Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Polecane posty

Jak wyjaśnić teściowej, że nie mam ochoty na jej wizytę zaraz po porodzie?

Powiedzenie "nie przyjeżdżajcie" nie działa. Poprzednio tak mówiliśmy, a ona i tak wpisała się w grafik urlopowy i chciała przyjechać na siłę. Dokładnie w terminie porodu.

I nie chodzi o to, że ją będę izolować od dziecka, ale mam ciążę mega stresującą i chciałabym po prostu spędzić te pierwsze tygodnie w spokoju tylko z dzieckiem i z mężem, żadnych gości, nic. 

Poza tym ona będzie jechac ze szwagrem 7h w pociągu, a my będziemy mieć noworodka przed pierwszymi szczepieniami.

Mówimy jej, że ok, ale tak w drugim miesiącu życia niech przyjedzie. To nie, bo ona chce od razu.

Teściowa jest typem, który nie pomoże w niczym. Siada w kuchni i czeka na obsługę. Obiad pod nos, kawka/herbatka pod nos, a ona potrafi 10h ciągiem plotkować o ludziach, którzy mieszkają koło niej, a których my nie znamy. Poza tym nie chcę, żeby 15letni szwagier nosił noworodka. Nie chcę też, żeby oni się brali za zmianę pieluch czy rozkminy na temat tego, co mam ubrać, jak posmarować tyłek, jak karmić (btw zwyczajnie nie mam ochoty mieć nikogo w domu jak będę ogarniać dopiero jak się karmi piersią). Ona też do tej pory przy wizytach u nas spała, teraz powiedziałam mężowi, że następnym razem tylko hotel, nawet jakbyśmy mieli za 2-3 noce zapłacić, bo to jest masakra, ona tylko chodzi i gada. Wróżę aferę, bo cokolwiek bym nie zrobiła, to jestem "ta zła" która jej synusia zabrała.

Całą wyprawkę mamy z prezentów po znajomych i rodzinie z mojej strony, to teściowa już rzuca hasła, że dziecko nic po tacie nie ma i że ona musi coś kupić, żeby od nich było 🤦‍♀️ jakby miała jakieś kompleksy na tym punkcie. 

A doskonale wiem, że ten przyjazd zaraz po porodzie jest po to, żeby ona ze szwagrem trzasnęli sobie po kilka zdjęć z maluchem, żeby potem mogła zbierać gratulacje od koleżanek. Bo to ona zbiera gratulacje. Czekam na awanturę, którą zrobi jak jej powiem, że nie chcę zdjęć dziecka na fejsie.

Ja już nie wiem co mam robić, ta kobieta mnie tak triggeruje, że jak dzwoni i znowu gada tego typu rzeczy to mam ochotę siedzieć pod kołdrą i wyć. Ja naprawdę nie potrzebuję więcej stresu, ale co mam zrobić, jak mi się pojawi z walizką pod drzwiami, bo nas nie posłucha...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Żaba Monika napisał:

Niestety chyba musisz ostrzej powiedziec, zeby nie przyjezdzala. Twoj maz/partner powinien z nia porozmawiac, w koncu to jego matka. Niech wyjasni, ze po porodzie chcesz odpoczac itd. (to, co napisalam powyzej). Jesli nadal sie bedzie upierac to niech powie, ze nie otworzycie jej drzwi i ze jest mile widziana pozniej, ale nie teraz.

Rozmawiał. Nie mam zarzutów do męża, on jej naprawdę mówi. Zresztą prawda jest taka, że on też nie lubi jej wizyt. Z jegi strony pępowina odcięta już dawno, ale ona nie potrafi zrozumieć, że już nie jest maluchem, koło którego trzeba skakać.

Przy poprzedniej ciąży mówiliśmy łagodniej, ostrzej, prosiliśmy, miałam rodzić na koniec lipca, powiedzieliśmy, żeby przyjechali we wrześniu, to w marcu powiedziala, że ona już ma urlop na 2 ostatnie tygodnie lipca i ona wtedy przyjedzie 🤦‍♀️ jakby zupełnie nie docierało.

Teraz tak samo, kupuje jakieś używane ubranka na grupach facebookowych, wysyła mi zdjęcia, wyglądają jak szmaty takie, których za darmo bym nikomu już nie dała. Ale dobra, niech kupuje, najwyżej wywalę. Opowiada o sesji noworodkowej. My sesji nie chcemy to się obraża. 

