Jestem z facetem powiedzmy pol roku...KOCHAM go bardzo, ale... wlasnie...cholerne ALE sie pojawia. Może szukam dziury w całym, nie wiem... jest sporo rzeczy, które mi w nim przeszkadza...
Pracujemy razem... w pracy traktuje mnie jak koleżankę, ciężko mu na maila cholernego odpisać...wiec nawet już przestałam...
Niby widujemy się codziennie, ale...tylko w pracy. Co drugi weekend niestety są studia...
Kiedy on się do mnie nie odzywa,to jest si..kiedy ja cicho siedze (specjalnie), to juz jego zdaniem obrazam sie nie wiadomo o co...i wtedy pisze, gdzie jestem, co jest itp.On a prawo sie martwic, ja nie...
Ma do mnie pretensje,ze rzadko mu mowie ze go kocham, a on nigdy mi tego nie powiedzial pierwszy...zawsze byla to odpowiedz na moje \"wyznanie\"...
Nawet nigdy od niego komplementu nie uslyszalam...
I wiele innych rzeczy jest, o ktorych nawet nie chce mi sie pisac...
Moze to banalne co wyzej napisalam, ale...mam pytanko do facetow...dlaczego, kiedy staracie sie o wzgledy dziewczyn,to gwiazdke z nieba potraficie zdobyc...a kiedy ona jest juz \"wasza\", to...juz starac sie o nia nie trzeba?