Ewa, 33
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez Ewa, 33
-
ja mam kosę ;)
-
dziś znowu na chwilkę, miałam wycinać maliny, ale rokitnik mi w tym przeszkadzał, więc też go wycięłam ;) piła, siekiera i został sam pień :) M. męczył się ze starą pigwą i jej nie zmęczył jeszcze
-
trochę się załamałam... wszystkie pomidory na kompost nie wiem, co im sie stało, dostały takich ciemnych plam i zgniły na krzakach... wszystkie... a krzaki ładne, nawet kwitły niektóre zaniosę jutro do pracy i zapytam dziewczyn, na pewno będą wiedziały, co to za cholera i czym to za rok pryskać... a tak się cieszyłam, że zarazy nie miałam :( no nic, jakos to muszę przeżyć ogórki zeżarte trochę przez mączniaka, ale jeszcze jakoś żyją, jutro popryskam je jeszcze raz, bo dziś zanosiło sie na deszcz, to bez sensu to pryskanie by było zerwałam fasolkę, cukinie, paprykę wykarczowałam do gołej ziemi stare zarośla malinowe pod nowe malinki, tak 8 metrów kwadratowych, jeszcze raz tyle mi zostało do zrobienia nie wiem, czy jutro dam radę, bo mnie wszystko trochę boli... ;) nawet paznokcie, bo gallup zaczął działać a ja nie mam cierpliwości i rwałam te zżółknięte trawy i inne suchocia
-
kolejna wizyta - niedziela opryskam jeszcze raz ogórki i dynie//cukinie od pleśni pozrywam ogórki zobaczę, co z tymi pomidorami ... zastanawiam się nad powojnikiem na łuk wejściowy, takie ładne we wrześniowym działkowcu :)
-
archiwka, bez demagogii, proszę to temat o działkach a nie o wniebowzięciach
-
jutro skoczę tylko po mieczyki, bo mi jakieś kwitną, to sobie zetnę do wazonu przy okazji zerknę, czy ten gallup działa trochę już i może przywiążę ogórasy, bo znowu urosły jeszcze ze 2 tygodnie i dorosną do końca sznurków, czyli jakieś 1,8 m i dalej chyba poziomo po tym łaczniku wszystkich sznurków :) wczoraj przyniosłam mała cukinię i dynię makaronową i jakąś inną taką w kształcie jak gruszka - żółtą ciemną makaronową to upiekę, ale co z tą drugą, to nie wiem
-
taaak zwłaszcza można docenić wszędobylską pokrzywę, jak sobie chodzisz w klapkach po działce i co chwila czujesz pieczenie w róznych miejscach stóp, wyżej również albo schylasz się, żeby wyrwać chwasta i nieopacznie łapiesz również za pokrzywę
-
my jak piszemy, że pracujemy, to piszemy :) mi cebulę jakaś śmietka cebulanka przyatakował ai nic iz niej, to samo por za to seler piękny i buraczki też jutro sie wybierałam, ale logistycznie nie da rady, więc może w niedzielę z rana, jak pogoda dopisze teraz szaleję z randapem i jego pochodnymi, ostatnio zlałam pokrzywy bez żadnego rozcieńczania i zdechły następnego dnia, chociaż pisało, że po 2-3 tygodniach zdechną do końca powiedziałam dzisiaj pani w sklepie to się uśmiała, że dałam chwastom do pieca :) teraz mam gallup, który rozcieńcza sie 150 ml na 10 l, to mi starczy na trochę więcej niż litr tamtego bez rozcieńczania :) zamierzam zlać pas przy żywopłocie z forsycji, które rosną tak sobie (małe sadzoneczki) i wszystko je zagłusza, mimo wyrywania otoczenia (a jest to kilka ładnych metrów, więc dużo pracy) teraz mam dużo ladnie ukorzenionych w wodzie sadzonek (juz są w kefirkach w ziemi 2 tygodnie) i chyba wyrzucę to, co tam ledwo rośnie, zleje wszystko tym gallupem a za 2-3 tygodnie wsadzę te sadzonki, które mam nowe popryskam tez koło moich młodych leszczynek, bo zupełnie ich zza chwastów nie widać póki nie dorobimy się kosiarki, musze coś wymyśleć innego, bo mi wszystkie pożyteczne roślinki nie wytrzymają konkurencji i padną
