Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Julia32

Dziewczyny czy wam ciezko zyc bez slodyczy?

Polecane posty

8 minut temu, Julia32 napisał:

No a mnie wkurza to uwiazanie w domu,bo czasem bym chciala gdzies wyjsc I co mam obiad na gazie zostawic albo piekarnik wlaczony I wyjsc? Wlasnie wkurza mnie tez to,ze gotowanie uwiazuje w domu i nawet jak mozna polezec na tej kanapie to trzeba czekac az obiad sie ugotuje,zeby moc wyjsc z domu,bo ja osobiscie nie mogla bym zostawic jedzenia na gazie i sobie np jechac do centrum miasta

To nie gotuj i tyle.

Kolejny temat założony po to żeby się chełpić byciem na utrzymaniu męża i gloryfikowaniem nicnierobienia w domu, jak zawsze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Foko Loko napisał:

Wysoki cukier to nie jest kwestia słodyczy. Możesz żywić się tylko słodkim, a cukier mieć w normie, a możesz nie jeść słodkiego i mieć cukier wywalony w kosmos.

Otóż to. Niestety ze strony mojego taty wiele osób cierpi na cukrzycę. I to wcale nie jest kwestia słodyczy, bo ich praktycznie od zawsze nie jedzą. Niestety to głównie tłuste jedzenie...

Ja mam odwrotnie, tłustego, typowo śląskiego nie znoszę, ale czymś słodkim nie pogardzę i cukier mam ok. Oprócz tego całkiem zdrowo się odżywiam. Ale kontroluję cukier z uwagi na to obciążenie, (tata zmarł z powodu cukrzycy). 

Poza tym...słodziki, o których tu mowa, to straszny syf, śmiem twierdzić, że nawet gorszy niż cukier.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, #Małgośka# napisał:

 

Poza tym...słodziki, o których tu mowa, to straszny syf, śmiem twierdzić, że nawet gorszy niż cukier.

Nie zgadzam się. Słodzik słodzikowi nierówny, są syfne, a są dobre, którymi normalnie można zastąpić cukier i które są polecane w badaniach i w opracowaniach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, Julia32 napisał:

Tylko ja nie lubie gotowac. Moze chociaz dostane jakies dania co sie robi w miare szybko bez sterczenia w kuchni niewiadomo ile czasu 

Czyli jecie tylko przetworzone jedzenie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie, ale też lubię słodkie i słone... bez kawy byłoby ciężej funkcjonować : )

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Julia32 napisał:

No a mnie wkurza to uwiazanie w domu,bo czasem bym chciala gdzies wyjsc I co mam obiad na gazie zostawic albo piekarnik wlaczony I wyjsc? Wlasnie wkurza mnie tez to,ze gotowanie uwiazuje w domu i nawet jak mozna polezec na tej kanapie to trzeba czekac az obiad sie ugotuje,zeby moc wyjsc z domu,bo ja osobiscie nie mogla bym zostawic jedzenia na gazie i sobie np jechac do centrum miasta 

Ty gotowałaś kiedyś obiad? Z twojej pisaniny robienie obiadu uwiązuje w domu gorzej niż małe dziecko. Kto ci każe patrzeć się na gotujący garnek? Zapewniam cię, żaden normalny człowiek tego nie robi. Na czas gotowania możesz oglądać coś czytać czy też spędzać ten czas z dziećmi. Ale może masz jakiś problem intelektualny, jesteś niepełnosprawna chyba umysłowo skoro nie umiesz w tym samym czasie czegoś ugotować, pogadać z dziećmi i chociażby pomalować paznokcie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
16 minut temu, roztargniona09 napisał:

Ty gotowałaś kiedyś obiad? Z twojej pisaniny robienie obiadu uwiązuje w domu gorzej niż małe dziecko. Kto ci każe patrzeć się na gotujący garnek? Zapewniam cię, żaden normalny człowiek tego nie robi. Na czas gotowania możesz oglądać coś czytać czy też spędzać ten czas z dziećmi. Ale może masz jakiś problem intelektualny, jesteś niepełnosprawna chyba umysłowo skoro nie umiesz w tym samym czasie czegoś ugotować, pogadać z dziećmi i chociażby pomalować paznokcie.

