Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...
Tomek89

Czy jej w ogóle zależy na związku

Polecane posty

Wklejam post raz jeszcze ponieważ wczoraj były jakieś problemy...

Bardzo proszę o opinię 

Mam 35 lat a moja partnerka 30.
Jesteśmy razem od ponad 6 miesięcy.
Poznaliśmy dosyć szybko swoje rodziny i to było z jej inicjatywy. Początek był bardzo intensywny. Szybko wprowadziła mnie w swój świat... Czułem że jej mocno zależy.

Do tego stopnia że w drugim tygodniu znajomości kiedy byliśmy po dwóch spotkaniach potrafiła zrobić mi dramę w środku tygodnia o 23 że ją cały dzień boli brzuch a mnie przy niej nie ma i nigdy nie będzie... Trochę mnie to zaskoczyło... Nas dzieli 50 km i każdy pracuje...

Następnego dnia przeprosiła pisząc że ona tak ma że dramatyzuje i jest bardzo emocjonalna...

Na początku relacji powiedzieliśmy sobie że z racji wieku zależy nam na stabilizacji i chcemy poważnej relacji.

Co ciekawe ona na początku powiedziała że jeśli zdecydujemy się być razem i ona po roku zobaczy że związek nie rozwija się to odejdzie bo nie chce tracić czasu... Szczerze tego nie zrozumiałem jako że to był nasz pierwszy miesiąc...


Ona jest bardzo atrakcyjna i strasznie mi się spodobała i wydaje mi się że ja jej również
Ja byłem od dłuższego czasu singlem a ona od roku sama po dwuletnim okresie narzeczeństwa i rozstaniu z niedoszłym mężem.
Obydwoje bardzo dużo pracujemy.
Moja dziewczyna jest wspaniałą, inteligentną i bardzo ambitną kobietą.
Pracuje w szkole na etacie jako nauczycielka, udziela po pracy korepetycji, współprowadzi klub sportowy a od niedawno robi certyfikat językowy. Od września wraca na dwa lata na studia zaoczne i chce pisać pracę dyplomową.
Siłą rzeczy nie mamy zbyt wiele możliwości i czasu dla siebie.
Generalnie od dłuższego czasu z małymi wyjątkami nasze spotkania ograniczają się do weekendów.
Mieszkamy 50 km od siebie.
W zdecydowanej większości to ja przyjeżdżam do niej gdyż ona tak woli.
Wówczas idziemy do kina , teatru , restauracji... staram się żeby ten krótki czas wykorzystać możliwie aktywnie.

 

Próbowałem chociaż czasami środku tygodnia ale niestety ona jest już zmęczona lub po prostu późno wraca do mieszkania a ma jeszcze psa którym musi się zająć... przyjeżdża w środku dnia na godzinę z pracy żeby go wyprowadzić i nakarmić.

Nasze spotkania są mocno wybrakowane i odbywają się jakby zawsze z zegarkiem w ręku.
To ona ustala czas...
Mimo że soboty są teoretycznie wolne to spotykamy się dopiero wieczorami gdyż w dzień okna musi odwiedzić rodziców , spotkać z przyjaciółką jedną czy drugą i zająć się pieskiem który z racji wieku jest już bardzo mocno absorbujący.
Koniec końców spotykamy się wieczorem, wychodzimy gdzieś rzadziej zostajemy i oglądamy coś w domu i spędzamy noc razem ... rozstajemy się w niedzielę o 14/15 gdyż ona musi odwiedzić rodziców , spotkać z bratem i jego dziewczyną lub przygotować do pracy...
i to jest jakby cały czas powtarzający się schemat...
zdarzyło się że w sobotę pojechała na cały dzień z przyjaciółką na wolontariat do schroniska...
Ja nie mam nic przeciwko temu ale chciałbym spędzać z nią trochę czasu...
Podczas świąt wielkanocnych musiała zabrać na nasz jednodniowy wyjazd swojego brata gdyż jego dziewczyna pojechała do rodziny i on siedział sam w domu...
Kiedyś na spacer po mieście zabrała po raz kolejny przyjaciółkę która jest sama i nie ma faceta...

