Odpowiedz na ten temat

Co myślicie o pożyczaniu pieniędzy znajomym i przyjaciołom?

  • gość 2016.09.09 [10:44]
    Pożyczacie ludziom kasę?
    A może sami pożyczacie od nich?
    Czy wolicie unikać takich sytuacji?
    I nie chodzi mi tu o drobne kwoty rzędu 10-20 zł. tylko 100 zł i więcej.
  • gość 2016.09.09 [10:56]
    Sam nie pożyczam i innym po przykrych doświadczeniach juz tez nie
  • gość 2016.09.09 [10:57]
    Nigdy i nikomu nie pożyczaj pieniędzy. Ta dewiza nie jest z sufitu. Ludzie chętnie pożyczają, ale z bólem myślą o oddaniu pożyczonych pieniędzy. Nie warto więc pożyczać własnych, ciężko zarobionych pieniędzy.
  • gość 2016.09.09 [11:00]
    Pożycz pieniądze, stracisz przyjaciela.
    Dobry zwyczaj- nie pozyczaj.
    A od pożyczek są banki. Nie pozyczam nikomu i od nikogo.
  • gość 2016.09.09 [11:00]
    Od pożyczania są banki.
  • gość 2016.09.09 [11:01]
    i prawidłowo (oklaski)
  • gość 2016.09.09 [20:54]
    pożyczyłam kiedyś internetowemu ! koledze ponad 400 zł..oddał co do grosza oczko.gifoczko.gif
  • gość 2016.09.09 [20:55]
    Pozycze tylko mężowi oczko.gif , siostrze i przyjaciółce. Nikomu więcej.
  • gość_Kuba 2016.12.19 [02:45]
    Uczciwy człowiek jest głupi, bo wierzy, że inni też są uczciwi. Brutalne ale prawdziwe
  • gość 2016.12.19 [05:08]
    Są osoby którym pożyczam i nie chodzi tu o małe sumy, ale o tysiące. Wszystko leży w kwestii zaufania. Nigdy się na nich nie zawiodłam i wiem że jak ja będę potrzebowała, to zawsze będę mieć z ich strony wsparcie. Ale są osoby, którym nie pożyczyła bym 10 złotych, bo już przekonałam się jak jest z ich uczciwością.
  • gość 2016.12.19 [07:11]
    Nigdy nie pozyczalam ja, a komuś - kilka razy. Ale co do pożyczania rodzinie nie do końca popieram. Taka świadomość, że można odwlec spłatę, bo przecież to rodzina i głowy nikt za to nie urwie itp powoduje, że zwroty przeciagaja się w czasie itp..
  • gość_Kuba 2016.12.19 [14:50]
    Ja nienawidzę pożyczać od kogoś. Zdarzyło mi się to kilka razy w życiu. I to na max 200 zł i to kiedy naprawdę bardzo mocno ich potrzebowałem, i miałem pewność, że będę miał oddać na czas. Ale nawet gdyby mi się powinęła noga to oddałbym do lombardu nawet monitor czy zestaw Hi-Fi aby tylko oddać w terminie. Niestety życie mi pokazało, że ludzi z moim podejściem jest jak na lekarstwo. Ja bardzo często traciłem pożyczone pieniądze i tym samym znajomych.
  • inaccessible89 2016.12.19 [15:31]
    Znajomym nie pożyczam nic.
    Przyjaciołom pożyczam pieniądze (najwyższa kwota to 7.000zł), samochód i komputer.
    You light up my world like nobody else ♬♫ ♪
  • gość 2016.12.19 [15:40]
    gdyby przyjaciel poprosil to bym pozyczyla, ale jak dotad chcial pozyczyc znajomy, fakt znamy sie od lat, i mimo, ze mamy siebie na FB on kompletnie nic o mnie nie wie, gdzie mieszkam, ze w ogole zmienilam adres calego kraju, ale nagle sobie przypomnial o mnie, i uderza w pierwszej kolejnosci do 'najblizszych przyjaciol' pechowiec.gif
    nie mowie by do mnie dzwonil minimum raz na tydzien, by sie dopytywal, ale moje info na FB jest dostepne nie tylko dla znajomych ale publicznie w ogole, moze i nie trzaskam 10 zdjec na dzien, na tydzien ani na miesiac, ale gdyby specjalnie nie odznaczyl tego 'bliskiego przyjacielstwa' by nie widziec w powiadomieniach, to by wiedzial COKOLWIEK co sie u mnie dzieje pechowiec.gif
    największy szczyt bezczelności, jaka mnie spotkala ostatnimi czasy, trzeba miec tupet by nie zainteresowac sie choc minimalnie (powtarzam, sam trzaska selfie na FB jak rasowa modelka, i choc tam nie zarejestrowac nowego zdjecia, czy info o zmianie kraju) a potem udawac, ze w imie 'najstarszej i najblizszej przyjazni' chce sie prosic o gruba kase pechowiec.gif
  • gość 2016.12.19 [15:50]
    Pożyczam. Czasem się zdarzy, że ktoś nie odda.
