Odpowiedz na ten temat

Co myślicie o pożyczaniu pieniędzy znajomym i przyjaciołom?

  • gość 2016.12.23 [17:57]
    "Ja, gdy moi znajomi potrzebują pieniędzy odsyłam ich do firmy Kredyty-chwilówki. Sam tam pożyczam więc, nie można mi zarzucić, że ich wypuszczam"
    ja też kiedyś zaufałam moim znajomym co do tej firmy i nie żałuję
  • gość 2017.05.11 [15:54]
    Powiem tak , nie pożyczam nikomu dużych sum bo po prostu nie mam takich pieniędzy, ale wiadomo, że poratuję kogoś kwotą 50 czy 100 zł. Na więcej mnie nie stać. Ostatnio (w ub. czwartek), pożyczyłam mojemu facetowi 250 zł., bo mu brakło na jakąś tam wędkę, on dostaje wypłatę dopiero jutro, a to była promocja, która zaraz może się skończyć i jutro może być "po herbacie", ja akurat tyle miałam (odkładałam sobie ze swojej wypłaty na fryzjera i na paznokcie), to mu pożyczyłam, bo wiem, że on mi odda. A jak znam życie odda mi "z nawiązką". A sama tak staram się gospodarować swoimi środkami, aby nie musieć pożyczać. Bo fajnie jest pożyczyć, tylko jak się pożyczy, to potem trzeba oddać...
  • Mało_stanowczy 2017.05.11 [16:18]
    Znajomym mogę pożyczyć max 100 pln. Uważam, że to przyzwoita cena, żeby poznać czyjąś uczciwość. Przyjaciołom - ograniczeniem są tylko moje możliwości finansowe. Tylko, że mam kilku przyjaciół, a nie tysiące na fejsie.
    Żyj szybko, kochaj mocno, umieraj młodo
  • gość 2017.05.11 [16:42]
    Zależy nie tylko komu, ale jeszcze dlaczgo i na co cool.gif Kraj bezprawia, można przez kogoś stracić wszystko i pies z kulawą nogą ci nie pomoże, mafia wymiaru sprawiedliwości chroni oszustów i złodziei, a tobie dopier/doli bez mrugnięcia okiem
  • gość 2017.05.11 [19:48]
    Dobry zwyczaj- nie pozyczaj (komuś i od kogoś )
    Pożycz pieniądze, stracisz przyjaciela.
    Od pożyczania są banki. Ktoś, kto stałe poźycza od innych pieniądze, źle gospodaruje swoim budżetem, nie spina go własnymi siłami i żyje ponad stan.
  • gość 2017.05.11 [19:49]
    16.42 zgadzam się w 100%.
  • Pożyczający_z_rozwagą 2018.04.01 [17:14]
    Mam podobną zasadę jak kolega @Mało-Stanowczy.... Gdy pierwszy raz, drugi, trzeci pożyczam to pożyczam max 100 zł. Tyle mogę w razie czego ze spokojnym sumieniem stracić aby poznać uczciwość znajomego. Gdy widzę, że gość uczciwy i oddaje kilka takich pożyczek w terminie, albo jak spóźni mu się przelew i wtedy od razu dzwoni poinformować mnie o sytuacji że będzie 1/2 dni spóźnienia i oddaje przy okazji przepraszając.... to wtedy jestem w stanie później pożyczać mu już większe kwoty. Gdy natomiast chce mnie wyrolować to te stracone 100 zł było jak najbardziej warte aby delikwentowi więcej w niczym nie ufać, a najlepiej zerwać z nim relacje.
  • gość 2018.04.01 [18:14]
    Mój kumpel ma bardzo dobry sposób na pożyczkobiorców. Zawsze wszem i wobec mówi (czyt. ściemnia) przy różnych okazjach jakie to on ma wielotysięczne długi i jak to on ledwo wiąże koniec z końcem bo wszystko co mu zostanie po opłatach musi regularnie oddawać. I mimo, że facet ma dobre stanowisko i zarabia dobre pieniądze to nikt od niego nie pożycza, nawet nie próbuje. I facet ma 100% racji. W naszej Polsce gdzie niemal wszyscy wokół "są w potrzebie" lepiej udawać biedaka.