Kiedy wychodzimy do kina to ona zawsze wspomina że może wspomina że może byśmy zabrali jej przyjaciółkę bo akurat jest sama w domu ponieważ jej chłopak ma dyżur w pracy...

Teraz liczyłem że zabiorę ją na zakupy w sobotę przed wyjazdem na wakacje nad morze gdyż ja nie mamy na to czasu w tygodniu ale powiedziała że nie może ponieważ w sobotę potrzebuje spotkać się z przyjaciółką...
wiem że to ważna dla niej osoba ale tydzień temu spędziliśmy w restauracji z tą przyjaciółką i jej facetem trzy godziny...

Czuję się pomijany...
Zaczyna mi być przykro.
Męczy mnie to powoli...

Wiem że to mocna przesada ale czasami czuję że wszystko jest ważniejsze ode mnie...
nawet gdy jesteśmy razem to jest pies... są telefony od znajomych , rodziców itp.
ja telefon mam wyciszony bo chce żeby to był nasz czas...

Teraz okazuje się że na krótki wyjazd nad morze zabieramy też jej 15 letniego psa...

Myślałem że coś zmieni się latem ponieważ ona jako nauczycielka ma teraz wakacje... Mimo wszystko nawet moje urodziny skończyły się w niedzielę o 16... Była zmęczona i musiała się położyć...

Kiedy przyjeżdżam w tygodniu wieczorem po pracy z czymś słodkim do zjedzenia ona nawet teraz latem koło 22 mówi że się zbieramy bo już późno... Mówi że noc jest od spania a dzień od życia...

To ja nie wiem jak my mamy spędzać czas razem.

Nie zwracałem na to uwagi, być może miałem klapki na oczach ale kiedy kochamy się łóżku ona jakby nigdy nie wychodzi z inicjatywą... teraz jakby zacząłem to dostrzegać.
Mi jest dobrze i widzę że jej również ale ona nie wydaje się być zaangażowana .
Nie rozumiem tego. Na początku naszej relacji była bardziej śmiałą kobietą. Widać było że szuka kontaktu .

Czuję się głupio ponieważ miesiąc temu powiedziałem jak bardzo mi na niej zależy i ogólnie powiedziałem co czuję...

Czy warto brnąć dalej w taką relację ?

Zakochałem się w tej kobiecie i doceniam jej całokształt ale nie rozumiem tych zachowań

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Śliwka, styl to ja wiem jaki bym chciała glam loft.

Płytki to mam takie szare ale beton tylko z błyszczącymi drobinkami i nie wiem myślę nad kolorami kaszmir plus dąb craft 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Tomek89 napisał:

Zakochałem się w tej kobiecie

To nie zakochanie tylko zależność emocjonalna

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, taka_pokraka napisał:

Śliwka, styl to ja wiem jaki bym chciała glam loft.

Płytki to mam takie szare ale beton tylko z błyszczącymi drobinkami i nie wiem myślę nad kolorami kaszmir plus dąb craft 

Musiałam wygooglować 🙂 Bardzo fajny styl, ale chyba trudny do zaaranżowania. Mogę tylko napisać, że kaszmir jest teraz dosyć popularny, można znaleźć sporo mebli w tym kolorze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tomek uparcie drąży temat. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, taka_pokraka napisał:

Śliwka, styl to ja wiem jaki bym chciała glam loft.

Płytki to mam takie szare ale beton tylko z błyszczącymi drobinkami i nie wiem myślę nad kolorami kaszmir plus dąb craft 

Ależ mi wstyd. Wystrój mojego mieszkania to przypadkowy zbiór mebli marki wiadomo jakiej a na balkonie jest jak w tobołku cyganki. 😄 Tylko dziada z babą tam brakuje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Śliwka is Blocked napisał:

Musiałam wygooglować 🙂 Bardzo fajny styl, ale chyba trudny do zaaranżowania. Mogę tylko napisać, że kaszmir jest teraz dosyć popularny, można znaleźć sporo mebli w tym kolorze.

