Hej...
niedawno się dowiedziałam,ze mam torbielke... 3,8x 2,1 cm...
I tak "cos tam poczytałam " w necie...
Lekarz stwierdzil ze narazie nic mi nie powie bo to pierwsze badanie i kazal przyjsc po nastepnej miesiaczce, bo musi sprawdzic co sie z tym dzieje... robilam sobie badania w kwietniu i nic nie wyszlo, a teraz taka "niespodzianka"...
W zasadzie nic mi nie powiedzial, w sumie tylko tyle ze to nie przeszkadza miec dzidziusia a nawet dobrze by bylo...
To byla jego odpowiedz na problem z ktorym przyszlam tzn czy wszystko jest ok i czy moge miec dzidziusia....
I teraz tak:
bo zaczelam sie troszku martwic,troche poczytalam u was.. ale czy moglaby mi ktoras z was tak -- kawe na ławe powiedziec-- o co w tym naprawde chodzi?
Męż namawia mnie zeby isc do innego gina i zeby on to zobaczyl... ale czy jest sens? czy lepiej faktycznie poczekac do tej @ ?
Dziekuje :*:)