Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Na co szkoda wam pieniedzy?

Polecane posty

Gość gość

Tak sie zastanawiam, kazdy ma swoje jakies dziwactwa. Na co szkoda wam wydawac pieniadze a na co nie? Np moja znajoma oszczedza na jedzeniu ( kupuje raczej niskiej jakosci) ale na nowe ciuchy to juz chetnie wydaje. Mi np szkoda kasy na rzeczy do domu, jakies dekoracje ale za to chetnie wydaje na zabawki dla dzieci, nie szkoda mi rowniez na wyjscia, restauracje bo to dla mnie przyjemnosc ale na ubrania to kazdy grosz licze;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi szkoda na dobre sprzęty i wyjazdy , mojemu mężowi nie szkoda więc nie tracę bo on kupuje sprzęty płaci za wyjazdy wycieczki ja zawsze mówię że drogo ale on nie słucha bo zawsze mówi że chce aby było miło nam wszystkim . Na buty i kurtki to mi nie szkoda ,na resztę garderoby czyli spodnie jakieś bluzki nie mam schiza na te częsci garderoby ,uwielbiam kupować dzieciakom ciuchy i różne pierdoły nie żałuje im ,nie żałuje też sobie na kosmetyki ,jedzenie również nie oszczędzam .A tak jak piszesz dekoracje do domu też uwielbiam zmieniam co chwilę i nie szkoda mi na to bo lubię zmieniać właśnie takimi pierdołami .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szkoda mi kasy na słodycze bo to puste kalorie, szkoda mi na paliwo jak mogę gdzieś iść na nogach, szkoda mi na drogie jedzenie - gębą wejdzie duupe wyjdzie. Szkoda mi na piwo dla męża, Szkoda mi na leki, sama się leczę. Szkoda mi na ciuchy bo cała szafa. Oszczędzam na mężu i sobie dzieciom kupuje wszystko. Po prostu lubię mieć kasę na koncie lepiej wtedy funkcjonuje i śpię spokojnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Szkoda i kasy na siebie, mimo, że stać mnie i mogę kupować i kupować, szkoda mi kasy na niedzielne obiadki, gdyż działa to tylko w jedną stronę i na drogie zabawki, bo po 2 dniach leżą w kącie np. Ferbie za 300 zł, piesek, który ma dużo komend, Monster High w ilości 3 sztuk itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi szkoda na wszystko, odkładamy kasę na własne M. Ale nie umiem sobie odmówić słodyczy, na jedzeniu też nie oszczędzam. Nie kupuje sobie prawie wcale ciuchów...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość jjnb
Po pierwsze nie oszczędzam na jedzeniu i nie szkoda mi na nie kasy, lubimy dobrze zjesc rownież w knajpach. Na rzeczy do domu tez mi nie szkoda bo lubie ładnie i funkcjonalnie mieszkać, na ciuchy tez mi nie szkoda bo w ładnych ubraniach lepiej sie czuje ale w granicach rozsądku, kupuje co potrzebuje albo co mi akurat wpadnie w oko ale nie kupuje duzo i za duzo. Nie wiem na co mi szkoda, chyba na zabawki dla syna :D jak widzę fajna czy edukacyjna zabawkę/grę to chętnie kupuje ale na inne mu szkoda bo wszystko albo zaraz sie psuje, rozwala albo i tak laduje w kacie :o

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja też najwięcej rozwalam na jedzenie, nie wyobrażam sobie kupowania żarcia z promocji, dżemów z 30% zawartacią owoców, soku malinowego z malinami w ilości 1%. kupuję najlepsze jedzenie, dużo gotuje i piekę sama z najlepszych składników. a na co mi szkoda? na kino, na bilety jakieś, na kosmetyki...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mnie jest szkoda na pielęgnację, chociaż uchodzę za bardzo zadbaną kobietę, na ciuchy wydaję masę a na kosmetyczkę i fryzjera mi szkoda. Trochę dzieje się tak dlatego, ze większość zabiegów nauczyłam się robić sobie sama w domu...nie mam problemu z paznokciami, mam ładne i zdrowe, nigdy nie miałam tipsów...maluję i pielęgnuję w warunkach domowych. Tak samo brwi i rzęsy, czasem pójde tylko na regulację, ale hennę robię sama w domu, tylko na brwi, rzęsy mam świetne po Revitalash. Jeśli chodzi o włosy mam siostrę fryzjerkę, ale i tak umiem sama połozyć farbę, trochę wydaję na kosmetyki do włosów, żeby były zdrowe...siostra mi tylko podcina.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mi jest szkoda na slodycze, driny w knajpach i zarcie w knajpach, jak jestem z moim facetem w restauracji, barze to on placi. nie jest mi szkoda na ciuchy, ale najdrozszych tez nie kupuje, musza byc w promocju albo w dobrej cenie. no chyba, ze sa mega, to wtedy wydam wiecej. szkoda mi na zarcie w pracy, jem biale serki itd. ostatnio zauwazylam tendencje do wydawania sporych kwot na designerskie gadzety do domu, ozdoby, doniczki, poduszki itd, rzeczy robione przez artystow. na sztuke mi i czyjes rekodzielo mi nie szkoda