Niepelnosprawna umyslowo jestes ty,skoro nie potrafisz czytac ze zrozumieniem,ze napisalam "ze w czasie gotowania jestem uwiazana w domu,bo pomimo,ze nie musze stac nad garami to jednak z domu nie wyjde zostawiajac jedzenie na gazie lub wlaczony piekarnik,tylko bede musiala poczekac az obiad skonczy sie gotowac,by moc wyjsc z domu. Niewiem jak ty,ale ja bym nie mogla jechac np do centrum.miasta albo isc do kumpeli wiedzac, ze mam obiad na gazie,bo to niebezpieczne przeciez. A ja lubie wychodzic z domu. Wiec zanim wyzwiesz mnie od niepelnosprawnych umyslowo to sama sprawdz czy z twoja umyslowa pelnosprawnoscia wszystko w porzadku,bo to,ze nie musze sie gapic godzine w garnek to ja wiem,to,ze moge w tym czasie robic inne rzeczy to tez wiem,problem w tym,ze nie moge robic nic po za domem,gdy mam obiad na gazie 

Edytowano przez Julia32

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, marawstala napisał:

Nie, ale też lubię słodkie i słone... bez kawy byłoby ciężej funkcjonować : )

Ja tez musze pic kawe prawie codziennie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Margo napisał:

Czyli jecie tylko przetworzone jedzenie? 

Nie jemy owoce,warzywa,tez orzechy tylko,ze wsrod zdrowej zywnosci sa tez niestety slodycze slone przekaski itp I chciala bym je przestac jesc lub znaczenie ograniczyc, tylko wiadomo cukier uzaleznia 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Foko Loko napisał:

Nie zgadzam się. Słodzik słodzikowi nierówny, są syfne, a są dobre, którymi normalnie można zastąpić cukier i które są polecane w badaniach i w opracowaniach. 

Ponoc ksylitol jest zdrowy 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Nie mam gazu😂 Nie gotuje też popisowych dań żeby latać po kuchni niczym pełnoetatowy kucharz. Nie jestem też jakaś psychicznie zaburzona żeby pół godziny w domu nie móc spędzić z lękami że nie mogę z niego wyjść, bo makaron gotuję😂 Także albo naucz się planowania albo dorośnij. Na czas zamawiania jedzenia też musisz być w domu żeby je odebrać. Lubię sobie ułatwiać życie i nie krytykuję zamawiania żarcia tylko twoje argumenty są fatalne. No chyba, że jesteś chora psychicznie i musisz w każdej sekundzie swojego życia być "wolna". Ale dzieci i mąż już cię i tak ograniczają. Nie ze mną dyskutuj na ten temat a z terpautą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Bimba napisał:

To nie gotuj i tyle.

Kolejny temat założony po to żeby się chełpić byciem na utrzymaniu męża i gloryfikowaniem nicnierobienia w domu, jak zawsze.

Nie temat byl zalozony dla zamiennikow slodyczy to wy nakierowalyscie go na gotowanie 🤣

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, roztargniona09 napisał:

Nie mam gazu😂 Nie gotuje też popisowych dań żeby latać po kuchni niczym pełnoetatowy kucharz. Nie jestem też jakaś psychicznie zaburzona żeby pół godziny w domu nie móc spędzić z lękami że nie mogę z niego wyjść, bo makaron gotuję😂 Także albo naucz się planowania albo dorośnij. Na czas zamawiania jedzenia też musisz być w domu żeby je odebrać. Lubię sobie ułatwiać życie i nie krytykuję zamawiania żarcia tylko twoje argumenty są fatalne. No chyba, że jesteś chora psychicznie i musisz w każdej sekundzie swojego życia być "wolna". Ale dzieci i mąż już cię i tak ograniczają. Nie ze mną dyskutuj na ten temat a z terpautą.

