Ewa, 33
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez Ewa, 33
-
a teraz wieje, pada i świeci naprzemian, chociaz burzy raczej z tego nie będzie
-
dzięki... ale nie wiem, jak na następne dni zobaczyć...
-
"taki żółty osad" dzisiaj z całego balkonu zbierałam, z doniczek, podłogi, krzeseł, poręczy its - u mnie to z brzozy pyliło, którą mam na balkonie, ale z tydzień temu skończyła kwitnienie, na szczęście Licencja, u Ciebie, to znaczy gdzie ta burza? bo na sobotę szykuje mi sie wyjazd, to wolałabym, zeby na lubelszczyznę nie przywiało burzy ...
-
buźka mi nie wyszła, to chociaż może mi się uda na balkonie posiedziałam, poczytałam i ugotowałam się, bo już mi słońce na drugą strone mieszkania przeszło i się zaczyna ;) czy Wam też tak "dziwnie pachną" te wielkie stokrotki ogrodowe? wkopałam sobie kilka do winobluszcza na balkonie z działki, jak przyszło słońce, to tak dają... czas stanąć do gara :) a raczej do patelni, bo sos bolognese czeka na zrobienie
-
dyńki wczoraj posadzone, grządki nakryte wlókniną, nic nei powschodziło jeszcze, ani bób, ani ogórki właśnie wróciłam z targu, kupiłam... pomidory jakieś, do palikowania i bez, zwykle i malinowe i nie wiem, jakie jeszcze, koktajlowych nie mieli, a, żółtego jednego pamiętam nazwę jednego - Marysia oszaleć można w tych sadzonkach papryki nie kupiłam w końcu dzisiaj jadę to wsadzić na dzialkę, jeszcze do skrzynek na balkon wzięłam dla siebie i dla mamy, chyba jutro urlop wezmę, bo się nie obrobię :(
-
plany z poniedziałku przechodzą na wtorek, bo dzisiaj jadę do kolezanki po siewki dyni, to się nam zejdzie ... ;)
-
biały w salonie mam tylko jedną ścianę w sumie druga to okna i balkon, trzecia to drzwi przesuwne w kolorze klonu a czwartej nie ma - bo jest niska ścianka i kuchnia
-
mogłam się, włożyłam polar i wyszłam do robót balkonowych przycięłam winobluszcza - macie doświadczenie z jego ukorzenianiem? znajomi chętnie by te witki wzięli, ale nie wiem, czy ukorzenią się w wodzie?i czy podzielić je na małe kawałki z jednym-dwoma oczkami, czy takie metrowe witki też się ukorzenią a nie zmarnieją?
-
no to macie dziewczyny w plecy :( u mnie ładnie sie zrobiło w porównaniu z wczorajszymi deszczami, nawet słoneczko wyszło, ale zimno, 12 stopni, okna pozamykałam nie chce mi się wychodzić na balkon, a mam tam trochę do zrobienia... na razie czekam, aż wyschną mi paznokcie, potem słońce przejdzie na stronę balkonową, to pójdę (tak sobie lenistwo tłumaczę ;) )
-
we czwartek albo jutro zobaczę, jak tam leszczynki i może już bzy nadają się do wazonu? i konwalie może też już zakwitły...
-
niestety, ale nawet pień od jabłonki nie pasuje mi do koncepcji tej części działki musi iść pod topór
-
ech :( różaneczniki u mnie odpadają, lubią kwaśno i lekko a ja mam cieżko i gliniasto dzisiaj wpadłam na chwilkę wsadzić leszczyny i pokazac działkę rodzicom przy okazji mama usiadła i zwątpiła chyba, ze to się da ogarnąć ;) poczyniłam kolejną inwestycję - kupiłam taki pastikowy giętki pojemnik-wiadro-kubeł, leciutki, do noszenia chwastów na kompost np.