  • pommmpek 2018.04.01 [23:38]
    zdarza mi sie nieraz komus pozyczyc smiech.gif
    raz znajomemu ~ 25 000 oddal po okolo 2-3 miesiacach
    jeden kumpel mi wisi ~ 10 000
    czlonkowie rodziny kilkanascie tys smiech.gif
    kaiwoktr@o2.pl
  • gość 2018.04.02 [00:11]
    pommpek: Serio takie kwoty pożyczasz? Przyznam szczerze, że mi ciężko odmówić znajomemu np. 100 zł. Tym bardziej, że robię kontraktowo zagranicą i wiedzą, że jestem przy kasie jak wrócę, więc ciężko powiedzieć: "Nie mam!". Ale jakby ktoś mi walnął kwotą np. 5000 zł to bym go grzecznie.... zabił śmiechem.
    Czytałem na jednym forum przypadki, że pożyczali i nie odzyskiwali po 60/120 tys. zł, ktoś nawet zażyrantował komuś pożyczkę na 200 tys. Dla mnie to już jakiś kosmos i odlot totalny. Takie osoby są już chyba chore psychicznie. Taką nieziemską naiwność trzeba leczyć.
  • pommmpek 2018.04.02 [00:43]
    tez nie pozyczam na lewo i prawo smiech.gif
    naaciolem sie na ludziach wiele razy i musialem im pomoc w oddawaniu smiech.gif huehue
    ale
    25 tys pozyczylem koledze ktorego znam od szkoly sredniej, troszke mi nieraz pomogl. oddal wszystko troche krecil i lekko przeciagnal, ale podziekowal smiech.gif
    a te 10 tys. pozyczylem koledze prawie rok temu, znam go kilka lat, tez mi troszke pomogl i mi nieraz pomaga, lubie go chociaz wiem ze swiety nie jest. Pozyczalem mu tez wczesniej od kilkuset do kilku tys. drobnych nie licze, zawsze oddawal.
    Najblizsza rodzina to wiadomo, pomagac trzeba chociaz wiadomo jak to z rodzina ktos mial oddac w rok a oddaje 3 lata smiech.gif
    generalnie to
    LUDZIE NIE BADZCIE NAIWNI I NIE POZYCZAJCIE
    taka dobra rada smiech.gif
    kaiwoktr@o2.pl
  • gość 2018.04.02 [00:54]
    W mojej najbliższej rodzinie (rodzeństwo - jest nas 5-tka), pożyczki rzędu 50-100 tys. idą bez mrugnięcia okiem. Na remonty, budowy, inwestycje. Wszyscy jakoś tak z natury jesteśmy zaradni finansowo i trudno właściwie mówić o jakimś zaufaniu, to jest oczywista pewność, że w ciągu paru miesięcy kasa do nas wróci.
    Znajomym bym nie pozyczyła żadnej większej sumy, a przyjaciół (to dla mnie słowo o duzym znaczeniu), takich "na zycie i smierć" niestety nie mam.
  • gość 2018.04.02 [00:55]
    a i dalszej rodzinie tez bym nie pozyczyła.