Terapeuty to ty potrzebujesz bylas u psychiatry ze swoja chora obcesja, ze nawet twoja wlasna rodzina nie mogla wziasc dziecka na rece,bo sie zachowywalas jak w amoku? To,ze ktos nie lubi gotowac nie znaczy, ze jest zaburzony psychicznie, ale ty ze swoim zachowaniem owszem jestes zaburzona 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, Julia32 napisał:

Terapeuty to ty potrzebujesz bylas u psychiatry ze swoja chora obcesja, ze nawet twoja wlasna rodzina nie mogla wziasc dziecka na rece,bo sie zachowywalas jak w amoku? To,ze ktos nie lubi gotowac nie znaczy, ze jest zaburzony psychicznie, ale ty ze swoim zachowaniem owszem jestes zaburzona 

Uspokój się i zacznij czytać ze zrozumieniem. Chodzi o to, że czujesz się uwiązana w domu bo przez 30min gotujesz obiad. Naprawdę nie widzisz jakie to jest głupie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 minut temu, Julia32 napisał:

To,ze ktos nie lubi gotowac nie znaczy, ze jest zaburzony psychicznie, ale ty ze swoim zachowaniem owszem jestes zaburzona 

Jeśli nie lubi to ok. Przecież ja nie dyskutuję z twoimi odczuciami, a z argumentami. Jeżeli twoim argumentem jest, że nie lubisz to spoko ja nie lubię sprzątać i nie sprzątam. Proste. Nie dorabiam jednek ideologii to wiadra z mopem i odkurzacza. Ty zaś dorabiasz, masz z tym problem ty nie otoczenie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Julia32 napisał:

Terapeuty to ty potrzebujesz bylas u psychiatry ze swoja chora obcesja, ze nawet twoja wlasna rodzina nie mogla wziasc dziecka na rece,bo sie zachowywalas jak w amoku?

Po co zaraz u psychiatry? Ja nie mam problemu z tym, że chodzę na terapię i umiem się do tego przyznać. To, że tobie kojarzy się to z białymi kitlami i psychiatrami to nie moja sprawa, takie zacofanie to norma w Polsce. 

Złośliwie dodam, że wolę być w swoim amoku niż ze swędzącym tyłkiem, który nie umie w miejscu usiedzieć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, Julia32 napisał:

Nie temat byl zalozony dla zamiennikow slodyczy to wy nakierowalyscie go na gotowanie 🤣

A ty jak zwykle musiałaś wspomnieć że mąż za wszystko płaci. 

  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
1 godzinę temu, Foko Loko napisał:

Uspokój się i zacznij czytać ze zrozumieniem. Chodzi o to, że czujesz się uwiązana w domu bo przez 30min gotujesz obiad. Naprawdę nie widzisz jakie to jest głupie?

Weź pod uwagę, że Julka gotowała zawsze duży gar i potem dzieliła to na porcje. Więc jak gotowała duży gar, to się to dłużej doprowadzało do wrzenia, więcej warzyw kroiła itd. No to gotowała 2 godziny i ona ma wrażenie, że jak wrzuci jedną marchewkę i plaster mięsa do parowaru, czy wody, to musi na to patrzeć przez 2 godziny. 

 

1 godzinę temu, Julia32 napisał:

Nie temat byl zalozony dla zamiennikow slodyczy to wy nakierowalyscie go na gotowanie 🤣

Ty jesteś taka głupia, czy udajesz? Pytasz o zamiennik słodyczy, bo masz stan przedcukrzycowy, a nie wiadomo, czy czasem faktycznej cukrzycy nie masz i ty śmiesz nam zarzucać, że nakierowałyśmy temat na gotowanie? 

Przy czymś takim jak cukrzyca śmiesz się oburzać, kiedy to leczenie opiera się głównie na indeksie i ładunku glikemicznym, więc to nie tylko słodycze, ale całe żywienie diabetyka, a to się wiąże właśnie z gotowaniem. Tak ci spieszno do insuliny, a potem do amputacji stóp? 

