Odpowiedz na ten temat

Stan duszy, kiedy mysli o smierci daja uczucie ulgi...

  • gość 2017.06.19 [18:04]
    Hej, zapewne wielu z Was pomysli, ze o to kolejny przewrazliwiony koles wylewa swoje zale na forum. Szczerze, mam gdzies co pomyslicie. Bo wierze, ze moze moj temat przeczyta osoba czujaca to co ja, w tym samy stanie duszy..Moze podpowie mi jak przetrwac, czy jest wyjscie z tej otchlani..A moze po prostu poczuje sie lepiej wiedzac, ze ktos zagubil sie w mrokach depresji jak ona..Nie jestem tu czesty gosciem, mam 27 lat, niebieskie oczy, szczupla sylwetke, ponad 190 cm wzrostu, i od 7 lat choruje na nowotwor. Nie jest on medycznie sprecyzowany.. Ja go nazywam rakiem duszy..Depresja..Tak samo niszczacy i czesto smiertelny jak inne nowotwory..Pisze tu osoba, ktora od dziecka zyje w pietnie szpetnej twarzy..Mam swiadomosc, ze jestem naprawde brzydki.. Geny..Zwykly pech..Powiecie-zadbaj o siebie..Staram sie..Ale odkad siegam pamiecia, zawsze musialem walczyc o akceptacje grupy, jakaby ona nie byla..I na ogol zawsze bylem tylko 5 kolem u wozu..Gorszym, bo brzydkim..Niewartosciowym, obciachowym potworem, ktory zyjac w swiecie ciaglych bolesnych komentarzy nauczyl sie zbudowac wokol siebie mur zgorzknialosci, czyli na wszelki wypadek pokazuje sie jako nieprzyjemna, oschla osoba, zanim inni zdaza mnie zranic..Mur obronny.. Lecz osoby, ktore pozwolily bym pokazal im prawdziwego siebie, wiedza ze jestem nieglupia osoba o zbyt wrazliwym wnetrzu..Zawsze staram sie pomoc , jesli moge, bardzo szanuje kobiety, choc to od nich naogol slyszalem najgorsze komentarze..Slowa, ktore ranily do glebi serca..Ktore dawaly tyle lez..Bo czy sprawiedliwe jest slyszec o sobie komentarz w stylu-Boze, ale wstretny,- od dziewczyn, ktore mijasz na ulicy, za to tylko, ze przeszedlem obok nich?Kara za to, ze nie skonczylem z soba..Ze musza znosic moj widok..Ale my, brzydale, tez mamy uczucia..Wszyscy mysla, ze tych komentarzy nie slyszymy..Albo, ze to nic takiego, przeciez to tylko slowa..Slowa potrafia zabic..Nie tylko marzenia..Od zawsze bylem beznadziejnym romantykiem, wierzacym, ze kazdy zasluguje na milosc, ze tylko dla niej warto zyc, dla tej drugiej osoby, warto marzyc, snic, walczyc z calym zlem swiata..Dzis wiem napewno, ze ja nie poznam smaku milosci..Nawet przyjazni..Nie zasluguje..Nigdy nie zaslugiwalem..Banal?Moze..Kto jest pierwsza linia milosci, jaka powinnismy dostac po narodzeniu?Rodzice, oczywiscie..Pewnie nieraz slyszeliscie od mamy, taty, jak bardzo Was kochaja..A czy ktores z Was bedac 10 letnimdzieckiem slyszalo od swego ojca, ze was zabije?Drzalo na widok jego zacisnietej piesci?Slyszeliscie ze jestescie szmata, j*****m bekartem, smieciem,ktorego sie nienawidzi? Przezyliscie pieklo awantur pijanego ojca, lzy matki, ktora krzyczy, ze sie powiesi, lzy nic nierozumiejacej mlodszej siostry, obudzonej przeklenstwami ojca?Jesli nie, to szczesciarze z Was..Wiec, gdy od osob, ktore powinny Wam dac milosc, poczucie bezpieczenstwa, Waszej wartosci, otrzymujecie kopniaki, macie zbyt wrazliwa dusze, macie brzydka twarz przez co od zawsze daje sie Wam odczuc, ze jestescie gordi, droga ku depresji jest krotka..Wiem,zalosne..Brzydal sie zakochal..Wiedzialem,nie mam szans..Ale gdy druga strona daje Wam nadzieje a pozniej kaze spadac...gdy macie zlamane serce a jedyna Wasza przyjaciolka jest poduszka, do ktorej placzecie nocami, gdy chesz sie przed kims wyzalic ale nie masz do kogo..Wiesz ze Twe zycie jest zalosna farsa..A mysli o smierci daja wam nadzieje .Na co?Ze cos sie zmieni, ze moze po tamtej stronie nie bedziesz tym szpetnym potworem, ze bedziesz