  • pommmpek 2018.04.02 [00:56]
    no i dobrze smiech.gif
    kaiwoktr@o2.pl
  • gość 2018.05.16 [20:06]
    Kwoty do 500 zl moge okazjonalnie pozyczyc ale pod warunkiem ze dana osoba nie jest mi juz cos winna. Wyzszych kwot nie pozycze juz nigdy nikomu. Sa to kwoty po ktorych nie bedziesz plul sobie w brode gdy ich nie odzyskasz. Pozyczylem kiedys czlonkowi rodziny sume ktora dla mnie byla duza, mial oddac po max 2 miesiacach, sprawa podobno bardza kryzysowa i zapewnienia ze na bank odda. Teraz widze jaki byl moj blad a nawet 2. Po 1 osoba w kryzysie jest jak tonaca osoba, gdy ratujesz tonaca osobe to lepiej badz w tym wyszkolony bo utoniecie razem. Taka osoba zrobi wszystko zeby nie utonac, obieca wszystko, nie mysli racjonalnie, wciagnie cie pod wode zeby samemu utrzymac sie na powieszchni. Wiedzac ze jest w kryzysowej sytuacji uwierzylem w obietnice ktore szybko okazaly optymistyczna, malo realistyczna wizja a nawet klamstwem pozyczajacego. Po 2 pozyczylem sume ktorej nie odzyskanie bylo by dla mnie ogromna strata. Ok 40 000 zl. Niestety mina juz rok i optymistyczna wizja splaty okazala sie nie realna, nie ma z czego oddac, poszlo nie tak jak mialo byc. Ciagle mam kontakt z czlonkiem rodziny, obiecuje ze kiedys odda, poki co nie utonol ale ja jestem chudszy o 40 000 zl i szlak mnie trafia. Co gorsze czuje sie jakbym to ja teraz prosil o pozyczke o nie o splate, jest zly ze przypominam lub pytam o kase, najwyrazniej meczoce jest tlumaczenie sie, moglbm zapomniec i jak odda to odda a poki co najlepiej jakbym dam mu spokoj. Problem w tym ze im dluzej ktos ci jest dluzny tym trudniej mu pozniej oddac, nawet jak ma kase to kombinuje zeby zamiast oddac cos z tym zrobic, zainwestowac, oddac komus innemu i tak wlasnie sie stalo. Wiem ze wpadla mu wieksza suma wiec sie odezwalem i tu problem bo niby znowu kryzysowa sytuacja i czy moze oddac kiedys indziej bo znowu potrzebuje. Ja przeciez moge czekac i czekac hmmm, Spac nie moge, jestem zly, zle mu zycze. NIE POZYCZAJ chyba ze jest to suma ktora jak nie odzyskasz to trudno.
  • gość 2018.05.16 [22:27]
    Ja juz nie pomagam finansowo po zlym doswiadczeniumpomaganiu rodzinie. Odzyskalem cale szczescie po wielu latach po terminie ale z wielkim wysilkiem i z takim zalem jakbym kradl te pieniadze a nie odzyskiwal spowrotem. Nie bylo dziekuje za pomoc ani przepraszam za zwloke tylko zal i gniew bo domagam sie dlugu spowrotem. Moim zdaniem nie ma sensu pozyczac bo i tak dluznik bedzie obrazony gdy przyjdzie do splaty. Lepiej niech bedzie obrazony ze nie pomoge a przynajmniej nie bede mial stresu czy je odzyskam i czy nagle sam nie bede potrzebowal. Kazdy powinien wydawac mniej niz zarabia i odkladac a nie wp....c sie w tarapaty i oczekiwac ze ktos cie z nich wyciagnie.
  • gość 2018.05.16 [22:36]
    Myśle, ze to zly pomysl bo kiedys pozyczyłam znajomej niewielką sumę bo 100 zł, ale dluuuugo mi je oddawała. Nie dopominalam sie o to, ale niesmak pozostal i znajomosc sie rozleciala.
    Innym razem bylam z o dziwo zamożną kolezanką, chyba nawet bogatsza ode mnie, na wakacjach. I oczywiscie swoja kase szybko wydala na jakieś p*****ly, wiec pozyczylam jej wtedy 150 euro.
    Później tez o tym zapomniala, oddala, ale jak sie o to upomnialam i wyszla dziwna sytuacja.
    Wiec lepiej powiedziec, ze nie sie ma kasy
  • gość 2018.05.16 [23:00]
    Dawniej bylam naiwna i pozyczalam rodzinie i kolezance.Kolezanka sie zmyla i nigdyjej nie widzialam,taka biedna K rakowianka.Rodzina oddala po 10 latach.Nigdy wiecej tego nie zrobie.
