Odpowiedz na ten temat

czy zna ktoras z was kogos kto ma kredyt we frankach??faktycznie sa problemy?

  • gość 2017.06.07 [09:44]
    ze splata ??przeciez mialo sie cos poprawic za nowego rzadu...poprawilo sie tym frankowiczom?
  • gość 2017.06.07 [09:48]
    Rząd, kolokwialnie mówiąc, olał frankowiczów. Naobiecywali i na tym się skończyło.
  • gość 2017.06.07 [09:56]
    tak, znam. to ja. Nie mam problemów ze spłatą, tak samo jak nie miałabym problemów ze spłatą w PLN. Kredyt nie stanowi połowy mojej pensji a jak rata wzrosła to też nie pociągnęła mnie na dno.
    A rząd oczywiście olał frankowiczów, lepiej budować mieszkania za darmo dla biedoty niż zając się tymi, którzy starają się, pracują i będą spłacać kredyt całe życie.
    A przecież nie było projektu zakładającego, że rząd frankowiczom ma coś dać, coś sfinansować. Miał jedynie ustawą nakazać bankom aby zastosowali przynajmniej uczciwe zasady przy rozliczaniu spłat. Frankowicze nigdy nie wyciągali ręki po cudze pieniądze. Nie chcą aby ktokolwiek cokolwiek za nich spłacał. Sami płacą za swoje domy czy mieszkania. Chcą jedynie uczciwego traktowania.
  • gość 2017.06.07 [10:00]
    Mamy kredyt we frankach i tak jak przedmówca nie mamy problemów ze spłatą. Rata nie stanowi 3/4 naszych zarobków, wiem że w wielu przypadkach tak jest. Przemilcze naiwność kredytobiorców.
  • gość 2017.06.07 [10:01]
    Dokładnie - ale ta naiwność kredytobiorców nie ma nic wspólnego z walutą kredytu.
  • gość 2017.06.07 [10:03]
    to dlaczego moja sasiadka mowi ze jest duzy problem bo jak brala kredyt 10 lat temu to miala tyle samo co teraz ma do splaty czyli tak jakby nic nie splacila przez te 10 lat.to katastrofa .
    waszym zdaniem to nie problem ,że 10 lat sie placi na darmo raty?
  • gość 2017.06.07 [10:07]
    Autorka tematu pyta czy ktoś ma problem ze spłatą. Więc odpowiadamy.
    Ty poruszasz inną kwestię- a mianowicie brak możliwości sprzedaży mieszkania z kredytem frankowym bo po 10 latach kredyt jest nadal wyższy niż wartość nieruchomości. Tak, to jest problem i tak, część osób oczekiwała również na pomoc w jego rozwiązaniu w ustawie rządowej. Ale rząd nas olał i tyle.
    W tym kraju najlepiej być patologią, nic nie rozbić i tylko wyciągać rękę po zasiłki i mieszkanie +
  • gość 2017.06.07 [10:14]
    A co rzad ma zrobic? Skoro pomoze frankowiczom, ktorzy tyle czasu korzystali na kredycie we frankach to rozumiem pomoze i tym z kredytem w pln, ktorzy nie placili wtedy tak niskich rat?
  • gość 2017.06.07 [10:20]
    Oczywiście, że osoby zadłużone w PLNach powinny się upomnieć o swoje prawa. W dobie mieszkań + nie widzę sprawiedliwości w traktowaniu obywateli i ich dzieleniu na tych co dostają coś za damo mimo, że się nie starają i tych, co mają zarabiają i nie dostaną nic.
    Pewnie, osoby z kredytami hipotecznymi w PLN również powinny walczyć o sprawiedliwość. Ale, ludzie, dlaczego zamiast walczyć o swoje cała swoją energię tracicie na to, żeby oczerniać tych, co kredyty wzięli w frankach? na co to komu? Skrzyknijcie się, załóżcie swoje stowarzyszenia, napiszcie postulaty, zanieście je do sejmu. Nikt za was tego nie zrobi, a już na pewno nie oczekujcie tego od franowiczów.
  • gość 2017.06.07 [10:32]
    Kazdy powinien brac kredyt w walucie w ktorej zarabia.Nie byloby problemu.