-
Emmi :) amita, jeszcze nie wiem, ale tak mi sie rysuje... robię na niego wzniesienie o południowym stoku, od północy są drzewa i krzale ma byc nieduży, bo mam niedużo miejsca tak sobie myślę... żeby był trochę dziki, tylko miętę odgrodzę plastikową taśmą w ziemi, a resztę tak kępkami posadzę i niech sobie radzi lubczyk, melisa, szałwia, tymianek, oregano, rozmaryn, jeżówka dopiero na wiosnę sie z nim wyrobię, to jeszcze dokładnie nie planuję niektóre rośliny juz mam, wsadzone w miejsce tymczasowe, bo rosły nie tam, gdzie trzeba, tzn. tam, gdzie juz musiałam coś innego zrobić i nie mogły tam czekac na zielnik
-
moze to, ze my cieszymy się z działek, a inesines z mieszkanka :) a ja właśnie wróciłam z robót ziemnych, pomagał mi M. - przenosił kompost i inne badziewie na miejsce, gdzie w przyszłym roku będzie zielnik (myślałam, ze może w tym sie wyrobię, ale nie dałam rady) powiedzmy, że 70% miejsca pod zielnik jest gotowe, jeszcze ze 2 takie sesje i będzie można sypać ziemię na wierzch i czekać do przyszłej wiosny :) powyrywałam kupę chwastów i suchocia po randapie, sałata maluśka wygląda dobrze, cukinie i dynie rosną, cała reszta też, fajnie jest a dzisiaj śmieszna sprawa (nie na temat) - poszłam do leclerca po bułki a wyszłam z dywanem - fioletowym shaggy za 54,90 :) - zmieniam swój pokój z żółto-niebieskiego na żółto-fioletowy :)
-
dziś po pracy skoczyłam niby w niedziele tak lało, a na działce prawie suchoć moje cukinie też rosną jak na drożdżach dzis przyniosłam kolejne cztery zaniosę pojutrze może do pracy - może ktoś będzie chciał? urwałam też z 1,5 kg jeszcze małych ogórków i nastawiłam na małosolne przywiązałam jezynę bezkolcową do poziomego drucika, żeby nie szła po ziemi i sie nie niszczyła wsadziłam jeżówkę purpurową wielką ze sklepu obok mizernej działkowej, ciekawe, jak jej będzie... rozsadziłam też sałatę i podlałam wszystko, ładnie sobie wzeszła i na koniec zerwałam z pół kilo pomidorków róznych, małych, dużych, pomarańczowych plus 2 garści fasolki szparagowej, którą M. juz wchłonął razem z masełkiem wyrąbałam tez ścieżkę między ogórkami a cukiniami, bo zarosła jednymi i drugimi tak, że nie dało sie przejść, a trzeba - bo jak plony zebrać? pod koniec tygodnia musze jakiś barszcz czerwony albo ukraiński zrobić, bo buraki urosły okrutnie i czekają na mnie :) fajna pogoda na pracę na działce, nie duszno i nie gorąco, dobrze się robi :)
-
to widać łazienka raz na 2 tygodnie.... bez komentarza
-
dziś to juz rekordy... 35 w cieniu... ponoć jutro ma byc 25 - coś nie chce mi się wierzyć, ale pożyjemy, zobaczymy fajnie by było, żeby jeszcze we środę było znośnie
-
a u mnie tak ładnie popadało, że nei musze dziś jechac podlewac działki :) we środę zamierzam na rwanie ogórasów skoczyć i może tą jeżówkę posadzę, bo już nie będzie upałów?
