Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kanda

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez kanda

  1. Zajrzałam dzisiaj, myślę że minęło chyba pół roku albo więcej jak czytałam Wasze wpisy. U mnie zmiany, jak to w życiu które nieustannie toczy się obok nas, bez względu na to co przeżywamy. Moja córcia skończyła studia a syn ożenił się i zamieszkał z żoną. Cieszę się szczęściem i sukcesami dzieci, jest to naprawdę bardzo wielka radość. Niestety, mój mąż nie doczekał tego i nie mam z kim dzielić tych radości. Po tych kilku latach nauczyłam się juz żyć sama, bół i tęsknota stały się mniejsze. Wracam już bez sztyletu w sercu do zdjęć i wspomnień. Wokół mnie jednak stopniowo robi się coraz większa pustka.... Nie tak wyobrażałam sobie dojrzałe życie gdy dorosłe dzieci mają już swoje sprawy... .. dla nas miał to być piękny spacer dwojga ludzi trzymających się za ręce. Przeżylismy razem równo 30 lat, ktoś powie aż 30! a dla mnie to była chwilka, bardzo krótka....Tak jednak musi być, nic nie zależy od nas i naszych planów. Pozdrawiam nowych i starszych forumowiczów: sisi39, nora05, Marina2, zagubiona906,Smutna Ewa, mirek2222, joannaws1, Qbulka :) Trzymajcie się Kochani!
  2. Witaj Qbulka! Znam też dobrze tę ciszę w domu gdy zostaję sama. Ty masz psy do towarzystwa a ja mam obok czarnego kota. Czy to już tak będzie zawsze ? Zastanawiam się nad tym czasem gdy jest mi smutno, lecz jednocześnie myślę i dobrze wiem , że nikt tak na prawdę, nie może wypełnić mojego życia. Nikt nigdy nie zajmie tego pustego miejsca jakie zostawił po sobie mój Mąż. Dla nikogo nigdy nie będę tak ważna jak byłam dla Niego. Kogo mogę obchodzić ja, moje dorosłe dzieci, nasze sprawy, relacje.... Kto z zewnątrz mógłby to wszystko zrozumieć i chcieć w tym zaistnieć z takim oddaniem jak było to między mną i moim Mężem? Nie ma takiej siły, która pozwoliłaby na stworzenie nowego związku pełnego, prawdziwego bo przecież z nikim innym nie przeżyłam tych wszystkich szczęśliwych lat. Po ośmiu latach wdowiego życia, został we mnie już tylko smutek i ciągła, tłumiona tęsknota .....żadnych marzeń, niewiele planów, drobne radości ....... i czarny kot na kolanach ale też tylko wówczas gdy sam tego zechce. Śpij dobrze Qbulka.
  3. Jestem tu z Wami cały czas, zaglądam nie co dzień, ale jednak! (ostatnio napisałam pod nickiem ...gdyby nie mąż i dzieci...). W niebo patrzyłam też, lecz u mnie było ono jeszcze zupełnie jasne, bezchmurne z jaskrawym, grubym rogalem księżyca. Nie nastroiło mnie to jakoś szczególnie, ale świadomość, że patrzycie również i nasze podobne myśli biegną w tym samym kierunku zrobiły swoje. To było jakby wspieranie się bez słów bliskich sobie ludzi.Trzymajcie się Nora, Marina, Sisi, Qbulka, Leeenka, Joannaws, Odchodząca, Alicja, Smutna, Zagubiona906 a Samotnemu i tym którzy na urlopach życzę udanego wypoczynku.
