Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

monique23

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez monique23

  1. ale to nie ja zalozylam ten topik rano...zeby bylo jasne!
  2. spoko...ciesz sie ze nie powiedzilam osiedla...:) nie no...przepraszam cie...sorry...mam ironiczny humor dzis...chyba cos o tym wiesz,prawda?:)
  3. nie mam stopki a pamiętam...
  4. no dobra laski! plan jest taki: szukam pokoju w krakowie(nie ze wzgedu na niego.na prawde!chce tam mieszkac!),przenosze sie z oddzialu do oddzialu,przeprowadzam sie,szukam stalej pracy w krakowie(w sensie ze satała pensja) i znajde sobie porzadnego faceta ktory bedzie mnie kochal i ja jego też!:D i jak wam sie podoba moj plan???:D
  5. a żebyś wiedział ze se strzele!
  6. kuuurwa...:D niezły podszyw...hahaha!:D rano to ja bylam bo nie zaczerniłam nicka.ale to wyzej to nie ja...:D
  7. mam ochote na takie ciasteczka w czekoladzie z dziurka...studenckie?tak one sie nazywaja???
  8. aaa!tak w ogóle to viva na full i tancze!:D pomaga!:D
  9. :D bo Zloty to matka karmiaca!!!:D znawca...Złoty?a tak z ciekawości kim jestes z wyksztalcenia?i czym sie zajmujesz??
  10. ktoras tu napisala ze piwo...no niieee...ja nie pije...rzucilam...kurwa...tak szczerze???upilabym sie do nieprzytomnosci....niee...nie chce...nie no chce...ale nie chce...nie.nie pije.moze jutro.
  11. Biedroneczka Jaki masz kolor włosów i rozmiar stopy gołe masz? hahahahahahahahahahahahah!!!!leje!!!!hahahahahah!:D:D:D:D:D:DD:D:D:D:
  12. tak Zloty...a ty jestes najmadrzejszy na swiecie,masz najlwpszego penisa na swiecie...i twoj penis jest wiekszy od mozgu...wiec nim myslisz...wypierdalaj i mnie nie wkurwiaj!!!:)
  13. Ty za to masz wysoki...
  14. biedraona za kare sie zważe...toś tera dowaliła!:D za kare to ja ci odbieram nagrode!
  15. no Złoty...słuchamy twoich rad...sluchamy...dawaj dalej!chetnie sie pośmieje!:D przynajmniej mi sie humor poprawi...:D z kawa to prawda...no ale niestety...bez kawy nie ma zycia...
  16. znaczy sie ze co??ze ten alkoholizm to wymowka??tak?wymowka zeby mnie zostwic?WXYNT897C43YUR9WIEK09XD,UHW3RF389WURJF8N87HG834MNF89U89VYH89TFHMGC9P4NUVTGJ89MTRVGN9UJ894Y5HGW0A[CPMW0RIFHA4T897U45MGHNFC[AWEPFCJH54YT9834OHTNFOEWA8CTU98HTG0CFEPRUF98C8943NGFCB989RHJ9IUTF893U489TYRUIENVFIOSDMCOWE90F8743YIUTRENFIOWEJF89WHY4EGHRNFV9UE8R789MY57V6TC3Q08495RUCWPOUWPEHFCWEBVNCXCAHF RWEUY0P43TU']0EORCBG46TFYCREIOG0R'N T'PYBU4V57T84UYT89C4U89TU894YT9875Y489TU54UT8954UC89U54MVTHN8IUC4HUY5T87CHYG8I85NU4GIHIOUREWMHJNF8CYB4HGCNUYGMRG97YM589Y89YU480GT4UTGIHUITVBHOIREHJGIREHUGNIVCHYIUGPSHOZYUMN;SO;NYVTRCYM985UTGPOUGTY0[98I58UT5Y7T84U8GT4YGOIDHRGIREG8E57U8YTHG8U489YTA;OIEFXC0POWEVHYN 9NGPRYGN8EO;HG98OEH487OTUGMC94U309Y9FYoujm9rfj4r8ghse0794yu5j857yhogp;z/rmcv-0yp'54ys[trp;j;hvgiyfhsoreiuhyg8jugf98mc4oijc9gftr to sa moje mysli...mam juz wszsytko w dupie... spowiedz ś kawa o nic k nic
  17. biedrona!przeciez jestem!pisalam przed chwila. nie rób se jaj...wiem ze to menu to podpucha jakaś...
  18. jezuuu...jak ten czas dzisiaj zapierdala!!!jak pojebany!!!przed chwila patrzylam na zegarek byla 12!!!a juz prawie w pol do 3!!!a wczesniej patrze:przed 10tą,a po chwili po 12tej...no luuudzie...zaraz mnie noc zastanie...