1 godzinę temu, Julia32 napisał:

To,ze ktos nie lubi gotowac nie znaczy, ze jest zaburzony psychicznie

Zgadza się. Ale już zarzucanie innym, że są kuchtami, tylko dlatego, że ugotują obiad 2-3 razy w tygodniu i mają mentalność męczennicy, bo nie mają problemu poświęcić 10 minut dziennie na mopa, to już oznaką zdrowia psychicznego nie jest. 

Dobrze ci Roztargniona napisała. Naucz się organizacji. Albo jeszcze inaczej. Nie dorabiaj ideologii do swojego lenistwa, tylko się do niego otwarcie przyznaj, a nie sugeruj innym, że są de,bilami, bo przy garach pół godziny dziennie spędzą. Bo w moim przypadku, to pół godziny nad garami, to jest to oznaka troski o własne zdrowie. Nie zapracowałam sobie na choróbsko śmieciowym żarciem, tylko złożyło się na to kilka okoliczności niezależnych od mnie. 

Jeszcze raz gratuluję podejścia do własnego ciała. Potem będziesz wymagać od dziecka opieki, bo ślepa będziesz, po dwóch zawałach i inwalidka bez stóp. Na własne życzenie, bo uwaga: gotowanie ogranicza na marne pół godziny co drugi dzień. 🤦

 

Edytowano przez Unlan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, Unlan napisał:

Weź pod uwagę, że Julka gotowała zawsze duży gar i potem dzieliła to na porcje. Więc jak gotowała duży gar, to się to dłużej doprowadzało do wrzenia, więcej warzyw kroiła itd. No to gotowała 2 godziny i ona ma wrażenie, że jak wrzuci jedną marchewkę i plaster mięsa do parowaru, czy wody, to musi na to patrzeć przez 2 godziny. 

 

Ty jesteś taka głupia, czy udajesz? Pytasz o zamiennik słodyczy, bo masz stan przedcukrzycowy, a nie wiadomo, czy czasem faktycznej cukrzycy nie masz i ty śmiesz nam zarzucać, że nakierowałyśmy temat na gotowanie? 

Przy czymś takim jak cukrzyca śmiesz się oburzać, kiedy to leczenie opiera się głównie na indeksie i ładunku glikemicznym, więc to nie tylko słodycze, ale całe żywienie diabetyka, a to się wiąże właśnie z gotowaniem. Tak ci spieszno do insuliny, a potem do amputacji stóp? 

Zgadza się. Ale już zarzucanie innym, że są kuchtami, tylko dlatego, że ugotują obiad 2-3 razy w tygodniu i mają mentalność męczennicy, bo nie mają problemu poświęcić 10 minut dziennie na mopa, to już oznaką zdrowia psychicznego nie jest. 

Dobrze ci Roztargniona napisała. Naucz się organizacji. Albo jeszcze inaczej. Nie dorabiaj ideologii do swojego lenistwa, tylko się do niego otwarcie przyznaj, a nie sugeruj innym, że są de,bilami, bo przy garach pół godziny dziennie spędzą. Bo w moim przypadku, to pół godziny nad garami, to jest to oznaka troski o własne zdrowie. Nie zapracowałam sobie na choróbsko śmieciowym żarciem, tylko złożyło się na to kilka okoliczności niezależnych od mnie. 

Jeszcze raz gratuluję podejścia do własnego ciała. Potem będziesz wymagać od dziecka opieki, bo ślepa będziesz, po dwóch zawałach i inwalidka bez stóp. Na własne życzenie, bo uwaga: gotowanie ogranicza na marne pół godziny co drugi dzień. 🤦

 

Ale wy przezywacie jak mrowka okres, ze ja nie lubie i nie chce gotowac. Cala eseje piszecie😅

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Bimba napisał:

A ty jak zwykle musiałaś wspomnieć że mąż za wszystko płaci. 

