Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Czy nie przygniata was życie ? Codzienność ?

Polecane posty

Gość gość

Mnie codziennie przygniata. Codziennie jak mam wykonywać te wszystkie czynności życiowe to się czuje jakbym na coś czekała. Mam dość obecności męża, dość ciągle jednych i tych samych prac, załatwień. Ktoś wtedy mówi wyjedź, odpocznij. Ale jak gdzieś mam wyjechać to jest jeszcze gorzej! Jeszcze bardziej mnie wszystko drażni! Poszłabym do psychologa ale z doświadczenia wiem że psycholog g****o daje. To nic tylko sobie w łeb palnąć ale znowu ta śmierć i koniecznośc pochówku. To mnie też odrzuca. No koszmar. Po prostu koszmar.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mam to samo codzienna rutyna cały czas czekam aż coś zacznie się dziać nie mogę wyjść na imprezę czy tam gdzieś ponieważ jestem młodą matką trzymiesiecznego syna czasem czuje się jak bym miała depresję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wszystko się zmienia i wszystko przeminie. gość dziś To normalne. Będzie lepiej. Za 3 lata :) albo wcześniej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie pociesza jedynie fakt, że większość ludzi ma tak samo. Czy się pracuje, czy siedzi w domu. Szara codzienność.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
No mam nadzieje ze kiedyś się to zmieni absolutnie nie żałuję że jestem matką ale przyznam że czasem brakuje mi tamtych bestroskich czasów podziwiam matki które mają więcej niż jedno dziecko

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
a myślałyście że jakie jest życie?. Tak ma większość ludzi i przyzwyczajcie się do tego bo to jest właśnie życie przeciętnego obywatela.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Niestety mnie też przygniata... mam 30 lat, a czuję się jakbym miała z 60... po prostu zmęczona życiem. Codziennie tylko praca, dom, ało kiedy wychodzimy z mężem, bo albo nie ma czasu, albo siły... na wakacje jeździmy raz w roku, najczęściej też bez szaleństw, bo nie jesteśmy bogaci, chociaż oboje pracujemy, to jest dziecko na utrzymaniu, kredyt na mieszkanie... Jak się było młodszym, kasy było mniej, ale jakieś emocje, poznawało się nowych ludzi, podróżowało, organizowało spotkania...Teraz nawet nie ma z kim się spotkać, bo ten nie ma czasu, tamten kasy, jeszcze inni nie mają z kim dziecka zostawić. Dramat to dorosłe życie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A właśnie, że się nie spodziewałam. Jak czlowiek jest dzieckiem, to wydaje mu się, że każdy dzień jest inny. W szkole sredniej, czy na studiach też raczej nudy nie ma. Aż przychodzi czas pracy, zakladania rodziny, dzieci... I wtedy następuje ta szara codzienność. I człowiek jest w szoku, bo musi ciągle robic to samo. Zmienia się praca, dzieci dorastają a my ciągle wykonujemy te same czynności. Ciągle i ciągle...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
11:30 U mnie chcą sie spotykać ale z dziećmi a dla mnie to jest podwójny bandżaj a nawet jak bez dzieci jakaś impreza to alkoholu i tak nie mogę pić bo mi zdrowie wysiadło i jest coraz gorzej :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
11:31 No dokładnie. Dokładnie tak jak piszesz i dawniej naprawde kazdy dzień był jakby inny. Ten umysł był jakiś taki świeży, czysty. Nie umiem tego wyjaśnić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja natomiast mam wolny zawód, bo jestem graficzką więc pracuję nieregularnie czyli od zlecenia do zlecenia, wcześniej miałam własną firmę, ale już z niej zrezygnowałam... wysyłam swoją pracę przez internet więc mogę się przemieszczać z łatwością i dużo podróżuję...nie mam kredytu, nie mam dzieci i nie chcę mieć. Lubię swoje życie takie wolne i zróżnicowane, ale nie mam pewności jak będzie później, bo nie będę miała emerytury, gdyż nie opłacam niczego i pracuję nie zawsze oficjalnie. Tak więc nie mam tego poczucia stabilności i jakiegoś tam zabezpieczenia na starość, a wy je macie...Takie dokonałyśmy wybory i myślę, że ja zaryzykowałam dużo bardziej za tą wolność i beztroskę, ktorą uwielbiam, ale tak jak pisałam gdzieś tam w tyle głowy jest ta świadomość, że nie wiadomo jak to będzie kiedyś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiecie co tu już nawet nie chodzi o to że mam dziecko tylko mam wrażenie że to odczucie jednostajności to jest bardziej takie w mojej głowie. Nic mnie nie ekscytuje tak jak kiedyś. Do wszystkiego mam takie podejście zobojętniałe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
mam to samo. tez uczucie jakbym na cos czekala. ale nie wiem na co.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
dziś no tak tylko, ze ja np. odkładam na dom, a jak zapisze się na fitness, kursy to to mnie pochłonie z 10tys, a przy budowie domu każdy grosz się liczy, wiec siedze na tylku i się użalam..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dziewczyny moim zdaniem to przynajmniej część z was ma niedobory witaminy D i piszę poważnie. Stąd ta niemoc, brak energii fizycznej, a przede wszystkim psychicznej, pesymizm i brak mobilizacji - miałam to samo, aż wysłuchałam audycji diabetologa, który stwierdził, że w krajach gdzie jest mało słońca nie produkujemy jej w wystarczającej ilości i dlatego przynajmniej od listopada do kwietnia każdy powinien ją przyjmować - kropelka dziennie. A starsi ludzie to nawet cały rok. I powiem wam, że to naprawdę ma sens, przestałam odczuwać coś w rodzaju niemocy psychicznej i nawet jak jestem zmęczona fizycznie to psychicznie nadal działam na pełnych obrotach, mam energię, pomysły itp...zbadajcie sobie krew i same zobaczycie jakie Polacy mają niedobory. Moja mama i jej koleżanki to wszsytkie mały ogromne niedobory, a należy pamiętać, że brak witaminy D to problem z wchłanianiem wapna, czyli z wiekiem osteoporoza itp.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gośćlaura
Kolezanki i koledzy,wiem cos o tym maz od6do19e pracy dziecko z autyzmem czasem hce umrzec,ale kto to rozumie kazdy ma problemy a ja npcy nie moge sie doczekac,dodajcie mi ducha wesprzyjcie chocby pozytywem