  • Pan_Tomecki 2018.05.17 [19:28]
    Przez latach pracy w Polsce i ledwo wiążąc koniec z końcem postanowiłem wyjeżdżać do Niemiec jako opiekun osób starszych w czym siedzę już od 5 lat. Zarabiam całkiem porządnie. Od tamtego momentu gdy wracam non-stop ode mnie pożyczają bo zawsze wiedzą, że jestem zarobiony. Kwoty rzędu 100-400 zł. Jak jestem w Polsce to co trzeci telefon do mnie w sprawie pożyczki. I oczywiście często gęsto mają problemy ze spłatami. Mam już tego dość... Czuje się jak jeleń i firma pożyczkowa. Wyczuli mnie, że ja praktycznie nie odmawiam, dlatego cały czas tylko do mnie walą. Cholera jasna, jeśli mają problemy finansowe to mogą tak jak ja wyjechać zagranicę, granice otwarte. A nie jak żebracy ciągle do innych z prośbami o pożyczki. Teraz sobie powiedziałem, że koniec! jak przyjadę to wszystkich poinformuję, że mam tego dość i więcej nie pożyczam.
    Ale mimo wszystko podziwiam takich jak jeden kolega wyżej napisał, że pożyczył 40.000 zł. Ja bym takich pieniędzy NIGDY nie pożyczył, NIGDY!! Nie mogłeś powiedzieć, że po prostu nie masz takich pieniędzy i że skąd niby weźmiesz??
    W Polsce ogólnie najlepiej udawać biedaka, serio, to najlepszy sposób. Bo kto może mieć do nas pretensje jak mu powiemy, że nie mamy pieniędzy i sami jesteśmy w potrzebie? NIKT! No chyba, że ktoś chory psychicznie.
  • gość 2018.05.17 [19:44]
    Dlaczego pożyczamy komuś pieniądze? Najczęstsza odpowiedź to: “Boje się go stracić”. “Może być na mnie zły, mniej mnie lubić”, itd. I nie będę ukrywał, że ja też tak właśnie podchodziłem i nie umiałem odmawiać. A zróbmy na odwrót. To my zapytajmy tą osobę/osoby o pożyczkę. I ona wtedy zapewne odpowie bez wachania “Nie mam”. I co wtedy? Czy jesteśmy źli na nią? Może i jesteśmy zawiedzeni, ale na pewno (o ile jesteśmy normalnymi ludźmi) nie będziemy urywać kontaktu z takimi osobami które nam odmówiły, oczywiście o ile w ogóle w najmniejszym stopniu są dla nas wartościowe. I tak właśnie do tego podchodźmy gdy ktoś chce od nas pożyczyć pieniądze. Nie bójmy się odmawiać. Bo co tak naprawdę możemy stracić? Gdy komuś odmówimy i ten ktoś się obrazi i urwie z tego powodu z nami kontakt to oznacza, że w najmniejszym stopniu nie zasługiwał na przyjaźń/koleżeństwo/znajomość z nami. I taka osoba jest dla nas obca i nic nie warta.
    Trzeba sobie uświadomić, że pożyczanie pieniędzy to samo zło. I my się wkurzamy i nasz dłużnik się wkurza, że nie ma jak oddać, ale to w wypadku gdy wiemy, że on naprawdę nie ma jak oddać. A jeśli wiemy, że ma jak oddać ale ma nas gdzieś? Wtedy pomimo nawet małej pożyczonej kwoty czujemy się jak ostatnie jelenie i bardzo długo dochodzimy do siebie. Naprawdę nie warto pożyczać.
    Ja od kilku lat już nie pożyczam żadnych pieniędzy. Co prawda kilka osób już z tego powodu zerwało lub ograniczyło ze mną kontakt. Ale za to wiem ile te osoby są warte i oszczędzam sobie świadomości bycia zrobionym w bambuko. I uwierzcie mi… pierwsze odmówienie jest najtrudniejsze, szczególnie dobremu znajomemu, ale później jest już dużo łatwiej i uwolnicie się od pożyczania komuś kasy.
  • gość 2018.05.17 [19:47]
    Przyjacielowi w potrzebie DAM pieniądze, o ile oczywiście mogę. Jeśli chodzi o pożyczenie osobie, która nie jest w potrzebie lub nie jest moim przyjacielem to nie ma sprawy - po spisaniu umowy. Taki układ jest dla obu stron korzystny (bo po znajomości jest taniej niż w banku) o ile oczywiście obie strony chcą uczciwej transakcji.