Nie wiem czy to będzie tak dokładnie bo ja sama sobie wszystko wybieram. 😂

Tak, kaszmir jest modny, zresztą ten dąb craft też zwłaszcza w meblach loftowych  wiec może  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, murb napisał:

Ależ mi wstyd. Wystrój mojego mieszkania to przypadkowy zbiór mebli marki wiadomo jakiej a na balkonie jest jak w tobołku cyganki. 😄 Tylko dziada z babą tam brakuje. 

Moje też pewnie nie będzie jak z katalogu, bo nie mam żadnego projektanta robię jak mi się podoba i swoje wariacje na temat tego stylu. 

Znalazłam gościa do odmalowania stołu i krzeseł bo są drewniane i trochę szkoda ich się pozbywać bo teraz  nie kupie już takich.  Sa proste to będą pasować i do nowego jak się je odmaluje. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, murb napisał:

Ależ mi wstyd. Wystrój mojego mieszkania to przypadkowy zbiór mebli marki wiadomo jakiej a na balkonie jest jak w tobołku cyganki. 😄 Tylko dziada z babą tam brakuje. 

Też tak mam. Dopiero przy kuchni zaczęłam starać się zachować jakąś spójną koncepcję 😛 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Śliwka is Blocked napisał:

Też tak mam. Dopiero przy kuchni zaczęłam starać się zachować jakąś spójną koncepcję 😛 

To tak jak ja. Kuchnię mam w jednolitej tonacji. Z tym, że jest niezbyt duża i wąska więc nie bardzo mogłam się wyżyć w ilości szafek. Efekt jest taki, że muszę podejmować życiowe decyzje jakich sprzętów na pewno nie kupię ponieważ nigdzie ich nie upchnę. 

Na razie myślę co zrobić z airfryerem, którego główną funkcją jest łapanie kurzu. A taki był potrzebny. 😄

A nie, przepraszam. Szafki mam współczesne a stół antyk. To chyba lekki eklektyzm jest.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 minut temu, taka_pokraka napisał:

Taka sobie lampę kupiłam do kuchni 

 

 

Męka dokonywania wyboru jest zabójcza. 

Fajne coś wybrałaś. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, murb napisał:

Męka dokonywania wyboru jest zabójcza. 

Fajne coś wybrałaś. 

Z jednej strony tak, tez mam problem z przejmowaniem decyzji, jak nie umiem wybrać to pokazuje małżowi i on podejmuje ostateczną decyzję. Z drugiej uwielbiam szuka oglądać i wybierać.  😍 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ogólnie mam taką wizję, że idziemy w rzeczy proste, ale takie trochę jednak glamour.  

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, taka_pokraka napisał:

Z jednej strony tak, tez mam problem z przejmowaniem decyzji, jak nie umiem wybrać to pokazuje małżowi i on podejmuje ostateczną decyzję. Z drugiej uwielbiam szuka oglądać i wybierać.  😍 

Ja nienawidzę etapu poszukiwań ponieważ wszystko mi się podoba. Co i rusz zmieniam koncepcję i nikomu nie pozwalam pomagać bo sama wiem co jest najlepsze. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, murb napisał:

To tak jak ja. Kuchnię mam w jednolitej tonacji. Z tym, że jest niezbyt duża i wąska więc nie bardzo mogłam się wyżyć w ilości szafek. Efekt jest taki, że muszę podejmować życiowe decyzje jakich sprzętów na pewno nie kupię ponieważ nigdzie ich nie upchnę. 

Na razie myślę co zrobić z airfryerem, którego główną funkcją jest łapanie kurzu. A taki był potrzebny. 😄

A nie, przepraszam. Szafki mam współczesne a stół antyk. To chyba lekki eklektyzm jest.

A ja potrzebuję teraz ciemnozielone radyjko retro żeby zachować spójność, fryer leży w szafce 🙂

16 minut temu, taka_pokraka napisał:

Taka sobie lampę kupiłam do kuchni 

 

 

Bardzo fajny żyrandol, chociaż do mojej kuchni zbyt nowoczesny. 

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, taka_pokraka napisał:

Ogólnie mam taką wizję, że idziemy w rzeczy proste, ale takie trochę jednak glamour.  

 

Podobno powracają rzeźbione g=fronty szafek i kolor kakaowy czy kawy z mlekiem. Tak czytałam.

