Odpowiedz na ten temat

długoletnie kochanki

  • sis1 2017.06.17 [21:55]
    A ja mam fajnie.
    Ma męża i dzieci i od niedawna kochanka.Bardzo sie lubimy i znamy sie dwa lata a kochankami jesteśmy od miesiąca. O
    On ma żonę i dziecko, jest sporo starszy odemnie.
    Układ jaki ustaliliśmy był prosty - bardzo sie lubimy, nie kochamy sie , spotykamy sie bo mamy taką sama pasje ( nasz zawód) i czasem uprawiamy seks. Czesto spotykamy sie po ty by sie tylko przytulić, pogadać, pocałowac, lub zjesc cos razem. Troszke to trwało niczym stalismy sie kochankami, na poczatku spotylalismy sie tylko w celach zawodowych, troszke sobie flirtowalismy, duzo rozmawialismy i od samego poczatku sie polubilismy
    A układ mamy prosty - oboje mamy swoje zycia rodzinne, nie odchodzimy od ślubnych i jest ok oczko.gif Obojgu nam to pasuje
  • sis1 2017.06.17 [21:59]
    A do tego nawet taki układ ma swoje plusy, bo zaczełam z mezem seks uprawiac. Tak mnie moj kochac rajcuje ze na meza potem to przekładam i maz korzysta.
    On nie ma o czym z zona rozmawiac, bo ona nie pracuje i ciagle ma depresje, chce tylko siedziec w domu. My oboje uwielbiamy swoje prace, uwielbiamy pracowac, lubimy podobne rzeczy , ktorych niestety z mezem nie robie ( nie chodzi mi tu o seks) wielbiamy godzinami rozmawiac, przytulac sie i całowac.
    Jest super i nie uwazam ze kogos krzywdze, wrecz przeciwnie, moj maz zadowolony bo ma duzo wiecej seksu, ja szczesliwa, on szczesliwy mo na starsze lata ma odrobine szalenstwa i zabawy, przypoina sobie lata młodziencze.
  • gość 2017.09.04 [20:50]
    Dobrze, ze koleżanko uczucia nie zagrały.
    Bo Ja przez dziada, na męża patrzec nie umiałam.
  • gość 2017.09.05 [09:00]
    Przez dziada czy przez swój mózg i twoje wyobrażenia ? .........
  • gość 2017.09.18 [09:56]
    Mysle ze w temacie powinny udzielac sie osoby doswiadczone, jako kochanki.
    Moja przyjaciolka, odebrala mojej siostrze męża-mojego szwagra.mlodsza 8lat.
    Brzydzilam sie ta dziewczyna jak nikim.
    Ale wiem jaka mam siostre, zgorzkniala,zimna i bogata.dla niej ta rozlaka z orzeczeniem o winie byla jak wygrana w totka.
    Czy zal mi kogos w tej grze? Nie! Kocham siostre, ale tamtemu sie nie dziwie.
    Teraz jest z mlodsza, chudszy o wszelkie dochody, kolorowo nie ma.
  • gość 2017.11.02 [09:55]
    Sa tutaj dlugoletni kochankowie mezatek? Jak "wasze" mezatki zapatruja sie na rozwod? A.
  • gość 2017.11.05 [17:52]
    Ciekawe czy haluszka dalej jest kochanka czy może przejrzała na oczy? Autorko, jesteś tu?
  • gość 2017.11.09 [22:29]
    Są inne, już mniej "długoletnie" różowe okulary spadly z oczu, jest depresja i samokrytyka, czasem myśli......
    "Kochanie, będziemy razem, obiecuje, nas łączy tylko firma i interesy.Porozmawiam z nią, żeby rozejsc się w zgodzie.Bedziemy razem, poczekaj jeszcze trochę"
    I tak czekaj 5 lat i rozwal se życie na kawałki.
    Żona widziała, ale co na to rodzina i przyjaciele?
    Trzeba dalej udawac, że wszystko ok.
    Mam nadzieję, że autorka odeszła zostawiajac na nim ryse!