  19. nie wiem co robic...jestem totalnie rozbita...wiecie co...mnie to nawet nie boli...bolaloby gdyby mial jakas inna laske...to by bolalo...a on poprostu ma problem...nie wiem co robic...jestem...bezradna...chce mu pomoc i z nim byc...wiem...zdaje sobie z tego sprawe,ze alkoholikiem jest sie do konca zycia...i ze gdybym z nim byla to balabym sie ze ktoregos dnia siegnie po kieliszek...ale ja go kocham...
  20. dodam jeszcze ze zajebal kiedys dwie roboty przez alkohol.nie to ze przyszedl do pracy pijany i go wyjebali,poprostu zdarzalo sie tak ze nie wstal do pracy.i to kilka razy.i go wywalili,no bo jak ktos nie przychodzi do pracy bez wytlumaczenia to sie go wywali,prawda?i bal sie ze przez to tez ja go 'wywale'...a nie chcial tego.wie ze mnie zranil...no pomyslal w tym momencie o sobie...a nie o mnie ze bedzie mnie bolec.jego tez boli,ale mniej.wiadomo...
  21. dobra...zjadlam,zapaliłam.moge pisać. no więc tak.odstroiłam sie wczoraj w moja czarna sexowną kieckę i pojechalam. przyjechalam do niego na osiedle i poszliśmy w takie odludne,fajne miejsce gdzie bylismy sami i nikt nam nie przeszkadzał.na polu oczywicie.kurde...juz nawet mowie po krakowsku...(na polu).oczywiscie sie z miejsca poryczlam jak go zobaczylam...i na poczatku gadalismy o pierdolach.i pozniej sie zaczelo.zaczelam pytac dlaczego tak sie stalo.on mowil ze to choroba ojca go tak zmienila.ze ojcec jest dla niego najwazniejszy i rozumiem to,ale czy ja mu tak bardzo przeszkadzalam??on mowi ze nie chce teraz z nikim być...ze nie potrafi.a to ze bylam upierdliwa z tymi telefonami,to daloby sie zmienic i nie przeszkadzalo mu to az tak bardzo.powiedzial ze nie umie teraz okazywac uczuc...ze sam tego nie potrzebuje.ze chce byc sam i za nikim nie tesknic,bo wyjezdza i nie wie kiedy wroci,bedzie co prawda zjezdzal za jakis czas,ale on tez tego nie wytrzyma jak bedzie tesknil...dlatego nie chce sie wiazac i nie chce nikomu okazywac uczuć...chce sie zajac praca.i tylko praca. powiedzial ze nie bylabym z nim szczesliwa.iiii...przyznal sie do czegoś...podobno nigdy nikomu o tym nie mowil...ma problemy z alkoholem...nie jest alkoholikiem,ale obawiam sie ze tak to sie zaczyna...mianowicie: kiedy ma wolne lubi sie napic.to oczywiste bo chyba wiekszosc z nas lubi sie napic piwa czy winka w sobote wieczorem po ciezkim tygodniu pracy...ale to nie to...on sie lubi upic...to tez rozumiem,bo tez sie czasami lubie upic!czasem poprostu trzeba.i to nie jest tak ze on pije sam.z kolegami,ale jak juz zacznie to idzie duzo piw.wodke w ogole wykluczyl.ale o co chodzi.no wiec,kiedy ma np 2 dni wolne to lubi sobie wypic kilka piw w ciagu dnia,i to nie jest tak ze on chodzi pijany caly dzien,nie.on sie doprawia tylko na noc.zeby lepiej zasnac.i wiecie co sie dzieje na drugi dzien?boi sie wyjsc z domu.nie odbiera telefonow.znika.nie ma go dla nikogo.pytam sie dlaczego tak sie dzieje,ze na drugi dzien znika,przestaje istniec,nie chce z nikim rozmawiac.on mowi,ze sie boi,ze ma wrazenie jakby zrobil cos zlego.a przeciez mial wolne na drugi dzien i wypil kilka piw...ale boi sie tego,wstydzi...i byly bardzo czesto takie sytuacje ze nie odbieral kilka dni telefonow,zenikal,nie potrafilam tego zrozumiec...na poczatku bylo inaczej dzwonilismy do siebie non stop i gadalismy baaardzo dlugo i cieszylismy sie z tego,ale jak ojciez zaczal chorwac to wlasnie cos sie stalo i juz nie cieszyly telefony,zamykal sie w sobie.tylko ze nie umie powiedziec sobie nie.zeby nie wypic.to nie to,ze on sie upija i jak nie wypije to zdechnie,i odda wszystko za puszke piwa.nie.no nie potrafie tego wytlumaczyc.mam nadzieje ze mniej wiecej rozumiecie.nie jest alkoholikiem,ale tak sie zaczyna...tak mi sie wydaje.nie znam zadnego alkoholika,ale wydaje mi sie ze jak bedzie tak dalej to wiecie do czego moze dojsc?ze jesli on wypije przypuscmy dzisiaj,a jutro ma wolne i wstanie jutro i sie bedzie bal,to siegnie po piwo i od nowa.bo jesli sie czegos boisz to sie stresujesz...prawda??a co najlepiej dziala na stres...?alkohol,rozluznia nas,sprawia ze czujemy sie pewni siebie.