zaslugiwal na milosc i szczescie jak kazdy..A w najgorszym razie, jesli po smierci jest tylko pustka, masz nadzieje, ze wiecej nie bedziesz plakac..Nieudana proba samobojcza, blizny, ktore sa mi blizsze niz ludzie..Depresja, kazdy dzien w smutku, tym najgorszym, wewnetrznym.Zabawne, ze gdy zaczalem wyjezdzac za granice do pracy, kazda osoba, ktora lepiej poznalem, moglem zaufac, dowiedziawszy sie ze mam depresje,myslala ze zartuje. -Ty? Przeciez jestes wygadany, lubisz zartowac..Szok..Umiejetnosc ubierania maski to umiejetnosc ukrywania bolu..Bo lzy musze wylewac w samotnosci..Kogo moga obchodzic lzy brzydala?Czy moge byc az takim narcyzem, by zwierzac sie komus ze swego bolu, zabierajac tej osobie jej wlasny czas?Maski sa lepsze..Bedac malym chlopcem, musialem szybko nauczyc sie sztuki klamstwa.Jesli np cos zepsujecie, naogol niechcacy, poza reprymenda ze strony rodzicow nic zlego Was nie spotka.U mnie przyznanie sie konczylo sie godzinami wyzwisk, ewentualnie nocowaniem w zimnym korytarzu.Od dziecka musialem umiec klamac, by ominely mnie kolejne wyzwiska..Jestem w tym swietny..Kiedys nawet udalo mi sie oklamac samego siebie..Wmawialem sobie, ze wkoncu ktos doceni moje wnetrze, zobaczy za ta szpetna powierzchownoscia wrazliwego, dobrego chlopaka, ktory chce tylko kochac, szczerze i prawdziwie..Dzis juz nie potrafie az tak sam siebie oszukiwac..
    Na koniec, jesli moj temat Was nudzil, to przepraszam..Doszedlem do momentu, ze powoli zaczynam wariowac.Boje sie wychodzic z mieszkania, boje sie przechodzic ulica kolo dziewczyn, isc do sklepu, apteki, na mecz..Boje sie tych spojrzen i slow, ktore zrania mnie doglebnie..Nuria Monfort, postac z "Cienia Wiatru" Zafona, powiedziala, ze sa wiezienia gorsze od slow..Miala racje..Wiezienie mroku wlasnej duszy..Wiezienie depresji..Wiezienie samotnosci..Cokolwiek bys nie zrobil, jakbys sie nie staral byc milym i dobrym dla innych, i tak bedziesz brzydalem-kims gorszym..tylko mysli o smierci, ktore wrocily na nowo, dodaja otuchy..Bo przeciez wystarczy jedna decyzja..i ten caly koszmar po prostu minie..Koncze slowami wprost z "Nostalgii Aniola"- zycze Wam pieknego i dlugiego zycia.
  • gość 2017.06.19 [18:14]
    Woody Allen... i tysiące innych może nie urodziwi ale jak cudownych...
    Leczysz depresje czy czekasz aż Cie stres wykończy?
  • gość 2017.06.19 [19:43]
    Wobec tego co tutaj opisałeś muszę powiedzieć, że Ty nie jesteś słaby. Ludzie zmagający się z depresją są słabi psychicznie, zagubieni, wtuleni w swój własny kąt i nie pokazujący się ludziom na oczy. Ty Jesteś silny, a nawet bardzo silny psychicznie. To co Cię spotkało w dzieciństwie ma wpływ na myślenie w Twojej podświadomości. Sam piszesz, że walczyłeś by nie być tym najgorszym, słabi nie walczą. Piszesz, że pracowałeś za granicą, i nikt nie wierzył, że masz depresję. Uważam, że jej jednak nie masz. To Twoja podświadomość karze Ci tak myśleć , by Cię osłabić. Ponieważ to lubi jak ją osłabiają, bo przecież była osłabiana od dzieciństwa. Twoim rakiem jest nie depresja, a własna podświadomość, z którą powinieneś walczyć. To ona Cię chce osłabić. Musisz jej się przeciwstawić. Jeżeli każe Ci płakać do poduszki, odrzuć to, powiedź jej na głos, że nie będzie tak jak ona chce, na przekór jej wprowadzaj śmiech. Depresja to inaczej choroba duszy, lekiem na tę chorobę jest oczyszczenie duszy. Oczyszczenie duszy dokonuje się przez częstą spowiedź i przyjmowanie Sakramentu. Dokonaj rozeznania, co powinieneś leczyć, czy swoją podświadomość czy duszę. Dwie drogi do uzdrowienia i każda inna.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...