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Laura ja nie wiem jakbym mogła poprawić ci nastrój...jedyne co przychodzi mi do głowy to może powinnaś nawiązać kontakt z kobietami, które również mają autystyczne dzieci i mogłybyście wtedy spędzać czas razem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
idz do psychologa-psychoterapeuty do poradni zdrowia psychicznego tam przyjmuja na nfz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Laura też mam dziecko ze spektrum i żyje normalne. A nawet chyba bardziej pozytywnie niż dawniej bo przestawilam sobie horyzont tak żeby cieszyć się tym co mam. Nasze dzieci sa mądre i wrażliwe. A że inni patrzą na nich jak na kosmitów to już ich problem. Moja rada jest taka ze nie można siedzieć z dzieckiem całego dnia. To źle dla Ciebie i dla dziecka. Ty wyjdziesz di ludzi, zarobisz kasę, będziesz niezależna itp. A dziecko też bardzo zyska na kontaktach innymi ludźmi i miejscami. Oczywiście wszystko powoli i stopniowo się w życie wprowadza. Ale musisz żyć też swoim życiem Ja pracuje i mam nawet fajna pracę. Uczę się języków, to moje hobby i daje mi też lepiej płatna pracę. Raz w tygodniu wychodzę gdzieś- na kawę z przyjaciółką albo spotkanie językowe. Oglądam w wolnym czasie ulubione filmy i słucham muzyki. Więc skoro ja daję rady to nie rozumiem jak inne kobiety nie dają radę:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Do 14.04 - też się na tym łapie, że muszę oszczędzać bo teraz np.kupujemy auto Ale to tylko nasze błędne myślenie. Jak mówiłam lubię jezyki. Kurs roczny kosztuje 1-2tyś. Ile za to kupisz rzeczy do domu? A to jest aż rok przyjemności dla mnie. Co więcej, jak już jesteśmy przy językach to ja nie lubię kursów tylko uczę się sama. A to jest za darmo, trzeba tylko bardzo chcieć. Ja nigdy nie zapominam o sobie. Co miesiąc przezanaczam jakas część na SWOJE przyjemności. Czasem nie wielkie ale zawsze. To wasze życie i nikt Was nie uszczesliwi i nie powie : "weź sobie zrób coś fajnie żebyś była szczęśliwa " Żyjecie dla dzieci i męża a gdzie jesteście Wy??? Najważniejsza osoba na świecie to JA a nie nikt inny. Tylko w taki sposób będziecie szczęśliwa. A szczęśliwa JA to szczęśliwe dziecko i mąż ( to akurat nie zawsze ale to jego strata:))