Ale żłobione fronty szafek to pułapki na kurz i tłuszcz. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Śliwka is Blocked napisał:

A ja potrzebuję teraz ciemnozielone radyjko retro żeby zachować spójność, fryer leży w szafce 🙂

Bardzo fajny żyrandol, chociaż do mojej kuchni zbyt nowoczesny. 

Mam w kuchni radyjko w stylu retro ale czerwone. Oczywiście nie używam go. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, murb napisał:

Ja nienawidzę etapu poszukiwań ponieważ wszystko mi się podoba. Co i rusz zmieniam koncepcję i nikomu nie pozwalam pomagać bo sama wiem co jest najlepsze. 

A to nie, mi zazwyczaj nic się nie podoba a jak znajdę co mi się podoba to i tak nie jestem pewna czy chcę i trzeba mi udzielić wsparcia w podjęciu ostatecznej decyzji. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, Śliwka is Blocked napisał:

Bardzo fajny żyrandol, chociaż do mojej kuchni zbyt nowoczesny. 

A ja nie wiem czy do mojej jest za nowoczesny, powiesiłam sobie i mi się podoba. 😁 

Szafki będą grafitowe i szałwia, ściany jasnoszare, blat ciemno szary ale ze złotymi żyłkami, stąd właśnie to złoto szczotkowane w dodatkach. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, taka_pokraka napisał:

A to nie, mi zazwyczaj nic się nie podoba a jak znajdę co mi się podoba to i tak nie jestem pewna czy chcę i trzeba mi udzielić wsparcia w podjęciu ostatecznej decyzji. 

Ja bym mogła wymieniać meble co miesiąc bo jak coś nieopatrznie zobaczę to stwierdzam, że mogę takie coś mieć. Kanapę w salonie wymieniałam pewnie z 6 razy na przestrzeni ostatnich 10 lat. 😄 Aktualna jest prawie ok. Przestał mi się podobać rodzaj materiału. Mógłby być taki welurowy czy aksamitny. Ale poczekam jeszcze ze zmianą. A może ją przetapicerować? Hmmm...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, taka_pokraka napisał:

A ja nie wiem czy do mojej jest za nowoczesny, powiesiłam sobie i mi się podoba. 😁 

Szafki będą grafitowe i szałwia, ściany jasnoszare, blat ciemno szary ale ze złotymi żyłkami, stąd właśnie to złoto szczotkowane w dodatkach. 

😱

Zazdro odwagi w wyborze kolorów. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przed chwilą, murb napisał:

Ja bym mogła wymieniać meble co miesiąc bo jak coś nieopatrznie zobaczę to stwierdzam, że mogę takie coś mieć. Kanapę w salonie wymieniałam pewnie z 6 razy na przestrzeni ostatnich 10 lat. 😄 Aktualna jest prawie ok. Przestał mi się podobać rodzaj materiału. Mógłby być taki welurowy czy aksamitny. Ale poczekam jeszcze ze zmianą. A może ją przetapicerować? Hmmm...

Ja mam bardzo duży narożnik, jak patrzyłam to aktualnie za coś w podobnym rozmiarze musiałabym zapłacić 16 tysiaczków. Tapicer podał mi cenę 2000 za robociznę kupiłam materiał za 550 zł i nie wiem ile jeszcze będzie za gąbki itp. ale to i tak grosze w porównaniu do nowego. zdecydowanie się opłaca zmiana tapicerki.  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 minut temu, murb napisał:

😱

Zazdro odwagi w wyborze kolorów. 

Też bym się nie zdecydowała ale od odważnych decyzji mam małża   😂 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 minut temu, taka_pokraka napisał:

A ja nie wiem czy do mojej jest za nowoczesny, powiesiłam sobie i mi się podoba. 😁 

Szafki będą grafitowe i szałwia, ściany jasnoszare, blat ciemno szary ale ze złotymi żyłkami, stąd właśnie to złoto szczotkowane w dodatkach. 