Mam ciążę zagrożoną od samego początku, 3x byłam w szpitalu, nerwówkę mam codziennie, teraz dopiero mamy już w miarę bezpiecznie, w sensie jak urodzę wcześniaka, to do odratowania. Naprawdę moim największym marzeniem jest to, żeby sobie poleżeć z maluchem już na zewnątrz na brzuchu i odpocząć od tego, co mam teraz. Ja nawet wizyt mojej mamy nie chcę tak od razu. Tylko różnica jest taka, że moja by przyjechala, zrobiła pranie, obiad i nie oczekiwała obsługi. 

Chcę mieć spokój, posiedzieć z własnym dzieckiem bez stresu i nie mieć kogoś, kto mi będzie truł nad głową, że jej sąsiadka koleżanki z apteki miała 5 szwów, a ja mam 3.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Żaba Monika napisał:

To zamknijcie drzwi i tyle, obrazi sie to przynajmniej bedziecie miec spokoj. Wspolczuje takiej tesciowej.

Najchętniej bym tak zrobiła, ale obawiam się, że wtedy zjedzą mnie wszyscy. Ja bym z nią urwała kontakt, to dookoła słyszę tylko, ze nie wolno, bo to teściowa.

Trochę żałuję, że jak nam przed ślubem robiła afery, to ja mówiłam mężowi, żeby się z nią dogadał. Jakby zerwali kontakt wtedy, to byłoby prościej, a ja głupia chciałam, żeby ze sibą rozmawiali.

Mąż jeszcze wymyślił, że się jej o porodzie powie dopiero po tygodniu od urodzenia, ale wtedy też pewnie będzie awantura, że ona nie wiedziała.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobry moment na wyznaczenie granic. Jestem gorącą zwolenniczką szczerości. Uważam że życie ma się jedno...i ustawianie go pod kogoś, mija się z celem.

Wyczytałam że obawiasz się ludzkich języków. Z moich doświadczeń życiowych wynika, że ludzie będą gadać, bez względu na to, co zrobisz. Tacy po prostu są ludzie. Zawsze coś będzie nie tak. Więc nie patrz na to co ludzie powiedzą, tylko zrób to, co uważasz że dla Ciebie jest najlepsze.

Moim zdaniem najlepiej zrobić to uprzejmie, ale stanowczo. I wprost. Nie przepraszaj, nie tłumacz się. Będzie jeszcze wiele okazji żeby się spotkać, w spokojniejszych warunkach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, .Kobietka napisał:

Z teściem pogadaj. Może on przemówi jej do rozsądku?

Dlaczego ma rozmawiać z teściem, skoro to zachowanie teściowej jest problemem? Moim zdaniem każdy bierze odpowiedzialność za własne zachowanie. Jeżeli coś u kogoś ci nie odpowiada, i w jakiś sposób na ciebie wpływa ( to bardzo istotne), porozmawiaj o tym  bezpośrednio z tą osobą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, CzyTuCzyTam napisał:

Dlaczego ma rozmawiać z teściem, skoro to zachowanie teściowej jest problemem? Moim zdaniem każdy bierze odpowiedzialność za własne zachowanie. Jeżeli coś u kogoś ci nie odpowiada, i w jakiś sposób na ciebie wpływa ( to bardzo istotne), porozmawiaj o tym  bezpośrednio z tą osobą.

Słowa autorki wskazują, że teściowa niepoprawnie reaguje, nie przyjmuje do wiadomości argumentów małżonków, ta droga została już wykorzystana. Może (?)  mąż teściowej będzie miał lepszy pomysł, jak dotrzeć do niej. Warto spróbować. Nic nie straci, a może zyskać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Twoj mąż co na to?

Ogolnie rzecz biorąc  z podejściem do życia osób starszych po dobroci nie wygrasz i bez focha sie nie obejdzie. Ale trzeba się z tym liczyć jak chcesz żyć po swojemu.

Po prostu poinformowac że dacie znać kiedy będą mile widziani i mogą przyjechać i prosisz o uszanowanie waszej decyzji i potrzeby spokoju. Reakcja będzie jakiej piekło nie zna...ale oh well. Z fochem ale zaakceptuja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, .Kobietka napisał:

Z teściem pogadaj. Może on przemówi jej do rozsądku?

Teść zmarł prawie 10 lat temu.