Tak musialam 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, roztargniona09 napisał:

Po co zaraz u psychiatry? Ja nie mam problemu z tym, że chodzę na terapię i umiem się do tego przyznać. To, że tobie kojarzy się to z białymi kitlami i psychiatrami to nie moja sprawa, takie zacofanie to norma w Polsce. 

Złośliwie dodam, że wolę być w swoim amoku niż ze swędzącym tyłkiem, który nie umie w miejscu usiedzieć.

Dopowiadasz sobie,bo ja nic takiego nie napisalam "ze kojarzy mnie sie to z bialymi kitlami" po prostu nikt normalny nie nazwie kobiety, ktora nie lubi gotowac, ze jest zaburzona psychicznie i wysle ja do terapeuty,poniewaz nie jest to choroba psychiczna 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Foko Loko napisał:

Uspokój się i zacznij czytać ze zrozumieniem. Chodzi o to, że czujesz się uwiązana w domu bo przez 30min gotujesz obiad. Naprawdę nie widzisz jakie to jest głupie?

A dla mnie nie glupie,bo kiedy skoncze prace o 12:30 to mam 2 godziny dla siebie i w tym czasie lubie byc po za domem, gdy nikogo nie ma w domu. Czekanie az obiad sie ugotuje odejmuje mi czas bycia na zewnatrz,bo pozniej dzieciaki lekcje koncza 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Julia32 napisał:

A dla mnie nie glupie,bo kiedy skoncze prace o 12:30 to mam 2 godziny dla siebie i w tym czasie lubie byc po za domem, gdy nikogo nie ma w domu. Czekanie az obiad sie ugotuje odejmuje mi czas bycia na zewnatrz,bo pozniej dzieciaki lekcje koncza 

No to ugotuj wcześniej, żebyś wtedy mogła tylko podgrzać? Moja koleżanka obiera warzywa raz w tygodniu i trzyma obrane w pudełkach zamkniętych, żeby wytrzymały. Mięso mrozimy już poporcjowane, wrzucasz do garka przed pracą, do 12:30 sobie plumka na gazie czy zupa czy gulasz czy sos, cokolwiek, potem wyłączasz, idziesz spędzać ten wolny czas, a potem wracasz i dorzucasz co tam Ci jeszcze brakuje. Albo gotujesz makaron o tej 14:40 🤷‍♀️ co za problem? Nie musisz przecież gotować o 12. 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, Foko Loko napisał:

No to ugotuj wcześniej, żebyś wtedy mogła tylko podgrzać? Moja koleżanka obiera warzywa raz w tygodniu i trzyma obrane w pudełkach zamkniętych, żeby wytrzymały. Mięso mrozimy już poporcjowane, wrzucasz do garka przed pracą, do 12:30 sobie plumka na gazie czy zupa czy gulasz czy sos, cokolwiek, potem wyłączasz, idziesz spędzać ten wolny czas, a potem wracasz i dorzucasz co tam Ci jeszcze brakuje. Albo gotujesz makaron o tej 14:40 🤷‍♀️ co za problem? Nie musisz przecież gotować o 12. 

Najpierw to ja musze wiedziec jakie dania powinnam gotowac. Wiem,ze napewno zero macznych rzeczy typu pierogi, kluski itp,bo moga pogorszyc moj stan przedcukrzycowy. Zapewne smazenie tez odpada,a reszty sie dowiem u dietetyka 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Julia32 napisał:

Najpierw to ja musze wiedziec jakie dania powinnam gotowac. Wiem,ze napewno zero macznych rzeczy typu pierogi, kluski itp,bo moga pogorszyc moj stan przedcukrzycowy. Zapewne smazenie tez odpada,a reszty sie dowiem u dietetyka 

Najpierw zrób badania, żebyś wiedziała co konkretnie Ci jest. Przy racjonalnym żywieniu i zachowywaniu dobrej proporcji długodystansowo nie trzeba rezygnować z niczego, tylko trzeba najpierw ustawić cukry, a potem wiedzieć co z czym łączyć, żeby nie przesadzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, Foko Loko napisał:

Najpierw zrób badania, żebyś wiedziała co konkretnie Ci jest. Przy racjonalnym żywieniu i zachowywaniu dobrej proporcji długodystansowo nie trzeba rezygnować z niczego, tylko trzeba najpierw ustawić cukry, a potem wiedzieć co z czym łączyć, żeby nie przesadzić.