  • gość 2017.06.07 [10:37]
    uwielbiam takie porady w stylu "uważaj bo się przewrócisz" jak już leżę na chodniku. Dzięki za radę, raczej pomóż mi wstać a nie mów, że powinnam patrzeć pod nogi
  • gość 2017.06.07 [10:47]
    Każdy powinien żyć na tyle, na ile go stać a nie na ile stać go na kredyt.
    W Niemczech nie ma tego problemu. We Francji też nie. Mieszkania są droższe niż u nas, do głowy nikomu nie przyszłoby się na nie zapożyczać (zresztą kredyt mieszkaniowy w DE bardzo trudno dostać). Ludzie wynajmują mieszkania i tyle, nie ma w tym nic złego. I nie ma znaczenia, czy to ludzie 20 czy 80 letni.
    Tylko w Polsce postaw się a zastaw się, od buzi bęziesz sobie odejmować, ale mieszkanie kupić musisz. Dzieci z zadłużeniem zostawisz jak ci się noga powinie ale co tam, kredyt musi być.
    Śmiech na sali.
  • gość 2017.06.07 [10:58]
    tyle, że drogi prześmiewco na sali, nie mieszkamy ani w Niemczech, ani we Francji, gdzie są wyższe zarobki a ceny wynajmu niższe.
    Wynajem mieszkania w Polsce kosztuje przynajmniej 1000-2000zł miesięcznie w zależności od miasta. mieszkania socjalne są tylko dla tych, którzy zdolności kredytowej nie mają.
    To wcale nie jest dziwne, że lepiej jest płacić kredyt hipoteczny w niższej racie niż wynajem bo na końcu jednak dostaje się to mieszkanie na własność.
    Ja nie wzięłam kredytu po to, żeby się postawić, bo nie kupiłam sobie luksusowego apartamentu tylko mieszkanie w którym mieszkam. Inaczej mogłabym mieszkać pod mostem.
    Ale widzę, że prześmiewca na sali tak poważne sprawy zna jedynie z teorii, bo w teorii to co piszesz rzeczywiście brzmi racjonalnie. Ale w polskich realiach po prostu nie działa.
  • gość 2017.06.07 [11:12]
    Z tego co mi wiadomo od osoby mieszkającej na stałe w niemczech to oni po prostu maja bardzo drogie opłaty związane z posiadaniem własnego domu. Dodatkowo wynajme nie pochłania najniższej krajowej.
  • gość 2017.06.07 [11:18]
    ot, taka różnica usmiech.gif
  • gość 2017.06.07 [11:19]
    U nas wszystko pochłania najniższą krajową, w Polsce na raty nawet pralkę się kupuje pechowiec.gifpechowiec.gifpechowiec.gif
    Wynajem mieszkania 2-pokojowego na obrzeżach Berlina to koszt 600-1200 euro, w zależności od standardu. Średnie zarobki to ok 2000 euro w średnim sektorze (najniższa krajowa to obecnie 1300 euro). Więc nie piertolcie o tym, że wynajem w Niemczech nie pochłania połowy pensji, bo wy teoretyzujecie, a ja żyję w tych realiach pechowiec.giflapka.gif
  • gość 2017.06.07 [11:21]
    Dokładnie... I to jest właśnie ta różnica w mentalności nas - Polaków ze wschodu od cywilizowanej, zachodniej Europy (czy też np Stanów, w których własnościowe są jedynie domy, ok 70% bo mieszkań nie kupuje tam nikt, jeśli już to dzierżawią albo wynajmują). Polak MUSI MIEĆ. Nawet jak go nie stać. Kwestia mentalności - od takich rzeczy, kończąc na oszczędzaniu.
  • gość 2017.06.07 [11:35]
    NO właśnie- taka jest różnica, w Berlinie wynajem pochłania połowę pensji a w Polsce całą usmiech.gif
    Mnie nie stać na wynajmowanie mieszkania, taniej jest wziąć kredyt
  • gość 2017.06.07 [11:41]
    To zamiast pakować się w kredyt na 30 lat, znajdź lepiej płatną pracę i zainwestuj w studia/szkolenia/kursy/własną firmę. Właśnie o tej mentalności mówię, Ty będziesz bronić swojego stanowiska, bo masz wschodnią (tzn wschodnioeuropejską) mentalność.