5 minut temu, CzyTuCzyTam napisał:

Dobry moment na wyznaczenie granic. Jestem gorącą zwolenniczką szczerości. Uważam że życie ma się jedno...i ustawianie go pod kogoś, mija się z celem.

Wyczytałam że obawiasz się ludzkich języków. Z moich doświadczeń życiowych wynika, że ludzie będą gadać, bez względu na to, co zrobisz. Tacy po prostu są ludzie. Zawsze coś będzie nie tak. Więc nie patrz na to co ludzie powiedzą, tylko zrób to, co uważasz że dla Ciebie jest najlepsze.

Moim zdaniem najlepiej zrobić to uprzejmie, ale stanowczo. I wprost. Nie przepraszaj, nie tłumacz się. Będzie jeszcze wiele okazji żeby się spotkać, w spokojniejszych warunkach.

To może nie tyle, że ja się obawiam językow, co za każdym razem jak komuś mówię, że najchętniej bym z nią urwała kontakt, to słyszę, że nie powinnam, że trzeba wytrzymać i że mam i tak dobrze, że nie mieszka blisko.

I zaczynam się wtedy zastanawiać czy może faktycznie nie przesadzam, czy nie jestem uprzedzona, bo może ona faktycznie chce dobrze i jej zależy, a potem przypominam sobie wszystkie jazdy i szpile i już sama nie wiem czy ja mam coś z psychiką czy ona.

Ja jej już wiele razy stawiałam granice, tylko za każdym razem muszę od nowa. Albo ona te granice ignoruje i robi po swojemu. Przed ślubem mieliśmy taką akcję, że my chcieliśmy jedno, ona drugie. To mówiliśmy jej, że będzie po naszemu, nawet argumentowaliśmy dlaczego, co nie przeszkodziło jej w robieniu o to afery 2 tygodnie przed, tydzień przed, 5 dni, 3 dni, dzień przed i godzinę przed ślubem. Czaicie, babka godzinę przed ślubem dzwoniła do mnie, bo nie podobało jej coś co jest na sali. A jak ja za każdym razem mówiłam jej, że zostaje tak, jak zrobiliśmy, bo my tak chcemy, to najeżdżała na mnie do swojej matki. Godzinę przed ślubem. I wtedy faktycznie powiedziałam jej już bardzo mocno, żeby się nie wtrącała. A i tak stresowałam się, że pozmienia po swojemu jak dojdzie na salę przed nami.

Wiele razy już tak było, że ona coś chciała, my mówiliśmy, że nie, to były tygodnie ciągłych telefonów, gdzie my ciągle mówiliśmy, że nie, a ona i tak robiła swoje.

Jak postawić granice komuś, kto tych granic nie szanuje? Gorzej niż do ściany.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
4 minuty temu, KateZRzeszowa napisał:

Twoj mąż co na to?

Ogolnie rzecz biorąc  z podejściem do życia osób starszych po dobroci nie wygrasz i bez focha sie nie obejdzie. Ale trzeba się z tym liczyć jak chcesz żyć po swojemu.

Po prostu poinformowac że dacie znać kiedy będą mile widziani i mogą przyjechać i prosisz o uszanowanie waszej decyzji i potrzeby spokoju. Reakcja będzie jakiej piekło nie zna...ale oh well. Z fochem ale zaakceptuja

Mój mąż cieszy się, że jest daleko, jak z nią rozmawia przez telefon to jednym uchem wpuszcza, drugim wypuszcza, mówi jej, że czegoś nie chce, stawia granice, ale teściowa i tak w efekcie robi po swojemu. Generalnie nie jeździ do niej, sam raczej nie dzwoni. My sobie żyjemy razem i jest nam dobrze. Dajemy radę emocjonalnie i finansowo, nic od niej nie potrzebujemy, o nic jej nie prosimy. 

Ona nie jest taka stara, ledwie 50tka.

Edytowano przez Foko Loko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Foko Loko napisał:

Mój mąż cieszy się, że jest daleko, 

Jedynie pocieszenie. 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, .Kobietka napisał:

Jedynie pocieszenie. 

 

Ja mężowi nic nie zarzucam 😄 jest facetem, nie dużym dzieckiem.

