×

Odpowiedz na ten temat

mam 30 lat i żadnych znajomych

  • gośćtega 2015.06.30 [02:02]
    nie mam nawet z kim pójśc na kawę. smutas.gif Boże jak mi z tym źle smutas.gif wszyscy ludzie się ode mnie odsunęli, jestem za wstydliwa, za cicha za dziwna pechowiec.gif
    Nie ma nic gorszego niż choroba i samotność.
  • Zobacz także: WP: Jak radzić sobie z samotnością?

  • gość 2015.06.30 [02:05]
    rób doktorat
  • gość 2015.06.30 [02:06]
    po co ci znajomi? obecnie to tylko problemy. Ludzie obecnie są porąbani, a normalnych trudno znaleść. Lepiej nie mieć znajomych i nie mieć problemów.
  • gośćtega 2015.06.30 [02:09]
    co ty piszesz? wiesz jak to jest nie mieć znajomych? nie móc wyjśc na piwo czy kawe, nie móc wyjśc z kimś na spacer, nie móc się wygadać, wszystko dusić w sobie, spędzać każdy wieczór w domu?
  • gość 2015.06.30 [02:22]
    to poszukaj wirtualnych znajomych, lepsi niż prawdziwi
  • gucio przyjaciel 2015.06.30 [02:24]
    daj kontakt to pogadamy, temat otwarty
  • gośćtega 2015.06.30 [02:25]
    w internecie to ja mogę znaleźv co najwyżej faceta.
    Nie chcę faceta, chcę koleżanek.
  • gucio przyjaciel 2015.06.30 [02:35]
    może być kumpel? nie interesują mnie romanse tylko dyskusja, człowiek z człowiekiem
  • gość 2015.06.30 [02:37]
    po co ci koleżanka? baby to jak kocice, by sobie oczy wydłubały za byle co, myśle że nie doświadczyłaś tego więc nie masz pojęcia.
  • gość 2015.06.30 [02:47]
    selekcja naturalna, odpadają ci którzy nie dają rady
  • gość 2015.06.30 [02:50]
    Nie smutaj tule:*
  • gość 2015.06.30 [04:16]
    myślę, że większość osób ma niestety rację. warto podtrzymywać dobre relacje z rodziną. zdarzają się przyjaźnie, jednak takie prawdziwe są bardzo rzadko spotykane.
    miałam wiele "przyjaciółek". część z nich zostało koleżankami, a część odeszła, albo sama pomachałam na do widzenia.
    ludzie nie lubią, gdy się innym powodzi. ludzie dzielą się generalnie na dwie grupy:
    1) którzy są pomocni osobom, które cierpią czerpiąc z tego satysfakcję (czuję się lepiej bo jemu jest gorzej niż mnie), albo po prostu pomagają bo "może kiedyś to ja będę potrzebował pomocy i nie chcę być sam"
    2) którzy zadają się z silnymi jednostkami, bo dobrze jest jak jest dobrze. tylko w momencie, gdy jest źle, opuszczają.
    3* wyjątki, gdzie naprawdę człowiek stoi za człowiekiem murem, ale to jakiś może 1% wszystkich tzw. przyjaźni.
    były takie relacje, gdzie to ja byłam oddaną przyjaciółką, starałam się, były takie że ktoś "niby" się starał, ale ja to popsułam (nieświadomie), były takie że ktoś był przyjacielem, a potem "wyszło szydło z worka", no i ostatnie: powodzi mi się dobrze, to nie ma po co już ze mną rozmawiać.
    obecnie mam sporo dobrych znajomych, można pogadać od serca, raz na kilka miesięcy właśnie na kawie, jeśli się tak z każdym spotkać, to wychodzi jedno spotkanie/rozmowa nawet na skypie raz na tydzień. ja należę do tych ludzi, co raczej budują, starają się budować relacje, ale nie wychodzi mi to, bo jest to niezgodne z zasadą "grawitacji" i innymi zasadami ziemskimi jezyk.gif
    więc... rozumiem Cię, że czujesz się samotna. musisz mieć na uwadze to, że na forach przesiadają głównie osoby które mają jakieś tam problemy. osoby mówiące, że ludziom nie należy ufać, mają rację. ale to, że nie masz żadnych znajomych, to wydaje mi się że to Twoja wina, bo nie starałaś się podtrzymywać. nie wyobrażam sobie "nie mieć" do kogo się odezwać. ludzie są wszędzie, dookoła. choć nic nie zastąpi rozmowy z oddaną osobą. ale zwykle ta oddana osoba jest nią na chwilę. ile ja miałam takich "koleżanek" od serca, które potem rozsiały moje "tajemnice" dookoła..... dlatego, nauczona doświadczeniem, wolę sama być ze sobą i spędzać czas, sama iść na kawę, czuję się ze sobą naprawdę dobrze, niż poświęcać swój czas komuś, kto nie jest tego wart, albo komuś kto mi źle życzy.