  • gość 2016.12.19 [16:31]
    Znajomym mogę pożyczyć jedynie drobne sumy. Większą kasę - tylko bliskim.
  • mona55 2016.12.19 [16:35]
    ja pozyczylam chlopakowi dzisiaj 5000zl...ma oddac w lutym
  • gość_Kuba 2016.12.20 [01:08]
    Mówicie, że macie zaufanych "przyjaciół" którym pożyczacie bez obaw. Ja też miałem takiego. Przez lata oddawał pieniądze w terminie. Aż w końcu pewnego razu gdy pożyczyłem mu więcej niż zazwyczaj i doszło do terminu oddania to przestał odbierać telefony i kilka razy z daleka na ulicy udawał że mnie nie widzi i uciekał. Byłem ściekły. Co prawda w końcu po 3 miesiącach dług oddał, ale niesmak pozostał i nasze relacje już nie są takie same jak kiedyś. Także trzeba uważać zawsze, i mimo, że ktoś oddaje zawsze w terminie 200 zł to nie oznacza, że nie będzie miał problemów ze spłatą 1000 zł. Pożycza się nie swoje i nie na długo, a oddaje się swoje i na zawsze
  • gość_Kuba 2016.12.20 [01:20]
    Jeszcze tak dodam. Rozumiem pożyczki w kwotach 50-500 zł. Takie jeszcze zrozumiem. Ale jest dla mnie niepojęte jak można pożyczać po 5000 zł- 120.000 zł, bo i takie historie na forach czytałem. Przecież to są pieniądze na nasze życie i na nasze zabezpieczenie egzystencjalne. O ile 100 zł po wypłacie (bo pożyczający wiedzą zazwyczaj kiedy mamy wypłatę) ciężko odmówić. Ale gdy proszą po kilka tysięcy to zawsze trzeba mówić, że musimy mieć na życie. I że: "skąd taką kwotę wezmę? z kosmosu?". Jak czytałem te historie o pożyczkach po 30/60 tysięcy, albo pożal się Boże o bycie Żyrantem na 200.000 zł. I ludzie nie odzyskiwali. To to jest dla mnie kosmos jakiś!!! To już jest (za przeproszeniem) choroba psychiczna według mnie.
  • gość 2016.12.20 [01:35]
    inaccessible89 To pedał !!!!!!!!!'
  • gość 2016.12.20 [01:53]
    @inaccessible89 - Przyjaciołom? Ok. Ale nigdy nie wiesz kiedy ten ktoś przestanie być przyjacielem. Dzisiaj jest, jutro może nie być. Ja też miałem przyjaciół, i to takich przyjaciół, że jak ktoś by na nich coś złego powiedział to bym wręcz dał w mordę. No... a potem wychodziło jacy to byli przyjaciele. Chociażby nawet po 30 latach
  • Alojzy123 2016.12.21 [01:21]
    "Jak ktoś "na gwałt" potrzebuje pieniędzy, a swoją wypłatę dostanie dopiero z tydzień, czy dwa, to nie widzę problemu, by takiemu przyjacielowi pożyczyć".
    No a potem może jednak nie mieć oddać. Poza tym przyjaciel to kwestia względna. Ktoś może być przyjacielem 5 lat/10 lat/25 lat, a potem może przestać nim być. Kto to jest przyjaciel? Dla mnie to ktoś kto przez CAŁE życie bym nam wierny, i dopiero na łożu śmierci gdy wiemy, że odchodzimy możemy kogoś nazwać przyjacielem.
  • gość 2016.12.21 [02:06]
    Spadaj Alojz na przodek jezyk.gif .
    Przyjaciel to ktoś do kogo zastukasz o drugiej nad ranem, poprosisz o nocleg i pożyczkę niewielkiej kasy i nie będziesz musiał tłumaczyć, dlaczego to robisz.
