Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość maruśka

już dłużej nie mam siły

Polecane posty

Gość maruśka

nie wiem co zrobic, aby moje dziecko zaczeło wreszcie jeść. Od zawsze miało kiepski apetyt, ale teraz jest jeszcze gorzej.Dzis rano prócz kakao nie wypiło nic. Było ze mna na długim 2 godszinnym spacerze. Obiad miałam przed 15 (rybka, ziemniaczki, marchewka) onie zjadło prawie nic. Rozpłakałam się, bo wiem, że może trafic do szpitala, bo osłabnie. Ze łzami w oczach błagałam by zjadło jeszcze trochę rybki i zjadło parę kęsów i na tym koniec.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
pocieszcie mnie proszę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
marzę aby moje dziecko zaczęło jeść...to takie prozaiczne i z pozoru łatwe..a jednak czekam na ten moment z utęsknieniem. czy on nastąpi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
Hrabio...własnie jej te leki jakiś czas podaj i efekt mizerny. I co dalej począć?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
4 lataka. straszny uparciuch i potwornie wybrzydza, albo nie je wcale. Czasami widzę jak jedzenie "rosnie jej w ustach"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pocieszam cie
niedawno byl taki topik. Jesli dziecko nie jest chore, to nic mu nie bedzie i nie oslabnie. Nie ty pierwsza masz ten problem, Rozumiem ,ze cierpisz - ja tez cierpialam z moim synem. Nic nie jadl, jak byl maly, w szkole ciut lepiej,a jak skonczyl 15 to zaczal po prostu zrec. nie moglam nastarczyc. I nigdy nie chorowal, Widac kazdy ma inny organizm Ja pokornie i grzecznie zjadalam to. co we mnie wmuszla babcia ( nie byly to slodycze itd, tylko bardzo rozsadne jedzenie, ale widac nie potrzebowalam tego tyle). Efekt taki,ze ja, ta grzeczna, wciaz walcze z nadwaga, a moja siostra ( niegrzeczna i nie jedzaca) ma swietna figure. Nie martw sie. Z glodu nie umrze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
czy na nią wogóle cos podziała? Trace powoli wiarę i nerwy. Obawiam się, że może to sie zle skończyć. Zawsze była drobniutka, a ostatnio jeszcze schudła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
dziekuję tym życzliwym za słowa otuchy. Co lubi? słodycze ...ale nie daje jej "byle czego; tzn. zero chpsów, landrynekitp. Czekolada owszem. Ale dlaczego nie chce obiadków i normalnych kanapek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
odświeżąm. Pewnie i Wy bylibyście w takiej sytuacji bezradni

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pocieszam cie
naprawde sie nie zadreczaj.MNoj byl uparty,byl np okres taki,ze chcial jest tylko w MCDonaldzie, Doslownie 2 dni nie jadl nic i zmusil mnie do tego,ze chodzilam z nim 3 razy dziennie do MC, bo sie balam,ze umrze z glodu, to bylo straszne, sama tego swinstwa nie jadlam i serce mio sie krailo, jak wpieprzel hamburgery, majac w domu pyszny obiad.Po 2ch dniach przestalam z MC,i on znow NIC nie jadl. Potem jadl.ale np tylko graanki z serem - na sniadanie , obiad i kolacje. Potem tylko jogurt z pla tkami kukurydzianymi.Na koloniach i w przedszkolu(byl krotko, bo balam sie,zze unrze z glodu) oddawal obiad i zjadal wszytkim suchy chleb.Do tej pory ( jako dorosly) ma swoje dziwactwa, np nie tknie cebuli io pieczarek Ale jest zdrowy ,wyglada na dosc chudego, ale ma 183, jest silny, wysportowany i nie choruje. W dziecinstwie byl alergikiem, niby tylko na pylki,ale moze jego organizm instyktownie przed czms sie bronil?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
pocieszam cię...nawet nie wiesz jak bardzo mnie pocieszasz. Juz mi jjest lżej i nie czuje sie taka osamotniona z tym problemem. Zastanawiam się czy nie podejść bardziej rygorystycznie do jej żywienia tzn. zacząć jej dawać o regularnych godzinach jedzenie i jak nie zje obiadu to niech czeka kilka godzin do kolacji. Chociaz dzis tak spróbowałam i efekt był wręcz odwrotny. A odnosnie jej zdrowia. Mała nie choruje, choc ostatnio zauwazyłam,że stała się apatyczna. Dlatego teym bardziej się martwię

