Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość Anitanitana

Czy to on tak śmierdzi?

Polecane posty

Gość Anitanitana

Moim zdaniem właśnie on. Ale nie zawsze śmierdzi. W dzień prawie nigdy. Za to w nocy... W nocy fetor bywa tak intensywny, że aż budzę się niekiedy. Fetor jednak trwa na tyle krótko, że nim zdąże się otrząsnąć z resztek snu to w zasadzie sama już nie wiem czy czułam go na jawie czy po prostu znowu mnie koszmar dręczył. Bo nagle powietrze robi się znowu czyse. Dziwne. Myślę jednak, że to on. Wszystko zaczęło się ubiegłego lata, kiedy go przygarnęłam. Trudno w to uwierzyć ale znalazłam go... we własnym domu. W pokoju konkrenie. Któregoś dnia wróciłam ze sklepu, weszłam najpierw do kuchni, by postawić zakupy na stole, a kiedy zaraz potem udałam się do pokoju on już tam był. Śliczny bury kundelek. Przewracał na mnie swoimi psimi oczkami i merdał ogonkiem. Merdał tak radośnie jakbym była właśnie tą osobą na którą całe życie czekał. Skąd się tu wziąłeś, piesku? - spytałam zaskoczona. Zamiast niego odpowiedzi udzieliła firanka powiewająca przed rozwartymi oknami. Dzień był na tyle upalny, że nie zamykałam okien wychodząc. Wiem, to trochę ryzykowne, gdy się mieszka na parterze ale przecież poszłam tylko do sklepu i zaraz wróciłam. Wskoczyłeś tu - dopowiedziałam bardziej sobie. - A czyj ty jesteś? Jak się wabisz? Niestety, ani on, ani firanka na to już nie umieli odpowiedzieć. Nazwałam go więc Pankracy. Trochę długie imię jak dla tak malutkiego pieska ale mi się podoba. Kiedyś była nawet taka bajka. Dawno temu. Pankracy został ze mną i od tamtej pory nie mieszkałam już samotnie. Mieszkałam z Pankracym :) I właśnie dlatego podejrzewam, że to on - Pankracy - tak podśmiarduje nocami. No przecież nie ja. Do zeszłego tygodnia nie miałam nawet pewności, czy ów fetor jest rzeczywisty. Może był tylko wynikiem mojej wyobraźni? Ale w zeszłym tygodniu nabrałam większej pewności. Zostałam napadnięta. A na pewno mocno wystraszona, gdy wracałam późną porą przez park i nagle drogę zastąpiło mi dwóch podpitych młodzianów. Zażadali pieniędzy. Odmówiałam. Wtedy ten wyższy stwierdził, że w takim razie muszę się jakoś okupić. Najlepiej bzykankiem - jak to ujął i roześmiał się. Nim jednak zrobiłam krok w tył nagle ten drugi chwycił mnie w pół i szarpnął brutalnie w kierunku krzaków. Zaczęłam wierzgać rękami i nogami w panice lecz krzyk o pomoc uwiązł w buzi nakrytej obcą spoconą łapą. Dociągnęli mnie do krzaków. I puścili zaskoczeni, gdy nagle ostra woń wwierciła się w nasze nozdrza mieszaniną zgnilizny i zbutfiałych gumowców. Znałam ten zapach. Co tak śmier... - spytał któryś i urwał w pół słowa na dźwięk niskiego pomruku dochodzącego zza dalszej gęstych krzewów. Ułamek sekundy później gałęzie z hukiem eksplodowały łamane i taranowane przez wielkiego niedźwiedzia atakującego z furią ofiary! Jedno kłapnięcie i długie sztylety zębów wpiły się w bok najbliżej stojącego mężczyzny. Targnięcie łbem i wyrwany strzęp odzieży już zwisiał z pyska zakrwawioną szmatą. Drugi młodzian nawet się nie poruszył. Stał nagle podbladły z wytrzeszczonymi oczyma jakby nie wierząc w to co właśnie widzi. Po chwili już nie stał zmieciony impetem szarżującego nań potwora. Znowu trzask łmanych gałęzi, ludzki wrzask i jeszcze głośniejszy ryk dzikiej best. I nagle cisza... Wszystko umilkło. Zdałam sobie sprawę, że ja też leżę na gołej ziemi cała str****ała z zamarłym sercem bojąc się nawet oddychać. Potwór wyszedł zza krzewów zostawiając w tyle porzuconą bezładnie, nieruchomą już sylwetkę kogoś kto jeszcze przed paroma chwilami śmiał mi się prosto w twarz. Potwór szedł teraz wprost do mnie. Nie. To nie był potwór. To nie był nawet niedźwiedź. W miarę jak to coś zbliżało się miałam wrażenie, że z każdym krokiem maleje. Maleje i kurczy się. A kiedy podeszło całkiem blisko okazało się być zupełnie niedużym stworzonkiem. I znajomo merdało ogonkiem. - Pankracy? - wyszeptałam z niedowierzaniem. Zakrwawiony pyszczkek rozjaśnił się w psim uśmieszku. Przez następnych kilka dni nie wychodziłam z domu, ani nawet nie włączałam telewizora. Nie wiem, może podświadomie bałam się, że powiedzą w wiadomościach o dwóch ciałach znalezionych w parku. Albo że sąsiadka na podwórku zapyta - A słyszała pani, że... Nic nie słyszałam i nie chcę słyszeć. Zresztą może oni przeżyli? Może zabrała ich katerka? Nie chcę też wiedzieć czym było owo dziwne zwierzę tam w krzakach. Ani jakim cudem w środku całego tego wiru znalazł się również mój kochany Pankracy. Jednego tylko zaczynam byc coraz bardziej pewna. To chyba on tak właśnie cuchnie. Czy psy Wam też czasem podśmiardują? x Prowokator (-ka) z Dęblina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
hahha dobre ;) bardzo mi się podoba Twoja historia :D możesz pisać książki!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gościóweczka taka jedna
Dziewczyno marnujesz się tu :) Pisz!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dużo książek czytam i chciałabym przeczytać Twoją.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Anitanitana
Niestety, nie napisałem jeszcze żadnej książki. Ale dziękuję za powyższe miłe komenty :) x @ gościóweczka taka jedna wczoraj "Dziewczyno marnujesz się tu usmiech. Pisz!" x Ależ ja nie jestem dziewczyną, hehe. W rzeczywistości jestem facetem ale na forach udzielam się przeważnie jako dziewczyna. Taka dodatkowa zmyłka ;) x Prowokator z Dęblina

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dobre 🌻 4 you kimkolwiek jesteś ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No bajeczka całkiem sobie, ale co z tym psim smrodem? :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Bardzo ładna historia, która uczy, że nawet psi śmierdziel jest wart miłości :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
nawet nie przeczytalem 5 zdan tego go.wna jak widze ze ktos pisze i nie napisze dokladnie o czym tylko naokolo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
zamiast sie pytac tutaj idz z nim do weterynarza.moze ma jakies zakazenie w pysku.duzo psow ma smierdzacy oddech, jest na to cos jak pasta do zebow, do gryzienia w formie kosci

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Może mu z tyłka tak wali, bo ma zapchane gruczoły okołoo*****we

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×