-
*jeżówkę
-
dzięki dzięki :) już sobie tam smarka na gazie :)
-
o właśnie, teraz juz wiem, czego mi było trzeba :) idę do kafeterki :)
-
dziś może przed obiadem skoczę podlac grządki, bo deszczu ani widu, ani słychu, a prażyło kilka dni no i ogórki pewnie są do zerwania, to trochę sobie zrobie znowu na małosolne a resztę rozdam rodzicom jednym i drugim może pomidory już czerwone?
-
u mnie wczoraj padalo strasznie, nawet grad był martwię się, czy nie wyrządził mi szkód w pomidorkach i młodziutkiej sałacie dzisiaj jadę na chwilkę zobaczyć, co tam słychać i porobić zdjęcia do dokumentacji działkowej ;)
-
też nie chłodze robię przeciągi jakbym miała siedzieć w zamkniętym na głucho mieszkaniu w ciemnicy, to bym chyba oszalała
-
skoczyłam upału nie było komary były duuuuużo komarów właśnie wyszłam spod prysznica i cała jestem zaciapana jakimś żelem antyukąszeniowym zachciało mi sie wycinać zbędne pędy aronii, co nie ruszyłam, to chmary komarów to samo w ogórkach - zebrałam z 1,5 kg podlałam skiełkowaną sałatę z konewki i biegiem do domu nic, tylko w dzień trzeba albo rano, w sobotę np. chociaż u nas ma byc 35 stopni ale kupiłam już materiał do parasola i cały system zaczepiania :), więc dziś może zacznę szyć, jutro skończę i na sobotę będzie gotowe :) a, na marginesie - odkryłam urok paczkomatów - wysyłka w jeden dzień, odbiór na drugi, zajmuje to ok. 30 sekund genialne :)
-
popatrzyłam, na paliwo, u mnie oczywiście drożej - 85 zł za dobę + 500 zł kaucji !!! nie wiem, czy sie skuszę, ale dobrze wiedzieć, że jest takie coś...
-
pomidorków tylko kilka, ogórków z 1,5 kg, zrobię małosolne, jak tylko znajdę gdzieś sól niejodowaną do tego swój koperek i chrzan, czosnek ze sklepu posiałam salatę kruchą i rzymską i rukolę (której spora garść przyniosłam do kanapek) wsadziłam purpurowego barberysa na koniec frontowego żywopłotu, oczywiście sąsiadowi z naprzeciwwka sie nie podoba, bo kolczasty i jak dzieci będą szły drogą, to sie pokłują tiaaa, a dziecka nie widziałam w tamtych okolicach od półtora roku, czyli odkąd mam działkę poza tym krzak rośnie na mojej działce, a nie na drodze ech... jak ja lubię takie teksty...
-
Ulewa porobiła trochę złego, ale niedużo - położyła część słoneczników i bobu. Słoneczniki spionizowałam i przywiązałam do palików, to samo z bobem. Wyrwałam groszek, bo usechł bób chyba posieję na jego miejsce - powinen jeszcze zaowocować do jesieni zerwałam kilka ogórków i podwiązałam pędy do sznurków zerwałam kilka pomidorków zerwałam bób, wyrwałam cebulkę, która wyglada nieciekawie - nie urosła ładnie, tylko poszła w górę - niepotrzebnie się rozczulałam i nie połamałam szczypiorku posypałam trochy na ślimaki i do domu, bo znowu upał niemiłosierny idę łuskać bób na kolację :)
-
nie pojechałam nie miałam siły, w domu taki zaduch, na dworze nie lepiej, ani ręką ani noga ruszyć ... ale dzisiaj juz koniecznie muszę, bo i bez randapu mi wszystko uschnie, i ścieżki i grządki, pomidorki muszę podnawozić też, kupiłam jakieś granulki mam nadzieję, że zaraza ich nie dopadła pewnie juz pierwsze będa do zerwania, bo ostanio, w niedzielę juz były pomarańczowe niektóre