Teściowa jakby tego nie rozumie, bo np. przysyła mu paczki z szamponami tak jakby nie dotarło do niej, że on już pracuje, zarabia i może sobie ten szampon kupić. On jej za każdym razem mówi, żeby mu nie przysyłała nic, bo on nie potrzebuje, ale ona i tak bierze i wysyła 🤷‍♀️ albo dezodorant. Mąż ma prawie 30tkę... robi zakupy sam, bo ja nie wychodzę z domu ze względu na ciążę. Potrafi sobie kupić dezodorant i szampon. Tak jakby z jej strony ta pępowina nie była odcięta, a ja kompletnie nie mam pomysłu na to, jak ją odciąć. Jak ją zdystansować, żeby zrozumiała, że on już nie jest 20latkiem, który wyjechał na studia kilkaset kilometrów dalej i potrzebuje pomocy, tylko dorosłym facetem, który się ożenił, zarabia, kupił mieszkanie i ogarnia samodzielnie wakacje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowany)
10 minut temu, Foko Loko napisał:

Mój mąż cieszy się, że jest daleko, jak z nią rozmawia przez telefon to jednym uchem wpuszcza, drugim wypuszcza, mówi jej, że czegoś nie chce, stawia granice, ale teściowa i tak w efekcie robi po swojemu.

Ona nie jest taka stara, ledwie 50tka.

50latka to młoda baba. Z tego co piszesz, to jest typ, który wszędzie musi mieć tak jak on chce. Jak nie dostanie to tupie nóżką jak dwulatek. Można powiedzieć rozpuszczone dziewuszysko, tylko w średnim wieku. 

Wiesz co mieliście zrobić? Powiedzieć, że macie termin porodu półtora miesiąca później, niż faktycznie. Jakby nie było masz ciążę zagrożoną i możesz urodzić w każdym momencie. Rodzisz i nie informujesz. Za dwa tygodnie idzie info, że urodziłaś i jesteś z dzieckiem w szpitalu. Przewidywany czas pobytu, miesiąc. Jeśli to jest typ rozpuszczonej dziewuchy, której trzeba usługiwać, to nie przyjedzie, bo jak jej będziesz usługiwać?  No i pocisnąć kit, że na tym oddziale, gdzie leżą wcześniaki w inkubatorach nie ma odwiedzin. Koniec kropka. Masz półtora miesiąca spokoju. 

Edytowano przez Unlan

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Foko Loko napisał:

Ja mężowi nic nie zarzucam 😄 jest facetem, nie dużym dzieckiem.

Teściowa jakby tego nie rozumie, bo np. przysyła mu paczki z szamponami tak jakby nie dotarło do niej, że on już pracuje, zarabia i może sobie ten szampon kupić. On jej za każdym razem mówi, żeby mu nie przysyłała nic, bo on nie potrzebuje, ale ona i tak bierze i wysyła 🤷‍♀️ albo dezodorant. Mąż ma prawie 30tkę... robi zakupy sam, bo ja nie wychodzę z domu ze względu na ciążę. Potrafi sobie kupić dezodorant i szampon. Tak jakby z jej strony ta pępowina nie była odcięta, a ja kompletnie nie mam pomysłu na to, jak ją odciąć. Jak ją zdystansować, żeby zrozumiała, że on już nie jest 20latkiem, który wyjechał na studia kilkaset kilometrów dalej i potrzebuje pomocy, tylko dorosłym facetem, który się ożenił, zarabia, kupił mieszkanie i ogarnia samodzielnie wakacje.

Rozumiem.

Jedyne pocieszenie to takie, że masz teściową daleko. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, Unlan napisał:

50latka to młoda baba. Z tego co piszesz, to jest typ, który wszędzie musi mieć tak jak on chce. Jak nie dostanie to tupie nóżką jak dwulatek. Można powiedzieć rozpuszczone dziewuszysko, tylko w średnim wieku. 

Wiesz co mieliście zrobić? Powiedzieć, że macie termin porodu półtora miesiąca później, niż faktycznie. Jakby nie było masz ciążę zagrożoną i możesz urodzić w każdym momencie. Rodzisz i nie informujesz. Za dwa tygodnie idzie info, że urodziłaś i jesteś z dzieckiem w szpitalu. Przewidywany czas pobytu, miesiąc. Jeśli to jest typ rozpuszczonej dziewuchy, której trzeba usługiwać, to nie przyjedzie, bo jak jej będziesz usługiwać?  No i pocisnąć kit, że na tym oddziale, gdzie leżą wcześniaki w inkubatorach nie ma odwiedzin. Koniec kropka. Masz półtora miesiąca spokoju. 