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
szkoda mi było na fajki, ale nie tylko dla kasy rzuciłam palenie - ciuchów nowych nie kupuje prakycznie, chodze po ciucholandach ale chyba zaczne sobie od czasu do czasu kupowac cos nowego jako ze rzuciłam fajki nie chodze do fryzjera prawie wcale, moze raz na pół roku do znajomej która jest fryzjerka zeby mi podciela dosłownie cm bo zapuszczam oszczedzam na auto jak narazie, ale nie dlatego, ze auto to jakies marzenie, ale czasami nie mam jak dojechac do pracy i wrócic wiec jest koniecznoscia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dobre pytanie ;) Nie szkoda mi wydawać kasy na ubrania i akcesoria-choć i tak zawsze szukam promocji i rabatów. To samo z kosmetykami-krem na dzień za 750 zł jest ok. a na co szkoda? na wyjścia,restauracje(nie umię się powstrzymać,ale zawsze wybieram najtańsze dania) itp Oraz szkoda mi na rzeczy słabej jakości,syntetyczne.Wolę mniej i bardziej klasycznie niż kupować modne ciuchy co sezon.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
juz mi szkoda na to auto wolalabym zbierac na wycieczke zagraniczna to ja z 11:36

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na prasę, bo i tak nie mam czasu czytać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
na pewno nie oszczędzamy na jedzeniu. lublimy zjeśc dobrze. nie w sensie dużo ale wybieramy wartościowe produkty. CZasem moja mama puka się w głowe ile można wydać na ser, wędliny czy słodycze ale to dla nas akurat ważne co w siebie wkładamy. na ksiązki również nie szkoda mi kasy. ale sporo kupuje w antykwariatach więc to nie duży wydatek. Co do tańszych rzeczy to chyba buty. Bo juz lata temu zauważyłam, że nie wżne ile wydam na buty zawsze nosze je tyle samo o tak samo niszcze niestety. taki mam stył chodzenia. Więc teraz buty do 200 zł, byle by nie były chińskie lub jakieś nie przepuszczajace powietrza. biżuterii nie noszę, więc na to mi w sumie szkoda. Mam sporo wisiorkó, bransoloetek itp ale rzadko zakładam i szkoda mi wydać kilkaset zł na zawieszkę czy wisiorek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na jedzenie w restauracjach - nie dość, że się brzydzę, to jeszcze uważam, że ja gotuję smaczniej, ale nie zawsze jest na to czas. Ponadto na ubrania, bo w byle sieciówce za chińską przezroczystą szmatkę trzeba zapłacić powyżej 60 zł, żeby jeszcze materiał był super jakościowo i żeby ludzie szyjący te ubrania mieli za to godnie płacone.. Również na biżuterię - poza obrączką nie noszę żadnej, na kosmetyki kolorowe - używam tylko tuszu i kredki do brwi, szkoda mi też pieniędzy na agd typu ekspres do kawy, robot wielofunkcyjny, tablet, nowy telefon - używam takiego z klawiszami od kilku ładnych lat. Dalsi znajomi dziwią się, niektórzy myślą że mam pilniejsze wydatki, zdziwiliby się gdyby zobaczyli ile mam na koncie :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość z 15 53
A nie żałuję na książki, na fryzjera co 3 tygodnie, karnet na basen i siłownię, na zajęcia dodatkowe dla dzieci. I na puzzle, mam hopla na punkcie puzzli i co chwilę kupuję nowe :P

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
ja oszczedzam na wszystkim by tylko miec pieniadze na jedzenie w restauracji, knajpie. Uwielbiamy jest dobre rzeczy na miescie. wolimy jesc caly tydzien zalewajke by na weekendzie pojesc w knajpach:\ szkoda mi na zabawki dla dzieci i ubrania dla nich i meza. lubie miec kase na kacie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na kosmetyki do makijażu... Trace cierpliwość na stoiskach z tymi gowienkami po kilkadziesiąt złotych i wychodze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na biżuterię. Nie wyobrażam sobie wydać kilka stow na jakąś blyskotke. Rzygam tymi Yesami, Apartami i Krukami i Pandorami. Bleeeeee!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
To ja z 16:17 I na gadżety elektroniczne typu iPhone. Ze mna o tym nie pogadasz. Ps. Całkiem fajny temat

