×

Odpowiedz na ten temat

Wasz pierwszy poród

  • gość 2018.02.19 [19:53]
    Dziewczyny jesteście śmieszne " nie wyobrażam sobie męża przy badaniu " to wy uprawiacie jakiś seks poza zapłodnieniem? Dzięki mężusiowi przeszłam przez poród bez stresu i zbędnych badań przez studentów. A i gdy jestem badana to uczestniczy zawsze i zadaje pytania ginowi. To mnie cieszy bo w domu nie mam niepewności które by mnie nurtowały.
  • Zobacz także: Seanse kinowe na polskiej porodówce

  • gość 2018.02.19 [22:35]
    Ja rodziłam raz i więcej nie zamierzam. Koszmar. Skurcze regularne od ok 20. Urodziłam 8.48. Druga faza 48 minut. Darłam się jak opętana. Rzucałam się na łóżku. Byłam pewna że umieram. Byłam nacinana i pękła mi szyjka w 3 miejscach. Minął prawie rok a ja nadal nie mogę się pogodzić z tym jak to wyglądało. Czuję się odarta z człowieczeństwa. Ból nie minął jak zobaczyłam dziecko. Patrzyłam na niego i marzyłam o tym żeby minęło kilka miesięcy a może i lat, żeby już tego nie pamiętać i nic nie czuć. Byłam przerażona i chciałam stamtąd uciec. Gdybym znów zaszła w ciążę rozważałabym usunięcie. Kocham moje dziecko nad życie. Ale jak pomyślę że znów musiałabym rodzić to nie warto mieć więcej dzieci
  • gość 2018.02.20 [00:09]
    22.35 kolejna narzeka a męża się wstydzi zabrać na badania c*pki i do porodu ryzykujac zycie swoje i dziecka tylko w Polsce taka ciemnota. W Holandii rozwiązuje się w cywilizowany sposób poród w domu z mężem i nie naraża się na ryzyko zakażeń szpitalnych gdzie dzieci umierają po zakażeniach. Duży wody upłynie nim polki dorównają krajom cywilizowanym i będzie normalną sytuacją uczestnictwo męża przy badaniu czy porodzie.
  • gość 2018.02.20 [05:01]
    Ja nie mam problemow z badaniem u ginekologa, rodzilam tez sn i nie chcialabym zeby facet byl przy porodzie. Zrozumcie ze nie kazda ma takie potrzeby. Czy to tak trudno niektorym zrozumiec??? Ja npnie lubie gdy ktos na mnie patrzy w chwilach mojej słabości. Trzymanie za rączke mi nie pomaga.
  • fakol 2018.03.22 [12:05]
    Naszego pierwszego porodu nie zapomnę do końca życia. Miał byc siłami natury a ja miałem być przy nim obecny ale okazało się w trakcie że z powodów komplikacji musiała być cesarka bez mojej obecności. Bardzo mocno wtedy płakałem na korytarzu, gdyż nie mogłem być w przy żonie i wspólnie przeżywać narodzin naszego dziecka. Pamiętam, że przychodziły położne spytać czemu się tak zachowuje. jedna nawet powiedziała że powinienem się cieszyć, że rodzi mi się dziecko a nie być nadąsanym cały czas. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i od czterech lat jesteśmy szczęśliwymi rodzicami Amelki.
  • gość 2018.04.10 [23:58]
    Rodziłam z mężem nie zgodziła bym się na poród bez męża. Sama myśl że jest przy nas mąż to byłam spokojna bo w Polsce poród samej to totolotek jak trafisz na chumory położnych i lekarzy. Dlatego przy mężu się liczyli pomimo że była końcówka ich dyżuru. Mąż miał być przy mnie cały czas i był nawet przy nakuwaniu pęcherza z wodami płodowymi. Pierwszy nie był zły. Drugi troszkę gorszy ale wszystko było znośne bo również mąż czuwał. C C się bałam bo są różne problemy po CC.
  • gość 2018.04.11 [00:13]
