Odpowiedz na ten temat

napiszę żeby mi ulżyło... rozstanie

  • gość 2015.01.14 [15:00]
    Byliśmy razem 7 lat. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Szczerze mówiąc na początku nie wiedziałam, czy chcę z nim być. On był dla mnie pocieszeniem po rozstaniu z pierwszym mężczyzną.
    Byłam bardzo zraniona, można powiedzieć ze miałam załamanie nerwowe. Postanowiłam w tym nie tkwić tylko od razu znaleźć sobie kolejnego partnera.Wtedy pojawił się on. Wspaniały. Przystojny, inteligentny, zamożny. Marzenie kobiet. Chciałam udowodnić całemu światu, że stać mnie na takiego mężczyznę. Byłam nim zauroczona, był zupełnie inny niż ten pierwszy. Stwierdziłam, że chcę z nim być. No i się zaczęło. Wspólne spotkania, rozmowy do rana, czułe pocałunki. Ta sielanka trwała kilka miesięcy.
  • gość 2015.01.14 [15:02]
    bolało Cię jak Ci rozrywał błonkę dziewiczą?
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [15:02]
    Potem dowiedziałam się że on ma"przyjaciółkę" którą regularnie odwiedzał. Był u niej częściej niż u mnie. Irytowało mnie to gdy ciągle o niej opowiadał, wychwalał, wolał do niej jechać niż do mnie. To było moje pierwsze rozczarowanie. Z czasem to się skończyło. Ale nasze relacje wcale się nie polepszyły. Jego przyjazdy do mnie polegały na leżeniu na kanapie i oglądaniu telewizji. Nie potrzebował rozmowy ze mną. Przez to, że czułam się ignorowana nie umiałam się przed nim otworzyć.
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [15:04]
    Nawet gdy miałam problemy cichutko szlochałam gdy on smacznie spał. Milczenie było naszym ulubionym sprzymierzeńcem. On o nic nie pytał, więc ja nic nie mówiłam a nawet gdybym chciała powiedzieć to on nie wykazywał żadnego zainteresowania. Trwało to bardzo długo. 4 lata.
    Potem trochę się zmieniło. Przestałam dusić wszystko w sobie i zaczęłam głośno mówić co mnie boli. Wtedy zaczęły się kłótnie. Miałam do niego ciągle pretensje, że nie rozmawia ze mną, że patrzy tylko w telewizor, że rzadko przyjeżdża. On zaczął mnie krytykować. Mój wygląd, ubiór, zachowanie. Przestałam czuć się przy nim swobodnie. Za każdym razem jak przyjechał, czułam się się jak aktorka. Udawałam przed nim kogoś innego, kogoś kto mu się będzie podobał.
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [15:06]
    Podporządkowałam mu się. Zaczęłam spotykać się z jego znajomymi mimo, że za nimi nie przepadała. On też nie lubił moich znajomych. Z tego powodu miedzy nami ciągle powstawały konflikty. Z czasem stwierdziliśmy, że kompletnie do siebie nie pasujemy. Jesteśmy z dwóch różnych światów. Nic nas nie łączyło. zero wspólnych zainteresowań, znajomych, różnice światopoglądowe, nawet religijne. Rozstawaliśmy się wiele razem ale po dłuższym czasie milczenia, zawsze następował powrót.
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [15:07]
    Nasz związek był bardzo burzliwy ale zarazem namiętny. W końcu przyszedł czas na zaręczyny. Ustaliliśmy datę ślubu. Nie czułam szczęścia gdy zamawiałam lokal, obsługę itd. Raczej czułam strach. Nigdy nie byłam pewna czy tego chce, ponieważ zbyt często się kłóciliśmy. On prędzej namawiał mnie na ślub ale ja zawsze ten temat odwlekałam. Po prostu bałam się przyszłości z nim. Wiedziałam, że po ślubie mam iść do niego mieszkać a bardzo tego nie chciałam. Jest tam zbyt dużo osób, które wtrącały by się w nasze małżeństwo. Z góry narzucono mi zadania które miałam wypełniać. Nikt mnie nawet nie spytał o zdanie czy chcę takiego życia.
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [15:08]
    Ja miałam możliwość zostania w domu na rok lub dwa. Namawiałam go żeby się zgodził. Wiedziałam, że u mnie będziemy mieli swobodę. Potem zamieszkalibyśmy u niego. Ale on twardo powiedział, że z domu nie wyjdzie. Miałam ja iść i wywrócić swoje życie do góry nogami.
    Między nami doszło do awantury. Wypomnieliśmy sobie największe błędy. Wady. Nie jeździł do mnie, nie był nawet w święta. Przed sylwestrem odezwał się do mnie. Nastąpiła zgoda. Nie trwało to długo. Dowiedziałam się, że był sam na imprezie. Prawdopodobnie bawił się tam z inną. Z tego powodu powstały plotki wśród znajomych, że odwołaliśmy ślub, że on ma już inną. On nie przyznaje się do winy. Nie dziwi mnie to ponieważ on nie uznaje słowa przepraszam. Napisałam mu, że ma się odczepić raz na zawsze i że to jest definitywny koniec. Przestał się odzywać. Ja czuję się jakbym przegrała życie.