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mi nieszkoda mi na jedzenie,knajpy,na zabawki dla dzieciu ,uwielbiam kupowac ciuchy dzieciom ,sobie czy mezowi.Uwielbiam kosmetyki z tej drozszej polki ,perfumy francuskie,zloto,dejkoracje do domu ,np nowa posciel czy firanki albo nawet garnki.Jestem shopoholiczka ,ale walcze z tym i potrafie tez oszczedzac.Aha i uwielbiam podrozowac.Szkoda mi kasy na RACHUNKI.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na nic mi nie szkoda , NO moze na gary , patelnie , szklanki bo zawsze sie wytłuką a gary poniszcza . Nie szkoda mi na ciuchy i gadżety mam 3 iPhone i 2 iPady , tvhd najnowszy z dostępem do internetu itp.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dlaczego jesteś skłonna wydawać dużo na gadżety?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Szkoda mi na ubrania, choć buty kupuje zawsze dobre , bo strasznie niszczę buty i te z sieciówek posłużyłyby mi ok. 3 miesiecy a np Wojas mam na 2 sezony ;) Na ubrania dla córki, bo dostajemy wory po dziecku mojej koleżanki... Na kosmetyki, bo w zasadzie używam malutko kosmetyków i przeważanie zawsze tych samych... Na fryzjera: mam długie włosy, zwyczajny naturalny kolor) jak zaczne siwieć to bedę sie farbować, a u mnie w rodzinie kobiety siwieją późno... Na kosmetyczke: tylko hennę rzęs robie u kosmetyczki bo sama nie dam sobie rady ;) na leki: bo nie stosuje leków jeśli nie padam na ryj, a suplementów unikam jak ognia... na dodatkach i dekoracjach do domu: mam dom minimalistyczny, białe ściany, zadnych świeczek świeczników serwetek, jedynie stare dodatki znalezione po dziadkach np. zabytkowy zegar lub obraz,używam starodawnych babcinych obrusów, talerzy i kubków, kieliszków ale ja miałam akurat szczęście, bo moja babcia kochała piekne serwisy obiadowe ;) Na chemii domowej: kupuję niemieckie proszki, które dozuje o 1/2 mniej niż polskie dziadostwo - dla mnie to oszczędność

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mi na nic nie szkoda ale alkohol , papierosy i inne syfy nigdy bym nie kupiła :-o jak widzę kobietę z papierosem albo piwem to rzygać mi się chce .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie szkoda na jakies drogie wydatki koło domu, np podjazd czy nowe okna gdzie stare jeszcze sa w miarę dobre, zaś mój maz by ciagle "inwestował". Szkoda mi na ciuchy ale pokusa jest duża i zawsze coś kupie jak wyjdę, wiec używam starych zapasów dokąd mogę . Na buty mi nie szkoda i wciąż kupuje. Nie kupuje biżuterii, nowych dodatków do domu, na ogrzewanie mi nie szkoda bo lubię byc w ciepełku i uważam ze na to zasuguje. Na książki DVD czy płyty mi szkoda, na restauracje o ile nie za często nie szkoda. Na dobre jedzenie mi nie szkoda. Na prezenty dla cudzych dzieci mi nie szkoda.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćwdom
czytam i tak myślę, że mi szkoda na wszystko :/ nie pamiętam kiedy sobie coś kupiłam :/ lubię mieć kasę na koncie, a żeby ją mieć oszczędzam na czym się da. Nawet jak coś jest tanie np. coś z promocji, powiedzmy 10 zł, to sto razy to obejrzę, milion razy pomyślę czy naprawdę tego potrzebuję :/ i takim oto sposobem nie mam nic :/ Jak nie miałam rodziny to pozwalałam sobie na wiele, ale wtedy byłam panną i mieszkałam za free u rodziców. Za to mój mąż ma manie posiadania, nie ważne czy potrzebuje czy nie, ważne żeby MIEĆ. Myślę, że to też mnie powstrzymuje przed zakupami-gdybym wydawała tyle co on nie mielibyśmy nic, a tak przynajmniej ja zaoszczędzę na swoich potrzebach (niestety).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Najpierw powiem na czym mi nie szkoda : na jedzeniue-wole kupić lepsze jedzenie , wędliny, sery czy mięso niż jakieś tanie mielonki i inne podroby. Nie szkoda mi na ubrania oraz na kosmetyki- ale nie używam dużo tego. Natomiast szkoda mi na żarcie w restauracji-przeważnie wybieram te tańsze dania, na używki typu:fajki i alkohol, na kosmetyczkę- nigdy nie byłam :/ jedynie na rzęsach ale tego nie żałuję. i szkoda mi na jakieś drogie sprzęty typu wypasiony telefon bo i tak z telefonu korzystam tylko jak chce zadzwonić, mam dotykowy ale taki bez szału, natomiast laptop ostatnio kupiłam za 3 koła. Mamy jeszcze najnowszą konsolę ale szkoda mi kasy na gry , bo wszystkie są teraz bardzo drogie (od 200zł) i nie można nigdzie uzywanych złapać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
na dziewczyny i alkohol

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×