Odpowiedz na ten temat

Miłość z sanatorium

  • gość 2017.09.13 [20:27]
    No i stało się. Moja historia jest banalna. Jestem wdową po 50+. Właśnie wróciłam z sanatorium. Jechałam z myślą wypoczynku, fajnych zabiegów, chciałam mieć swoje 5 minut. To był mój pierwszy wyjazd do takiego przybytku. Było super. No i właśnie najważniejsze. Poznałam miłego pana, trochę starszego ode mnie. Tańczył cudnie. Przetańczyliśmy wszystkie wieczory. Była również chwila zapomnienia. Tłumaczyłam sobie że ja nikogo nie oszukuję, nie krzywdzę, przecież jestem wolna. Słuchałam komplementów, pozwalałam się dotykać, całować. Było mi tak dobrze, że zupełnie zapomniałam o swoim wieku, braku urody, niezbyt już atrakcyjnym ciele. Ale co dobre, kończy się. No właśnie. Jak teraz przejść do normalności. Co prawda mamy kontakt telefoniczny, tylko nie wiem czy to ma sens. Co prawda rozmawiamy o następnym spotkaniu, ale już w odległej przyszłości. Dzieli nas spora różnica w odległości i mam wrażenie że to było ulotne podniecenie. On mieszka w tej miejscowości sanatoryjnej i wydaje mi się że ja byłam tylko jedną z wielu kuracjuszek. Ale cóż, fajne było przeżycie. Może znajdzie się osoba która miała podobną przygodę i jak potoczyły się jej losy.
  • gość 2017.09.21 [20:27]
  • gość 2017.09.22 [09:44]
    Sanatorium mija a Ty znowu niczyja usmiech.gif
  • gość 2017.09.22 [14:46]
    Pozwoliłaś sobie na chwilę zapomnienia, które skończyło sie zauroczeniem. Nie martw się, to minie, a tobie pozostaną wspomnienia. usmiech.gif
  • gość 2017.09.22 [17:12]
    Ty idź szybko do poradni.
    Niech ci sprawdzą czy jakiegoś podarunku nie przywiozłaś z tego sanatorium.
    Bo nie jedna przywiozła - i jeśli to było w Ciechocinku, to nożliwe że od tego samego miejscowego "bacy co wszystkie łonacy" oczko.gif

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...