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [15:11]
    To był zły związek od samego początku ale żaden z nas nie umiał tego zakończyć. Byliśmy jak dwa choleryki, każdy z nas chciał dominować. On chciał żebym ja mu była podległa a ja chciałam żeby było na odwrót. Chociaż znajomi twierdzą, że to ja byłam ta dobra, dogadzałam mu, byłam wierna. Wina leży zawsze po obu stronach. Nie wiem czy bylibyśmy szczęśliwym małżeństwem. Może gdybyśmy mieszkali sami, z dala od ingerencji jego rodziny...
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [15:12]
    Wiem że on czeka teraz aż ja się odezwę. Aleja tego nie zrobię. Ponieważ czuję się urażona. On tez się pewnie tak czuje. Wiem że ten statek już tonie. Mimo to jeszcze się waham nad odwołaniem ślubu. Czekam sama nie wiem na co. Szkoda mi tych lat, mojego życia. Tyle może narobić niedopasowanie. Nie wiem co robić. Napisałam tu bo jest mi ciężko. I tak starałam się streszczać pomijając wiele szczegółów. Przepraszam ze tak chaotycznie ale jestem kłębkiem nerwów.
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [16:46]
    ciekawa jestem czy ktoś w ogóle to przeczytał
  • gość 2015.01.14 [16:49]
    przeczytałem, popuszczając rzadki kał w pludry co trzecie słowo
  • Ja przeczytałam 111 2015.01.14 [16:53]
    Dobrze ze się rozstaliście, nie bylibyście razem szczęśliwi! Znajdz faceta z którym będziesz najszczesliwsza na swiecie a nie z którym jesteś jak za kare
  • ja tez ja tez ja tez 2015.01.14 [16:56]
    mam jedno pytanie: po co ci facet którego nie kochasz?
  • gość 2015.01.14 [16:56]
    Ja przeczytałam i uważam, że ślub nie ma sensu. Już dosyć się wymęczyłas, chcesz zmarnowac kolejne lata?
  • gość 2015.01.14 [16:59]
    dobrze zrobiłaś, nie wracaj do tego. Jeśli wrócisz na początku będzie ściema, a później znów to samo.. patrz na siebie(!). Zacznij na nowo, uda się. (skorzystaj z rady, bo zwykle nie jestem taka miła) usmiech.gif
  • gość 2015.01.14 [17:01]
    dlaczego uważasz ze nie kocham? gdyby tak było to cała ta sytuacja była by dla mnie obojętna. tymczasem jest mi przykro i marzę żeby sie odezwał, przeprosił i zmienił.
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [17:15]
    nie wiem co robić, kusi mnie żeby się do niego odezwać. ale czy warto? mimo wszystko dostrzegam w nim jakieś zalety. nie zniosę tego, że on będzie miał inną smutas.gif
    chciałam dla nas dobrze, chciałam stworzyć rodzinę. ale on twierdzi że rodzine już ma a ja jestem tylko dodatkiem do tej rodziny. mam dołączyć i żyć tak jak oni mi dyktują.
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [21:20]
    napisałam do niego, ale niepotrzebnie bo on już to zaakceptował
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.14 [22:50]
    nie wierzę ze znajdę faceta, z którym będę najszczęśliwsza na świecie. nie ma takich ludzi. kazdy ma jakies wady.
  • gość 2015.01.14 [23:41]
    Ja też bym była zła gdyby facet jeździł do przyjaciółki rozmawiać a u mnie by tylko oglądał telewizor... Moim zdaniem nic to nie zmieni ten ślub, wszyscy Cię będą denerwować tylko w jego domu bo on nie umie wyfrunąć z gniazdka, matka jego by się czepiała, że za późno wstałaś, nie wyprasowałaś koszulę mężowi, nie zrobiłaś obiadku dla synusia itp itd Pomyśl czy warto i czy jesteś w stanie poświęcić życie dla kogoś z kim nie jesteś szczęśliwa? Uroda minie a wtedy się obudzisz z kim ty jesteś i będziesz pluła sobie w twarz. Zastanów się i nie odzywaj się do niego, jak on się odezwie to znaczy, że mu zależy, ale jeśli taki kłótnie są przed ślubem i jeszcze ta impreza i plotki, że ma inną dziewczynę to,żebyś za późno się nie dowiedziała że się lizał z jakąś, za rączkę trzymał czy się przespał
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.15 [19:17]
    to chyba nie było by dobre małzeństwo
  • autorka ciąg dalszy 2015.01.22 [16:56]
    nie mogę sie pozbierać
  • gość 2015.02.23 [22:40]
    Trudno będzie Ci ulżyć....mnie tez facet porzucił....ale nie dałam za wtgraną, przypadkiem trafiłam na stronę z urokami miłosnymi http://magicznerytualy.pl i zamówiłam taki urok. Facet wrócił i jest między nami znowu świetnie.
  • gość 2017.06.13 [17:17]
    Co tu dużo pisać. Niedowiarków i tak nie przekonam, mi się udało odzyskać miłość mojego życia. Pomógł mi w tym rytuał Archanioła Haniela z http://magia-anielska.pl a i nie warto używać czarnej magii bo niesie negatywne konsekwencje.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...