Obrona w Polsce to formalność, taki relikt przeszłości. Chwalenie się, że napisanie pracy zajęło tydzień to akurat samozaoranie, szczególnie w przypadku tak złożonego zagadnienia, o którym ona podobno pisała. Chciałabym przeczytać jej rozdział metodologiczny, to byłoby dla mnie fajne Nie ma co się oszukiwać, ON traktuje się z taryfą ulgową, już nawet nie mówiąc o tym, że to były studia zaoczne, a ona nawet tych nie potrafiła zaliczyć w terminie.
Takie podejście to chyba największa patologia, trochę jak chytra baba z Radomia, nie potrzebuję, ale wezmę, bo mi się należy. Państwo zapłaciło za jej naukę i wydało na rynek pracy bezużyteczną osobę, która to samo mogłaby robić bez studiów. Tak się dzieje często, ale ona dodatkowo podkreśla, że poszła na studia z pasji i rozważa pójście na kolejne. Po co? Ja nie chcę za to płacić ze swojej kieszeni