  • gość 2017.06.07 [11:45]
    A mi wcale nie jest żal frankowiczów. Kiedy brali kredyty to śmiali się, że ci co biorą w swojej walucie będą płacić dużo, a oni mniej, bo kurs franka taki niski. A później było ups, frank poszybował w górę i uśmiech z twarzy zniknął. I był płacz, że oni teraz muszą płacić więcej. I po co było się tak śmiać z innych? Życie bywa przewrotne.
  • gość 2017.06.07 [11:51]
    oj, chciałabym zobaczyć Twoją pensję, doradco zawodowy usmiech.gif
    Zaiste mentalność to jakaś obleśna, że osoba zamiast płacić min 1200 zł za czyjeś, woli płacić 900 zł za swoje usmiech.gif Okropna mentalność fu fu fu
    Ja nie muszę bronić swojego stanowiska, liczby bronią się same - w naszych warunkach taniej jest wziąć kredyt, po prostu.
  • gość 2017.06.07 [11:55]
    11:51
    WIęc po co jest ten temat?
    smiech.gif
    Skoro macie taniej, to tylko się cieszyć, gratulować wam i nic więcej smiech.gifsmiech.gifsmiech.gifsmiech.gif
    Nie słuchacie mądrzejszych, to macie co macie. I jeszcze obrażeni na cały świat, bo rząd z naszych (tak, z naszych, bo nie z nieba) pieniędzy wam pomagać nie chce. Chybaście oc***eli smiech.gifsmiech.gif
    pechowiec.giflapka.gif ))))
  • gość 2017.06.07 [11:58]
    "Każdy powinien żyć na tyle, na ile go stać a nie na ile stać go na kredyt.
    W Niemczech nie ma tego problemu. We Francji też nie. Mieszkania są droższe niż u nas, do głowy nikomu nie przyszłoby się na nie zapożyczać..."
    No popatrz, a ja juz kredyt na drugie mieszkanie wzialam ... chyba w innej Francji mieszkam oczko.gifsmiech.gif
  • gość 2017.06.07 [12:00]
    ten temat jest po to, żeby odpowiedzieć autorce na pytanie - ALE trzeba przeczytać BARDZO POLECAM CZYTANIE usmiech.gif
    ja się nie żalę, pisałam wyżej, że mi nie brakuje na ratę. Pojawiły się kolejne pytania, zarzuty, nienawiść, grzecznie odpowiadam.
    Po szkodzie to każdy jest mądry, moja droga, trzeba było to przewidzieć przez 2008 - wtedy byłabyś mądra, teraz mądrzyć się może w ten sposób nawet uczeń szkoły specjalnej.
    I z jakich twoich pieniędzy? Znasz jakiekolwiek założenia jakiejkolwiek ustawy dot. frankowiczów? Widać, że nie, bo o jakichś pieniądzach, które miałyby być wyłożone na pomoc frankowiczom nie było mowy. Chodziło jedynie o ustawy regulujące rozliczanie kredytów frankowych.
    A zatem, najpierw poczytać (znów się przydaje ta umiejętność) a potem pisać.
    pozdrawiam
  • gość 2017.06.08 [09:03]
    "Kredyty "frankowe" - istota przekrętu
    Mam wrażenie, że często kręcimy się blisko istoty problemu a zarazem przekrętu jakim są owe "kredyty frankowe" jednak nie skupiamy się na meritum. Bardzo prawdopodobne, że pewna część amatorów ale i znawców problemu "kredytów frankowych" dostrzegła owo meritum przekrętu, jednak publikacji na ten temat wciąż jest za mało.
    Największym a zarazem najbardziej brzemiennym w skutkach dla "frankowiczów" kłamstwem banków jest bajka, że udzieliły kredytów we franku szwajcarskim a teraz rzecz jasna oczekują zwrotu tychże (wirtualnych) franków.