  • gość 2017.11.15 [17:15]
    Haluszka siedzi cicho jakby g****o zjadszy
  • P********e 2017.12.01 [23:17]
    Czytam i czytam i mam dość , też wpakowałam się w taki romans jakieś 5 -6 lat temu, poznaliśmy się w pracy, zakochałam się od pierwszego wrażenia. Bardzo się polubilismy, ja się zakochałam, on był zafascynowany miała nie być nic . Mieliśmy być poprostu dobrymi kumplami -niestety nie wyszło. Najpierw rozmowy , smsy itd. , potem pocałunki , sex był dla mnie etapem zdrady niedopuszczalnym, po 2 latach poszło. Mąż mi obrzydł , zaczęły się kłótnie spanie oddzielnie, moje cale życie było w telefonie. I tak mijały lata jakoś od 2015 roku wiedzialam ze chce z nim być ze chce rozwodu, on zapewniał że również. Wszystko było pięknie jak ja nie robiłam awantur jak nie kończyłam tego nie obrażałam go , ale nie potrafiłam naiwnie czekać na jego ruch . W 2016 roku mial do czerwca złożyć pozew , nawet widzialam ten pozew, okłamał że złożył nie złożył, mój foch koniec, nie pisanie nie odbieranie tel. Przyszły wakacje ja pojechałam sama z dziećmi, on miał jechać sam z córką , instynktem policjanta doszłam do tego że nie pojechał tylko z córką , okłamał mnie ponownie. Jemu ukradli tel więc zadzwonilam do żony poprosilam jego do tel szczeka mu opadła , powiedzialam mu że go zniszcze w domu i w pracy, że jego żona o wszystkim się dowie itd. On mówił tylko spokojnie zaczekaj chwilę mam wszystko ustalone to ostatnie wakacje dla dziecka. Nie wytrzymałam wyslalam jego żonie wszystko czym dysponowałam szczegółówo opisując wszystko ale to wszystko; wysłałam prin screeny rozmów. Ona nawet nie odpisała. Potem oczywiście wszystkiego żałowałam . Minął miesiąc przyszły moje urodziny dostalam liścik z życzeniami i oczywiście mega prezent z prośbą o przyjęcie ze był kupiony już dawno. I tak wszystko zaczęło się od nowa znowu od przyjaźni powiedzialam ze nie chce i nie potrafię być jego kochanką ze chce albo wszystko albo nic , obiecał że będziemy razem że nie może bezemnie zyc. Dalam mu rok dostał termin do 30 grudnia 2017 roku na znalezienie odwagi i odejście od żony . Od grudnia 2016 do teraz było różnie ja wiem że go kocham ale nie jestem wstanie znieść tego że on nie robi żadnego ruchu, przez to się obrażam nie oddzwyam, wylewam mu wszystkie żale. A on się dobija pisze dzwoni interesuje się robi dla mnie wszystko, potrzebuje lekarza już go mam itd. CZUJE że mnie kocha bo nie ma czegos takiego żeby nie mógł napisać zadzwonić spotkać czy cokolwiek czuje że jestem dla niego kimś mega ważnym, ale nie jestem wstanie być już tylkp jego kochanką. Bylam pewna ze odejdzie od niej , wszystko na to wskazywało, a tymczasem mamy grudzień on nie potrafił cały rok zrobic nic , a ja dłużej nie mogę . Leze I płacze bo myślałam że to prawdziwa miłość eh do d**y to życie jest. Żałuję że go kiedykolwiek poznałam.
  • P********e 2017.12.01 [23:30]
    Czytam i czytam i mam dość , też wpakowałam się w taki romans jakieś 5 -6 lat temu, poznaliśmy się w pracy, zakochałam się od pierwszego wrażenia. Bardzo się polubilismy, ja się zakochałam, on był zafascynowany miała nie być nic . Mieliśmy być poprostu dobrymi kumplami -niestety nie wyszło. Najpierw rozmowy , smsy itd. , potem pocałunki , sex był dla mnie etapem zdrady niedopuszczalnym, po 2 latach poszło. Mąż mi obrzydł , zaczęły się kłótnie spanie oddzielnie, moje cale życie było w telefonie. I tak mijały lata jakoś od 2015 roku wiedzialam ze chce z nim być ze chce rozwodu, on zapewniał że również. Wszystko było pięknie jak ja nie robiłam awantur jak nie kończyłam tego nie obrażałam go , ale nie potrafiłam naiwnie czekać na jego ruch . W 2016 roku mial do czerwca złożyć pozew , nawet widzialam ten pozew, okłamał że złożył nie złożył, mój foch koniec, nie pisanie nie odbieranie tel. Przyszły wakacje ja pojechałam sama z dziećmi, on miał jechać sam z córką , instynktem policjanta doszłam do tego że nie pojechał tylko z córką , okłamał mnie ponownie. Jemu ukradli tel więc zadzwonilam do żony poprosilam jego do tel szczeka mu opadła , powiedzialam mu że go zniszcze w domu i w pracy, że jego żona o wszystkim się dowie itd. On mówił tylko spokojnie zaczekaj chwilę mam wszystko ustalone to ostatnie wakacje dla dziecka. Nie wytrzymałam wyslalam jego żonie wszystko czym dysponowałam szczegółówo opisując wszystko ale to wszystko; wysłałam prin screeny rozmów. Ona nawet nie odpisała. Potem oczywiście wszystkiego żałowałam . Minął miesiąc przyszły moje urodziny dostalam liścik z życzeniami i oczywiście mega prezent z prośbą o przyjęcie ze był kupiony już dawno. I tak wszystko zaczęło się od nowa znowu od przyjaźni powiedzialam ze nie chce i nie potrafię być jego kochanką ze chce albo wszystko albo nic , obiecał że będziemy razem że nie może bezemnie zyc. Dalam mu rok dostał termin do 30 grudnia 2017 roku na znalezienie odwagi i odejście od żony . Od grudnia 2016 do teraz było różnie ja wiem że go kocham ale nie jestem wstanie znieść tego że on nie robi żadnego ruchu, przez to się obrażam nie oddzwyam, wylewam mu wszystkie żale. A on się dobija pisze dzwoni interesuje się robi dla mnie wszystko, potrzebuje lekarza już go mam itd. CZUJE że mnie kocha bo nie ma czegos takiego żeby nie mógł napisać zadzwonić spotkać czy cokolwiek czuje że jestem dla niego kimś mega ważnym, ale nie jestem wstanie być już tylkp jego kochanką. Bylam pewna ze odejdzie od niej , wszystko na to wskazywało, a tymczasem mamy grudzień on nie potrafił cały rok zrobic nic , a ja dłużej nie mogę . Leze I płacze bo myślałam że to prawdziwa miłość eh do d**y to życie jest. Żałuję że go kiedykolwiek poznałam.