  4. Jak zwykle żałoba i smutek nie są nadrzędne. Ktoś specjalnie tu zagląda żeby namieszać, obrzucić błotem , mówiąc trywialnie - "zrobić sobie dobrze" ! A potem idzie spokojnie spać bo mu ulżyło! Żałosne i nędzne gdy nie ma się szacunku do żadnych świętości! Po co była ta zaczepna uwaga do Mariny, gdy odpowiedż już zawarto w stwierdzeniu :"powtarzasz się kobieto, piszesz ciągle to samo, nic nie wnosisz nowego, chyba, że to ci przynosi ulgę, w twoich problemach" Czyż nie po to jest to forum, aby pisać i żeby przynosiło ulgę w wiadomych problemach? Swoją uszczypliwością sprowokowałaś tylko następną "elegancką" odpowiedż z wyzwiskiem pod swoim adresem. Czy naprawdę o to chodzi?
  5. Qbulka, nie zrozum mnie żle. Nie chciałam Tobie ani nikomu, niczego nietaktownie wytykać. Po prostu zaglądam tutaj jak do znajomych, czytam kiedy jest mi żle i strasznie smutno (miałam już nie pisać i nie zaglądać). To jest jednak jak magnes i stanowi namiastkę rozmowy z kimś bliskim kogo rozumiem. Tak jak napisałam, płaczę z Wami i wcale nie przeszkadzają mi literówki. Działają tylko na wyobrażnię bo wiem z jakim bólem i poczuciu doznanej krzywdy opisuje się swoje przeżycia. Mimo upływu czasu, wciąż jestem z Wami myślami i sercem. Pozdrawiam / Qbulka, sisi39, pytająca 32, zagubiona906, Nora, Marina, byłam szczęśliwa oraz inne dawne i nowe osoby które się tu pojawiają.
  6. Pozdrawiam serdecznie chociaż poświątecznie starsze i młodsze towarzyszki niedoli. Bardzo dawno nie pisałam tutaj, choć jeszcze zaglądam od czasu do czasu. Dziś sprowokowała mnie do zabrania głosu wypowiedż sisi39 :) Chyba nie uraziłam Cię pisząc to co czuję, chociaż wiem jak bardzo jesteśmy czuli na słowa. Prawda, że nie tak łatwo oddalić się z tego forum, już nie wracać i nie pisać? Po dłuższej lub krótszej przerwie zaglądamy aby znależć jeszcze coś dla siebie czego do tej pory nie odkryłyśmy, nie przemyślałyśmy. Czasem czyjeś słowa zawierają jakąś mądrość, wskazówkę której właśnie w tym momencie nam potrzeba. Dziękuję Wszystkim bo naprawdę bardzo wiele stąd wyniosłam i pomagało mi to przetrwać ten najgorszy dla mnie czas. Pozdrawiam sisi39, Marina 2, Nora05, Isami, byłam szczęśliwa, helmutt55, I.T.28, Qbulka, Alicja_25 i inne które były wcześniej a także nowe które się ciągle pojawiają .
  7. Witam! Taki ponury, deszczowy dziś dzień i nastraja bardzo pesymistycznie. Siedzę w domu sama, już po obiedzie i innych ważnych obowiązkach. Co można w takie popołudnie robić? Moje dzieci poza domem mają swoje ważne sprawy - są przecież dorosłe. Z pokoju dobiega tykanie zegara. Jakże byłoby miło usiąść z książką i poczytać spokojnie coś ciekawego! Tak bywało kiedyś, kiedy obok siadywał ze mną mój Mąż. Byliśmy z sobą i dla siebie! Nawet bez słów czuliśmy swoją obecność która dawała szczęście, bezpieczeństwo i tyle ciepłych uczuć. A teraz co ? Tylko wspomnienia i pustka, przerazliwie nieznośna pustka przepełniona tęsknotą. Już nigdy nie doświadczę tego co kiedyś było tak oczywiste że nawet nie myślało się o tym jak o czymś wyjątkowym. Tak brakuje teraz uścisku jego ciepłej dłoni, spojrzenia kochanych oczu, uśmiechu i pewności że wszystko jest tak jak być powinno..... Trzymajcie się dzielnie, bo przecież wiem że czujecie podobnie bez względu na to kogo opłakujecie i za kim tęsknicie. Pozdrawiam