    Prawdziwa przyjaźń opiera się na zaufaniu, zdobytym wspólnymi przeżyciami i nie ma nic wspólnego z chorym poczuciem przyjaźni internetowej, ani tym bardziej z Fb.
  • Alojzy123 2016.12.21 [02:26]
    Panie "gość". Pytanie tylko czy ten "przyjaciel" może mieć po prostu interes w tym aby nam pomagać. Bo i miałem też jednego takiego. Tak, przyjąłby mnie bez gadania do domu spać o 3 w nocy, itd. Bardzo dużo mu pomagałem, i on wzajemnie mi dużo pomógł. Wiedział, że zawsze może liczyć na pożyczki ode mnie, a więc mi pomagał też czasami w różnych sprawach, miał w tym interes (teraz o tym wiem). Był moim przyjacielem, że skoczyłbym za nim w ogień. No ale życie pisze różne scenariusze. Nie będę opowiadał szczegółowo bo długa historia, ale ostatecznie po 15 latach znajomości okazał się nielojalną szują i wpakował mnie w niezłe bagno, bo akurat była taka sytuacja, że przez te świadome wpakowanie mnie w bagno więcej zyskał niż miał z przyjaźni ze mną. Dla zysku zdradził przyjaciela. Chociaż aktualnie rzecz jasna ciężko mi mówić "przyjaciel". Dlatego zawsze podśmiewam się jak ktoś gada o przyjaciołach, bo zawsze może z tym wyjść różnie.
  • Alojzy123 2016.12.21 [02:31]
    Aha. A co do przytoczonej przez Ciebie przyjaźni internetowej/na FB, to nie wiem skąd to wymyśliłeś. Ja o takim czymś nic nie pisałem i sam nie wyobrażam sobie aby mówić cokolwiek o takiej przyjaźni.
  • gość 2016.12.21 [02:41]
    Dlatego przyjaciel to rzadka osoba.
    Każda przyjaźń ma też pewne podłoże wspólnych interesów, a dokładniej uzupełniania się w różnych życiowych sytuacjach.
    Nie ma przyjaźni, która nie wyklułaby się z poczucia wspólnoty, a wspólnota, to także wspólne interesy.
    Ty miałeś tylko wspólne interesy, a w kooperancie chciałeś widzieć przyjaciela.
    Spotkałem w życiu kilkanaście osób, które mieniły się moimi przyjaciółmi, choć ja doskonale wiedziałem, że tak nie jest.
    Z przyjacielem łączy cię miłość braterska, a miłość nie ma z logiką zbyt wiele wspólnego. Przyjaciel to ktoś taki, kto pomaga ci, mimo, że nie musi, a równocześnie poświęca dla tej pomocy, swoje przyjemności (np. czas bycia z rodziną).
  • Tralaliński3 2016.12.21 [03:06]
    Przyjaciół poznaje się dopiero i TYLKO w biedzie. I nie, nie w takiej biedzie typu: "Pożycz mi stówkę do dziesiątego bo mi nie starczy". Ale w takiej biedzie jak np.: "Żona mnie z chałupy wyrzuciła, czy mógłbym przemieszkać u Ciebie z miesiąc czasu póki nie załatwię sobie lokum?". I gdy ta osoba się bezinteresownie zgadza to można wtedy nazwać ją przyjacielem.
  • gość 2016.12.21 [03:32]
    Rozumiem, że przyjaciel może mnie przenocować, ale jakoś nie wyobrażam sobie, mieszkać przez m-c z jego zoną i dziećmi w ich mieszkaniu.
    Są pewne granice, poza którymi jest już tylko wykorzystywanie drugiej osoby.
  • gość 2016.12.21 [11:34]
    Ja, gdy moi znajomi potrzebują pieniędzy odsyłam ich do firmy Kredyty-chwilówki. Sam tam pożyczam więc, nie można mi zarzucić, że ich wypuszczam
  • inaccessible89 2016.12.21 [11:36]
    Moi przyjaciele sami proponują, by spisać umowę pożyczki oczko.gif Ale ja im ufam. Oni mi też.
    You light up my world like nobody else ♬♫ ♪
  • gość 2016.12.22 [01:01]
    inaccessible89- To dlaczego przyjaciele nie biorą pożyczki w firmach pożyczkowych? Coś kręcisz. Ja pożyczki zawsze biorę w firmach pożyczkowych. Nawet gdyby mi się noga powinęła to bym chociaż nie stracił żadnego przyjaciela.

Odpowiedz na ten temat


Trwa ładowanie...