×

Odpowiedz na ten temat

moja rodzina patrzy zawsze na to co ludzie powiedza.czy tez znacie takich ludzi?

  • gość 2018.10.16 [08:34]
    Moja mama i ojciec robią wszystko pod innych..
    Od dziBecka bylam tak wychowywana,ze liczylo sie zdanie innych osob na nasz temat ,zycie pod dyktando innych ludzi i zgodnie z ich postrzeganiem swiata.
    Nie mozna bylo sie wychylac ,bo "co by ludzie powiedzieli" i "bylby wstyd"
    Dzis mam 30 lat i ciagle zmagam sie z tym przekonaniem zaszczepionym mi przez rodzine,iz najwazniejsze jest jak inni mnie odbieraja i co o mnie mysla.
    Bardzo zle mi sie z tym zyje-nie ukrywam.
    Nie mam slubu i mieszkam z mym ukochanym juz 7 lat w Warszawie i moi głęboko wierzący i bogobojni rodzice z tego powodu sa zalamani i staraja sie ukrywac fakt ten przed ludźmi i dalsza rodzina.
    Ostatnio uslyszalam niechcacy,jak wmawiali ciotce,ktora nas odwiedzila po wielu latach,ze mieszkam sama w Warszawie i nie mam nikogo.
    Zrobilam im awanture o to ,a oni z tekstem do mnie:"a co mamy powiedziec prawde,ze zyjesz nie tak jak sie powinno zyc?co by ciotka pomyslala o nas?roznioslo by sie to na cala rodzine i by mieli temat do plotek i obgadywania ,ze nie umielismy dziecka wychowac"
    Cale dziecinstwo slyszalam teksty w stylu"nie ubieraj sie tak bo co sasiedzi powiedza","nie zaslaniaj reka twarzy bo ludzie pomysla ,ze jestes psychiczna",
    "nie krzyw się tak,bo cie obgadaja ludzie".."
    "idz do spowiedzi bo jakbys nagle umarla lub cos ci sie stalo,to potem ludzie powiedza,ze rodzice nie dopilnowali " itd..
  • gość 2018.10.16 [09:23]
    Dla mnie to zacofanie i debilizm
  • gość 2018.10.16 [10:08]
    To co inni ludzie o mnie mowia, to tyle warte jak kawalek papieru toaletowego.
  • gość 2018.10.16 [10:13]
    Mam identycznie... powoli stoje na progu depresji...babka i matka rządzą cala rodzina.żyję w nieszczęśliwym małżeństwie , chcialam sie rozwiesc to mialam PIEKŁO.....odpuściłam i właśnie żyję pod dyktando..
  • czizas 2018.10.16 [10:14]
    ach ten los
  • gość 2018.10.16 [10:15]
    I dodam jeszcze ze liczy sie tylko Bóg u nich a nie szczęście corki...PIS i co ludzie powiedzą...do kościoła latają codziennie
  • SebixMajster 2018.10.16 [10:22]
    To jest patologia to za tatuś nie bije i nie pije nie oznacza że są porządni. Mam kilku takich sąsiadów, co niedziela w kościele w 1 rzędzie a dzieci ćpuny po pijany za kulko wsiadają i ich okradają, oczywiście ą ę
  • gość 2018.10.16 [10:24]
    Moi tacy byli ale akurat co do kościoła to byli zawsze negatywnie nastawieni.
  • gośćedfg 2018.10.16 [10:30]
    przecie to jakies zacofanie.. mieszkam w stolicy i nawet nie znam sasiadow
  • gość 2018.10.16 [11:37]
    Dawno bym ześiwiała jakbym miała się wszystkim przejmować
  • gość 2018.10.16 [15:52]
    Norma na wsi
  • gość 2018.10.16 [17:13]
    Nie norma. Autorko, jesteś, mniemam przed trzydziestką, masz swoje życie, rodzinę widzisz raz na 4 miesiące, dasz radę. No chyba że po słoiki biegasz na wioskę co tydzień, to wtedy trudniejoczko.gif
  • gość 2018.10.16 [17:17]
    Wiedziałam po paru zdaniach że rodzice wierzą w PiS.
    Musisz to zmienić, nie myśl o tym co inni mówią na twój temat.
    Tak naprawdę nikogo nie interesuje twoje czy moje życie, ludzie lubią się interesować tylko problemami innych, żeby mieć o czym gadać.
    Sami nie mają nic ciekawego z życia i stąd zainteresowanie czyt obrabianie d**y.
    Dasz radę o tym nie myśleć a będziesz szczesliwsza , czego Ci życzę usmiech.gif
  • gość 2018.10.16 [17:37]
    Ja mam taka rodzine. Wywodza sie z patologii i nie lubie ich bo po 1 nie sa szczerzy po 2 dostaje depresji przy nich.
    Ja jestem pewna siebie i mam gdzies innych. Pierwszy krok to mocno ograniczyc kontakty.
  • gość 2018.10.16 [17:44]
    To do takich rodzin policję się wzywa i na leczenie się daje jak ty bo wkołko i to samo piszesz psychopatko
  • gość 2018.10.16 [18:11]
    psychopatko
    &
    W psychologii to się nazywa 'przeniesienie'.
  • gość 2018.10.16 [19:34]
    To bywa bardzo różnie. Bo my, to znaczy moja dziewczyna i ja, pomieszkujemy ze sobą bez ślubu (trochę u niej, trochę u mnie) od dziesięciu lat i konsekwentnie głosujemy na PiS, nie licząc się zupełnie z opinią. Dochodzi do zabawnych sytuacji, bo gdy powiem, że popieram PiS, to ludzie myślą, że bardzo wierzący jestem smiech.gif Gdy powiem, że nie mamy ślubu, to ludzie myślą, że jestem antyklerykałem.
    Autorko. Problem nie leży w religii, czy religijności twoich rodziców, ale ich przekonaniu, że opinia ludzi jest ważniejsza od ich własnych potrzeb, opinii, komfortu.
    Znajdzie się wielu zwolenników lewicy, którzy w swoim środowisku, też się nie wychylają. To nie poglądy, to POSTAWA i być może jakieś kompleksy, lęki?
  • blehhh 2018.10.16 [19:50]
    Moja mama taka była. Nie zauważała moich potrzeb i twierdziła ze stwarzam problemy specjalnie, bo tak bała się oceny reszty rodziny. No a przed nimi udawała idelana matkę, co się wzajemnie wykluczało. Dziś udaje przed nimi ze się bardzo przyjaźnimy. A ja patrzeć na nią nie mogę.

Odpowiedz na ten temat


Trwa ładowanie...