  8. Witam po długim czasie niepisania. Czasem zaglądam, czytam lecz się nie odzywam. Wczoraj napisałam na pomarańczowo - "zawsze jest za wcześnie"- pod wpływem Waszych wypowiedzi. Moja żałoba jest już długa i czasem jest mi wstyd, że jeszcze tak do końca nie uporałam się z nią.Wprawdzie nie ma określonego na to czasu lecz usłyszałam kiedyś o "dziwaczce która rozpaczała latami po śmierci męża". Powiedział mi to szwagier i przestrzegł żebym nie stała się taką wiecznie tęskniącą wdową. Na zewnątrz wszystko ze mną w porządku i nikomu nie przyjdzie do głowy, że jeszcze płaczę i tęsknię. Tutaj mogę się do tego przyznać, podczytuję, wzruszam się, współczuję innym i wiem, że znacie też moje emocje.Wiele osób już stąd odeszło bo być może poradzili sobie lepiej niż inni i nie chcą się już "dołować" na smutnym forum. Za oknem świeci piękne słońce jakby zapraszało do życia i radości, może czasem wbrew temu co dzieje się w naszych sercach. Jesteśmy na innym etapie swojego życia gdzie też jest pięknie, tylko musimy się w tym jakoś odnależć. Pozdrawiam.
  9. Pisać każdy może to fakt! Czasem jednak lepiej byłoby żeby sobie śpiewał, jak to było w pierwowzorze i najlepiej nie przy ludziach! Nikt nie musiałby przynajmniej ani słuchać ani czytać! Żeby pisać i to na forum a jeszcze w temacie żałoby, trzeba mieć dużo kultury, taktu a także chcieć się podzielić swoim doświadczeniem z osobami mającymi ten sam problem. A tu jak widać zbiegło się jakieś szemrane towarzystwo i sypie na lewo i prawo głupotą i wulgaryzmami. Zupełnie nie wie skąd i po co się tu znalazło, bo ani żałoba ani dobry obyczaj ich nie dotyczy. Tak dla zasady postanowiły przeszkadzać i kpić sobie ze wszystkich i wszystkiego. Nie mają zupełnie nic do powiedzenia a oczekują od innych jakiejś dyskusji ( nie wiedzą pewnie nawet na jaki temat???) Nie wiem dlaczego mam skojarzenie - są tutaj jak cmentarne hieny! PS. Pozdrawiam Wszystkich Życzliwych których tu spotykałam gdy było mi to tak potrzebne. Bardzo wiele wyniosłam stąd dobrego a moje wpisy może też były dla kogoś ważne.
  10. głuptula/Trzymają nas w pionie bliscy którzy są obok.Nasze dzieci o które musimy się troszczyć i nie zatruwać im życia naszymi smutkami. Wiemy ,staramy się ale nie zawsze wychodzi to dobrze i odbija się również na naszym zdrowiu. Relacji z osobą którą straciliśmy, nie da się odtworzyć gdzie indziej czy z kimś innym.Ciągle chyba będziemy tęsknić,wspominać porównywać.... krótkie wspomnienie/ Tak myślimy wszyscy mając naszych bliskich obok siebie ,oni są z nami jakby na zawsze. Nie ma takich myśli,że moglibyśmy nagle zostać bez nich.Może kiedyś,gdzieś tam ...ale tak na prawdę nie dopuszczamy do siebie takiej możliwości.Dlatego tak wielkim szokiem jest ich śmierć. Bez nich nie ma już tego samego życia. Pozdrawiam
  11. dla każdego/ bardzo trafnie wyraziłaś swoje odczucia,przemyślenia a okazuje się ,że dotyczy to także nas wszystkich. Tak jest ,że trauma śmierci osoby bliskiej dotyka nas w ten sam sposób.Wszyscy również nie możemy pojąć ogromu i sensu krzywdy jaka nas spotkała. Jakże by było dobrze znać odpowiedż na pytanie postawione w tytule topiku...... ziutella/ zacytowałaś mój wcześniejszy wpis.Pozdrawiam
  12. Z kim kto i o czym tutaj rozmawia ? Do powyżej,do do powyżej,w drodze ,to nie wirus,do to nie wirus,do do to nie wirus.....kto się w tym połapie? Nic dziwnego ,że trudno się wzajemnie zrozumieć. A tak po prawdzie zdaje mi się ,że niektóre nie są zainteresowane tematem żałoby tylko chcą mieszać. Bawią się tym ! Człowiek pogrążony w smutku szuka raczej spokoju a nie szarpaniny.