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pocieszam cie
i uwierz mi - po latach oboje sie z tego smiejemy. Jak dziecko jest male, to wszytko wydaje sie takie nowe i czlowiek czuje potworna odpowiedzialnosc, ze zrobi cos nie tak. Organizm ddziecka jest silniejszy ,niz nam sie wydaje. Ja jeszce mialam takie metody - u mnie nic nie jadl, nawet nie probowal, ale w gosciach widac glupio mu bylo grymasic i cos tam próbował .Ale np na wczaasach ze szwedzkim stolem, na ktorym lezalo wszytko, bral ze stolu tylko suche buly! serce sie krajalo. Corka zreszta tez. Tak bywa , na prawde nie przejmuj sie. AZ moj dziadek,. ktory dozyl 90 lat nigdy nie jadl warzyw i owocow, bo nie lubil!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pocieszam cie
a robilas jej morfologie i inne podstawowe badania? jak nie, to na wszelki wypadek zrob. I sparewdz, czy nie jest na cos uczulona

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pocieszam cie
acha - jeszce czasem jadl - kiedy zebralismy sie z wieksza rodzina. wszytko ladnie poustawiane na stole ( na ogol jak ktos przyjezdzal,albo w niedziele), jemu sie to kojarzylo z czyms przyjemnym, z milymi rozmowami przy stole ,sam nas wolal:" kolacyjka", robil sobie kanapki. Do tej pory zreszta kocha takiw rodzinne kolacyjki ( rzadko niestety bywaja). Bron Boze nie rob z jedzenia jakiw\egos dramatycznego obowiazku, zacisnij zeby i sprobuj udawac ,ze to żaden problem, najlepiej, gdy je razem cala rodzina i rozmawia przy tym o rozmaitych ciekawych rzeczach, wtedy jedzenie bedzie przyjemnoscia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
dzięki pocieszycielko. Moja córcia na wczasach tez zjada tylko suche bułu. Owoce na sczęście lubi wszystkie i jogurty owocowe tez lubi. pije codziennie kakao. Może jakoś to będzie. Choc zdecydowanie ostatnio je mniej i jeszce bardziej wybrzydza niz kiedyś. Oby to nie postępowało dalej.Dzięki raz jescze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pocieszam cie
bo dla dzieci jedzenie jest przede wszystim czyms nudnym ,meczacym i strata czasu, dlatego nie lubia np miesa, bo je trzeba dlugo żuc. trzeba siedziec, machac lyzka (więc wolą kanapki, ciasteczka itd)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
odnośnie wspólnego jedzenia to w przypadku mojej małej jest znacznie gorzej. Nie cierpi niedzielnych obiadów i tej całej ceremoni kiedy wszyscy zasiadamy razem do stołu. Wtedy najchętniej niejadłaby nic. (i przewaznie nic prawie nie zjada). Tak samo w gościach np. u babci apetyty ma jescze gorszy, choc babcia stara się jej dogodzić. Ja zdaje sobie sprawe, że nie wszyscy rzucaja sie na jedze ie i pożeraja wszystko. Wcale tego nie oczekuję. Chcę aby jadła w miarę normalnie. Tak , aby mogła rosnąć i mieć siły na zabawę