Jak napisała Brum, odważnie 🙂 ja poszłam w bezpieczne rejony odcirni ecru na frontach, ścianach i kafelkach, blat ciemny dąb, uchwyty mosiądz a inne elementy ciemna zieleń 🙂

  • Like 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, taka_pokraka napisał:

Ja mam bardzo duży narożnik, jak patrzyłam to aktualnie za coś w podobnym rozmiarze musiałabym zapłacić 16 tysiaczków. Tapicer podał mi cenę 2000 za robociznę kupiłam materiał za 550 zł i nie wiem ile jeszcze będzie za gąbki itp. ale to i tak grosze w porównaniu do nowego. zdecydowanie się opłaca zmiana tapicerki.  

Zabójcza cena. Ja potrzebuję mniejszych gabarytów. Ale może nie warto inwestować w nowe, bo co robić ze starymi, któe w sumi enie są zniszczone. Już część rodziny i znajomi korzystają z moich kanap. Nie ma komu wepchnąć kolejnego mebla. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, taka_pokraka napisał:

Też bym się nie zdecydowała ale od odważnych decyzji mam małża   😂 

U mnie jest szarość mebli, biel glazury i ścian plus grafitowy blat. Zlew  mam chyba w kolorze stali. 😄 Nie pamiętam. 😄

No i oczywiście drewniany stolik na toczonych nóżkach z wyraźnymi śladami używania przez kornika. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, żmija mynżołówka podparise napisał:

etam odwaznie to ma moja psiapsi czerwone albo pomaranczowe wszedzie jeszcze sliwkowe oczojebne i rozowe

Ja kiedyś byłam w mieszkaniu wystawionym na sprzedaż gdzie ściany i sufit były czarne i ciemna zieleń. Zastanawiałam się czy trzeba będzie skuwać tynk, żeby wprowadzić jasność do pomieszczenia. Właścicielka była bardzo fajna. Utkwiła mi w pamięci ta wizyta.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Tomek89 napisał:

Wklejam post raz jeszcze ponieważ wczoraj były jakieś problemy...

Bardzo proszę o opinię 

Mam 35 lat a moja partnerka 30.
Jesteśmy razem od ponad 6 miesięcy.
Poznaliśmy dosyć szybko swoje rodziny i to było z jej inicjatywy. Początek był bardzo intensywny. Szybko wprowadziła mnie w swój świat... Czułem że jej mocno zależy.

Do tego stopnia że w drugim tygodniu znajomości kiedy byliśmy po dwóch spotkaniach potrafiła zrobić mi dramę w środku tygodnia o 23 że ją cały dzień boli brzuch a mnie przy niej nie ma i nigdy nie będzie... Trochę mnie to zaskoczyło... Nas dzieli 50 km i każdy pracuje...

Następnego dnia przeprosiła pisząc że ona tak ma że dramatyzuje i jest bardzo emocjonalna...

Na początku relacji powiedzieliśmy sobie że z racji wieku zależy nam na stabilizacji i chcemy poważnej relacji.

Co ciekawe ona na początku powiedziała że jeśli zdecydujemy się być razem i ona po roku zobaczy że związek nie rozwija się to odejdzie bo nie chce tracić czasu... Szczerze tego nie zrozumiałem jako że to był nasz pierwszy miesiąc...


Ona jest bardzo atrakcyjna i strasznie mi się spodobała i wydaje mi się że ja jej również
Ja byłem od dłuższego czasu singlem a ona od roku sama po dwuletnim okresie narzeczeństwa i rozstaniu z niedoszłym mężem.
Obydwoje bardzo dużo pracujemy.
Moja dziewczyna jest wspaniałą, inteligentną i bardzo ambitną kobietą.
Pracuje w szkole na etacie jako nauczycielka, udziela po pracy korepetycji, współprowadzi klub sportowy a od niedawno robi certyfikat językowy. Od września wraca na dwa lata na studia zaoczne i chce pisać pracę dyplomową.
Siłą rzeczy nie mamy zbyt wiele możliwości i czasu dla siebie.
Generalnie od dłuższego czasu z małymi wyjątkami nasze spotkania ograniczają się do weekendów.
Mieszkamy 50 km od siebie.
W zdecydowanej większości to ja przyjeżdżam do niej gdyż ona tak woli.
Wówczas idziemy do kina , teatru , restauracji... staram się żeby ten krótki czas wykorzystać możliwie aktywnie.