  13. Stare wdowy były kiedyś szczęśliwe i nie można pisać ,że nie miały kiedyś swojego życia tylko kręciły się wokół swojego męża,dzieci,domu który wspólnie stworzyli - czy to nie tak powinno być ??? To właśnie było ich ŻYCIE ! Tak życie dwojga ludzi ma przecież wyglądać,to sobie przysięgają w dniu ślubu! Miłość i oddanie dopóki śmierć ich nie rozłączy. Nie wiem kto ma lepiej a kto gorzej,młody czy starszy.Każdy po stracie partnera zostaje sam ze swoim bólem ,tęsknotą,trudnościami życiowymi,problemami z dziećmi itd....Każdy też niestety musi to sam "przerobić",żadne współczucia tego nie umniejszą . Na forum możemy tylko szukać podobnych przeżyć innych ludzi,czytać je i starać się zrozumieć .Z tego co tutaj piszą widzimy ,że nasze odczucia bólu,rozpaczy,smutku i tęsknoty po śmierci bliskiej osoby, nie są wcale wyjątkowe.Jest nam łatwiej gdy wiemy ,że nie zwariowaliśmy i to może być dla nas wsparciem . Niestety nikt nikomu nie da tutaj wskazówki jak ominąć żałobę lub ją umiejętnie skrócić żeby nie cierpieć.Żadne wyrazy współczucia też tego nie załatwią i nie będą w niczym pomocne. Nie wiem czy byłoby mi łatwiej gdyby ktoś bardzo mi współczując ,utwierdzał mnie tym samym w przekonaniu ,że moja sytuacja jest rzeczywiście wyjątkowo zła.Ani potrzebne ani pomocne.
  14. Stare wdowy były kiedyś szczęśliwe i nie można pisać ,że nie miały kiedyś swojego życia tylko kręciły się wokół swojego męża,dzieci,domu który wspólnie stworzyli - czy to nie tak powinno być ??? To właśnie było ich ŻYCIE ! Tak życie dwojga ludzi ma przecież wyglądać,to sobie przysięgają w dniu ślubu! Miłość i oddanie dopóki śmierć ich nie rozłączy. Nie wiem kto ma lepiej a kto gorzej,młody czy starszy.Każdy po stracie partnera zostaje sam ze swoim bólem ,tęsknotą,trudnościami życiowymi,problemami z dziećmi itd....Każdy też niestety musi to sam "przerobić",żadne współczucia tego nie umniejszą . Na forum możemy tylko szukać podobnych przeżyć innych ludzi,czytać je i starać się zrozumieć .Z tego co tutaj piszą widzimy ,że nasze odczucia bólu,rozpaczy,smutku i tęsknoty po śmierci bliskiej osoby, nie są wcale wyjątkowe.Jest nam łatwiej gdy wiemy ,że nie zwariowaliśmy i to może być dla nas wsparciem . Niestety nikt nikomu nie da tutaj wskazówki jak ominąć żałobę lub ją umiejętnie skrócić żeby nie cierpieć.Żadne wyrazy współczucia też tego nie załatwią i nie będą w niczym pomocne. Nie wiem czy byłoby mi łatwiej gdyby ktoś bardzo mi współczując ,utwierdzał mnie tym samym w przekonaniu ,że moja sytuacja jest rzeczywiście wyjątkowo zła.Ani potrzebne ani pomocne.