Poprzednio jak urodziłam 4 miesiące za wcześnie to chciała przyjeżdżać wspierać męża w tym trudnym czasie, kiedy ja jestem w szpitalu 🤦‍♀️ i też mieliśmy wcześniaka w inkubatorze z zagrożeniem życia, a ta wydzwaniała, że znalazła ubranka w małych rozmiarach i dzwoniła podjarana, że jak to dobrze, że już po wszystkim. A potem się jarała tym, jaki wieniec na grób przywiozła.

Nie chcę tego drugi raz przeżywać.

Prawda jest taka, że spokojnie mogę urodzić 3 tygodnie przed terminem, więc najwyżej się jej nie powie, ona i tak dokładnego terminu nie zna, tylko który miesiąc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, .Kobietka napisał:

Słowa autorki wskazują, że teściowa niepoprawnie reaguje, nie przyjmuje do wiadomości argumentów małżonków, ta droga została już wykorzystana. Może (?)  mąż teściowej będzie miał lepszy pomysł, jak dotrzeć do niej. Warto spróbować. Nic nie straci, a może zyskać.

Prawdopodobnie to taki typ charakteru, który i tak wszystko wie najlepiej. Z tego co czytam to taka emocjonalna terrorystka. Uciekanie się za każdym razem do jakiś forteli żeby ją naprostować, angażowania osób trzecich itd itp jest potworną stratą energii.  Dlatego jedynym wyjściem jest nazwanie rzeczy po imieniu bezpośrednio do niej. Że nie znaczy nie. I trwanie na swoim stanowisku. Zwłaszcza że, umówmy się, sytuacja jest jak najbardziej normalna. Myślę że większość osób w takim momencie wybrałby spokój i intymność.

Nie zdziwiłabym się też gdyby się okazało, że po prostu musi być w centrum każdego wydarzenia. Musi, bo się udusi... Wszędzie wetknąć nos i 5 groszy. I tylko ograniczenie kontaktów i tłumaczeń może coś zmienić. W myśl zasady - nie karmić trolla 😉

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, CzyTuCzyTam napisał:

Prawdopodobnie to taki typ charakteru, który i tak wszystko wie najlepiej. Z tego co czytam to taka emocjonalna terrorystka. Uciekanie się za każdym razem do jakiś forteli żeby ją naprostować, angażowania osób trzecich itd itp jest potworną stratą energii.  Dlatego jedynym wyjściem jest nazwanie rzeczy po imieniu bezpośrednio do niej. Że nie znaczy nie. I trwanie na swoim stanowisku. Zwłaszcza że, umówmy się, sytuacja jest jak najbardziej normalna. Myślę że większość osób w takim momencie wybrałby spokój i intymność.

Nie zdziwiłabym się też gdyby się okazało, że po prostu musi być w centrum każdego wydarzenia. Musi, bo się udusi... Wszędzie wetknąć nos i 5 groszy. I tylko ograniczenie kontaktów i tłumaczeń może coś zmienić. W myśl zasady - nie karmić trolla 😉

 

Mój pomysł i tak nie wypali. 

 

FokoLoko jest delikatna, takie mam wrażenie, I nie chce zbyt brutalnie wykładać swoich racji. 

Niestety teściowe bywają uciążliwe. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 minut temu, CzyTuCzyTam napisał:

 

Nie zdziwiłabym się też gdyby się okazało, że po prostu musi być w centrum każdego wydarzenia. Musi, bo się udusi... Wszędzie wetknąć nos i 5 groszy. I tylko ograniczenie kontaktów i tłumaczeń może coś zmienić. W myśl zasady - nie karmić trolla 😉

 

Musi. Dokładnie. Wszystko udokumentowane na fejsie. Po naszym ślubie to ona zbierała gratulacje na fejsiku, że jest teściową. Po pogrzebie pierwszego dziecka to ona wrzucała znicze i aniołki na fejsa i zbierała kondolencje, a teraz będzie chciała zbierać gratulacje z bycia babcią.

Tylko to mnie akurat nie rusza. Te aniołki mnie bardzo ruszyły i przepracowywałam to na terapii, bo byłam mega rożżalona, że ona tym sobie atencję gromadzi, a nikt nie myśli o nas, rodzicach i o tym, jak my się czujemy. Ale to było. Nie pozwolę jej na wrzucanie zdjęć dziecka na fejsa choćbym miała skargi do fsejsa pisać.

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, .Kobietka napisał:

Mój pomysł i tak nie wypali. 