    mam taką koleżankę, trochę karierowiczkę. gdy mi było źle - dobrze było się pokarmić moim nieszczęściem. gdy teraz mi się wiedzie dobrze - jest zazdrość. i relacja się psuje. inna sytuacja - było mi źle, trzeba było mnie pocieszać, było fajnie. ale gdy stało się me życie w miarę przyzwoite, to byle pretekst i daswidania, przyjaźń zakończyła się ot tak, z nieznanych powodów pt. "bo 5 lat temu powiedziałaś to i to".
    jeśli są wokół nas toksyczne relacje, to należy je zakończyć. samotność bywa straszna, ale na początek może kup sobie psa, kota, to nie zabawka, wiadomo, ale jakieś towarzystwo zawsze będzie. plus - znajdź sobie może jakąś pasję, zainteresowania? slogan, ale ten slogan dużo daje. wtedy poznajesz ludzi. nie musisz się od razu bratać, ale takie zmiany sposobu życia, często po prostu zmieniają życie. usmiech.gif
    a to, że masz 30 lat i żadnych znajomych... ja tutaj widzę jakąś ukrytą depresję, bo to że masz 30 lat i znajomych brak, wcale nie oznacza, że w wieku 30 lat trzeba mieć znajomych, a w wieku 28 to już nie.
    tak dla dobra swej przyszłości, zadbaj o siebie, zauważyłam że ludzie zwykle wchodzą w związki z nudów, albo ze strachu przed samotnością, więc może znajdź sobie faceta, chyba że nie chcesz mieć rodziny, to wtedy nie.
    mi tu śmierdzi jednak jakąś depresją, albo zaburzeniem społecznym.
  • gość 2015.06.30 [07:53]
    Mnie moje problemy pomogła rozwiązac tarocistka. Powiedziala mi gdzie tkwi, bład i na co zwrocic uwage. W zasadzie otworzyla mi oczy. Polecam jej pomoc. tarocistkasofii@wp.pl
  • gość 2015.06.30 [09:08]
    Pij sama jezyk.gif
  • gość 2015.06.30 [09:20]
    Ja jeszcze rok temu bylam w identycznej syutacji tylko, ze ja swiadomie i z premedytacja przez 3lata unikalam ludzi.Po prostu mialam dosc tego falszu, tych plotek i robienia problemow z d**y wzietych. Mialam dosc tych ludzi ktorych znalam! W zeszlym roku poszlam na kurs prawa jazdy, poznalam lepszych i gorszych ludzi, z jedna dziewczyna utrzymuje dosc bliski kontakt, wspolne winka i pogawedki. Ale to nie jest zadna specjalna przyjazn, musze ywazac co Jej mowie bo taka z Niej papla troche, grunt, ze o p*****lach mam sie komu wygadac. Nie ufam ludziom, nie wierze w ich przyjazn bo juz sie przejechalam i wiem, ze nie istnieje. Ktos wyzej napisal to co ja chcialam napisac: przyjaciele sa jak jest zle zeby sie podbudowac ze maja lepiej a jak jest za dobrze to spie#dalaja gdzie pieprz rosnie bo im d#pe z zazdrosci rozrywa!
    Dzieki tej kolezance z prawka poznalam inne osoby, takie luzne znajomosci, nic specjalnego ale jest do kogo "gebe" otworzyc.
  • gość 2015.06.30 [09:32]
    Nie jestes sama autorko i wiem jakie to jest denerwujace, im starsza starsza jestem tym bardziej trace umiejetnosc komunikowania sie z innymi.