 

Próbowałem chociaż czasami środku tygodnia ale niestety ona jest już zmęczona lub po prostu późno wraca do mieszkania a ma jeszcze psa którym musi się zająć... przyjeżdża w środku dnia na godzinę z pracy żeby go wyprowadzić i nakarmić.

Nasze spotkania są mocno wybrakowane i odbywają się jakby zawsze z zegarkiem w ręku.
To ona ustala czas...
Mimo że soboty są teoretycznie wolne to spotykamy się dopiero wieczorami gdyż w dzień okna musi odwiedzić rodziców , spotkać z przyjaciółką jedną czy drugą i zająć się pieskiem który z racji wieku jest już bardzo mocno absorbujący.
Koniec końców spotykamy się wieczorem, wychodzimy gdzieś rzadziej zostajemy i oglądamy coś w domu i spędzamy noc razem ... rozstajemy się w niedzielę o 14/15 gdyż ona musi odwiedzić rodziców , spotkać z bratem i jego dziewczyną lub przygotować do pracy...
i to jest jakby cały czas powtarzający się schemat...
zdarzyło się że w sobotę pojechała na cały dzień z przyjaciółką na wolontariat do schroniska...
Ja nie mam nic przeciwko temu ale chciałbym spędzać z nią trochę czasu...
Podczas świąt wielkanocnych musiała zabrać na nasz jednodniowy wyjazd swojego brata gdyż jego dziewczyna pojechała do rodziny i on siedział sam w domu...
Kiedyś na spacer po mieście zabrała po raz kolejny przyjaciółkę która jest sama i nie ma faceta...

Kiedy wychodzimy do kina to ona zawsze wspomina że może wspomina że może byśmy zabrali jej przyjaciółkę bo akurat jest sama w domu ponieważ jej chłopak ma dyżur w pracy...

Teraz liczyłem że zabiorę ją na zakupy w sobotę przed wyjazdem na wakacje nad morze gdyż ja nie mamy na to czasu w tygodniu ale powiedziała że nie może ponieważ w sobotę potrzebuje spotkać się z przyjaciółką...
wiem że to ważna dla niej osoba ale tydzień temu spędziliśmy w restauracji z tą przyjaciółką i jej facetem trzy godziny...

Czuję się pomijany...
Zaczyna mi być przykro.
Męczy mnie to powoli...

Wiem że to mocna przesada ale czasami czuję że wszystko jest ważniejsze ode mnie...
nawet gdy jesteśmy razem to jest pies... są telefony od znajomych , rodziców itp.
ja telefon mam wyciszony bo chce żeby to był nasz czas...

Teraz okazuje się że na krótki wyjazd nad morze zabieramy też jej 15 letniego psa...

Myślałem że coś zmieni się latem ponieważ ona jako nauczycielka ma teraz wakacje... Mimo wszystko nawet moje urodziny skończyły się w niedzielę o 16... Była zmęczona i musiała się położyć...

Kiedy przyjeżdżam w tygodniu wieczorem po pracy z czymś słodkim do zjedzenia ona nawet teraz latem koło 22 mówi że się zbieramy bo już późno... Mówi że noc jest od spania a dzień od życia...

To ja nie wiem jak my mamy spędzać czas razem.

Nie zwracałem na to uwagi, być może miałem klapki na oczach ale kiedy kochamy się łóżku ona jakby nigdy nie wychodzi z inicjatywą... teraz jakby zacząłem to dostrzegać.
Mi jest dobrze i widzę że jej również ale ona nie wydaje się być zaangażowana .
Nie rozumiem tego. Na początku naszej relacji była bardziej śmiałą kobietą. Widać było że szuka kontaktu .

Czuję się głupio ponieważ miesiąc temu powiedziałem jak bardzo mi na niej zależy i ogólnie powiedziałem co czuję...

Czy warto brnąć dalej w taką relację ?

Zakochałem się w tej kobiecie i doceniam jej całokształt ale nie rozumiem tych zachowań

 

 

 

 

Zamieszkajcie razem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się

×