    Wydaje się, iż aktualnie dla większości z "upolowanych" kredytobiorców nie jest już tajemnicą ani niczym odkrywczym fakt, że udzielone przez banki kredyty nazywane powszechnie "frankowymi, we franku" są de facto kredytami złotówkowymi odnoszonymi do kursu waluty szwajcarskiej lub poprawniej mówiąc waloryzowane kursem waluty szwajcarskiej (kredyty indeksowane walutą CHF, kredyty denominowane w walucie CHF). W zasadzie pośród nich nie występują kredyty, które zgodnie z prawem ale i stanem faktycznym zostały rzeczywiście udzielone (wypłacone) we franku szwajcarskim.
    Jednak zadziwiającym jest fakt, że są jeszcze takie banki, które z uporem maniaka zaklinają rzeczywistość i brną w ślepy zaułek, wmawiając wszystkim dookoła, iż udzieliły kredytów w walucie CHF. Pomimo, iż wszystkie fakty, włącznie z niektórymi odpowiedziami tychże banków jednoznacznie obnażają prawdę, iż mowa jest o kredytach złotówkowych.
    Na potrzeby udowodnienia rzeczy niemożliwych (gdyż nie miały one miejsca w rzeczywistości) banki te, a w zasadzie wynajęci przez banki prawnicy, tworzą pokrętne interpretacje prostych i jasnych przepisów prawa. Interpretacje te w odpowiedziach na reklamacje, prawnicy banków miksują w sposób dowolny, w zależności od rodzaju i sposobu zakwestionowania przez Kredytobiorców podstaw prawnych umowy "kredytu frankowego". Równie częstą praktyką banków jest stosowanie strategii "kopiuj, wklej". Banki bardzo często wysyłają Kredytobiorcom odpowiedzi zupełnie nie związane z treścią i meritum złożonych przez Kredytobiorców reklamacji. Odpowiadają na pytania, których Kredytobiorcy nie zadali, jednocześnie ignorując te zagadnienia zawarte w reklamacjach, które mogą obnażyć prawdę i postawić bank w złym świetle. Wydaje się to praktyką nielogiczną, nierozsądną, krótkowzroczną i prowadzącą donikąd. Jednakże taki stan rzeczy mamy właśnie teraz. Zapewne będzie się on pogłębiał zważywszy na fakt coraz liczniej budzących się kredytobiorców, do których zaczyna docierać, że zostali przez bank oszukani. Taką taktykę przyjęły banki, prawdopodobnie celem odwleczenia w czasie momentu, kiedy to będzie już powszechnie wiadomo, że mamy do czynienia z umowami nieważnymi w całości i nie wymagającymi spłaty fikcyjnego zadłużenia.
    Banki w wyliczeniach wysokości miesięcznej raty oraz wysokości bieżącego zadłużenia Kredytobiorcy wywróciły rzeczywistość do góry nogami lub jak kto woli, wyliczają te raty i saldo zadłużenia w dokładnie odwrotny sposób niż mają obowiązek to czynić zgodnie ze stanem faktycznym specyfiki omawianych "kredytów"
    Stąd właśnie powstałe, powszechnie otaczające nas absurdy polegające na tym, iż kapitał kredytów spłacanych przez Kredytobiorców nie maleje z upływem czasu lecz rośnie w czasie. Kredytobiorcy ale na całe szczęście coraz liczniej także Sądy intuicyjnie czują, że coś jest nie tak z tymi kredytami. Przecież nie na tym polega kredyt, że wraz z upływem czasu, przy regularnej spłacie, spłacany kapitał nie maleje a wręcz odwrotnie, rośnie.
    Coraz częściej Sądy po rozłożeniu tychże umów "kredytów frankowych" na czynniki pierwsze, po wnikliwej ich analizie wspartej opiniami ekspertów czy też istotnymi poglądami UOKiK lub Rzecznika Finansowego, wydają jedyny rozsądny wyrok, a mianowicie stwierdzają, że umowa w takiej postaci jest nieważna w całości.