  • gość 2015.06.30 [09:35]
    Albo sa jak czegos potrzebuja, pseudoprzyjaciele, ale dobrze ze uczymy sie na bledach usmiech.gif
  • filomena1992 2015.06.30 [09:53]
    nie martw się. ja kiedyś miałam mnóstwo "znajomych" dużo imprezowałam. zazwyczaj byli, kiedy miałam pieniądze. kiedy nie miałam, nie mogłam na nich liczyć-nie raz się przejechałam. miałam też pare normalnych koleżanek, które tłumaczyły mi żebym z takimi ludźmi się nie zadawała. obecnie mam swoją rodzinę i trzy przyjaciółki max. zrozumiałam że takie życie mi nie odpowiada. wole spokój, bezpieczeństwo. nie kłóce sie z nikim, nie ma już zadnych nieporozumien. im wiecej znajomych tym wiecej problemow. czasami tylko wejde na facebooka i patrze boże jacy ci moi "znajomi" są puśći. smiech.gif
  • gość 2015.06.30 [10:50]
    Autorko, nie jestes sama. Ja mam 25 lat i jestem w podobnej sytuacji. Moja jedyna rozrywka to wypady na rower. A najgorsze jest to, ze staram sie rozmawiać z ludźmi, uśmiechać sie i byc otwarta na nich ale jak przyjdzie co do czego to kazdy idzie w swoja stronę i zostaje sama;( Nawet nie wiem po co mi telefon komórkowy, chyba jedynie do internetu bo dzwonić ani pisac nie mam do kogo.
  • gość 2015.06.30 [11:41]
    Mam ponad 40 lat i wszystkie przyjaźnie i koleżeństwa okazały się niewiele warte. Jestem uczynna, pomocna, towarzyska i raczej otwarta na ludzi. No może teraz już nie taka otwarta. Przyjaciele popchnęli mnie, żebym upadła na ryj, kiedy mi się powinęła noga. Jednak z przyjaciółek powiedziała: "Należało jej się, miała w życiu za dobrze" smutas.gif Ryczałam jak bóbr kilka miesięcy. Zostałam całkiem sama, bez pracy. A ci, co mnie wtedy nie popchnęli, to po prostu odeszli, bo przestałam być taka wesoła i taka fajna. Znaleźli się nowi znajomi. Ale 10 lat później, kiedy przeszłam załamanie nerwowe z powodów prywatnych odsunęły się ode mnie pewne koleżanki. Bo potrzebowałam nieco więcej uwagi i wsparcia, sama nie mogąc za wiele dać. Teraz jak się nieco pozbierałam, to widzę, że patrzą na mnie już łaskawiej, ale ja jakoś do nich nie lgnę. Wolę psa i mój ogródek. Nie wiem, gdzie są ci znajomi czy przyjaciółki, które widać na filmach, co pomagają w przeprowadzkach, chorobach, które razem rodzą dzieci, latają po sklepach i jeszcze potrafią opieprzyć męża koleżanki, że ją źle traktuje. Wszystkie trudne chwile przechodziłam sama. Przeprowadzki trzy zrobiłam własnymi rękami. Koleżanki i znajomi owszem, przychodzili, na parapetówy. Mam co prawda z kim wyskoczyć na kawę, jak chcę, ale nie mam na kogo liczyć, gdyby coś się stało, gdybym potrzebowała jakiejś pomocy. Do niczego te przyjaźnie i koleżeństwa. Im jestem starsza, tym mam poczucie, że jestem bardziej sama jeśli chodzi o tę sferę życia. Mój M. nie ma żadnych kolegów ani koleżanek, Kiedyś podobno miał, a teraz twierdzi, że nie potrzebuje. Dla mnie to dziwne, ale w sumie to ja też jakoś mam coraz mniej ochoty na podtrzymywanie takich fikcyjnych znajomości. Dziś każdy patrzy tylko na siebie, na swoje i żeby nic przypadkiem nie poświęcić z własnego podwórka dla kogoś.
  • megilla2 2015.06.30 [11:45]
    Witaj,
    z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, ze trudno znalezc kogos bliskiego w pracy czy na uczelni. Wiekszosc ludzi jest jednak zawistna. Oczywiscie, nie nalezy nikogo skreslac, ale na poczatek ostroznie. Sprobuj zapisac sie na jakies zajecia. Tam zbieraja sie ludzie z pasjami i jest wieksze prawdopodobienstwo, ze spotkasz zyczliwe osoby.
  • Ja2015 2015.06.30 [12:13]
    usmiech.gif ja mam podobnie mam 33 lata moze sie spotkamy gdzies wszyscy tacy ,dziwni, i pogadamy, posmiejemy sie troche mh?