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pocieszam cie
ee. no jak buly i jogurty, to przybij 5. Przezyje na pewno! Moje dzieciaki wygladaja teraz jak okazy zdrowia, a przynajmniej nie musza sie odchudzac. I urosły, i włosy dobre, nie mówiąc o rozumku. Zjedz ze smakiem obiadek malej i nie zadreczaj sie wiecej.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pocieszam cie
no bo wlasnie - babcia mu sie stara dogodzic i jest ceremonia, Dobrze byloby,zeby wszcy byli przejeci soba i na mała i jej jedzenie nie zwracali uwagi. U mnie to dzialalo tez nie w swieta np , tylko jak przyszli w miare obcy ludzie i maly byl na dalekim planie, najwyzej musial pomagac w nakrywaniu do stolu. Czekał ,ze beda ciekawe rozmowy i chcial przy stole siedziec - dla tych rozmów własnie, A jak wszycy jedli, no to i on jako tako.( bo nasladował dorosłych) Ale oczywiscie kazde dziecko jest inne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
pocieszam cie...super z Ciebia babka. Pomogłaś mi cholernie. Jakoś zaczynam wierzyc w to,ze nie jest az tak zle. Powiem sczerze,że jak raz małą się nie przejmowałam i sama zze starsza córka jadłam obiad to mała się do nas "przykolegowała", a wiem,że jakbym ja poprosiła o spróbowanie to nie zjadłaby ani kęsa. Pocieszam cie...raz jeszcze ogromne dzieki. Czasami zwykłe słowa moga durgiemu bardzo pomóc. Bywasz ty czesto na forum?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość maruśka
pocieszam cie...wiesz ,chyba odzyskałam humor. Dodałas mi wiary i optymizmu.dzięki wielkie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pocieszam cie
no to sie baardzo cieszę, ze uwierzylas w to,ze jakos bedzie. Ja na forum bywam glownie wtedy, kiedy skype'uje z moimi bylymi iniejadkami. Sa daleko w swiecie. Czasem pytam synka , czy jadl sniadanie ... Maja szwedzki stól w kampusach na studiach - ale malpiszony czesto nie chodza, bo im sie wstac nie chce. Ale teraz to juz nie moj problem. Zobaczysz , jak to zleci piorunem, I bedziesz myslec z sentymentem, jak wpychalas w mala jedzonko. A ona bedzie mowic" jak ty , mamo, ze mna moglas wytrzyac!" Ani sie obejrzysz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pisałam już tu gdzieś o sobie,ale napiszę jeszcze raz. jak byłam mała też byłam niejadkiem. Tolerowalam tylko nalesniki z serem,gzik (twaróg se śmietaną) i chleb z masłem i solą albo cukrem :) Jedzenie to najgorsze wspomnienie z mojego dzieciństwa. Do dzisiaj pamiętam jak ślęczałam przy obiedzie,gdy inni już zapomnieli co na ten obiad było. Przepisywali mi jakies krople na apetyt,które żadnego efektu nie przyniosły. Mięsa nie cierpiałam i byłam głucha na argumenty rodziców,że szyneczkę trzeba jeść,skoro jest (lata 80). Ja po prostu nie byłam głodna! Nawet za słodyczami nie przepadałam,co do dzisiaj częsciowo mi zostało. Byłam bardzo chuda. Tak na marginesie dodam,że w przedszkolu przy obiedzie siadałam koło pewnego Krzysia,który był bardzo chorowity i chyba też nie lubił jeść,bo często przy obiedzie wymiotował (nie tylko do swojego talerza,he he). Pani wtedy tych obok pytała czy chcą jeszcze jeśc,a ja zawsze odpowiadałam,że NIE. Przeszło mi ...na studiach. Nagle polubiłam tłuściutkie rzeczy - bigos,mięso,jakies sosy,kluchy,itp. Po prostu polubiłam jeść. wtedy się wkurzałam,że mama wmusza we mnie jakieś zarcie,mimo,że ja kompletnie nie jestem głodna. a dzisiaj myslę,ze chyba padłabym z wycieńczenia.Takie gadanie,że nie ma co dziecka zmuszać,jak zgłodnieje,to samo będzie chciało jesć,nie ma sensu. Owszem,będzie chciało jeść,ale co? Żarcie z KFC? Albo chleb z solą jak w moim przypadku? Przecież to też jest ważne co się je.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość to i ja tu...
..moze zle (wg. dziecka) doprawiasz?? a czy w 'gosciach' tez nie je? a zupy? wodniste wchodzii zwykle lepiej... a salatki? dzieci nie lubia rozmamlanego... moze warzywa za dlugo gotujesz? moze wiecej surowego? jak nie chce 'obiadow' to trzeba zobaczyc dlaczego .. ja kesze manna, brukselke, platki owsiane i jeszcze kilkainnych rzeczy polubilam jak zaczelam sama gotowac.. bo moja mama brukselke rozgotowwywala na brunatne ble a manna dawala w kostkach do mleka - ble ble! a platki kukurydziane tylko z goracym mlekiem! - ble ble ble! sprubuj poznac swoje dziecko a na wszelkoi sluczaj zrob pare testow u lekarza alergologa i standardowe testy krwi

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×