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jesli pracujecie 8 godz w okreslonym miejscu (biuro, zaklad, tasma, itd.), to rzeczywiscie - mozna szalu dostac. Takie zycie jest straszne. Mam wolny zawod, tylko raz w zyciu przyszlo mi pracowac w systemie "8 godz w miejscu pracy" - masakra, czlowiek w ogole nie zyje, tylko spi, je, pracuje, ogarnia siebie i rodzine (pranie, sprzatanie, zakupy, itd.). Tak sie NIE da zyc! Wole pracowac 16 godz na dobe, ale kiedy ja chce (np. cala noc, bo tak mi wygodniej), gdzie chce, itd. , niz chodzić na 8 godz , co z dojazdem zabiera wiekszosc dnia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Sorry ale ja dziękuję za 16h na dobę pracy... Ja mam stale godziny pracy od 8 do 16. 16.30 jestem w domu i do 24 mam swoje życie i nie muszę ani na sekundę o pracy myśleć. Musisz mieć źle zoorganizowane życie ze musisz po nocach pracować. Jak potem żyjesz w dzień bez snu?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Mnie przygniata rodzicielstwo ostatnio i t bardzo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
"Ale jesteście śmieszne! Jak Was życie dobija to dlaczego czegoś nie zmienicie ?" Wiesz cały szkopuł w tym że nie ma takiej rzeczy w życiu na dzień dzisiejszy i raczej nie będzie, która by była w stanie sprawić że moje postrzeganie rzeczywistości się odmieni. Gdyby taka rzecz istniała to z pewnością bym już dawno o tym wiedziała, na samą myśl o niej już dawno bym wstała z radością i zaczęła do niej dążyć bo byłaby ona dla mnie motorem do działania, ale niestety z miliona myśli codziennie przepływających przez moją głowe żadna nie jest dla mnie synonimem radości spełnienia czy czegoś takiego. Czasami chciałabym wiedzieć jak inne kobiety odczuwają to życie że takie są energetyczne, ta energia to przecież musi mieć wewnątrz jakieś powiązanie z samospełnieniem bo inaczej by nie istniała, ale raczej sie tego nigdy nie dowiem jak to u innych się odbywa i jak to działa bo musiałabym być tą osobą po prostu żeby to odczuć