    Przykład, który pomoże zrozumieć istotę przekrętu:
    Kredytobiorca w styczniu 2008 r. pożyczył od Banku kwotę 100 000 PLN, taką fizycznie kwotę bank oddał do dyspozycji (wypłacił) Kredytobiorcy. Ponieważ na tamtym etapie bank wmówił Kredytobiorcy, że pożyczył mu franki szwajcarskie, bank zapisał w umowie jako kwotę udzielonego kredytu 50 000 CHF (przyjmijmy dla wygody kurs przeliczenia przy wypłacie 1 PLN = 2 CHF)
    Faktycznie bank wyliczył jaką kwotę franków szwajcarskich stanowi w dniu wypłaty kredytu, wypłacana kwota złotych polskich. Bank nie miał żadnego prawa zapisać w Umowie, iż przeliczona równowartość franków szwajcarskich stanowi kwotę zobowiązania (kredytu)
    Zgodnie z jedyną legalną, ustawową definicją Umowy kredytu zawartą w Art. 69 pkt. 1 Ustawy Prawo bankowe, kredytobiorca ma obowiązek zwrotu kwoty wykorzystanego kapitału, plus odsetki od wykorzystanego kapitału, plus marża.
    Bank oddał do dyspozycji Kredytobiorcy kwotę 100 000 PLN i do zwrotu tej kwoty złotych polskich zobowiązany jest Kredytobiorca plus odsetki od tej kwoty, plus marża
    Natomiast wyliczona kwota 50 000 CHF stanowi jedynie równowartość (co najistotniejsze, na dzień wypłaty kredytu) wyrażoną w walucie CHF oddanej do dyspozycji Kredytobiorców kwoty 100 000 PLN.
    Tak więc jeśli postanowienia umowy dodatkowo określają, iż kredyt zostanie wypłacony w złotych polskich natomiast spłata nastąpi we franku szwajcarskim (czyli to co banki podkreślają w odpowiedziach na reklamacje, że jest to prawem dopuszczalne na zasadzie swobody umów zawartej w art 353.1 k.c. "ułożenie stosunku prawnego w taki sposób, że strony ustalą w umowie inną walutę zobowiązania i inną walutę wykonania zobowiązania") to zgodnie z treścią przywołanej ustawowej definicji Umowy kredytu zawartej w Art. 69 pkt. 1 Ustawy Prawo bankowe, Kredytobiorca w tym przypadku ma obowiązek zwrotu równowartości 100 000 PLN we frankach szwajcarskich (czyli taką sumę franków szwajcarskich, która finalnie po spłacie kredytu da kwotę 100 000 PLN) + odsetki + prowizja lub nominalnie kwotę 100 000 PLN + odsetki + prowizja
    Nie odwrotnie jak z premedytacją narzucają to banki (przykład w poniższym fragmencie "wywodów naukowych" mBanku)
    Jak wiadomo wartość (kurs) waluty obcej jest zmienna w czasie. Co przy przyjęciu, iż kwota CHF zapisana w umowie jako kwota kredytu, a faktycznie stanowiąca w dniu wypłaty kredytu jedynie równowartość wypłaconych złotówek, jest kwotą udzielonego kredytu powoduje właśnie powstanie absurdu wzrostu kwoty kapitału do spłaty.
    W tym przypadku frank szwajcarski stanowi jedynie formę miernika wartości złotówki w czasie. Nie stanowi on i nie może stanowić pierwotnej kwoty zobowiązania, gdyż kredyt nie został w tej walucie oddany do dyspozycji Kredytobiorcy (wypłacony).
    Kwota spłacanego kapitału nie może wzrastać w czasie, musi ulegać pomniejszeniu wraz z wpływem do banku kolejnych rat spłaty. Tę oczywistą oczywistość, która wydaje się być czymś naturalnym, banki swoimi "kredytami frankowymi" wywróciły do góry nogami.
    Właśnie tą nieprawidłowość potwierdzają Sądy unieważniające umowy "kredytów frankowych", pośrednio dochodząc do powyższej konkluzji na bazie swojej własnej analizy zaskarżonych Umów kredytowych, udających walutowe.
    Trudno w tym miejscu nie pokusić się o pytanie gdzie w tym czasie jest Prokuratura??? Wydaje się, że swoje śledztwo w sprawie "kredytów frankowych" Prokuratura będzie prowadzić w nieskończoność. Mimo, iż pokrzywdzeni Kredytobiorcy ale również i Sądy w swoich wyrokach unieważniających owe umowy dają Prokuraturze niepodważalne dowody na dopuszczeniu się przez banki najzwyklejszego w świecie oszustwa, z tym, że na gigantyczną skalę i równie gigantyczną kwotę sięgającą lub przekraczającą wg różnych szacunków 100 miliardów złotych polskich!"