Tak wlasnie planuje zrobic 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
33 minuty temu, Julia32 napisał:

Ale wy przezywacie jak mrowka okres, ze ja nie lubie i nie chce gotowac. Cala eseje piszecie😅

I z czego się śmiejesz? Ja nie przeżywam tego, że nie lubisz gotować. Wołasz o pomoc, a jak ci któraś pomaga, to zawsze znajdziesz jakieś ale. To, że nie lubisz gotować, to nie oznacza, że nie musisz. Wbij sobie do tego pustego łba, że jak chcesz być zdrowa, to musisz stać przy tych garach. I tego nie przeskoczysz. 

13 minut temu, Julia32 napisał:

Najpierw to ja musze wiedziec jakie dania powinnam gotowac. Wiem,ze napewno zero macznych rzeczy typu pierogi, kluski itp,bo moga pogorszyc moj stan przedcukrzycowy. Zapewne smazenie tez odpada,a reszty sie dowiem u dietetyka 

I tu się mylisz. Bo najpierw to musisz mieć zrobione wszystkie badania. Potem jest lekarz i glukometr. A żeby ci dietetyk, czy diabetolog ustawił dietę, to ty musisz przez jakiś miesiąc monitorować cukier. A to oznacza, notować jego poziom przed jedzeniem i dwie godziny po posiłku. A przy tych notatkach pisać ile czego zjadłaś. I tego nie przeskoczysz, musisz gotować, żeby eliminować to, po czym ci poleci w kosmos. W zamawianym jedzeniu nie wiesz ile w tej porcji masz cukini, marchewki, mięsa, soli, mąki, cukru i polepszaczy smaku. 

Piszemy co eseje, bo nie rozumiesz co my ci piszemy. Dalej masz tak samo zakuty łeb jak pół roku temu. 

Rzucasz się jak kura na grzebieniu o to twoje niegotowanie, a choćbyś się zes,rała, to będziesz musiała. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 minut temu, Julia32 napisał:

Najpierw to ja musze wiedziec jakie dania powinnam gotowac. Wiem,ze napewno zero macznych rzeczy typu pierogi, kluski itp,bo moga pogorszyc moj stan przedcukrzycowy. Zapewne smazenie tez odpada,a reszty sie dowiem u dietety

Nikt ci nie powie jakie masz dania gotować. I do dietetyka też nikt cię nie wyśle. Żeby wiedzieć co możesz jeść musisz badać sobie cukier. Sama.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, Foko Loko napisał:

Najpierw zrób badania, żebyś wiedziała co konkretnie Ci jest. Przy racjonalnym żywieniu i zachowywaniu dobrej proporcji długodystansowo nie trzeba rezygnować z niczego, tylko trzeba najpierw ustawić cukry, a potem wiedzieć co z czym łączyć, żeby nie przesadzić.

Żeby się nauczyć ile czego i do czego dodać, nie wystarczy jak się jej wydaje dietetyk, tylko niestety trzeba się przeprosić z garami. I to też powie jej każdy diabetolog i każdy dietetyk. Po jakimś pół roku jak ustabilizuje cukier, tzn będzie miała ustawione jedzenie, to wtedy może sobie poszukać jakiegoś pudełkowego kateringu i wręczyć im zeszyt z gramaturą na konkretne danie. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, roztargniona09 napisał:

Nikt ci nie powie jakie masz dania gotować. I do dietetyka też nikt cię nie wyśle. Żeby wiedzieć co możesz jeść musisz badać sobie cukier. Sama.

Dokładnie. Każdy diabetyk jest inny. Ale ona tego do tego swojego zakutego łba nie dopuszcza. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×