacji

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Hans van der Lindt napisał:

Problem się bierze z tego, że przez patologię w domu, nie nauczył się w dzieciństwie prawidłowych interakcji społecznych, obcowania z innymi ludźmi.

Dzieci z syndromem DDA, ale nie tylko, także ci w rodzinach których inne rodzaje patologii się przejawiały, często w dzieciństwie były wyobcowane, zagubione, czuły się winne, przez to co miały w domu, mimo, że ich winy tam nie było, to jest częste zjawisko w psychologii.

No i teraz on jest w sytuacji z którą nadal się nie uporał, a tkwienie wciąż w domu, gdzie nadal przejawia się patologia (wczoraj opisywał jazdy ojca), nie pomaga mu w tym by z tego wyjść.

Autorze, dla ciebie jedyną opcją jest właśnie przemóc się, zacisnąć zęby, pójść do pracy i starać się jak najprędzej odciąć od rodzinnego domu, bo to otoczenie powoduje, że ciężko ci wypłynąć i się rozwijać.

W Polsce duzo osob ma DDA

1 godzinę temu, serduszko7 napisał:

Jest jeszcze syndrom DDD. Nie ma tam alkoholu, żadnych nałogów, ale i tak panuje toksyczna atmosfera w domu, przemoc, krzyki, wyzwiska. Kto miał normalnych rodziców to nigdy tego nie zrozumie. Nigdy nie pojmie jak można być bitym i wyzywanym za nic...

albo DDD i nie jest takimi wygodnymi leniami, jak autor. Jedyne, co moze mu pomoc, to faktycznie wywalenie na ulice lesera.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, W҉і҉d҉m҉o҉ napisał:

W Polsce duzo osob ma DDA

albo DDD i nie jest takimi wygodnymi leniami, jak autor. Jedyne, co moze mu pomoc, to faktycznie wywalenie na ulice lesera.

Sama kupiłaś mieszkanie za oszczędności? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, Wygranko będzie chomik napisał:

Sama kupiłaś mieszkanie za oszczędności? 

Napisalam juz kilka razy.

Edytowano przez W҉і҉d҉m҉o҉

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, bebe111 napisał:

nie, ja po prostu mam awersje do ludzi-mazgajów, ktorzy nie potrafia wybrnac z prostej sytuacji

Wychodzi na to, że przy Tobie nie można okazywać słabości, nie można się poddać, dziwne. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Zpaznokcilakier napisał:

Wychodzi na to, że przy Tobie nie można okazywać słabości, nie można się poddać, dziwne. 

Wg mnie to lenistwo. W innym temacie napisal, ze nie moze isc do pracy do miasta, bo do miasta ma daleko, az 5 km. Okazuje sie, ze nawet ma rower. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, W҉і҉d҉m҉o҉ napisał:

Wg mnie to lenistwo. W innym temacie napisal, ze nie moze isc do pracy do miasta, bo do miasta ma daleko, az 5 km. Okazuje sie, ze nawet ma rower. 

W gwoli ścisłości to ten rower w sumie ma ojciec, ale pozwala na niego wsiąść i jechać. Chociaż czasami są patologie że niby coś mu tam popsułem w tym rowerze to jest afera, ale potem zapomina i mogę wziąć i jechać. A tam, szkoda mówić w sumie bo to wstyd, normalnie w realu to muszę ostro maskować ta patologie. Listonosz tylko wie o niej spoza rodziny. Chociaż dalsza rodzina też jest patologią...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×