(oczywiscie sa inne sposoby,ale tak jest).on stara sie z tym wlaczyc.stara sie panowac,i troche sie poprawilo,bo nie pije codziennie.tylko raz na tydzien,ale za to wtedy sie upija,albo pije 2 dni pod rzad,i to nie ze wieczorkiem.nie.przyjechalam do niego o 10tej i od tej godziny pil piwo...on nad tym zapanuje i ja to wiem,bo ma silny charakter.wiem ze nad tym zapanuje.i nawet jezeli mialabym mu pomoc,on tego nie chce, bo wie ze musi poradzic sobie z tym sam...bo tak jest.jezeli np.masz depresje to chocby nie wiem kto wyciagal cie do psychologa to jesli nie chcesz to i tak nie pojdziesz.to nie jest tak ze on nie widzi teo problemu.on widzi ze to jest zle,tylko czasami silniejsze od niego...ale zapanuje nad tym i ja to wiem.a moze to jest jakies pierwsze stadium alkoholizmu?to nie jest tak ze on pije ze stresu do lustra.nie.on poprostu lubi wypic z koelgami,ale duzo i dlugo...nawet caly dzien... w kazdym razie wyjezdza w poniedzialek do anglii.powiedzialam mu ze go kocham.on to wie. na koniec dnia poszlismy do zoologicznego i kupilismy 2 swinki morskie i nazawalismy je naszymi imionami.on je co prawda kupil po to zeby zrobic z tego biznes i je rozmnazac,ale i tak romantyczne prawda?ja chcialam chomiki,on mowi ze woli swinki morskie,ale kupil tez 3 chomiki,powiedzial ze kupil je dla mnie bo mi sie podobaly...oczywiscie wszystkie zwierzeta zostaly u niego. jestem rozbita po wczorajszym dniu. w sumie to jest koniec,ale ja czuje ze dalej sprawa jest nieroztrzygnieta.dlatego ze,powiedzial ze nie wie co bedzie za pol roku,za rok.moze wrocimy do siebie,moze o nim zapomne...ale to nie jest to ze to ze mna nie chce byc.nie umie byc z nikim,ja to wiem ze z nikim nie bedzie.to troche przez chorobe ojca,poprostu zmienily mu sie priorytety,bo kiedys to byly imprezy,dziewczyny itd.i troche tez przez ten alkohol...bo tak naprawde nie wiadomo jak to sie potoczy,moze cos go calkowicie zalamie i naprawde wpadnie wten alkoholizm...i wtedy tak jak powiedzial,nie bylabym z nim szczesliwa,bo kto bylby szczesliwy z alkoholikiem..?ale ja wierze ze bedzie inaczej,ze to opanuje.i bedzie dobrze.ale na dzien dzisiejszy nie jest w stanie nikogo pokochac...bo boi sie ze kogos zrani,a wtedy ten ktos go zostawi i bedzie jeszcze gorzej...powiedzial ze naprawde i szczerze byl we mnie zakochany,i myslal ze ten zwiazek go troszke odmieni,ze pokona ten problem z alkoholem.ale to silniejsze od niego... nie wiem jak to bedzie...kocham go i nie chce miec nikogo innego.mam blokade.nie chce miec nikogo.chce byc sama. powiedzial ze sie odezwie do mnie jak przyjedzie na urlop,za jakies 3-4 miesiace i na pewno sie spotkamy. wiec podsumowujac...zagubil sie we wlasnym zyciu...moze ten wyjazd go odmieni.takie rzeczy zawsze wplywaja na ludzi.czlowiek wraca inny.ma inne poglady i inaczej patrzy na swiat.pobedzie troche sam,przemysli pewne rzeczy,zarobi kase i wroci...probowalam walczyc ale do niego to nie dociera,bo ma co innego w glowie...ojca,prace w anglii i ten problem z alkoholem ktory musi pokonac.mimo wszystko go kocham. no to tyle.koniec histroii...
  22. hej lasencje! ide po śniadanie,bo lodówa pusta,a mnie wsysa...spowiadam sie ze wczoraj zjadłam TYLKO!!! tortille z Mcdonalda...:( nie bierzcie ze mnie przykładu...no!bede jesc i napisze wam esej.
  23. wrócilam...powiem wam tylko tyle...wiecie co zrobil na koniec dnia???kupil 2 świnki morskie (kobite i chlopa) i nazwalismy je naszymi imionami...ale nie myslcie ze jest dobrze...bo nie jest...ale to bylo piekne...chociaz tyle... ide spac...nie spie dobe...padam na pysk...
×