  15. Witam Marinko i dziękuję za piękny uśmiech :) Bardzo ciężkie są teraz te dni gdy nakładają się na siebie różne emocje. Moje cierpienia osobiste nieco zelżały i nagle pojawia się taka tragedia.Musiałam tu zajrzeć i się wpisać chociaż wiem ,że dla tych co mają świeżą żałobę,żadne nieszczęścia Świata nie są ważniejsze niż ich własne. To normalne ,czujemy swój ból najbardziej ,potrzebujemy wsparcia i zrozumienia od innych. Ale kto jak nie my rozumiemy też to co się stało,co przeżywają teraz rodziny tych wszystkich osób z tego nieszczęsnego samolotu. Płaczę ,smutno mi ..... pozdrawiam i przytulam Wszystkie które tu piszą.
  16. Straszna tragedia i strata dla tak wielu rodzin ,dla nas również. Miej Ich Panie w Swej Opiece!
  17. Przepraszam, chodziło o Płatka ale komputer spłatał jakiegoś figla. Pozdrawiam.
  18. Samotny 47/Zaglądam tu czasem chociaż już dawno nic nie pisałam.To forum,Wszyscy piszący dodają sił pozostałym którzy trafiają tu w rozpaczy i w nadziei,że ich ktoś zrozumie , może doradzi,pomoże . Naprawdę bardzo wiele stąd wyniosłam .Jestem wdzięczna Wszystkim :Płatek ,Marina2,ellyfly,ppieprz,smutna_na_zawsze,ziutella,wiele innych osób których nie wymieniam no i oczywiście niezawodny Ty Tomaszu. Życzę żeby Ci się udało wejść na drogę normalności z której strącono nas w dniu śmierci naszych najbliższych.Mija jednak czas i musimy się z tym uporać.Chociaż nigdy nie zapomnimy naszych Kochanych, to jednak ten rozdział naszego życia należy kiedyś sensownie zamknąć.To już było i nie można w nieskończoność żyć przeszłością.Niech ona zostanie już tylko w naszych czułych wspomnieniach .Jedni potrzebują na to mniej , inni więcej czasu lecz w którymś momencie należy wrócić do Świata i znów żyć normalnie. Dziękuję Ci Tomku ,bardzo ,bardzo serdecznie za wsparcie jakie dawałeś nam swoimi mądrymi wypowiedziami.Niech Ci się wiedzie i bądż szczęśliwy.Danka
  19. /Marina2/ Dziękuję i pozdrawiam Cię ,nie napiszę nic więcej bo popłakałam się jak bóbr przy tej piosence.Tak mi dziś smutno.......
  20. Witam Wszystkich !/Płatek,Marina,Samotny,Ziutella oraz nowe osoby.Starałam się przeczytać wszystko o czym pisaliście w tym czasie gdy mnie nie było.Dużo tego smutku ,ciagle nowe rozstania,nowe tragedie a pytania i cierpienia wciąż te same. Nie napiszę nic odkrywczego czego by tu już nie poruszano. Pisaliscie o snach w których spotykacie Waszych kochanych.Ja tych snów miałam bardzo wiele ,nigdy nie miałam w nich świadomości ,że mój Mąż nie żyje.Zawsze były one dla mnie wielkim ukojeniem w moim bólu i tęsknocie za Nim. Lecz jeden sen był inny.... - Smutna szłam jakimś korytarzem, mijałam osoby i nagle zobaczyłam w pewnej odległości przed sobą ,że otwierają się jakieś drzwi po prawej stronie i wychodzi z nich mój Mąż.Poczułam przeogromną radość ,że wreszcie Go odnalazłam i już wszystko będzie jak dawniej ,dobrze ,bezpiecznie. Mąż zatrzymał się i patrzył w moją stronę z lekkim uśmiechem czekając aż się zbliżę.Byłam taka szczęśliwa ,spokojna z wielką nadzieją ale trochę z wyrzutem spytałam Go kiedy wreszcie wróci do domu ? W tym