 

FokoLoko jest delikatna, takie mam wrażenie, I nie chce zbyt brutalnie wykładać swoich racji. 

Niestety teściowe bywają uciążliwe. 

Ja jestem przede wszystkim w bardzo ciężkim stanie emocjonalnym. W marcu zmarło nam pierwsze dziecko, ja od tego czasu chodzę na terapię, druga ciąza to dla nas duży stres, strach przed powtórką, szpitale, lekarze, zagrożenie porodem przedwczesnym, dużo schiz o to czy nic się nie dzieje, dużo nerwów. 2 lata temu byłam bardziej stanowcza i mniej brałam do siebie, a teraz mam wrażenie, że mam nerwy napięte do granic możliwości i takie jej zagrywki po prostu juz mnie przeciąża i efekt jest jaki jest. Wcześniej moją reakcją było wkurzenie, teraz reaguję dołkiem. Zapewne jak już urodzę, hormony puszczą, to wrócę do normalnego zachowania.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, Foko Loko napisał:

Ja jestem przede wszystkim w bardzo ciężkim stanie emocjonalnym. W marcu zmarło nam pierwsze dziecko, ja od tego czasu chodzę na terapię, druga ciąza to dla nas duży stres, strach przed powtórką, szpitale, lekarze, zagrożenie porodem przedwczesnym, dużo schiz o to czy nic się nie dzieje, dużo nerwów. 2 lata temu byłam bardziej stanowcza i mniej brałam do siebie, a teraz mam wrażenie, że mam nerwy napięte do granic możliwości i takie jej zagrywki po prostu juz mnie przeciąża i efekt jest jaki jest. Wcześniej moją reakcją było wkurzenie, teraz reaguję dołkiem. Zapewne jak już urodzę, hormony puszczą, to wrócę do normalnego zachowania.

Spróbuj na razie skupić się na sobie, a temat teściowej toruń jak najdalej od siebie. Nie martw się na zapas.

 

U nas jest tak: ze swoimi rodzicami mąż załatwia sprawy, a ja ze swoimi. Mam o tyle niezręcznie, że teściow mam 600m od nas. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, Żaba Monika napisał:

A tak w ogole Kobietko to witaj z powrotem na forum. Milo Cie widziec.

Witam, witam, nawzajem 🙂

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, Foko Loko napisał:

Mój mąż cieszy się, że jest daleko, jak z nią rozmawia przez telefon to jednym uchem wpuszcza, drugim wypuszcza, mówi jej, że czegoś nie chce, stawia granice, ale teściowa i tak w efekcie robi po swojemu. Generalnie nie jeździ do niej, sam raczej nie dzwoni. My sobie żyjemy razem i jest nam dobrze. Dajemy radę emocjonalnie i finansowo, nic od niej nie potrzebujemy, o nic jej nie prosimy. 

Ona nie jest taka stara, ledwie 50tka.

Czasem te 50 są gorsze niż 90. Widzę po mojej mamie i teściowej. Nie potrafią zrozumieć, że jesteśmy dorosli j my decydujemy. Ale też chyba taka tradycja z ich młodości, kiedy wszyscy mieszkali obok siebie i zaraz po porodzie zbiegały się babki, sąsiadki i kumy żeby kąpac dziecko i dawać dobre rady. 

Poza tym jeśli Twój mąż tez trzyma dystans z mamą to nie ma problemu by wyrazić stanowcza prośbę, żeby poczekała na zaproszenie, bo wczesna wizyta nie będzie dla was WYGODNA. Niech lata i krzyczy że jesteście wygodni, ale powinna zrozumieć o co chodzi.

Tez bym nie chciała gosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli nic do niej nie dociera to zostaje tylko jakieś kłamstwo. Po urodzeniu dziecka niech mąż do niej zadzwoni i powie że już jesteś w domu z dzieckiem ale nie może ona do was przyjechać gdyż lekarz zabronił by ktokolwiek odwiedzał wasze dziecko gdyż i tutaj trzeba coś wymyślić że na przykład ma one słaby oddech i każda bakteria może mu zaszkodzić a wy boicie się i nie będzie ryzykować zdrowia dziecka. Że po miesiącu jak się poprawi to będzie mogła was odwiedzić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, Foko Loko napisał:

Jak wyjaśnić teściowej, że nie mam ochoty na jej wizytę zaraz po porodzie?