    05.01 to podszyw lekarza pod rodzącą by nie mieć świadka wtedy robią co chcą z rodzącą. Zwłaszcza gdy są problemy zawsze uchodzi im to płazem gdy umrze rodzące czy noworodek lub przez spiepszony poród ma dziecko kalekie umysłowo lub fizycznie. Jak można ryzykować bez męża poród czy badania. Personel się broni przed partnerem przy badaniu czy zabiegu jak i porodzie by nie było osób trzecich czyli świadków ale nie mogą zabronić obecność bo Naruszają Prawo! Ja również rodziłam jedno z mężem drugie również z mężem tak i badanie gdy robi ginekolog jest przy mnie. Przecie mąż widział nie raz wnętrze c*pki przy badaniu czy cytologiach. Są dziewczyny co krepują się mężem bo jest patologia czy pijaczek to nawet personel medyczny widzi jak przyjdzie pijany wasz mężulek. Gdy jesteśsama przy porodzie czy badaniach to lekarze wwiedzą że są bezkarni bo nikt wami się nie interesuje skoro ich nie ma. Rozumiem gdy jest zagranicą to jest siostra czy mama i ona powinna dopilnować by nie było kalekiego wnuka!
  • gość 2018.04.11 [10:46]
    Poród w większości polskich szpitali to horror! Rodziłam z mężem trzy razy i nie narzekam. Sąsiadki przeżyły dramat same rodząc
  • gość 2018.04.11 [17:02]
    Gdyby nie mąż to przy drugim porodzie dostała bym po twarzy przez położną i nikt by mi tego nie zdjął! !! Daleko mąż przy porodzie i badaniu czy zabiegu to powinna być norma by nie był bezkarny ginekolog i personel medyczny. Porody tylko zawdzięczam mężowi że był przy mnie to wspominam nie źle!
  • ObuwieInstel 2018.05.31 [16:01]
    Jeśli interesuje Cię obuwie to w naszej ofercie znajziesz wiele ciekawych ofert, a w związku z 10-leciem firmy polecamy również wziąć udział w konkursie, do wygrania obuwie dla każdego usmiech.gif Adidasy, sandały i wiele więcej http://xurl.pl/wygraj_buty
    Pozdrawiamy
    ObuwieInstel
  • klaraaaa99888 2018.08.21 [20:19]
    Ja do szpitala brałam również laktator. Na początek kupiłam ręczny Lakta Mila i tak już ze mną został. Jest bardzo delikatny i na stronie http://www.simed.pl/ można go kupić w fajnym zestawie razem z butelką, w której można trzymać pokarm w lodówce do 24h. Dla mnie to bardzo wygodna opcja, więc polecam chętnie każdemu.
  • rekin011 2018.08.28 [15:39]
    Bardzo przydatne informacje usmiech.gif Dzięki wielkie, przyda mi się to z całą pewnością usmiech.gif
    Nikt nie może ścierpieć podejrzenia, że o nic nie chodzi i, że nic nie wyniknie. Czy można szukać sensu nie wierząc w jego istnienie?
  • tomeq18 2018.08.28 [17:56]
    Według mnie znajomi będą w stanie świetnie w tej materii doradzić. Z moich doświadczeń wynika, że naprawdę się to może opłacić.
    Darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda
  • banas10 2018.08.28 [20:31]
    Niezwykle ciekawe info, dzięki wielkie. Na pewno skorzystam.
    Człowiek jest nieskończenie podatny na formowanie
  • gość 2018.09.24 [09:07]
    Witam. Praca w wolnych chwilach, polegałaby na wypełnianiu ankiet. I.. tyle
    Bez wkładu własnego, bez zobowiązań.
    Dla osób mających dostęp do internetu. Polska firma, wypłacalność gwarantowana (dane o wypłacalności z 22.09.2018)
    Zarobki początkowo w granicach 50-200zł/msc
    zarejestruj się: http://rejestracja.opinie.pl/zapros.htm?u=765 27875
  • unek 2018.09.24 [13:01]