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiem o czym piszecie. Tez często tak mam. Tez mam dziecko ze spektrum autyzmu. i powiem wam że jak siedzę w pracy to mam dość i mam ochotę ja rzucić chociaż ja lubię. ALE tylko kilka godzin po południu i od groma obowiązków mnie przytłacza. Ale jak siedzę w domu to wcale lepiej nie jest. Dopiero czuje frustrację. Ogólnie nie jestem osobą towarzyska. Nie potrzebuje wyjść do znajomych, ciągną mnie na sile a dla mnie to kara. Ja lubię posiedzieć w ciszy i samotności. Lubie cos poczytać,pooglądać czy poszycie na maszynie. Ostatnio czuje się ogólnie lepiej więc wam poradzę. Spójrzcie na swoją dietę. Ja dzień rozpoczynam od wody z rozgrzewająci przyprawami:cynamon,imbir,kurkuma,pieprz Cayenne a potem duży koktajl owocowy. Ograniczyłam mięso chociaż byłam mięsozera. Poczułam sie lekko i pełna energii. może i wam pomoże? ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Hej tu autorka. Wiem że coś ze mną mocno nie tak. Rozmyślając na swój temat stwierdzam że to moje samopoczucie to jest "wina" chyba m. in. budowy mózgu czy coś w tym stylu, jego zdolności przyzwyczajania do pewnych zjawisk. Jako młoda dziewczyna byłam jeszcze na końcowym etapie uczenia się otaczającego świata, nie mam na myśli nauki bo to sie może człowiek aż do śmierci uczyć tylko te powierzchowne codzienne sprawy więc wszystko jeszcze miało dla mnie wymiar nowości. Przypominam sobie że jak miałam dajmy na to 18 lat to nawet kupno balsamu do ciała było dla mnie wydarzeniem dnia które mi poprawiało humor aż do końca dnia, pamiętam że jak słyszałam nową wpadającą w ucho piosenkę to już to czyniło dzień jakby innym, jak leciał film w telewizji to to było coś co potrafiło mocniej wciągać emocje niż dziś, jak było spotkanie z kimś, impreza, poznanie kogoś nowego to to były wielkie wydarzenia, kupno nowej sukienki to był szał pał. Dzisiaj takie rzeczy to dla mnie nie do pojęcia by tak na mnie oddziaływały. Jak sobie coś kupuje nowego to niby dobrze ale w środku jakby nic nie czuję. Jak gdzieś wychodzę żeby z kimś sie spotkać to muszę się już jakby zmusić do tego, to dla mnie niemalże jak przykry obowiązek. Jedyne co jakby chcę i wyczekuję to tych chwil kiedy jestem zupełnie sama tak co najmniej na kilka godzin i to jest straszne że to jest dla mnie wtedy coś jakby atrakcja. Wtedy też co prawda nie odczuwam jakiejś radości ale pojawia się jakieś inne odczucie, coś tak jakby ulga, delektuję się całkowitą ciszą, bezruchem, zaparzam kawe, włączam muzykę żeby sie oderwać jakby od tego świata albo oddaję się rozmyślaniom. Potem jak wraca mąż z dzieckiem to przez chwile mam siłe do działania w domu i przy dziecku ale niestety na krótko. Następnego dnia znowu jest jakby uczucie wewnętrznego napięcia, frustracji i jakby czekania na coś. Znowu tak jakby na tą chwile samotności. To jest chore. Jak sie rozglądam dokoła siebie to widzę że nikt tak nie ma. Wszystkie moje znajome sie garną do spotkań, do ludzi, żeby cokolwiek sie działo. Ja tak jakby uciekam od tego wszystkiego i mnie to irytuje

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość pakolicja
przygniata, przygniatalo... ale juz nie bedzie. pracuje nad soba polecam grupy wsparcia, psychoterapie a jesli to bedzie konieczne nawet leki. to wszystko jest dla ludzi Mi pomaga dr Irena Maślankowska. Kobieta spokojna, doswiadczona i pelna empatii. Ostatniio byl remont w gabinecie i teraz jest naprawde przyjemnie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
aleś wymyśliła, przecież t są , królice które pieprzą się i rozmnażają ,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko. W tym ostatnim poscie jakbys opisala mnie i moje uczucia:) W młodości rowniez kupno jakiejs rzeczy typu np. gazety Bravo to bylo wydarzenie dnia. Mysle, ze wtedy chlonelo sie swiat calymi zmyslami. Teraz jedynie od czasu do czasu jakis drobny przeblysk z przeszlosci na ulamki sekundy pozwala poczuc sie szczesliwym. Rutyna zycia nas zabija. Bylo o tym nawet w jakiejs piosence.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×