Powiedzenie "nie przyjeżdżajcie" nie działa. Poprzednio tak mówiliśmy, a ona i tak wpisała się w grafik urlopowy i chciała przyjechać na siłę. Dokładnie w terminie porodu.

I nie chodzi o to, że ją będę izolować od dziecka, ale mam ciążę mega stresującą i chciałabym po prostu spędzić te pierwsze tygodnie w spokoju tylko z dzieckiem i z mężem, żadnych gości, nic. 

Poza tym ona będzie jechac ze szwagrem 7h w pociągu, a my będziemy mieć noworodka przed pierwszymi szczepieniami.

Mówimy jej, że ok, ale tak w drugim miesiącu życia niech przyjedzie. To nie, bo ona chce od razu.

Teściowa jest typem, który nie pomoże w niczym. Siada w kuchni i czeka na obsługę. Obiad pod nos, kawka/herbatka pod nos, a ona potrafi 10h ciągiem plotkować o ludziach, którzy mieszkają koło niej, a których my nie znamy. Poza tym nie chcę, żeby 15letni szwagier nosił noworodka. Nie chcę też, żeby oni się brali za zmianę pieluch czy rozkminy na temat tego, co mam ubrać, jak posmarować tyłek, jak karmić (btw zwyczajnie nie mam ochoty mieć nikogo w domu jak będę ogarniać dopiero jak się karmi piersią). Ona też do tej pory przy wizytach u nas spała, teraz powiedziałam mężowi, że następnym razem tylko hotel, nawet jakbyśmy mieli za 2-3 noce zapłacić, bo to jest masakra, ona tylko chodzi i gada. Wróżę aferę, bo cokolwiek bym nie zrobiła, to jestem "ta zła" która jej synusia zabrała.

Całą wyprawkę mamy z prezentów po znajomych i rodzinie z mojej strony, to teściowa już rzuca hasła, że dziecko nic po tacie nie ma i że ona musi coś kupić, żeby od nich było 🤦‍♀️ jakby miała jakieś kompleksy na tym punkcie. 

A doskonale wiem, że ten przyjazd zaraz po porodzie jest po to, żeby ona ze szwagrem trzasnęli sobie po kilka zdjęć z maluchem, żeby potem mogła zbierać gratulacje od koleżanek. Bo to ona zbiera gratulacje. Czekam na awanturę, którą zrobi jak jej powiem, że nie chcę zdjęć dziecka na fejsie.

Ja już nie wiem co mam robić, ta kobieta mnie tak triggeruje, że jak dzwoni i znowu gada tego typu rzeczy to mam ochotę siedzieć pod kołdrą i wyć. Ja naprawdę nie potrzebuję więcej stresu, ale co mam zrobić, jak mi się pojawi z walizką pod drzwiami, bo nas nie posłucha...

Niestety bez awantury się nie obejdzie...

Myślę, że powinnaś jasno, krótko i dobitnie powiedzieć, że przez pierwszy miesiąc lub przez dwa nie przyjmujesz żadnych gości, że powodu małego dziecka i jego bezpieczeństwa, zmęczenia obowiązkami nie widzisz możliwości nawet na odbycie krótkiej wizyty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Foko Loko ty chyba raczej jestes bardzo asertywna. Tak wynika z Twoich wypowiedzi na forum. Badz wiec też asertywna wobec teściowej. Powiedz jej to co napisałaś tutaj. Postaw sprawe jasno, nie zyczysz sobie odwiedzin przez pierwszy miesiac czy dwa i koniec dyskusji. Bedziesz babci codziennie wysylac zdjecia i filmiki z wnukiem ale osobiscie spotka go dopiero za jakiś czas. 

U mnie było tak, ze tesciowka do mnie przyjechala i po pierwszym i po drugim porodzie. Tylko, ze ja ze swoja zyje bardzo dobrze i była nieoceniona pomocą. Robila w domu wszystko, gotowala i karmila nas wszystkich, a nawet jak dzieci wyly po nocach to nosila je uspokajając i dawala mi bym nakarmila i zmienila pieluszke, a potem nosila dalej kazac mi odpoczywac. Za kazdym razem byla przez tydzień i byla mega pomocna. Choc musze przyznac, ze jak wyjezdzala to sie cieszylam, ze w koncu bede mogla wejsc w codzienny rytm opieki nad swoim dzieckiem. Jednak zwłaszcza po pierwszym porodzie, gdzie mocno sie wykrwawilam, byla dla mnie nieocenioną pomocą. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gdyby moje dziecko  powiedziało mi ,że mam przez kilka tygodni nie zobaczyć wnuka byłoby mi bardzo przykro. Dlatego nigdy nie potraktowalabym tak swojej mamy czy teściowej.  Dziecko to nie jest własność, rzecz tylko członek rodziny i babcia ma prawo zobaczyć wnuka.Foko myślę  ,że trochę koloryzujesz przedstawiając tu teściowa w złym świetle. Może zamiast z nia walczyć powinnaś docenić ,że Twoje dziecko będzie miało babcię która ma ochotę  tłuc się kilka godzin pociagiem zeby zobaczyc wnuka. 