  • gość 2015.06.30 [12:33]
    Do 12:13 tak i porozmawiamy o naszych dziwnych sprawach albo przyzwyczajeniach usmiech.gif wiecie co jest najlepsze moja mama ma przyjaciolke od ponad 2 lat sie znaja i nigdyjedna drugiej nie zawiodla ani w biedziie ani w chorobie. Chyba to starsze pokolenie potrafi bardziej sie wspierac.
  • gość 2015.06.30 [12:38]
    To napiszcie, skad jesteście to moze sie spotkamyoczko.gif
    Ja z trojmistaoczko.gif
  • gość 2015.06.30 [12:42]
    Nie 2 tylko 20 lat usmiech.gif ja jestem z kujawsko pomorskiego
  • goraleczka910 2015.06.30 [12:52]
    Witam tu obecnych tak czytam wasze wpisy tutaj i chyba jest sporo osób z podobnymi problemami... Ja mam 42 lata jak juz wcześniej w jakimś innym poście tutaj pisałam mam jakiś tam znajomych ale kiedy są wolne dni to nie bardzo mam z kim pogadać kawę wypić czy wyjść na spacer mam 2 koty i yorka sunie jest kochana i do niej się odzywam przynajmniej mnie wysłucha... Zaczęłam zaglądać ostatnio tutaj z nadzieją ze może znajdę tu kogoś ze swojej okolicy i może na kawę się kiedy spotkamy na ploteczki ale ciężko poznać tak kogoś... Pozdrawiam wszystkich którym dokucza samotność
  • gość 2015.06.30 [13:07]
    Zawsze mnie zadziwia fakt, że ludzie zakładają takowe tematy, ale po co? Żeby sobie podyskutować? Dlaczego nikt nie działa, nie wymienia się kontaktem, nie pogada, nie pozna? Samym gadaniem nic nie zmienisz...
  • gość obserwator 2015.06.30 [14:16]
    ja majac 30bylam bardzo ufna osoba mialam juz dwoje dzieci kochajaca sie rodzinke mase znajomych kilkoro przyjac prace i pelne rece roboty niemialam czasu na rozmyslanie co ktos powiedz czy zrobil -kontakty zaczely sie ograniczac jak dzieci poszly do szkoly amamuski zaczely rywaliza czyj dziec jest zdol itd dzis mam 70i zperspe czasu z reka na sercu moge przyznac ze przyjazn to mit szczeg obecnie na te czasy wkregu najbliz nalezy uwaz co sie mowi
    aszczeg co mamy itd itd najleprza najszczer przyja bywa w piaskowni
    nale rozm z ludzmi ale nale zach dystans isie szanowac jak mawiala moja mama
  • akimke 2015.06.30 [14:22]
    Ja tez nieśmiały i bez znajomychsmutas.gif
  • kor1 2015.06.30 [14:23]
    Ja to zjawisko diagnozuję nieco inaczej. To co dzieje się obecnie w relacjach międzyludzkich ma bezpośredni związek z masowym odejściem ludzi od prawdziwych wartości chrześcijańskich. Czasy w których żyjemy są bardzo podobne do czasów pierwszych chrześcijan. Ówcześni poganie sami się wzajemnie nienawidzili i z zazdrością spoglądali na chrześcijan mówiąc: "popatrzcie jak oni się miłują". Nie może tak być aby dwóch złych ludzi było przyjaciółmi ani dobry ze złym. Ale nie może być też tak aby dwóch dobrych ludzi nie było przyjaciółmi. Człowiek dobry to taki który stara się na 100% wcielać w swoje życie wartości zawarte w Piśmie Świętym (oczywiście pomijając te zakłamania w przekładzie dla Świadków Jechowych), no ale mało kto teraz sięga po Słowo Boże i obecne czasy są takim neopogaństwem. Ja problem z ilością znajomych nie mam, ale wiem przed którymi ludźmi należy mieć się na baczności. Zachęcam wszystkich strapionych aby po pierwsze sami zaczęli zmieniać swoje życie, a po drugie szukali znajomych o podobnym sposobie myślenia.
  • goraleczka910 2015.06.30 [14:57]
    To może jest tutaj ktoś z zachodniopomorskiego??? Kołobrzeg koszalin Mielno to takie bliższe miejscowości???

Odpowiedz na ten temat


Trwa ładowanie...