śnie wiedziałam ,że umarł ale zobaczyłam Go przecież żywego więc pomyslałam ,że z tą śmiercią to była jednak pomyłka. Mąż z tym samym niezmiennym uśmiechem odpowiedział mi ; możesz być pewna ,że nigdy nie wrócę. Powoli wszedł tam skąd przed chwilą wyszedł a ja przerażona zostałam sama. Od tego snu chyba mimo wszystko jest mi łatwiej. Jego śmierć jest przecież faktem nieodwracalnym a moja tęsknota i rozpacz niczego nie zmienią . Mimo że we śnie , usłyszałam to z Jego ust . Wyraz Jego twarzy wyrażał zadowolenie ? szczęście ?jakiś ważny tajemniczy powód dla którego nie może wrócić - a przecież nigdy by mnie nie nie okłamał ! Nie ma Go przy mnie fizycznie ale wiem, że jest Mu dobrze tam gdzie odszedł a mną ,synem i córka opiekuje się nadal.Proszę Go i mam tego dowody. Trzymajcie się dzielnie ,powoli wszyscy wyjdziemy z żałoby.Ściskam Was serdecznie .Danka
  21. Ja też mogę zupełnie szczerze powiedzieć : mój ból jest dla mnie największy ! I to jest moja prawda ! Współczuję i rozumiem innych którzy przeżywają swoje tragedie ,ale tego nie odczuwam tak jak oni. Nie mogę przeżywać ich doświadczeń za nich. Każdy przeżywa swoje cierpienie i też z różną intensywnością . Zależy to od więzi jakie łączyły go ze zmarłą osobą ,od wrażliwości a także od czasu żałoby jaki upłynął . Dla mnie oczywista i bezsporna jest moja prawda ,bo ja ją czuję . Mogę tu pisać i wyżalać się na mój ból ile razy zechcę i nikt nie poczuje się urażony.Wszyscy zrozumieją ,że jest mi żle i tego potrzebuję. To nie ma nic wspólnego z egoizmem . Nie piszę jednak ,że to ja przeżywam najbardziej i nikt inny, że tylko mnie los tak ciężko doświadczył i moja strata jest największa ,że tylko moje życie nie będzie już nigdy lepsze. Nie lekceważę uczuć innych osób bo wiem ,że cierpią i jest to ich wielka udręka . Nie wiem po co to właściwie pisałam bo to są oczywiste prawdy.Pozdrawiam Wszystkich .Danka
  22. Dzień dobry !Witam i pozdrawiam Wszystkich ! Czytam każdego dnia wszystkie wpisy i dziekuję Wam za to , ellyfly /tak ładnie napisałaś - tak dziś też czuję/ samotny47,Marina2 .Sama nie piszę wiele bo wydaje mi się ,że byłoby to powielanie Waszych myśli ,spostrzeżeń . Zniechęcają też wtrącane od czasu do czasu wypowiedzi przepojone wielkim bólem ,lecz jakby z wyrzutem w stosunku do reszty . My wszyscy cierpimy i nikt z nas nie zawinił ,że płacze kolejna osoba,że przepełnia ją rozpacz,że nie radzi sobie z wyzwaniem jakie postawiło przed nią życie.Ten topik założył ktoś i pomaga on wielu osobom uporać się ze swoim dramatem.Tyle razy już była prośba :nie porównujcie ,nie stopniujcie bo to bez sensu. Piszcie co Was boli ,czytajcie innych,czerpcie siłę na przetrwanie kolejnych dni . Czy lekceważeniem odczuć innych osób chcecie zmniejszyć swoje cierpienie czy domagacie się potwierdzenia,że tylko Wy jestescie w tak beznadziejnym położeniu ? Czy będzie komuś przez to lżej ? Chyba nie,bo Wam sił nie doda a innych borykających się ze swoją żałobą niepotrzebnie denerwuje i zniechęca .Żal zaprzepaścić tak cenne wsparcie jakie dają przyjazne osoby piszące tutaj. Pozdrawiam .D.