  • gość 2017.06.08 [17:20]
    Bzdury, bzdury, bzdury usmiech.gif
    A w umowie nie bylo zapisu o zmiennej stopie procentowej zaleznej od Wibor ?
    Frankowicze brali kredyt w CHF i kropka ! Jakby chcieli to bank musialby im wyplacic kredyt w tych nominalach. Zdazyla sie taka sytuacja usmiech.gif
    Wizoles 20 tysiecy CHF oddajesz je + % i tyle ! A ze w po 10 latach, mimo spalty , kurs sie zmienil .. A kogo to obchodzi ?
    Chcesz kupuj w kantorze CHF i wplacaj na konto kredytowe, bedziesz miec poczucie, ze placisz faktycznie w CHF jezyk.gif
    Ja osobiscie mam kredyt hipoteczny w Euro i.. doskonale wiedzialam co biore usmiech.gif
    jak bralam kredyt euro bylo 4,90.. Dzis kazdy wie ile kosztuje. Gdybym na dzien dzisiejszy chciala splacici caly kredyt to owszem zaplacilabym mniej , jesli przeliczalabym zlotowki na euro , po dzisiejszym kurskie.
    Ale ja zarabiam i place w euro..
    Nikogo nie obchodzi jaki jest kurs euro dzisiaj, musialabym oddac te 20 tys. euro, a nie ok. 84 tysiecy zlotych !!
    Rownie dobrze moglabym odziedziczyc dolary amerykanskie i pojsc z nimi do banku by splacici kredyt. Kogo obchodzi jaki jest kurs franka do dolara ? Banku na pewno nie.. Mam kredyt w CHF i takiej waluty oczekuj****nk do splaty, a nie innej i placz, ze kurs za wysoki..
    Frankowicze robia podstawowy blad , ze przeliczaja wszystko na zlotowki. Nie brali kredytu w zlotowkach, wiec niech nie zadaja rozliczen po kurskie zlotego !!
  • gość 2017.06.19 [21:10]
    Mój brat cioteczny ma kredyt w walucie i rzeczywiście nie jest zachwycony. Dał się wpuścić w maliny ja wielu. Sam teraz obniża koszty poprzez tańszy zakup waluty, już nie w banku a na platformie Amronet.
  • gość 2017.06.21 [11:34]
    W kwestii frankowych kredytów rząd nic nie zrobi - poszukajcie sobie Moi Drodzy wypowiedzi Prezesa Kaczyńskiego... Sam powiedział że trzeba w sądach walczyć a ustawa spredowa to jest pic na wodę - tzw. fotomontaż. Polecam Wam wrocławską kancelarię Primus, zadzwoniłam do nich i mi bardzo pomogli. Sprawdzili umowę, znaleźli abuzywne klauzule, te niedozwolone i podjęli się sprawy. Niedługo trafi na wokandę. Dla wszystkich zainteresowanych podaje nr Pana Mazura, który przyjał moją sprawę - 530 731 501. Walczcie bo warto, banki przegrywają w sądach!
  • marekCz 2017.08.06 [21:54]
    Moja bratowa spłaca dom w CHF. Miała kłopot bo drastyczna zmiana kursu waluty oznaczała wyższe raty i cały czar mega fajnej oferty zniknął. Dopiero gdy zaczęła wymieniać poza bankiem ustabilizowała sytuację. Wiem,że teraz wymianę planuje z wyprzedzeniem i przez Gieldawalut.com kupuje franki, widziałem kursy na tej platformie i rzeczywiście bank ma za drogo .
  • oligattoor 2017.09.13 [22:21]
    Na tańsze franki można też liczyć w Pluskanto.pl. Kursy wszystkich najważniejszych walut są bardzo korzystne.
  • gość 2017.09.14 [08:37]
    70% bo mieszkań nie kupuje tam nikt, jeśli już to dzierżawią albo wynajmują
    xx
    a od kogo wynajmują, czy aby nie od włascicieli tego mieszkania, którzy je kiedyś KUPILI???

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...