 

  • Like 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, AnnaMaria1982 napisał:

Gdyby moje dziecko  powiedziało mi ,że mam przez kilka tygodni nie zobaczyć wnuka byłoby mi bardzo przykro. Dlatego nigdy nie potraktowalabym tak swojej mamy czy teściowej.  Dziecko to nie jest własność, rzecz tylko członek rodziny i babcia ma prawo zobaczyć wnuka.Foko myślę  ,że trochę koloryzujesz przedstawiając tu teściowa w złym świetle. Może zamiast z nia walczyć powinnaś docenić ,że Twoje dziecko będzie miało babcię która ma ochotę  tłuc się kilka godzin pociagiem zeby zobaczyc wnuka. 

 

Dziecko nie jest eksponatem muzealnym. Najważniejsze jest dobro dziecka i matki. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
40 minut temu, AnnaMaria1982 napisał:

Gdyby moje dziecko  powiedziało mi ,że mam przez kilka tygodni nie zobaczyć wnuka byłoby mi bardzo przykro. Dlatego nigdy nie potraktowalabym tak swojej mamy czy teściowej.  Dziecko to nie jest własność, rzecz tylko członek rodziny i babcia ma prawo zobaczyć wnuka.Foko myślę  ,że trochę koloryzujesz przedstawiając tu teściowa w złym świetle. Może zamiast z nia walczyć powinnaś docenić ,że Twoje dziecko będzie miało babcię która ma ochotę  tłuc się kilka godzin pociagiem zeby zobaczyc wnuka. 

 

Poza dobrem teściowej jest też dobro synowej. Miesiąc różnicy w obejrzeniu wnuka nic nie zmieni. Są chwilę, w których nie ma się ochoty na odwiedziny, dobrze gdy druga strona to uszanuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Foko Loko napisał:

Mój mąż cieszy się, że jest daleko, jak z nią rozmawia przez telefon to jednym uchem wpuszcza, drugim wypuszcza, mówi jej, że czegoś nie chce, stawia granice, ale teściowa i tak w efekcie robi po swojemu. Generalnie nie jeździ do niej, sam raczej nie dzwoni. My sobie żyjemy razem i jest nam dobrze. Dajemy radę emocjonalnie i finansowo, nic od niej nie potrzebujemy, o nic jej nie prosimy. 

Ona nie jest taka stara, ledwie 50tka.

😳 50 lat??To młoda kobieta.To ile wy macie lat? 20?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, AnnaMaria1982 napisał:

Gdyby moje dziecko  powiedziało mi ,że mam przez kilka tygodni nie zobaczyć wnuka byłoby mi bardzo przykro. Dlatego nigdy nie potraktowalabym tak swojej mamy czy teściowej.  Dziecko to nie jest własność, rzecz tylko członek rodziny i babcia ma prawo zobaczyć wnuka.Foko myślę  ,że trochę koloryzujesz przedstawiając tu teściowa w złym świetle. Może zamiast z nia walczyć powinnaś docenić ,że Twoje dziecko będzie miało babcię która ma ochotę  tłuc się kilka godzin pociagiem zeby zobaczyc wnuka. 

 

A gdyby twoje dziecko powiedziało ci, że czuje się zmęczone ciąża, porodem, chce kilka dni lub tygodni pobyć tylko z mężem i noworodkiem i nacieszyć się tym nowym stanem, nowym człowiekiem i prosi cię o to byś uszanowala potrzeby twojego dziecka? Nadal byś miała wywalone w swoją córkę, bo chcesz już natychmiast potrzymać niemowle? Dlaczego twoje potrzeby są ważniejsze? Zamiast przykrości, powinnas odczuwać radosc że tworzą szczęśliwa rodzinę i się nie wpieprzac

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×