  23. Ten topik pomaga i powinien pomagać wszystkim którzy tego potrzebują .To jest nasza deska ratunku gdzie można wyżalić się na swój ból,napisać dobre słowo do innej osoby lub przeczytać coś budującego. Tego nam trzeba i nie chcemy licytacji i gloryfikowania uczuć wybrańców bo jest to bez sensu . Niezależnie kim była dla nas osoba zmarła,jeśli ją kochaliśmy,jeśli była naszym życiem ,całym światem to napewno cierpimy ogromnie ! Cierpią matki ,cierpią ojcowie ,małżonkowie,dzieci ,wnuki - cierpimy WSZYSCY i nie można mówić kto bardziej ! Nie o to przecież chodzi , żeby było bardziej , ale żeby sobie wzajemnie pomóc jakoś to znieść i nie zwariować. Nie po to tu jesteśmy ,żeby udowadniać innym swój szczególny ,wyjątkowy,nadzwyczajny ból bo wszyscy czujemy dokładnie tak samo. Oczekujemy i czerpiemy stąd wsparcie i niech tak zostanie. Dziękuję Marinie2, Samotnemu47, Adriann, głuptuli, Samotnemu60, smutnej na zawsze, joanniews1, Płatkowi i innym życzliwym.Serdecznie Was pozdrawiam.
  24. Trzymajcie sie dzielnie ! Stopniowo będzie lepiej ,chociaż bardzo , bardzo powoli i nie ma możliwości przeskoczyć tego najgorszego etapu żałoby. Jeśli kochalismy całym sercem ,bez reszty, tak bardzo , że niemal uzależnilismy sie od drugiego człowieka i nagle go zabrakło - to jest to koszmar ! koniec świata ! żadnego sensu , pocieszenia ani nadziei na dalsze życie ! Tak wydaje sie na początku drogi BEZ NIEJ czy BEZ NIEGO . Niby to samo życie ale jakże inne! Pełno w nim żalu,bólu,tęsknoty i tej koszmarnej , beznadziejnej pustki ! Jednak z upływem czasu my też stajemy się inni. Mamy dystans do tak wielu spraw,widzimy wszystko jakby z innej niż kiedyś perspektywy ,ostrzej .Ale zupełnej ulgi i zapomnienia to nie przynosi.Po prostu mamy już inne życie w którym ciagle jeszcze szukamy dawnych śladów , wspomnień , wzruszeń , słów ,uśmiechów ....Teraz muszą one nam wystarczyć zamiast..... Może kiedyś przyjdzie pogodzenie zupełne i będzie lżej .... Życzę tego Wszystkim jak i sobie.
  25. Adriann/Bardzo bliskie są mi Twoje przemyślenia.Nie zastanawiałam się nigdy wcześniej nad życiem w ten wyjątkowy sposób ,głębszy i nieco mistyczny. Sprawił to dopiero ten moment , gdy zobaczyłam mojego Męża który już nie żył,kiedy jeszcze pół godziny wcześniej spieszył się do pracy , rozmawiał ze mną i wszystko działo się jak zwykle. Odczułam to tak, jakbym dotknęła a raczęj musnęła tylko WIELKIEJ TAJEMNICY ! KTOŚ jakaś SIŁA , właśnie w tym momencie zmienia nasze życie i nie mamy na to żadnego wpływu.Wszystkie sprawy w jednej chwili stają się nieważne ,ani ta praca do której się spieszył,ani szkoła córki ,ani praca moja i syna. Możemy tylko w rozpaczy pytać DLACZEGO ?Gdzie jest sens tego naszego życia ,zabiegania,starania ? Nie doprowadziliśmy jeszcze niczego do końca,nasze dzieci jeszcze potrzebują nas oboje,my także cieszymy się ciągle sobą i nie umiemy bez siebie żyć ! Jedno skinienie palcem i potem już nic ,tylko ten niewiarygodny spokój w wyrazie twarzy mojego Męża ! ON JUŻ WIE !
×