    Warto poszukać informacji na ten temat w Internecie. Bez trudu powinno się coś znaleźć.
    zajęcie się czymkolwiek jest jednym z najlepszych odkrytych dotąd lekarstw na chore nerwy.
  • gość 2018.09.30 [22:50]
    Ja na przykład nie wyobrażałam sobie porodu bez partnera, ale zanim przyszło co do czego rozmawialiśmy na ten temat. Nie chciałam żeby czuł przymusu bycia tam ze mną (wiadomo jak z chłopami bywa) i jeśli by nie chciał to uszanowałabym to, pomimo że bardzo chciałam żeby tam był. Jednak chciał być ze mną i na prawdę był pomocny - samo to, że podczas parcia miałam kogo złapać za rękę, a podczas skurczów masował plecy, pomagał pod prysznicem.
    Jedynym moim warunkiem było to, by nie gadał mi głupot podczas (bo po prostu głupie teksty mnie denerwowały a nie rozluźniały) i nie patrzył tam po wszystkim przy przecinaniu pępowiny.
  • kamykson 2018.10.02 [14:59]
    W 100% zgadzam się z moim przedmówcą. Nic dodać i nic ująć z jego wypowiedzi.
    Dziwna planeta i dziwni na niej ludzie. Ulegają czasowi, ale nie chcę go uznać.
  • gość 2018.10.24 [12:11]
    To się tak powie, że przecież i tak ja muszę urodzić, to po co facet mi potrzebny... Ale na prawdę to przynosi dużą ulgę, kiedy jest ta bliska osoba, która widzi jak się cierpi i robi wszystko, żeby pomóc, zagaduje, masuje, trzyma za rękę, albo czasami prowadzi pod rękę tak jak mnie to na prawdę dużo. A po takim wysiłku, który widział, słyszał usłyszenie słów "dałaś radę, jesteś wielka, jestem z Ciebie dumny" gdy leżysz z maluszkiem na brzuchu to coś cudownego...
  • gość 2018.11.08 [08:37]
    Mój pierwszy (i jedyny) poród to była makabra! Godziny cierpienia fizycznego i psychicznego. Po tym doświadczeniu wiem, że na drugie dziecko się nie zdecyduję, jeśli nie będę miała zagwarantowanej cesarki w przyzwoitych warunkach (mam tu głównie na myśli personel).
  • gość wczoraj [20:15]
    To wszystko raczej zależy od kobiety, ja nie chciałam by był przy mnie ktokolwiek, jak mnie coś boli zawsze wolę być sama, nie lubie jak ktoś stoi przy mnie, denerwuje mnie wtedy każde słowo i każdy gest z kogoś strony. Mąż wszedł do mnie na parę minut ale bardziej mnie to rozpraszało niż pomagało, nie mogłam się skupić na skurczach. A opieka też z pewnością zależna jest po prostu od tego na jakich ludzi się trafi, rodziłam naturalnie miesiąc temu i nie mogę na nic narzekać, oczywiście ból był ale położne pozwoliły mi sobie i pokrzyczec i w spokoju pocierpiec, podchodzily kiedy musiały mnie zbadać albo wtedy gdy je o to poprosiłam, gdy zaczęły się skurcze parte bardzo mi pomogły trzymając mnie we cztery i układając ręce i nogi tak aby małemu było jak najłatwiej wyjść dzięki czemu po paru takich skurczach mały był już ze mną. Byłam nacinana ale lekarz bardzo dobrze mnie zszył, od razu mogłam siedzieć i chodzić bez większego bólu, dodatkowo mimo iż nie był moim lekarzem prowadzącym w następnych dniach zaglądał do mnie i oglądał krocze czy ładnie się goi. Na kontroli po 6 tyg po porodzie ginekolog powiedział że wszystko pięknie się zagoiło tak że praktycznie nie ma śladu po porodzie. Mimo ciężkich siedmiu godzin skurczów wyjechałam z sali porodowej uśmiechnięta ku zdziwieniu wszystkich moich bliskich

Odpowiedz na ten temat


Trwa ładowanie...