-
ta chora Jania to może facetem kopniętym w d... jest? bo tak mi jakoś zalatuje ;) ps. nietoperzy też sie nie boję niczego sie nie boję oprócz chraboli i pająków :)
-
chrabole sa wszędzie :( topoli tam koło mnie nie ma, ale są np. na bzach i w ogóle na wszelkich krzalach --> bardzo mądry temat - pochodzę to ja z Mazur :) ale w Lublinie mieszkam od lat osiemdziesiątych, więc jestem "tutejsza"pozdrawiam "krajankę" :)
-
no ja mam glinę, ale tam przy brzegu jakaś lżejsza sie wydaje mam 10 sadzonek ze szkółki, obiecane, że w przyszłym roku beda juz pierwsze orzeszki ;) też uwielbiam takie młode, mokre, z których trzeba obierać skórkę a chrabąszcze... ja na nie patrzeć nawet nie moge, tak się boję, nie ma mowy o jakimś wsadzaniu za kołnierz, oszalałabym chyba! na czas ich latania zarządzam sobie sama areszt domowy ;)
-
co do bzykaczy.... wczoraj widziałam jednego CHRABĄSZCZA! a ja boję sie tylko dwoch rzeczy na świecie - pająków i chrabąszczy! no o tej porze, żeby już były??? czyli godz. 8.00 - to dla mnei godzina W - ewakuacja z dzialki, bo chrabole wylatują a co do robót... dołki wykopane i truskawki opieliłam, bo teść przyszedł z szopki sobie pozabierać jeszcze coś tam (3 godziny sprzatał i zabierał, ale róznicy w zawartości nie zauważyłam ;) ) i tak o tych truskawkach... dzisiaj kolezanka do pracy przyniosła mi leszczynę i nie chce kasy (nie lubię takich "długów wdzięczności") - "niech dobrze rośnie" jutro ją wsadzę do dołków i niech rośnie :)
-
tak sobie pomyślałam, że moze ich bardzo nie poniszczę, jak nei będę z ziemi wytrzepywać, tylko z całymi bryłami poprzenoszę (siedzą kwiatki w tej glinie jak w kamieniu, rosną kępkami, to całe kępy z gliną wykopię i przeniosę w jedno miejsce)
-
jutro kolejne odwiedziny na działce :) w planie wykopanie dołków pod leszczynę, wycięcie kolejnych konarów gigantycznej aronii i zgrupowanie cebulek danego gatunku w jednym miejscu (szafirki do szafirków, żonkile do żonkili, tulipany do tulipanów itd.) - wiem, ze to nie jest czas na takie roboty, ale jak skończą kwitnienie, to ich nie rozpoznam i nie odnajdę w tej gęstwinie, w jakiej teraz są porozsiewane na, powiedzmy, 150 metrach kw.
-
ciekawe, czy zakwitną... fajnie by było, bo to pierwsze "moje" tzn. przeze mnie wykopane i przesadzone :)
-
Właśnie wróciłam z działki, zaglądam, cieszę się, że tyle nowych wpisów, może coś ciekawego , no i co? Denko... Nic to, przeżyjemy i chorą Janię i inne , co to wietrzą wszędzie spiskową teorię dziejów. A na działce M. skopał cały brzeg pod leszczynę, okazało się, że w tych chaszczach były całkiem ładne 2 bzy, zostały sobie, tylko je przycięłam i puosuwałam zeszłoroczne kwiatostany. W krzalach rosły też ogromne ilości jakiś lilii bliżej nikomu nieznanych, przesadziłam je na front działki, od drogi. I tak z planowanych 15 sadzonek leszczyny wystarczy mi jakieś 8-10. A, bo jeszcze jakaś wisienka w kącie sie zaplątała. A co do różnych drzewek - ktoś tu miał obawy co do ich ilości i wielkości działki Każde drzewko owocowe można prowadzić np. w formie wrzeciona - zajmuje wtedy jakieś 2 metry kwadratowe, albo i mniej Więc spokojnie pomieszcze i czereśnię, i 2 jabłonki, śliwki i gruszkę Ale to juz na jesień, bo teraz za późno na sadzenie drzewek. Jedno jest pewne - reumatyzm mi nie grozi, całe ręce mam poparzone pokrzywami :( A, no i przyjrzałam się tym ślimakom... trochę ich było, jedne w skorupkach w paski, inne bez skorupek, ale takie dośc małe, wyglądały niegroźnie...
-
Licencja, a te pomidory to juz na wolnym powietrzu będziesz sadzić, czy pod folię?
-
to moze na wschodzie nie ma? tu taki klimat trudny... ;)
-
tak czytam i czytam i zwątpienie mnie ogarnia teść nic o żadnych ślimakach nie mówił, no, ale on w ogóle nei bardzo wiedział, co na tej działce miał....
-
przerażasz mnie... na plecach i z jednego boku działki mam wąwóz, dziki, zarośnięty, z drugiego boku działkę nieuprawianą od wielu lat.... juz sie boję....
-
lawendę też mam, na balkonie w skrzynce :) już całkiem ładna jest, jeszcze z miesiąc i będzie kwitła