  • gość 2018.05.17 [19:56]
    Aha. I nie to, że jestem teraz żyła i nikomu w niczym nie pomogę. Pomogę jak najbardziej. Gdy jakiś znajomy mi powie, że nie ma co jeść i czy mu pomogę to owszem jak najbardziej pomogę i narobię mu kanapek, nawet wielokrotnie. Gdy poproszą mnie czy pomogę wnieść sofę na 3 piętro to pomogę (wysiłek fizyczny to zdrowie). Ale o pieniądze niech każdy troszczy się sam. Jak ktoś napisał- Granice otwarte, można jechać i zarabiać dużo lepiej.
  • gość 2018.05.17 [20:03]
    A jakby nie miał na bilet do Niemiec? Podwiozłabyś go żeby nie dać kasy? oczko.gif
    Nie krytykuję, ale oceniam takie postępowanie z przymrużeniem oka: bo to wcale nie chroni przed "cwaniaczkami", a utrudnia korzystanie z pomocy osobie naprawdę potrzebującej.
  • gość 2018.05.17 [20:05]
    JEST PROSTA ZASADA - jeśli chcesz się koniecznie z kimś pokłócić to pożycz mu kasę. Z tego zawsze wychodzą spięcia.
  • gość 2018.05.17 [20:08]
    Są firmy pożyczkowe np. Vivus, Wonga.com i inne. Pożyczasz np. 800 zł i oddajesz 800 zł jeśli pożyczasz pierwszy raz. I gdy poproszą was o pożyczkę znajomi to odsyłajcie ich do tych firm pożyczkowych.
    Trzeba sobie uświadomić jedną rzecz, że człowiek który pożycza pieniądze ma problemy finansowe, a jak ma problemy finansowe to duże prawdopodobieństwo, że nie odda.
    Przyjaciele? Nie ma czegoś takiego jak przyjaciel. Też miałem "przyjaciół"
  • gość 2018.05.17 [20:31]
    "A jakby nie miał na bilet do Niemiec? Podwiozłabyś go żeby nie dać kasy?"- Trochę nie rozumiem co masz na myśli. Każdy jest w stanie wyjechać zagranicę i zarabiać całkiem niezłe pieniądze jako chociażby (tylko dla przykładu) opiekun osoby starszej w Niemczech. Wystarczą chęci. W tym wypadku trzeba jedynie choć w minimalnym stopniu pouczyć się języka. Kto broni?? Jeśli dany klient nie chce to do czego chce mieć żal? Nie wkurzyłbyś się jeśli ktoś ciągle wisiałby Ci na garbie bo on ma gdzieś zapracować na lepszy los? P.S- Nie ma czegoś takiego jak człowiek w potrzebie. Jest jednak takie coś jak lenistwo i nieudolność. Leniom pomagał nie będę.
  • gość 2018.05.17 [20:38]
    A próbowałeś się kiedyś zatrudnić jako opiekun osoby starszej w Niemczech? Wbrew pozorom trochę wymagań trzeba spełniać (to cywilizowany kraj i opieka nad niepełnosprawnymi ma pewne standardy).
  • gość 2018.05.17 [20:50]
    Jestem opiekunem osób starszych w Niemczech od 5 lat. Teraz też własnie jestem na adresie. Co wystarczy? Nauczyć się języka w stopniu chociaż minimalnie podstawowym. Ja od zera uczyłem się około 2 miesięcy w czasie wolnym i to wystarczyło. I poza tym chęci, po prostu chęci. Na miejscu trzeba robić po prostu swoje. Posiłki, pomagać w ubieraniu, prasować, robić zakupy, odkurzać, pograć w jakieś gry planszowe, wstawić pranie do pralki, itp. No chyba, że dla kogoś to ponad jego siły. Pytanie wtedy czy taka osoba do czegokolwiek się nadaje?
  • gość 2018.05.17 [21:01]
    Kto zawiózł cię do Niemiec i czy zrobił to za darmo?
  • gość 2018.05.17 [21:05]
    Na bilet zarobiłem. Zapłaciłem 200 zł.

Odpowiedz na ten temat


Trwa ładowanie...