  • gość 2017.12.02 [08:05]
    Zakonczylam jeden romans po 11 latach choć zarzekal się ze wziął rozwód nawet mieszkał jakiś czas ze mną ,mamy 5 letnie dziecko...urwalam z dnia na dzien dowiadując się o klamstwach .poczułam ulgę .ale weszlam w drugi ...i słyszę ze się dla mnie rozwiedzie ze kocha owszem czuje to on się stara , lubi moje dziecko ,zna rodziców itp ale ja już nie ufam .zależy mi na nim ale podchodzę do tego ze różnie może być
  • gość 2017.12.02 [12:05]
    wczoraj [23:30] jesteś frajerka jak każda szmata żonatego.
    A ty się rozwiodłaś, że żądasz rozwodu od niego?
  • gość 2017.12.02 [13:28]
    Jak można bezwstydnie wyczekiwać na żonatego mężczyznę i ojca dzieci, które ma dla was, kochanki.....pozostawić.....to dopiero draństwo i życie w kłamstwie.
  • gość 2017.12.02 [13:37]
    jak wy, kochanki, z tymi brudami śmiecie się jeszcze publicznie obnosić......gdyby ci żonkosie wiedzieli co tu wypisujecie....pewnie niejeden odwróciłby się na pięcie, bo przejrzałby na oczy, jak wyrachowane jesteście. Ale za swoją naiwność niech płacą.
  • gość 2017.12.02 [13:55]
    kochanki to szmaty bez godności i honoru
  • marta taka 2017.12.16 [21:30]
    Pytanie do panów! Jeśli ktoś miał lub ma taki bardziej "luźny" kontakt na snap z osobą o nicku carolajn_1997 to bardzo proszę o pilny kontakt na mail martaa1998@interia.pl Proszę zwłaszcza panów o kontakt. Z góry dzięki.
  • gość ja 39 2017.12.16 [23:57]
    byłam kochanką
  • gość 2017.12.17 [08:45]
    Jak żonaty kopnie w zad kochankę to ta bredzi że to ona prosiła go aby został z żona. smiech.gif
  • gość 2017.12.17 [10:56]
    I co marta taka?
  • gość 2017.12.17 [11:41]
    oj,wscibski babiszonie, nie darujesz by nie latac po tematach i po plotkarsku podpytywać.
  • marta taka 2017.12.17 [22:55]
    Nie jestem wścibska, mam swój powód i proszę tylko o kontakt jeśli ktoś taki jest.
  • gość 2017.12.18 [09:32]
    To był wpis do kogos z 10"25 a nie marta .
  • gość 2017.12.18 [09:34]
    Sorki-10'56.
  • marta taka 2017.12.18 [17:01]
    No cóż,wygląda że tu nikt taki nie zagląda....Mam swoje powody.
  • gość 2017.12.18 [17:36]
    Sądząc po wieku (1997 ?) to nie tu adresuj prośbę.Tu raczej rozwodnicy/wdowcy .
  • gość 2017.12.25 [00:41]
    Faceci zawsze kłamią i zawsze jak kochanka zacznie nalegać na rozwód to oni wracają do żoneczek a z kochanki którą tak niby kochali robią szmate i k***e co się przyczepiła.Smutne i podłe ale prawdziwe.
  • gość 2017.12.25 [01:16]
    Najgorzej jak żony się mszczą,ich zdaniem mężuś został wzięty siłą,omotany przez kochankę a biedaczek wcale nie chciał zdadzać.Historia z mojego miasta sprzed jakiś dwóch lat,żona dopadła kochankę i oblała kwasem,tragedia.Sprawe podobno umorzono z braku dowodów,nie było świadków a żona się wypierała i miała alibi mimo że ta kobieta widziała jej twarz na chwile przed atakiem.Później slyszałam od znajomych znajomych tej dziewczymy że ten facet ją zostawił,nie odwiedzał w szpitalu itd.ze wrócił do żony.Ona poraniona,twarz z bliznami,psychika wysiadla i chciala sie zabić,odratowali.Przebywa w szpitalu psychiatrycznym a ten facet? U boku żoneczki szczesliwy jakby nigdy nic.
  • gość 2017.12.25 [02:57]
    1:16 nie jestem jakiś świętoszek ale znam 9 przykazanie Boże: "Nie pożądaj żony/męża bliźniego swego" cóż kochankę dopadła karma.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...